25-lecie wizyty bł. Jana Pawła II, Lublin, 9 VI 2012


Lublin, 9 VI 2012
Czytania: Iz 52, 7-10;  J 21, 15-17

 

 

Czcigodny Księże Arcybiskupie Stanisławie,

bracia Kapłani,

Siostry i Bracia!

 

1. Od ponad roku towarzyszy nam fragment Ewangelii św. Jana, zawierający lakoniczny zapis rozmowy, jaką zmartwychwstały Pan przeprowadził z Szymonem Piotrem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego. Fragment ten odczytujemy podczas liturgii słowa, ilekroć odprawiamy Mszę świętą o błogosławionym Papieżu Janie Pawle II.

 

Jezus pragnął zbudować Kościół na wierze Rybaka galilejskiego. Wybrał go jako opokę, jako skałę dla rodzącej się wspólnoty swoich uczniów, która miała objąć wszystkie narody, języki i kultury. Powołując Szymona Piotra do tak odpowiedzialnej służby, Jezus chciał mu uświadomić, co jest najważniejszym warunkiem i fundamentem służby w Kościele. Jest nim miłość. Dlatego w czasie rozmowy nad brzegiem jeziora padło uroczyste, potrójne pytanie o tę najważniejszą, fundamentalną sprawę: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”

 

Jezus znał dobrze Rybaka galilejskiego, bo wiedział, co kryje się w każdym człowieku. Znał jego słabości. Pamiętał o jego zdradzie w godzinie próby. Ale równocześnie znał jego żarliwe serce. Szymon Piotr też znał samego siebie. Dlatego odpowiedział pokornie, ale szczerze: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Usłyszał wtedy słowa, w których powierzona mu została misja: „Paś owce moje” (J 21, 15-17).

 

2. Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszej Ewangelii możemy znaleźć klucz do zrozumienia osobowości, a także służby Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Od 16 października 1978 roku znalazł się on w centrum uwagi Kościoła powszechnego i poniekąd całego świata. Podczas długiego pontyfikatu dał jednoznaczne, niezwykle przejrzyste świadectwo swojej wiary i miłości. Głębokie zjednoczenie z Bogiem owocowało w jego życiu z niezmordowaną służbą człowiekowi. Taka była jego apostolska duchowość.


Każdy z nas ma swoje osobiste doświadczenie duchowej więzi z Ojcem Świętym, który od początku pontyfikatu wyrastał na duchowego przywódcę milionów chrześcijan na całym świecie. Opatrzność Boża przygotowywała go do tego zadania. Ten człowiek od swojej młodości prowadził dialog podobny do tego, o którym mówi nam dzisiaj Ewangelia. Do tego dialogu powracał, ilekroć powierzana mu była coraz większa odpowiedzialność pasterska. Sam byłem na co dzień świadkiem głębokiej wiary, nadziei i żarliwej miłości błogosławionego Jana Pawła II, najpierw w Krakowie, a potem w Watykanie.


Tak było aż do dnia jego śmierci. Ale obecność i posługa błogosławionego Papieża w Kościele nie skończyła się 2 kwietnia 2005 roku. Od siedmiu lat towarzyszy nam, może w sposób jeszcze głębszy. Powracamy do jego dziedzictwa, znajdujemy w nim inspiracje, by stawiać czoło nowym wyzwaniom, przed jakimi staje Kościół i świat.

3. Dwadzieścia pięć lat temu Jan Paweł II odbył swoją trzecią podróż apostolską do Ojczyzny. 9 czerwca 1987 roku na szlaku podróży znalazł się Lublin. To był już dziewiąty rok pontyfikatu. Muszę wyznać, że Ojciec Święty od samego początku swojej Piotrowej posługi marzył o wizycie w Lublinie, z którym przecież był tak bardzo związany, zwłaszcza ze środowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, na którym przez wiele lat prowadził wykłady. Jednak ówczesne władze naszego kraju obawiały się wizyty Papieża na „Ścianie Wschodniej”, za którą rozciągał się bezkresny obszar zarządzany przez tych, którzy pretendowali do roli światowych przywódców bezbożnej ideologii komunistycznej. W systemie opartym na tej ideologii, Bóg nie miał prawa wstępu, a Papież, nie dysponujący przecież żadną armią, żadną dywizją, ale słowem prawdy i miłości, stanowił maksymalne zagrożenie.


Jan Paweł II uczynił do tego aluzję w przemówieniu  do  przedstawicieli  świata nauki na KUL-u. Mówił wtedy: „człowiek współczesny coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że Bóg, a więc i religia — zwłaszcza zaś Bóg osobowy Biblii i Ewangelii, Bóg Jezusa Chrystusa — pozostaje ostatnim i ostatecznym gwarantem ludzkiej podmiotowości, wolności ludzkiego ducha, zwłaszcza w warunkach, w których ta wolność i podmiotowość bywa zagrożona nie tylko w sensie teoretycznym, ale bardziej jeszcze — praktycznym. Przez system i skalę wartości. Przez etos — lub antyetos — jednostronnie technokratyczny, przez upowszechnianie się modelu cywilizacji konsumpcyjnej, przez różne odmiany ustrojowego totalitaryzmu” (9 VI 1987, n. 7).


W tym samym przemówieniu Jan Paweł II wypowiedział ważne słowa o uniwersytecie jako środowisku i wspólnocie, „w której spotykają się uczeni i uczniowie, profesorowie i studenci, przedstawiciele różnych pokoleń, zespoleni wspólnym celem i wspólnym zadaniem. Jest to zadanie pierwszorzędnej wagi w życiu człowieka, a także w życiu społeczeństwa — narodu i państwa”. „Służba Prawdzie – dodał Papież – staje się podstawą kształtowania człowieka. […] Służąc prawdzie z miłości do prawdy i do tych, którym ją przekazujemy, budujemy wspólnotę ludzi wolnych w prawdzie, tworzymy wspólnotę ludzi zjednoczonych miłością do prawdy i miłością wzajemną w prawdzie, wspólnotę ludzi, dla których miłość prawdy stanowi zasadę jednoczącej ich więzi” (n. 2). Taki ideał człowieka i społeczeństwa ukazywał Ojciec Święty. Tak formował sumienia. Taki wnosił wkład w wyzwolenie ludzi i narodów.

4. Bracia i siostry, dokładnie dwadzieścia pięć lat temu błogosławiony Jan Paweł II sprawował Eucharystię w tym miejscu, przy tym samym krzyżu, ogarniającym duchowo swymi ramionami ponad milionową rzeszę pielgrzymów. Wielu z nas nosi w sercu wspomnienie tego niezwykłego wydarzenia. Wpisywało się ono w podróż papieską w atmosferze II Kongresu Eucharystycznego w Polsce, przeżywanego pod hasłem: „Do końca ich umiłował” (J 13, 1).


Wcześniej tego samego dnia Ojciec Święty był w Majdanku, w miejscu straszliwej kaźni, zwłaszcza synów i córek narodu żydowskiego. To miejsce było radykalnym zaprzeczeniem miłości. Jan Paweł II modlił się za wszystkich pomordowanych. Mówił: „Oddaję ich dusze Bogu, który jest Bogiem życia”. Apelował również, aby to miejsce stanowiło „memento dla wszystkich pokoleń, że człowiek nie może stać się dla człowieka katem, że musi pozostać dla człowieka bratem”.


Szczególnym darem ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, który „do końca nas umiłował”, jest Eucharystia i kapłaństwo. Właśnie tutaj Jan Paweł II, w kontekście Kongresu Eucharystycznego, zostawił Kościołowi w Polsce dar w postaci pięćdziesięciu nowych kapłanów – szafarzy Eucharystii i słowa Bożego. Dziś wyświęceni przez Papieża kapłani obchodzą srebrny jubileusz swojej służby, dziękując Bogu za wszelkie dobro, które dzięki ich posłudze stało się udziałem ludu Bożego.


Wspólnota Kościoła potrzebuje w każdym pokoleniu ludzi, którzy gotowi są zostawić wszystko, aby użyczyć Chrystusowi swoich dłoni i stóp, swoich umysłów i serc, aby On mógł dotrzeć do każdego człowieka ze swoim światłem prawdy, z przebaczającą miłością, z sakramentami dającymi życie, aby wszyscy chrześcijanie, ich rodziny i wspólnoty stawały się solą ziemi i światłem świata. Kapłan – mówił tutaj Ojciec Święty – powinien służyć Bogu i służyć ludziom. Powinien „wyzwalać w nich świadomość królewskiego kapłaństwa, owej godności, która właściwa jest człowiekowi jako synowi i córce Boga samego. [… ] [Powinien] służyć ludziom na tej polskiej ziemi, na której tak potrzebna jest posługa prawdy ewangelicznej: prawdy wyzwalającej każdego człowieka”. Ale – dodał Jan Paweł II – „kapłaństwo jest wymagające. […] Aby być wychowawcą sumień, aby prowadzić innych, aby pomagać im dźwigać się z grzechów, nałogów, aby dźwigać «lud upadający», [my, kapłani] musimy być zawsze gotowi stanąć «w obliczu Boga» i «wobec osądu sumienia każdego człowieka»”. Dlatego też kapłani powinni „upadać na twarz wobec wielkości sakramentu, jaki otrzymali” (por. homilia, 9 VI 1987, n. 7). Tak przemawiał Jan Paweł II. W tych słowach możemy dostrzec jego autoportret jako kapłana i biskupa. Był wymagający wobec innych, bo wymagał przede wszystkim od siebie. Mierzył wysoko. Wymagał również od młodych, bo wiedział, że stać ich na więcej. A młodzi szli za nim, bo dostrzegali w nim ojca i mistrza życia, duchowego przewodnika w naszym niełatwym, często zagubionym świecie, szukającym sensu, tęskniącym za prawdziwą miłością.

5. Drodzy bracia i siostry, Archidiecezja Lubelska jest żywą cząstką Kościoła powszechnego i Kościoła w naszej Ojczyźnie. Dwadzieścia pięć lat temu Jan Paweł II radował się, że jako Papież może nawiedzić ten Kościół. Dzielił się z wami swoimi uczuciami i wspomnieniami, zwłaszcza z lat pracy na Katolickim Uniwersytecie, ale też w szerszym kontekście. Mówił w homilii: „Ileż to wspomnień historycznych przychodzi na myśl, gdy jestem w mieście, w którym chrześcijaństwo ma tysiąc lat tradycji, w mieście, które było miejscem unii Polski z Litwą w roku 1569, w mieście, które przeżyło tyle wojen, najazdów i zniszczeń”. Ojciec Święty wspominał „związki Kościoła lubelskiego z prastarym biskupstwem w Krakowie” (n. 1). On sam te więzi umacniał jako metropolita krakowski.


Dziś dziękujemy Bogu za wszelkie dobro, jakie ma miejsce w Kościele lubelskim. Dziękujemy Bogu za pasterzy tego Kościoła. Jakże nie wspomnieć dzisiaj przedwcześnie zmarłego księdza arcybiskupa Józefa Życińskiego, którego Jan Paweł II posłał do Lublina w 1997 roku i który dosłownie spalał się w swojej posłudze pasterskiej. Byłem jednym z ostatnich ludzi, z którymi rozmawiał przed swoją niespodziewaną śmiercią w Rzymie. Niech Bóg wynagrodzi mu jego służbę, jego miłość, jego pasję szukania prawdy i dzielenia się nią z innymi.


Chciałbym również zapewnić o modlitwie za obecnego waszego pasterza, księdza arcybiskupa Stanisława, który w ubiegłym roku przejął wielkie dziedzictwo swoich poprzedników w Lublinie. Dziękuję mu za zaproszenie do naszej dzisiejszej wspólnej i dziękczynnej modlitwy. Otrzymałem w życiu niezwykły przywilej służby Kościołowi u boku Jana Pawła II. Towarzyszyłem mu w codziennych trudach w Krakowie, w Watykanie, a także we wszystkich podróżach zagranicznych i do wielu regionów i miast Italii. Ze wzruszeniem słucham zawsze słów z Księgi proroka Izajasza, które dziś odczytaliśmy, odnosząc je spontanicznie do osoby i apostolskiej działalności Piotra naszych czasów, naszego pokolenia: „O, jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie” (Iz 52, 7).

6. Niech nas zjednoczy wspólna modlitwa. Powierzajmy w tej Eucharystii wszystkie sprawy Kościoła lubelskiego, Kościoła w naszej Ojczyźnie, a także Kościoła na Wschodzie, którego los tak bardzo leżał na sercu Janowi Pawłowi II. Dziękując za dar pięćdziesięciu kapłanów sprzed dwudziestu pięciu lat, prośmy o nowe i dobre powołania do służby Bożej. Prośmy za nasze rodziny, by były wspólnotami życia i miłości, w których młodzi dorastają do pięknej miłości i ofiarnej służby. Prośmy za nas samych, byśmy pytającemu nas o miłość Jezusowi Chrystusowi odpowiadali nie tylko słowem, ale całym naszym życiem, jak święty Piotr Apostoł, jak błogosławiony Jan Paweł II.
Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: