2 NIEDZIELA WIELKANOCNA, CZYLI MIŁOSIERDZIA BOŻEGO ŁAGIEWNIKI, 11 KWIETNIA 2010



Czytania: Dz 5, 12-16; Ap 1, 9-11a. 12-13. 17-19; J 20, 19-31

 

 

Wprowadzenie

 

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie"

(Ps 130 [129], 1).

 

Bracia i Siostry, z głębokości naszych umysłów i serc wznosi się do Boga nasze wołanie. Zapożyczamy dziś słów od Psalmisty, by wyrazić nasz ból i żal, nasze osłupienie wobec tragedii, jaka rozegrała się wczoraj w Smoleńsku. W jednym momencie odeszli do domu Ojca prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, jego małżonka oraz tylu naszych braci i sióstr, których wspólnym powołaniem była troska o dobro wspólne naszej Ojczyzny, troska o dobro nas wszystkich. „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie". W tych słowach wyrażamy naszą głęboką wiarę, że Bóg życia przyjął ich do swojego królestwa miłości i pokoju.

 

Wyznajemy dziś naszą wiarę w Jezusa, który odniósł radykalne zwycięstwo nad mrocznymi mocami zła i śmierci. On obiecał i zapewnił udział w tym zwycięstwie wszystkim, którzy przyjmują Go z wiarą i złożą w Nim swoje ostateczne nadzieje. Ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan odsłania nam prawdziwe, miłosierne oblicze swojego Ojca, który „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16).

Dzisiaj w sposób szczególny sławimy Miłosierdzie Boże. Dzięki niemu jesteśmy ludźmi nadziei w naszym niełatwym świecie. Jesteśmy ludźmi nadziei w obliczu cierpienia i śmierci.

 

Witam was, drodzy pielgrzymi, zebrani w krakowskim sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Słowa pozdrowienia i otuchy kieruję do wszystkich uczestniczących solidarnie w naszej modlitwie dzięki transmisji telewizyjnej. Jesteśmy wszyscy szczególnie blisko rodzin, które wczoraj straciły swoich bliskich. Niech nas zjednoczy wiara w obecnego pośród nas miłosiernego Pana.

Przygotujmy się na spotkanie z Nim. Przeprośmy Go za nasze grzechy, abyśmy mogli godnie sprawować Najświętszą Ofiarę.

 


Homilia

Drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Po niemal dwóch tysiącach lat odczytujemy ewangeliczny zapis o spotkaniu Jezusa ze swoimi uczniami w pierwszym dniu po Nocy nazwanej Wielką, podczas której On powstał z martwych. Uderza nas fakt, że po przeżyciach ostatnich dni, naznaczonych aresztowaniem, męką i śmiercią Mistrza, uczniowie nadal się obawiają i dlatego gromadzą się za zamkniętymi drzwiami. Ale zamknięte drzwi nie stanowią już żadnej przeszkody dla Zmartwychwstałego. Odtąd ma On dostęp do każdego miejsca na ziemi, gdzie człowiek odkupiony Jego krwią żyje i umiera, pracuje i cierpi, kocha i tęskni.

 

Uderza nas ponadto fakt, że pierwszym darem Zmartwychwstałego jest pokój. Dwa razy pozdrowił zebranych słowami: „Pokój wam!" (J 20, 19. 21). Wskazał również na źródło tego pokoju. Pokazał im swe przebite ręce i bok. Te rany stały się znakiem Jego tożsamości i jednocześnie znakiem nieskończonej miłości, niosącej pokój niespokojnemu sercu człowieka.

Uderza nas fakt, że w miejsce obaw i lęków ogarniających uczniów wkracza radość. „Uradowali się ujrzawszy Pana" (por. J 20, 20). Ogarnęła ich radość, bo wcześniej przeżyli Jego śmierć. Wydawało się im, że wszystko się skończyło. Tymczasem wszystko się zaczęło. Mocą swego zmartwychwstania Jezus odniósł zwycięstwo, w którym ma udział każdy człowiek. Odtąd ostatnie słowo nie należy do zła i śmierci, lecz do miłości i życia, które nie ma kresu. Oto podstawa ludzkiej nadziei i radości.

 

Uderza nas wreszcie fakt, że uczniowie Zmartwychwstałego otrzymują misję. „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam" (J 20, 21). Chrystus potrzebuje świadków swojego zwycięstwa. Potrzebuje ludzi gotowych nieść światu Jego orędzie pokoju i pojednania. Potrzeba pojednania stanowi istotne wyzwanie i zadanie dla Kościoła w każdym pokoleniu. Pierwszym krokiem jest pojednanie z Bogiem. Stąd słowa Chrystusa: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20 22-23). Dopiero człowiek pojednany z Bogiem może się pojednać ze swoimi braćmi i siostrami.

2. W drugiej części dzisiejszej Ewangelii spotykamy się z niewiernym na początku Tomaszem. Nie było go na spotkaniu ze Zmartwychwstałym. I nie wystarczyło zapewnienie jego najbliższych towarzyszy: „Widzieliśmy Pana!" Sceptyczna postawa Tomasza uświadamia nam prawdę, że nie zawsze jest łatwo przyjąć świadectwo innych ludzi. Taką postawę zauważamy w pewnych kulturach i środowiskach i trzeba ten fakt wziąć pod uwagę w głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie. Nie wystarczą słowa. Potrzebne jest świadectwo życia i czynu, aby poruszyć serce wątpiących, szukających prawdy i spotkania z żywym Chrystusem. Takiego spotkania doczekał się Tomasz. Odpowiedział krótko, ale dobitnie: „Pan mój i Bóg mój!" (J 20, 28).

 

Nowa ewangelizacja wymaga nowych sposobów mówienia i świadczenia o Chrystusie. To zadanie staje przed dzisiejszym Kościołem i przed każdym z nas. Chrystus w dzisiejszych czasach potrzebuje wiarygodnych świadków. Potrzebuje ludzi żyjących ewangelicznym ubóstwem, ludzi pokornych i czystego serca. Potrzebuje ludzi dzielących się z innymi nadzieją, ludzi pokoju i pojednania.


3. Co roku w drugą Niedzielę Wielkanocną przeżywamy w całym Kościele tajemnicę Bożego Miłosierdzia. Tym bardziej przeżywamy tę tajemnicę w miejscu, w którym pokorna zakonnica dała światu lekcję o miłosiernej Miłości, będącej imieniem samego Boga. Orędzie, którego „Sekretarką" była św. Siostra Faustyna, trafiło na podatny grunt. W naszym trudnym świecie, naznaczonym w ubiegłym wieku bezbożnymi, nieludzkimi ideologiami, potrzeba było dobitnego przypomnienia o Miłości, która pochyla się nad człowiekiem, która przebacza, która ratuje przed rozpaczą i która zbawia. Potrzeba było przypomnienia, że bez miłosierdzia nie urządzimy naszego świata na miarę człowieka. Potrzebne było przypomnienie jednego zdania z Ewangelii: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny" (Łk 6, 36).

 

W tych dniach przeżywamy kolejną rocznicę trudnej rzeczywistości, której na imię Katyń. Przed siedemdziesięciu laty została przelana niewinna krew tysięcy naszych rodaków, których jedyną winą było to, że chcieli służyć swojej Ojczyźnie. Zbrodni towarzyszyło przez dziesiątki lat jeszcze jedno zło - kłamstwo. Jedno i drugie zło dzieliło pobratymcze narody, nie pozwalało zabliźnić rany. Dziś, kiedy pamięć o tym, co się stało, toruje sobie drogę do ludzkich umysłów i sumień, staje przed nami trudne zadanie pojednania. To święty obowiązek, który chcemy podjąć w imię Ewangelii, w imię ofiar katyńskiej zbrodni, a także w imię ofiar wczorajszej smoleńskiej tragedii.

 

4. Bracia i siostry, pięć lat temu, w wigilię święta Miłosierdzia Bożego, umierał Papież miłosierdzia. Ostatnimi słowami Pisma Świętego, jakie słyszał przed odejściem do domu Ojca, była odczytana przez nas dzisiaj Ewangelia. Została ona napisana, „abyśmy wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyśmy wierząc mieli życie w imię Jego" (J 20, 31). Jan Paweł II głosił niezmordowanie Jezusa Chrystusa. To On stanowił największą miłość, największą pasję jego życia i służby Kościołowi i światu.

Ojciec Święty napisał w swoim Testamencie: „W dniu 13 maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas audiencji na placu św. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On sam pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie wezwał w dniu 16 października 1978 r. Proszę Go, aby raczył mnie odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. (...) Ufam też, że dokąd dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w Kościele, Miłosierdzie Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi nieodzownych" (17 III 2000, n. 2).

 

Dziś wiemy, że Miłosierdzie Boże użyczało Papieżowi sił do samego końca. Paradoksalnie okres jego choroby, słabości, cierpienia i umierania okazał się niezmiernie owocny dla całego Kościoła. Jan Paweł II ewangelizował cierpieniem. Ewangelizował bezgranicznym zaufaniem Jezusowi i Jego Matce. Ewangelizował swoją świętością. I dlatego przemawiał do umysłu i sumienia niejednego współczesnego Tomasza.

 

5. Odczytany dziś fragment z Dziejów Apostolskich opowiada nam o powiększającej się wspólnocie chrześcijańskiej w Jerozolimie i o szacunku, jakim darzyła ona Piotra. „Wynoszono też chorych na ulice i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich" (Dz 5, 15). Czyż ta scena nie przypomina nam entuzjazmu, z jakim witano Jana Pawła II podczas jego spotkań z wiernymi w Rzymie, a także w czasie jego licznych podróży apostolskich? Czyż nie zachowujemy w pamięci chwil, kiedy jego cień padał na nas i budził w naszych sercach entuzjazm wiary? On nadal nam towarzyszy, poucza, wskazuje kierunek, budzi nadzieję.

 

W ten kontekst wpisuje się inicjatywa ogólnopolskiego, duchowego przygotowania do wyniesienia Jana Pawła II do chwały ołtarzy. Poczynając od dzisiaj, przez dziewięć miesięcy, w każdą drugą niedzielę miesiąca będziemy przypominać o papieskim nauczaniu z kolejnych dziewięciu wizyt naszego Rodaka w Ojczyźnie. Za każdym razem, kiedy cień Jana Pawła II padał na zebrane tłumy rodaków, oni wołali do niego: „Zostań z nami!" A on odpowiadał na to płynące z głębi serca wołanie. Dlatego dzisiaj mówi nam: „Jestem z wami". Oto hasło naszego duchowego przygotowania. Koordynuje je Fundacja Konferencji Episkopatu Polski „Dzieło Nowego Tysiąclecia", a włączają się w nie wszystkie polskie diecezje, ruchy katolickie oraz instytucje kościelne i świeckie. Niechaj w to dzieło włączy się każdy z nas!

 

6. „Na wieki będę opiewał miłosierdzie Pana" (por. Ps 89 [88], 2). Niechaj te słowa Psalmisty stanowią program naszego życia i działania, naszego osobistego i zbiorowego świadectwa.

Polecajmy miłosierdziu Bożemu naszych zmarłych wczoraj braci i siostry. Odbywając ostatnią w swoim życiu podróż w przestworzach, spotkali się dramatycznie z matką ziemią. Niech wszechmogący Pan uniesie ich świetlane dusze - niczym na skrzydłach orlich (por. Wj 19, 4) - do królestwa miłosiernej Miłości.

 

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: