6. Rocznica śmierci Sługi Bożego Jana Pawła II, Bazylika Mariacka, 2 IV 2011


Czytania: 1 Sm 16, 1b. 6-7. 10-13a; Ef 5, 8-14; J 9, 1-41

 

 

Wprowadzenie

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

Sześć lat temu, w sobotni wieczór, 2 kwietnia, umierał Jan Paweł II. Świat cały zatrzymał się w zadumie przy jego łożu śmierci, pochylając się nad tajemnicą jego życia i służby. Polska pogrążyła się w smutku, żegnając odchodzącego Ojca Świętego i dziękując mu za jego wielki, twórczy wkład we współczesne dzieje naszego narodu. Dni jego odchodzenia i pogrzebu zjednoczyły nas, tak jak on jednoczył nas w ciągu całego życia przez swoje nauczanie i postawę otwartą na Boga i człowieka.

 

Przeżywając te dramatyczne wydarzenia, zdawaliśmy sobie sprawę, że wraz ze śmiercią Jana Pawła II tracimy niezawodny punkt odniesienia. Wspierany naszymi modlitwami i miłością Ojciec Święty odchodził na wieczny spoczynek. Jednocześnie budziła się w nas nadzieja, że on pozostanie z nami na inny sposób i że w innym wymiarze jeszcze skuteczniej będzie nas wspierał. Nasze oczekiwania potwierdziły się w ciągu ostatnich sześciu lat. Nasz smutek zamienił się w radosne i pogłębione oczekiwanie na beatyfikację i kanonizację. Te akty Urzędu Nauczycielskiego Kościoła będą potwierdzeniem jego świętości, a dla nas wskazaniem, że droga do Boga, jaką on nam ukazał, jest drogą pewną, którą trzeba podążać.

 

Dziś, w ten święty wieczór pierwszej soboty miesiąca zebraliśmy się w Bazylice Mariackiej, aby dziękować Bogu za dar Jana Pawła II i jeszcze raz kontemplować jego święte życie. Wszystkim dziękuję za wspólną modlitwę i wyjątkową jedność, która się przejawia w tych dniach na różnych miejscach nie tylko w Krakowie, ale i w całej Polsce.

 

Liturgia czwartej niedzieli Wielkiego Postu, którą rozpoczęliśmy tą Mszą święta, w pieśni na wejście zachęca nas do radości: laetare - raduj się. Radujmy się i dziękujmy Bogu za wielkie dzieła, w których możemy uczestniczyć.

 

Otwórzmy teraz nasze serca na przyjęcie światła Bożego słowa i na spotkanie z Tym, który o sobie powiedział, że jest „światłością świata" (J 9, 5). Przeprośmy Go za wszystkie grzechy i słabości, byśmy mogli godnie sprawować Najświętszą Ofiarę.

 

Homilia

 

Siostry i Bracia!

 

1. „Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata" (J 9, 5). W tych kilku słowach Jezus określa nam dzisiaj swoją tożsamość oraz swoje posłannictwo. Wyznając naszą wiarę w Niego, powtarzamy zawsze, że jest On „Światłością ze Światłości, Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego". O tej światłości świadczył Jan Chrzciciel (por. J 1, 7-8). O tej światłości pisał też Jan Ewangelista w Prologu do swej Ewangelii: „Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi" (J 1, 9). W blaskach światła, którym jest sam Jezus, każdy z nas zaczyna rozumieć, skąd przychodzi na świat i dokąd zmierza. W blaskach Jezusowego światła rozpraszają się mroczne przestrzenie naszego życia. W blaskach Jezusowego światła otwierają się nam oczy. Zaczynamy pojmować, jak mamy żyć, jak mamy się spalać w służbie Bogu, aby stać się światłem dla pozostałych towarzyszy naszego ludzkiego losu.

 

Wzruszająca historia uzdrowienia niewidomego od urodzenia przekonuje nas, czego Jezus może dokonać w życiu człowieka, również w życiu każdego z nas. Nosimy w sobie doświadczenie ślepoty. Można być niewidomym fizycznie, ale najczęściej dotknięci jesteśmy ślepotą duchową. Grzech zaciera w nas wyraźny obraz istot stworzonych na obraz i podobieństwo Boże, stworzonych z miłości i do miłości. Potrzebujemy radykalnego uzdrowienia, by dostrzec jasno całą prawdę o Bogu, o nas samych i o otaczającym nas świecie. Tego dzieła może dokonać w nas tylko Jezus, jedyny Zbawiciel człowieka.

 

2. Bracia i siostry, w świetle dzisiejszej Ewangelii możemy spojrzeć na postawę Jana Pawła II i odczytać jego przejrzyste i dobitne świadectwo. Jego osobiste życie i służba została dokładnie prześwietlona, bo jako pasterz - kapłan, biskup i Papież - żył, pracował, kochał, mówił i pisał na oczach całego świata. Nie było w nim zakłamania. Była w nim prawda i miłość do Boga i człowieka. Jego życie było spójne i konsekwentne, od młodości. Najważniejszym ideałem, największą jego pasją był Jezus Chrystus. Za Nim poszedł i Jemu się oddał na wyłączną służbę. Żył Jezusem na co dzień, dlatego tak o Nim żarliwie mówił i pisał. Dlatego też, żyjąc w światłach Chrystusa i Jego Ewangelii, mógł sam stawać się przewodnikiem na drogach wiary dla innych. Tak czynił jako prosty kapłan, a później biskup i metropolita krakowski, i to w niełatwych czasach totalitarnego systemu. Wtedy to dla wielu ludzi i środowisk był punktem odniesienia i oparcia.

 

Opatrzność wybrała kardynała Karola Wojtyłę, by podjął niezwykle trudną posługę przewodzenia całemu Kościołowi powszechnemu na przełomie wieków i tysiącleci. Dziś, po sześciu latach od chwili, gdy księga jego życia i wiary została definitywnie zamknięta, na nowo otwieramy tę księgę i nadal zaglądamy do niej, wyczytując z niej prawdę o Bogu i człowieku, o nas samych. Odczytujemy z niej świadectwo człowieka, który oddał się całkowicie Bogu i dlatego mógł być tak bardzo dla innych, dla całego Kościoła i poniekąd dla całego świata.

 

Jakże uderzającym jest fakt, że po śmierci Jana Pawła II, nie zapominając o jego ogromnych dokonaniach, najbardziej przeżywamy prawdę o jego świętości. Ona bowiem najbardziej wyjaśnia tajemnicę jego osobistego życia i służby. Jan Paweł II był zakochany i zatopiony w Bogu, a Bóg wyznaczał mu kolejne zadania. Co więcej, jego pasterskie serce okazało się tak wielkie, że przekroczyło granicę ziemskiego etapu służby człowiekowi i Kościołowi, wyznaczoną przez jego odejście z tego świata. Od sześciu lat Jana Pawła II nie ma wśród nas, ale jest to nieobecność pozorna. On nadal jest obecny na drogach wiary, nadziei i miłości ludu Bożego.

Oczekiwana beatyfikacja, a w przyszłości - mamy nadzieję - kanonizacja - pogłębi tę obecność, inspirując kolejne pokolenia do odtwarzania jego ideału chrześcijańskiego życia.

 

3. Świętość i potwierdzająca ją beatyfikacja Jana Pawła II jest dla nas darem, ale staje się również zadaniem. Świętości drugiego człowieka nie można tylko podziwiać. Świętość nie jest tylko na ołtarze. Świętość trzeba zdobywać w życiu codziennym, w konkretnych okolicznościach, odpowiadając na słowa samego Boga, zapisane już w starotestamentalnej Księdze Kapłańskiej: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz" (Kpł 19, 2).

 

Dziś św. Paweł skierował do nas słowa: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda" (Ef 5, 8-9). W realizacji tego wzniosłego i ważnego zadania nie jesteśmy sami. Towarzyszy nam słowo Boże, które - jak stwierdził Psalmista - „jest lampą dla naszych kroków i światłem na naszych ścieżkach" (por. Ps 119, 105). Towarzyszy nam sakramentalna Boża łaska. Ona w sakramencie chrztu uwolniła nas z otchłani i od mroków grzechu pierworodnego. Ona rozprasza ciemności naszych sumień i serc w sakramencie pojednania. Ona nas - wędrowców, zmierzających do domu Ojca, karmi i umacnia w Eucharystii, abyśmy nie ustali w drodze.

 

Podejmijmy na nowo i ochoczo zobowiązania wielkopostne, przygotowujące nas do spotkania z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem oraz na czekające nas wydarzenie wyniesienia do chwały ołtarzy tego, którego przez niemal dwadzieścia siedem lat nazywaliśmy Piotrem naszych czasów. Niech jego świętość rozbudzi w nas pragnienie świętości, czyli jeszcze większego zawierzenia się Bogu, większej miłości, miłosierdzia i solidarności, zwłaszcza z tymi, których On nazwał swoimi „najmniejszymi braćmi" (Mt 25, 40).

 

Powierzmy nasze postanowienia, nasze decyzje i nadzieje Matce Jezusa, Matce Pięknej Miłości, której Jan Paweł II przez całe życie mówił: Totus Tuus - cały Twój. Przyjmijmy Jej słowa, które wypowiedziała z myślą o swoim Synu: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2, 5). Zróbmy wszystko, ofiarnie i ochoczo, tak jak zrobił wszystko i do końca Jan Paweł II.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: