31. rocznica wyboru JPII, Łagiewniki, 16 X 2009


31. rocznica wyboru JPII

Wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej

Łagiewniki, 16 X 2009

Czytania: Prz 31, 10-13. 19-20. 30-31; Mk 3, 31-35

 

Wprowadzenie

 

Bracia i Siostry,

Powracamy dziś myślą i sercem do niezapomnianego dnia 16 października 1978 roku. Patronem tego dnia była i jest św. Jadwiga Śląska. Przyszła na świat osiem wieków wcześniej. Była wzorową żoną i matką. Była miłosierną władczynią i pokorną osobą konsekrowaną. Blask jej świętości rozjaśnia pielgrzymie drogi ludu Bożego. Autentyczna świętość jest zawsze nowa. Jest zawsze zdolna, nawet po wiekach, by przemówić i poruszyć serca uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana.

Opatrzność Boża zrządziła, że w liturgiczne wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej Biskup krakowski został Biskupem Rzymu i Pasterzem Kościoła powszechnego. Dziś dziękujemy Bogu za to epokowe wydarzenie w dziejach Kościoła i Narodu polskiego. Dziękujemy za dar, którego wielkość przerasta naszą wyobraźnię. Dziękujemy za długi i jakże owocny pontyfikat Jana Pawła II. Jednocześnie modlimy się, by blask jego świętości, oficjalnie uznanej przez Kościół, towarzyszył nam oraz następnym pokoleniom uczniów Jezusa Chrystusa.

Rozpoczynamy Eucharystię uznając pokornie, że jesteśmy słabi i grzeszni, i prosząc o dar czystych serc.

Spowiadam się Bogu wszechmogącemu...

 

 

Homilia

 

Drodzy Bracia i Siostry!

1. Pozornie drobny epizod z życia Jezusa, opowiedziany przez dzisiejszą Ewangelię, zawiera głęboką prawdę o Jego posłannictwie, ale także o naszym życiu i powołaniu oraz o szczególnym wydarzeniu, które dziś wspominamy.

Jezus Chrystus, Syn Boży, narodził się w zwykłej, ludzkiej rodzinie. Miał swoją matkę Maryję. Miał swego przybranego ojca Józefa. Miał swoich krewnych, którzy nazywani byli Jego braćmi i siostrami. W kręgu tych najbliższych osób Jezus spędził pierwszy, najdłuższy okres swego życia.

 

Przyszedł jednak moment, gdy opuścił swoje środowisko i rozpoczął publiczną działalność. Mówił do gromadzących się wokół Niego tłumów: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 15). Mistrz z Nazaretu trafiał do ludzkich serc. Odpowiadał na ich najgłębsze tęsknoty. Budził nadzieję. Otwierał perspektywy życia pojednanego z Bogiem. Chciał dotrzeć do każdego człowieka. Umarł bowiem za wszystkich ludzi i mocą swego zmartwychwstania otworzył przed każdym z nas bramy życia w królestwie miłości i pokoju.

Każdy człowiek miał i ma szansę znaleźć się w kręgu najbliższych osób Jezusa i być dla Niego „bratem, siostrą i matką" (Mk 3, 35). Decyzja należy do nas. Trzeba spełnić kilka warunków. Trzeba przede wszystkim zostać uczniem Mistrza. Trzeba wsłuchiwać się w Jego słowa. Trzeba uczyć się Jego postaw, Jego spojrzenia na świat i na człowieka. Trzeba włączyć się w Jego misję. Trzeba pełnić wolę Bożą, tak jak On pełnił do końca wolę swego Ojca niebieskiego.

 

2. Szczególnym uczniem Jezusa z Nazaretu okazał się Karol Wojtyła. Możemy tylko domyślać się, że w jakimś momencie swojego młodego życia postanowił pójść radykalnie za Mistrzem. Ściślej mówiąc, to Jezus upatrzył go sobie, by stał się „rybakiem ludzi" (por. Mk 1, 17), a on hojnie odpowiedział. W tym doświadczeniu ewangelicznego powołania i odpowiedzi zawiera się cała tajemnica życia i służby Jana Pawła II. Bóg prowadził go stopniowo do podjęcia Piotrowej posługi. Stawiał przed nim kolejne zadania i wyzwania. To tu, w Krakowie, i w Kościele polskim, Karol Wojtyła dorastał do podjęcia najważniejszego zadania, które zostało mu powierzone dokładnie trzydzieści jeden lat temu.

 

Możemy sobie wyobrazić, co on sam wtedy przeżywał, przed jaką stanął tajemnicą. Rzadko o tym mówił, nawet w gronie najbliższych, bo są przecież przeżycia, których nie można wypowiedzieć. Nazajutrz po inauguracji pontyfikatu pisał w Liście do Polaków: „Trudno o tym (...) myśleć i mówić bez najgłębszego wzruszenia. Zda się, że nie wystarcza serca ludzkiego - a w szczególności serca polskiego - ażeby wzruszenie to ogarnąć. Brakuje też słów, ażeby wypowiedzieć wszystkie myśli, które w związku z tym cisną się do głowy. Czyż myśli te i wydarzenia nie przechodzą przez całe nasze dzieje? (...) W szczególny sposób jednakże myśli te i uczucia koncentrują się na ostatnim okresie naszych dziejów: dziejów Ojczyzny i dziejów Kościoła. Jakże trudnym! Jakże groźnym!" (23 X 1978).

 

3. Jan Paweł II zdawał sobie doskonale sprawę, jakim wstrząsem okaże się jego wybór na Papieża. Ten wstrząs miał niejedno oblicze. Z jednej strony podważał podstawy systemu totalitarnego w Polsce, próbującego zawładnąć ludzkimi sumieniami i budować społeczeństwo bez Boga. Wiemy, że ten obłąkany eksperyment był z gruntu obcy dziedzictwu wiary i wyrastającej z niej kultury naszego Narodu. W tym kontekście wybór Pasterza Kościoła powszechnego pochodzącego „z dalekiego kraju", któremu obca potęga odmawiała prawa do suwerenności i duchowej tożsamości, był rzeczywiście wstrząsem, radykalnie naruszającym ustalony i - zdawało się - nienaruszalny porządek rzeczy.

Z gruntu odmiennego wstrząsu doznało polskie społeczeństwo, doświadczane trudnościami codziennego życia, brakiem perspektyw, izolacją od innych narodów Europy i świata. Dla tego społeczeństwa Kościół był ostoją i oazą duchowej wolności. Jeszcze raz okazało się, że to Bóg jest Panem dziejów i to On przywraca elementarną sprawiedliwość. Wybór Papieża Polaka wyzwolił ogromną, trudną do opisania radość. Rozbudził nadzieję w upokorzonym marksistowską ideologią Narodzie.

Przychodzą na myśl słowa z hymnu Magnificat, wyśpiewanego przez Maryję: Wszechmocny Pan „okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych" (Łk 1, 51-52). Te słowa sprawdziły się na naszych oczach! W tym roku przeżywamy dwudziestą rocznicę odzyskania przez Polskę wolności i suwerenności. Spontanicznie i słusznie kojarzymy ten dar z pontyfikatem Jana Pawła II.

 

4. Przemawiając w polskim Parlamencie 11 czerwca 1999 roku, Jan Paweł II podzielił się swoją osobistą refleksją na temat epokowych zmian, jakie się dokonały w Polsce, a w których przecież miał udział. Przypomnijmy jego słowa, bo w nich odsłania on najgłębszy wymiar wydarzenia. Nawiązując do swojego żarliwego wołania, podczas pierwszej pielgrzymki, o zstąpienie Ducha Świętego, by odnowił oblicze naszej ziemi, mówił: „Prosząc ufnie o tę odnowę, nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze, jaki kształt przyjmą polskie przemiany. Dzisiaj już wiemy. Wiemy, jak głęboko sięgnęło działanie Bożej mocy, która wyzwala, leczy i oczyszcza. Możemy być wdzięczni Opatrzności za to wszystko, co udało się nam osiągnąć dzięki szczeremu otwarciu serc na Ducha Parakleta. Składam dzięki Panu historii za obecny kształt polskich przemian, za świadectwo godności i duchowej niezłomności tych wszystkich, którzy w tamtych trudnych dniach byli zjednoczeni tą samą troską o prawa człowieka, tą samą świadomością, iż można życie w naszej Ojczyźnie uczynić lepszym, bardziej ludzkim. Jednoczyło ich głębokie przekonanie o godności każdej osoby ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boga i odkupionej przez Chrystusa" (n. 1).

Ojciec Święty zakończył swoje przemówienie słowami: „Niech Duch Święty nieustannie wspiera wielki proces przemian, służących odnowie oblicza ziemi. Tej naszej wspólnej ziemi!" (n. 8).

 

5. Bracia i siostry, pochylmy się nad tymi słowami Jana Pawła II sprzed dziesięciu lat. Może w ferworze debat i sporów politycznych zapominamy o tym, że to nie my jesteśmy panami historii. Uczestniczymy w wydarzeniach, w których ostatnie słowo należy do Ducha Bożego. Może zapominamy, że mamy służyć dobru wspólnemu, a nie zaspokajać egoistyczne pragnienia posiadania władzy i majętności. Może zapominamy, że człowiek odnajduje ostateczny sens swego życia w miłości, czyniąc z siebie dar dla Boga i bliźnich. Tylko taki projekt życia odpowiada godności człowieka, dziecka Bożego. Dziecka Tego, który jest Miłością.

 

O tym wszystkim przypominał nam cierpliwie Jan Paweł II. Apelował do naszych sumień. Uczył, jak korzystać z daru wolności i jak zdobywać wewnętrzną wolność, wolność ducha, której dojrzałym owocem jest miłość i służba. Uczył, że na tym polega wielkość człowieka. Jego osobista wielkość wyrażała się właśnie w miłości i służbie Kościołowi i światu.

Słusznie modlimy się i czekamy na wyniesie do chwały ołtarzy Sługi Bożego. Ale ta modlitwa i to czekanie tylko wtedy będą miały głęboki sens, jeżeli my sami będziemy się usilnie starać żyć według Ewangelii.

Niech Duch Święty odnawia nasze sumienia i serca. Niech odnawia nasze rodziny i wspólnoty. Niech nadal odnawia oblicze polskiej ziemi, by stawała się krainą dobra i miłości, solidarności i pokoju.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: