40. Pielgrzymka Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie Kalwaria Zebrzydowska, 1 IX 2012


40. Pielgrzymka Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie
Kalwaria Zebrzydowska, 1 IX 2012
Czytania: Prz 8, 22-3; Łk 10, 38-42

Drodzy młodzi Przyjaciele,
drogie Rodziny,

Siostry i Bracia!

1. Po odczytaniu tej krótkiej Ewangelii możemy powiedzieć, że my wszyscy zasiadamy dzisiaj w Kalwarii u nóg Pana Jezusa, by słuchać Jego słów. To On nas tutaj zgromadził z całej Archidiecezji Krakowskiej, w domu swojej Matki – Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej. Sprawując wspólnie Eucharystię wierzymy głęboko, że Jezus Chrystus jest obecny pośród nas. To On do nas przemawia. To Jego Najświętsza Ofiara dokonuje się na tym ołtarzu. To On nas karmi swoim Ciałem i Krwią. To On nas jednoczy i sprawia, że stanowimy jedną wspólnotę Jego uczniów. Stanowimy jeden Kościół, jedną rodzinę dzieci Bożych.

 

Dziś w Sanktuarium kalwaryjskim spotyka się Liturgiczna Służba i członkowie Ruchu Światło-Życie naszej Archidiecezji. Są młodzi oazowicze z rodzicami. Są nowi animatorzy. Są rodziny Domowego Kościoła. Są nowożeńcy uformowani w Ruchu Światło-Życie. Są kapłani, którzy w tym Ruchu rozpoznali swoje powołanie do służby Bogu i Kościołowi. Dziś w sposób szczególny dziękujemy Bogu za czterdzieści pielgrzymek dwóch pokoleń ludzi zaangażowanych głębiej w życie i misję Kościoła Krakowskiego.
   
2. Św. Łukasz Ewangelista opowiada nam, że Jezus odwiedził dwie siostry, Martę i Marię. Jak słyszeliśmy, Maria „siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się około rozmaitych posług” (Łk 10, 39-40). Na pewno chciała przyjąć jak najlepiej Gościa, ale pochłonęła ją całkowicie krzątanina. Nie słuchała Gościa. Co więcej, miała żal, że siostra jej nie pomaga, i wyraziła swoje uczucia wobec Jezusa: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” (Łk 10, 40). Słyszeliśmy, jak zareagował Jezus: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona” (Łk 10, 41-42).

 

Jezus nie przekreślił posługi Marty. Chciała przecież jak najlepiej. Ale zapomniała, że niezwykły Gość przyszedł do jej domu nie po to, aby być tylko obsłużonym. On przyszedł, żeby przede wszystkim „obsłużyć” gospodarzy domu swoim słowem, swoją obecnością.

Nie wiemy, co wtedy mówił. Wiemy tylko, że Maria cała była zasłuchana. Chłonęła to, co mówił, i o to właśnie chodziło Jezusowi. Oto lekcja z dzisiejszej Ewangelii dla nas wszystkich. Mamy być zasłuchani w Jezusa. Wszystko, co robimy, czego się podejmujemy, powinno ostatecznie prowadzić do Niego. On jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Tylko On ma „słowa życia wiecznego” (J 6, 68).

3. Pierwszą uczennicą Jezusa, pierwszą słuchająca Jego słów, była Jego Matka. Ona zaangażowała całą swoją egzystencję w służbie Syna. Wszystko zaczęło się w Nazarecie, podczas Zwiastowania. Dowiedziała się, że ma być Matką Syna Bożego. Zgodziła się przyjąć tę niewyobrażalną po ludzku misję, pokładając całą ufność w Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38). Ona uczyła Jezusa pierwszych słów. Ona pomagała Mu stawiać pierwsze kroki. A potem, podczas Jego publicznej działalności, towarzyszyła Mu wielokrotnie. I była z Nim do końca. Stanęła także pod Krzyżem, cierpiąc razem z Nim, tak jak cierpi matka w obliczu umęczonego i konającego syna.


Po zmartwychwstaniu Jezusa i Zesłaniu Ducha Świętego, Maryja stała się Matką rodzącego się Kościoła, wypełniając tym samym testament Syna, jaki otrzymała pod krzyżem. Odtąd towarzyszy Kościołowi na drogach zbawienia i jako już Wniebowzięta oręduje za nami, zasiadając po prawicy swego Syna, „nieśmiertelnego Króla wieków”.


Dziś oddajemy szczególną cześć „świętej Maryi, Dziewicy mądrej, która nosiła w swym łonie Słowo prawdy”, jak głosi Antyfona na wejście. Podziwiamy Jej mądrość, Jej wielkość i wyniesienie do niebieskiej chwały. Trudno nam wyrazić w słowach, co czują nasze serca. Z pomocą przychodzą nam natchnione i poetyckie słowa ze starotestamentalnej Księgi Przysłów, które wprawdzie mówią o Mądrości Bożej, ale odniesione do Maryi zdają się wyrażać to, co niewyrażalne. Wkładamy w Jej usta te słowa: „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło. […] Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. […] Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię” (Prz 8, 22. 24-25. 27-29).

4. Sięgamy dziś również do hymnu Magnificat, który Maryja wyśpiewała podczas nawiedzenia św. Elżbiety, kilka dni po Zwiastowaniu. Nasze dusze wielbią Pana i radujemy się w Bogu, naszym Zbawicielu, wyrażając Mu wdzięczność za wszelkie dobro, jakie się dokonało i nadal dokonuje dzięki Liturgicznej Służbie, dzięki Ruchowi Światło-Życie i dzięki rodzinom Domowego Kościoła na terenie naszej Archidiecezji. W trudnym dla naszej Ojczyzny i Kościoła okresie zmagania się z bezbożną ideologią i dyktaturą komunistyczną, Bóg wzbudził niezwykłego człowieka, Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który opracował i ofiarował program formacji młodych ludzi do pogłębionego życia wiary i służby w Kościele. Charyzmat ks. Blachnickiego znalazł pełne uznanie i poparcie u ówczesnego metropolity krakowskiego, ks. Kardynała Karola Wojtyły.


Już podczas pierwszej Pielgrzymki do Oświęcimia, w 1973 roku, podczas której ks. Kardynał ogłosił błogosławionego Maksymiliana Marię Kolbego patronem Służby Liturgicznej Archidiecezji Krakowskiej, mówił do chłopców i dziewcząt: „Wy, którzy stoicie tak blisko ołtarza, jesteście dziś szczególnie na swoim miejscu. […] Wy mówicie całej naszej młodzieży, że tylko przez mocny związek z ołtarzem może się wychować człowiek dojrzały, człowiek, na którym w życiu inni będą mogli się oprzeć, człowiek zdolny do prawdziwej miłości, człowiek odpowiedzialny, człowiek, który gotów jest dać duszę swoją za braci. […] Wy, którzy jesteście tak blisko ołtarza, uczycie się w szczególny sposób przyjaźni z Panem Jezusem, a przez tę naukę przyjaźni z Panem Jezusem czynicie się także zdolnymi do przyjaźni między sobą; do tej głębokiej ludzkiej więzi, która warunkuje dobro, która warunkuje wspólnotę; bez której nie ma życia całego społeczeństwa” (homilia, 14 VIII 1973).

5. Błogosławiony Jan Paweł II przez cały swój pontyfikat wpierał Ruch Światło-Życie. Zdawał sobie sprawę, że charyzmat wniesiony w życie Kościoła przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego nie tracił nic na aktualności w miarę upływu lat. Ten charyzmat jest nam nadal potrzebny. Dzięki niemu tysiące młodych ludzi, dziewcząt i chłopców, wychowywało się w bliskości ołtarza, pogłębiało swoją wiarę, dojrzewało i dorastało do wzięcia odpowiedzialności za losy Kościoła. W tym kręgu rodziły się liczne powołania do kapłaństwa i do życia konsekrowanego. Młodzi uświadamiali sobie, że Pan ich woła, bo potrzebuje ich umysłów i serc, potrzebuje ich ust, dłoni i stóp, by głosić światu Dobrą Nowinę i świadczyć o jej mocy, zdolnej przemienić życie człowieka i nadać mu najgłębszy sens.


Dzisiaj Pan Jezus nadal potrzebuje młodych ludzi, gotowych zostawić wszystko, by pójść za Nim i podjąć służbę w Kościele dla dobra braci i sióstr. Dlatego, korzystając z tej wyjątkowej okazji, zwracam się do was: jeżeli jesteście przekonani, że Pan was woła, że liczy na hojność waszych serc, nie cofajcie się, nie lękajcie się, nie odmawiajcie niczego Bogu. Nie odmawiajcie, jak bogaty młodzieniec w Ewangelii, który nie skorzystał z zaproszenia Jezusa, bo miał wiele posiadłości (por. Mk 10, 22). Jezus niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje. W kapłaństwie i w życiu konsekrowanym można zrealizować wspaniały i sensowny projekt życia. Oczywiście, wymaga on radykalizmu ewangelicznego, wymaga ofiary, ale daje radość, jakiej może doświadczyć tylko człowiek, który ze swego życia, ze swych zdolności i talentów uczynił bezinteresowny dar dla Boga i dla ludzi.


Kościół potrzebuje również kochających się małżeństw i ofiarnych rodzin, otwartych na życie, będących domowymi Kościołami. Kościół potrzebuje takiego świadectwa. Oczywiście, również droga życia małżeńskiego i rodzinnego wymaga ofiary, wymaga hojności serca, wymaga czystej i wspaniałomyślnej miłości.

6. Dziś 1 września.  Rocznica wybuchu II wojny światowej, straszliwie trudnego okresu w dziejach naszej Ojczyzny. W tamtych mrocznych latach, obok ogromu zła i nienawiści dochodziła również do głosu miłość i poświęcenie. Symbolem tej rzeczywistości jest męczeńska śmierć świętego Maksymiliana Marii Kolbego.


Stając na Westerplatte, 12 czerwca 1987 roku, i nawiązując do bohaterskiego oporu i nierównej walki grupy polskich żołnierzy z najeźdźcą, Ojciec Święty skierował do młodych pamiętne słowa: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje «Westerplatte». Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można «zdezerterować». Wreszcie ― jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba «utrzymać» i «obronić», tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić ― dla siebie i dla innych” (n. 8)


Ludzi o takiej postawie, o takim zdecydowaniu, potrzebuje dzisiaj Kościół. Stajemy wszyscy wobec nowych wyzwań. Takim wyzwaniem jest między innym szerząca się obojętność religijna zwana sekularyzmem, czyli przyjmowanie takiego programu życia, jakby Bóg nie istniał. Nie możemy się pogodzić z tym faktem, że tylu naszych braci i sióstr, którzy przecież w większości przyjęli chrzest, żyje z dala od Chrystusa, z dala od słowa Bożego i sakramentów. Dlatego podejmujemy nową ewangelizację, na której tak bardzo zależało błogosławionemu Janowi Pawłowi II. Dlatego również jego następca, Benedykt XVI, ogłosił Rok Wiary, który rozpoczniemy w przyszłym miesiącu, 11 października. Chodzi o to, by nasza wiara była żywa, by kierowała naszymi zamierzeniami i czynami, by Bóg był rzeczywiście w centrum życia każdego z nas, naszych rodzin i wspólnot i całej społeczności.

7. Powierzmy dzisiaj wszystkie sprawy, o których mówiliśmy, orędownictwu Matki Jezusa, zwłaszcza obecnej w Jej kalwaryjskim wizerunku. Niech Ona nas wszystkich uczy pięknej miłości. Niech nas uczy rozpoznawać i pełnić wolę Bożą. Niech nas uczy słuchać Bożego słowa i według niego żyć. Niech nas prowadzi do Jezusa i do drugiego człowieka, czekającego na nasze świadectwo wiary, nadziei i miłości.

 

Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: