„Wesele Wesel”, Katedra Wawelska, 4 VIII 2012


„Wesele Wesel”
Katedra Wawelska, 4 VIII 2012
Czytania: Jr 26, 11-16. 24; Mt 14, 1-12


Wprowadzenie

Witam serdecznie wszystkich uczestników tej wieczornej Eucharystii w królewskiej Katedrze Wawelskiej, a w sposób szczególny uczestników XVIII Ogólnopolskiego Spotkania Małżeństw, które miały wesela bezalkoholowe, a także zaangażowanych w Duszpasterstwie Trzeźwości i w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka.


Łączy nas wszystkich troska o krzewienie oraz umacnianie w naszych rodzinach i całym społeczeństwie ideału życia człowieka wolnego od nałogów, żyjącego Ewangelią na co dzień, promieniującego prawdziwą radością.


Dzisiaj wspominamy w liturgii świętego proboszcza z Ars, Jana Vianneya, dobrego i niezwykle gorliwego pasterza, który zdobywał ludzi dla Chrystusa swoją miłością, modlitwą i umartwieniem. Za jego wstawiennictwem będziemy prosić Boga, aby błogosławił wszystkim rodzinom, by były one wspólnotami życia i miłości. Będziemy prosić za małżeństwa i rodziny przeżywające trudności. Będziemy prosić, aby ideał życia w trzeźwości zdobywał serca Polek i Polaków, zwłaszcza młodego pokolenia. Będziemy się modlić o dobrych i świętych kapłanów.


Przeprośmy teraz Pana za wszystkie nasze niewierności i grzechy, abyśmy mogli z czystym sercem sprawować wspólnie tę Najświętszą Ofiarę.



Homilia

Drodzy Bracia i Siostry!


1. Dzisiejsza Ewangelia to historia świętości, ale także grzechu. To historia niezwykłego świadectwa i wierności, ale również ludzkiej lekkomyślności i nienawiści prowadzącej do zbrodni, do śmierci niewinnego człowieka.

Historię świętości i heroicznego świadectwa zapisał Jan Chrzciciel. O nim czytamy w Prologu Ewangelii św. Jana: „Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego” (J 1, 6-7). Jan Chrzciciel przygotowywał Jezusowi drogę do ludzkich serc. Piętnował zło, napominał, wzywał do nawrócenia. Był nieugięty w walce ze złem. Sam prowadził surowy tryb życia. To o nim Jezus powiedział do tłumów: „Coście wyszli obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego. […] Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (Mt 11, 7-8. 11).


Jan naraził się Herodowi Antypasowi. Napominał bowiem władcę, że nie godzi się, by trzymał u siebie żonę swojego brata Filipa. Jak zaznacza ewangelista Mateusz, Herod „chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka” (Mt 14, 5). Wtrącił go więc do lochów więzienia. Jan Chrzciciel pozostał nieugięty. Niczego nie odwołał. Nie poszedł na żaden kompromis.
Podobnie postępował prorok Jeremiasz, który – jak słyszeliśmy to dzisiaj – nawoływał przywódców i cały lud, pomimo grożącego mu niebezpieczeństwa: „zmieńcie swoje postępowanie i swoje uczynki, słuchajcie głosu Pana, naszego Boga” (Jr 26, 13).

2. Obok Heroda, drugą mroczną postacią dzisiejszej Ewangelii jest Herodiada, mściwa kobieta, której prorok naraził się, wypominając jej grzech. Miał za to zapłacić najwyższą cenę.

Zwróćmy uwagę, że do zbrodni ścięcia Jana Chrzciciela dochodzi w kontekście uczty. Herodowi spodobała się córka Herodiady, tańcząca wobec gości. Władca traci kontrolę nad samym sobą, nad swoimi uczuciami. Nierozważnie obiecuje dać dziewczęciu „wszystko, o cokolwiek poprosi”, a ona – „podmówiona przez swą matkę” – prosi o głowę Jana Chrzciciela na misie. Herod zaś, chociaż niechętnie, ze względu na lekkomyślną przysięgę i na współbiesiadników, kazał jej dać to, o co prosiła. Widzimy, do czego prowadzi spirala niekontrolowanych namiętności, uczuć zemsty, lekkomyślnie rzuconych słów, chęć zadowolenia rozbawionych gości kosztem życia człowieka. Swawolna zabawa, niczym nie skrępowana, nie licząca się z prawem Bożym, pogardzająca człowiekiem, kończy się tragedią. Herod „kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce” (Mt 14, 10-11).

3. Pośród tej ponurej historii jaśnieje świadectwo męczeństwa Jana Chrzciciela. Znajdujemy w tej historii jeszcze jeden promyk dobra, miłości i nadziei. Chodzi o uczniów Jana, którzy „przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi” (Mt 14, 12). Uczniowie nie protestują, nie wszczynają awantury, nie buntują się wobec niesprawiedliwości, przemocy i okrucieństwa. W milczeniu zabierają ciało proroka i litościwie oddają mu ostatnią posługę. Ten odruch serca świadczy o tym, że pośród najtrudniejszych sytuacji do głosu dochodzi również miłość. Ona nigdy nie zamiera. To do niej należy ostatnie słowo.
To dla nas wszystkich ważna lekcja miłosiernej miłości. Jej źródła są w Bogu, który jest miłością i który stworzył człowieka do miłości, bo stworzył go na swój obraz i podobieństwo. Bóg podzielił się z nami swoim szczęściem i dlatego zaprosił nas na wieczną ucztę w niebie, która nigdy się nie skończy. Uczta niebieska stała się synonimem zbawienia człowieka, ocalenia jego losu na wieki, wprowadzenia go w Bożą przestrzeń miłości i pełnej radości.

4. Drogie siostry, drodzy bracia, inicjatywa „Wesela Wesel”, spotkania gromadzącego małżeństwa, które miały wesela bezalkoholowe, zwraca naszą uwagę na ważny problem dotykający naszej wiary, kultury i obyczajów, naszego sposobu świętowania, stanowiącego przecież ważny rys życia każdej społeczności. Wiemy, że jakże często nadużywanie alkoholu, towarzyszące weselom i uroczystościom, zniekształca ich pierwotny charakter, poniża godność ucztujących, odbiera im prawdziwą radość, która może być udziałem tylko trzeźwych umysłów i czystych serc. Stąd wasz ruch, będący z jednej strony znakiem sprzeciwu, z a drugiej pozytywną propozycją innej, bardziej krystalicznej formy przeżywania radości, bycia razem, cieszenia się. Taki model wesela owocuje powiększaniem się grona trzeźwych i szczęśliwych rodzin w naszej Ojczyźnie.


Jak pisali Biskupi polscy w liście pasterskim odczytanym w ubiegłą niedzielę w naszych kościołach, „najważniejszą rolę w kształtowaniu właściwych postaw wobec alkoholu odgrywa rodzina. Bł. Jan Paweł II nazwał rodzinę «szkołą bogatszego człowieczeństwa», a papież Benedykt XVI podczas Światowego Spotkania Rodzin w Mediolanie mówił o «życiu rodzinnym jako szkole cnót społecznych». To w domach rodzinnych powinna kształtować się trzeźwość indywidualna i społeczna. Rodziny od samego początku swojego istnienia muszą pielęgnować łatwość życia bez alkoholu. Jest to niezwykle ważne w wychowywaniu dzieci, które od najmłodszych lat niczym zwierciadła odbijają zachowania swoich rodziców. Gesty, czyny i słowa rodziców są dla nich najbardziej sugestywną lekcją. Gdy więc dzieci będą widzieć, że ich matki i ojcowie potrafią żyć bez alkoholu, będą ich naśladować. Jeżeli zaś będą obserwować rodziców upijających się, topiących w alkoholu problemy, jedynie w nim szukających odpoczynku i relaksu, to również w świadomości dzieci alkohol stanie się głównym sposobem radzenia sobie z trudami życia” (n. 2).

5. Zdrowa rodzina jest bezcennym dobrem każdego społeczeństwa i państwa. Rodzina jest podstawową, pierwotną wspólnotą, w której człowiek przychodzi na świat, rozpoznaje twarze kochających go osób, uczy się słów i wyrażania uczuć i odpowiadania miłością na miłość. Nikt i nic nie zastąpi kochającej rodziny. Naszą wspólną odpowiedzialnością jest troska o dobro naszych rodzin, o ich trwałość, o zapewnienie im warunków do spełnienia ich życiowych zadań.

Ojciec Święty Jan Paweł II pisał na początku swojej Adhortacji apostolskiej o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym Familiaris consortio: „Kościół, świadomy tego, że małżeństwo i rodzina stanowią jedno z najcenniejszych dóbr ludzkości, pragnie nieść swoją naukę i zaofiarować pomoc tym, którzy znając wartości małżeństwa i rodziny, starają się pozostać im wierni; tym, którzy w niepewności i niepokoju poszukują prawdy; i tym, którzy niesłusznie napotykają na przeszkody w realizowaniu własnej wizji rodziny. Podtrzymując pierwszych, oświecając drugich i wspierając tych, którym stwarzane bywają trudności, Kościół pragnie służyć każdemu człowiekowi, zatroskanemu o losy małżeństwa i rodziny” (n. 1).

6. Jestem przekonany, że inicjatywa wesel bezalkoholowych, a także działania podejmowane przez Duszpasterstwo Trzeźwości i Krucjatę Wyzwolenia Człowieka wpisuje się w tę postawę Kościoła wobec małżeństw i rodzin, nakreśloną przez błogosławionego Papieża. W imieniu Kościoła krakowskiego wyrażam wdzięczność księdzu Władysławowi Zązelowi oraz pozostałym kapłanom i osobom świeckim za zaangażowanie w to szlachetne dzieło. Wyrażam życzenie i modlę się o to, aby wasza praca i trud przynosiły błogosławione owoce poszerzającego się grona rodzin trzeźwych, stanowiących wzór i zachętę dla innych rodzin.

Niech wszystkie wasze wysiłki i plany wspiera z nieba błogosławiony Jan Paweł II. Powierzajcie mu wasze sprawy i trudności, zamiary i nadzieje. Promieniujcie radością ludzi czyniących dobro i pokój, ludzi jasnych umysłów i przejrzystych serc. Niech waszym udziałem staną się ewangeliczne Błogosławieństwa: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 8-9).
Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: