100-lecie Pierwszej Kompanii Kadrowej Katedra Wawelska, 5 VIII 2014


100-lecie Pierwszej Kompanii Kadrowej

Katedra Wawelska, 5 VIII 2014

 

 

Wprowadzenie

 

100 lat temu, 6 sierpnia 1914 roku, wyruszała z krakowskich Oleandrów Pierwsza Kompania Kadrowa, powstała dzięki dalekowzrocznej wizji politycznej Józefa Piłsudskiego. Oddział strzelców był nieliczny i nie dotarł do Warszawy, ale stał się pierwszym ogniwem wielkiego Czynu Niepodległościowego, który doprowadził ostatecznie do powstania wolnej Polski, po stu dwudziestu trzech latach rozdarcia i niewoli.

 

Dziś pragniemy podziękować Bogu, Panu ludzkich dziejów, za wydarzenia sprzed stu lat. W Katedrze Wawelskiej, w której zapisana jest historia Polski, jej zwycięstw i przegranych, jej rozczarowań i nadziei, w sposób szczególny modlimy się dzisiaj za naszą Ojczyznę. Miłosiernemu Bogu powierzamy Józefa Piłsudskiego i jego żołnierzy, a także wszystkich, którzy oddali życie za Ojczyznę.

 

Witam pośród nas Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Witam przedstawicieli władz Miasta, Regionu i władz Samorządowych, Wojska Polskiego i Policji oraz przedstawicieli wszystkich służb, instytucji i środowisk. Witam członków Związku Legionistów Polskich, a także młodych Strzelców, którzy jutro w liczbie siedmiuset wyruszą w drogę szlakiem Kadrówki. Witam i pozdrawiam wszystkich zebranych.

 

Niech nas zjednoczy wspólna modlitwa, którą rozpoczynamy aktem żalu i skruchy za nasze niewierności i grzechy, byśmy mogli godnie sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

 

1. W naszej ziemskiej wędrówce do wieczności, na szlakach naszego życia, nie musimy błądzić. Możemy się czuć bezpieczni, choć często przechodzimy przez ciemną dolinę zasadzek i zagrożeń, wątpliwości i niepowodzeń. Jako Boży pielgrzymi nie jesteśmy zdani tylko na własne siły. Jesteśmy wszyscy w ręku Boga, bo On czuwa nad każdym naszym krokiem.

 

Przekonuje nas już o tym starotestamentalny prorok Izajasz, z Księgi którego odczytaliśmy dziś niewielki fragment. Prorok zapowiada, że „zostanie wylany na nas Duch Pański z wysokości. Wtedy pustynia stanie się sadem, a sad za las uważany będzie. Na pustyni osiądzie prawo, a sprawiedliwość zamieszka w sadzie. Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa – wieczyste bezpieczeństwo „ Iz 32, 15-17).

 

2. Wprawdzie trwały, ostateczny pokój i wieczyste bezpieczeństwo stanie się naszym udziałem dopiero w wieczności, w Bożym królestwie miłości, sprawiedliwości i pokoju, ale niejednokrotnie już tu, na ziemi, doświadczamy Bożej obietnicy pokoju. Tak było z wydarzeniami z 1914 roku, które rozpoczęły okres zmian na mapie politycznej Europy i ostatecznie doprowadziły do zmartwychwstania Polski, po długim okresie rozbiorów.

 

Sto lat temu rozpoczęła się wojna. Naprzeciw siebie stanęły państwa, które dokonały rozbiorów Polski. Z jednej strony Niemcy i Austro-Węgry, z drugiej Rosja. Nigdy wcześniej sytuacja międzynarodowa nie była tak korzystna dla Polaków, dla podjęcia walki o niepodległość. 6 sierpnia rano na Oleandrach Józef Piłsudski powiedział: „Żołnierze! Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru jako czołowa kolumna wojska polskiego idącego, by walczyć za oswobodzenie Ojczyzny. […] Patrzę na was jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska i pozdrawiam was jako pierwszą kadrową kompanię. […] Nie wyznaczam szarż, każę tylko doświadczeńszym wobec was pełnić funkcję dowódców. Szarże uzyskacie w bitwach!”.

 

6 sierpnia 1914 roku Pierwsza Kompania Kadrowa rozpoczęła marsz. Wyszła walczyć o niepodległą Polskę i stała się zalążkiem polskiej armii. Gdyby nie było czynu 6 sierpnia, czy możliwe byłoby powołanie Legionów Polskich? U źródeł niepodległości stoi polski czyn 6 sierpnia 1914 roku, stawiający sobie za zadanie podnieść oręż w obronie nieprzedawnionych praw narodu do niepodległego bytu.

 

3. Pokój jest „dziełem sprawiedliwości”, a ponieważ – niestety – sprawiedliwość często jest naruszana, pokój na ziemi jest i będzie zawsze kruchy. Doświadczaliśmy tego wielokrotnie w naszych dziejach. Po zakończeniu I wojny światowej minęło dwadzieścia lat żmudnej pracy i odbudowywania politycznej jedności Rzeczypospolitej, i znów – jakby się wyraził Psalmista – doświadczyliśmy „ucisku i strapienia” (por. Ps 119, 143) związanego z mrocznymi latami II wojny światowej, a następnie wejścia w długi okres życia w totalitarnym systemie komunistycznym. Ale i tym razem sprawdziły się słowa Psalmisty, wypisane na gdańskim Pomniku Trzech Krzyży: „Pan da siłę swojemu ludowi. Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” (Ps 29, 11). W tym roku, obchodząc w czerwcu dwudziestą piątą rocznicę wydarzeń z 1989 roku, dziękowaliśmy Opatrzności za dar wolności i suwerenności. Ten dar jest jednocześnie wyzwaniem i zadaniem dla każdego z nas oraz dla społeczności, jaką stanowimy jako wspólnota Kościoła i jako naród.

 

8 czerwca 1997 roku, podczas Mszy kanonizacyjnej błogosławionej Królowej Jadwigi, Jan Paweł II zachęcał nas do refleksji nad „polskim czynem” po roku 1989. Mówił wtedy: „czy [ten czyn] jest podejmowany roztropnie. Czy jest systematyczny, wytrwały? Czy jest odważny i wielkoduszny? Czy jednoczy, czy też dzieli ludzi? Czy nie uderza w kogoś nienawiścią albo pogardą? A może tego czynu miłości, polskiego, chrześcijańskiego czynu jest zbyt mało?” (n. 6). Te pytania świętego Jana Pawła II są i zawsze będą aktualne.

 

Przypominamy je dzisiaj w setną rocznicę wydarzenia, które otworzyło drogę do niepodległości. Pamiętając o tych, którzy go podjęli, pamiętając o wszystkich, którzy dla Polski walczyli i dla niej pracowali, bierzmy wciąż na siebie odpowiedzialność za nią dzisiaj i w przyszłości, przemieniając siebie, przemieniając oblicze naszej, polskiej ziemi.

 

4. Ewangelista Marek opowiada nam, co przeżyli najbliżsi uczniowie Jezusa, gdy pewnego razu przeprawiali się z Nim łodzią na drugi brzeg jeziora. „Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że się już napełniała [wodą]”. Uczniowie zbudzili śpiącego Mistrza, czyniąc Mu wyrzuty: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (Mk 4, 37-38).

 

To doświadczenie uczniów było i niejednokrotnie jest naszym doświadczeniem. Nieraz nam się wydaje, że Bóg jest nieobecny w świecie, w którym do głosu dochodzi przemoc i niesprawiedliwość, w którym przewrotnym ludziom powodzi się lepiej niż uczciwym, w którym jest tyle niewinnych ofiar kataklizmów i wojen. Ale przecież Bóg nie śpi. On nieustannie czuwa nad nami. On szanuje naszą wolność, dopuszcza możliwość czynienia zła w świecie, ale wcześniej czy później upomni się o sprawiedliwość, o los biednych i pokrzywdzonych. Jezus uspokoił burzę i tylko On – jako prawdziwy Książę pokoju – może uleczyć głębiny ludzkich serc i napełnić je pokojem. On prosi tylko o jedno: byśmy się nie lękali, byśmy Mu zawierzyli los nas samych, naszych rodzin, wspólnot i społeczności, i byśmy przyjęli Jego Ewangelię, jako program życia i działania, bo tylko wtedy możemy budować sprawiedliwy świat i trwały pokój.

 

Czy Jezus prosi o zbyt wiele? Czy mamy się bronić przed Nim i Jego Ewangelią miłości w życiu społecznym i politycznym? Przecież cała nasza cywilizacja europejska tkwi korzeniami w chrześcijaństwie. Ono docenia godność człowieka, jego wolność wyboru i prawo kierowania się własnym sumieniem. Jezus Chrystus nikomu nie zagraża. On niczego człowiekowi nie zabiera. On człowiekowi wszystko daje.

 

5. Dziś wigilia święta Przemienienia Pańskiego. Obchodzono je również sto lat temu, gdy Pierwsza Kompania Kadrowa rozpoczynała marsz 6 sierpnia. Jakże wymowna jest ta zbieżność. Podjęty wtedy marsz, choć początkowo krótki, zakończył się ostatecznie po kilku latach, 11 listopada 1918 roku, po wielu trudach i bojach, po obficie przelanej krwi, gdy ze zgliszcz wojennych wyłoniła się wolna Polska.

 

Święto Przemienienia Pańskiego wspomina wydarzenie z Góry Tabor. Miało ono umocnić wiarę najbliższych uczniów Jezusa w Jego boską tożsamość i posłannictwo. Chrystus wybrał drogę poniżenia, cierpienia i krzyża i to ta droga doprowadziła Go do zmartwychwstania, do zwycięstwa i chwały. Taka jest również droga nas wszystkich – przez krzyż do chwały. Również i my w jakimś sensie mamy przemieniać samych siebie – przez walkę z osobistymi słabościami, przez miłość i pracę, przez stawianie sobie celów w porządku duchowym i patriotycznym, indywidualnie i społecznie. Tak powinien wyglądać nasz dzisiejszy, osobisty i zbiorowy marsz.

Przedstawmy Bogu w tej Eucharystii wszystkie nasze sprawy, nasze troski i nadzieje. Podziękujmy za wszystko, co otrzymaliśmy i cały czas otrzymujemy z Jego ręki. Prośmy o pomyślność dla Rzeczypospolitej. Módlmy się o pokój w świecie, w Europie, a zwłaszcza dla naszych braci i sióstr na dotkniętej cierpieniem Ukrainie.

 

Dziś, w tej królewskiej katedrze, chcemy powiedzieć Bogu, Panu losów ludzi i narodów: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!”. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: