800-lecie Konsekracji Kościoła w Jędrzejowie 29 VIII 2010



22.ndz. zw. C

1Krl 8, 22-23. 27-30; Ps 84;1 Kor 3, 9b-11. 16-17;J 10, 22-30

 

Drodzy Bracia i Siostry,

 

1. Dzisiaj gromadzi nas tutaj wspaniała rocznica konsekracji tego kościoła. Dokładnie 800 lat temu dokonał jej błogosławiony biskup krakowski Wincenty Kadłubek. Tak naprawdę jednak gromadzi nas tutaj Chrystus. On - wczoraj i dziś ten sam - zmartwychwstały, żyjący na wieki wieków, przynaglający każdego z nas od wewnątrz. To Jego dotyczą najważniejsze pytania i odpowiedzi przeżywanej przez nas liturgii.

 

Z całą mocą uświadamia nam to odczytana przed chwilą Ewangelia: Powiedz nam otwarcie! Kim jesteś?! Nie trzymaj nas dłużej w niepewności! Jesteś Mesjaszem? „Kim jesteś?!" - pytają Jezusa natarczywie Żydzi, i my to pytanie czynimy dziś swoim. Wtedy zostało ono postawione „przy okazji" rocznicy poświęcenia świątyni. Tak jest i dziś: świętując rocznicę konsekracji tej świątyni pytamy o to, kim jest Chrystus. Bez postawienia tego pytania nie można zrozumieć tego miejsca. Ten wspaniały kościół nie może zostać zredukowany jedynie do roli zabytku architektury i sztuki - choćby najważniejszego w regionie. Nie jest też tylko budowlą o pasjonującej historii czy skarbcem wielowiekowej kultury - nawet „religijnej" czy „duchowej". Ostatecznie ani nie zrodził się on wyłącznie z ludzkiego dążenia do piękna, ani nie ocalał do dziś jedynie przez szacunek dla historycznego dziedzictwa. Zrodził się - i „żyje" po dziś dzień - z natarczywego pytania o Chrystusa! Bez Niego - bez Chrystusa - nie można zrozumieć tego miejsca. Nie można zrozumieć żadnego z kościołów postawionych na przestrzeni ponad tysiącletniej naszej historii - i ciągle jeszcze stawianych na naszej ziemi. Nie można zrozumieć ich dziejów. I naszych dziejów! Nie można zrozumieć ani dziejów, ani teraźniejszości naszego narodu.

 

2. Kim jesteś?! - na to pytanie Chrystus odpowiada: patrzcie na moje czyny. Czyny, których dokonuję, świadczą o Mnie. To znaczy: Pytając o Mnie, nie szukajcie odpowiedzi „teoretycznych". Nie twórzcie zawiłych i abstrakcyjnych konstrukcji teologicznych czy filozoficznych. Otwórzcie się raczej na moje działanie! Odkryjcie je i ucieszcie się nim w swoim własnym życiu. Chciejcie ze Mną współ-działać! Wtedy będziecie wiedzieć, kim jestem; jak dalece jestem Emmanuelem - Bogiem z wami, obecnym i aktywnym wśród was, przemieniającym was i waszą rzeczywistość.

 

Ta odpowiedź Chrystusowa prowadzi nas do drugiego czytania, w którym św. Paweł zaraz na początku stwierdza: Jesteście Bożą budowlą, a właściwie jeśli ściśle przetłumaczyć tekst Pawłowy: budową, budowaniem, wznoszeniem budowli. Nie chodzi o „budowlę", budynek „należący" do Boga, ale o „budowanie", Bożą czynność, pracę, wysiłek, działanie. Bóg buduje świątynię. Buduje ją z nas. I w nas. Każdy z nas jest świątynią Boga. I jesteśmy nią razem jako wspólnota ludzi wierzących: Gdzie dwóch albo trzech jest zebranych w imię Moje, Ja jestem. Stawiane przez nas świątynie są znakami i owocami Bożego działania. Następnie stają się też Jego miejscem: teraz Bóg działa w nich - na ołtarzu, w konfesjonale, w chrzcielnicy. Pięknie o tym mówi prefacja mszalna, którą będziemy za chwilę śpiewać: Ty pozwoliłeś zbudować ten gmach widzialny, w którym otaczasz opieką lud swój (...); w tym świętym miejscu sam wznosisz dla siebie świątynię z żywych kamieni, którymi my jesteśmy, i sprawiasz, że Kościół - rozszerzony po całym świecie - rozwija się jako Mistyczne Ciało Chrystusa.

 

3. Wszystko to warto było powiedzieć, byśmy mogli lepiej zrozumieć dzisiejszą uroczystość. Co świętujemy? Kogo dziś wspominamy? Co działo się w tym miejscu 800 lat temu?

 

Osiem wieków temu spotkali się tutaj ludzie, którzy odkryli, jak bardzo ważny jest dla nich Chrystus. Odkryli Jego miłość do siebie. Dali się poprowadzić Jego łasce i powołaniu. Wybrali życie monastyczne - w dalekiej Francji, w klasztorze w Marimond. Stamtąd też zostali wysłani do Polski, co zakodowała jedna z nazw założonego przez nich tutaj nowego klasztoru, a mianowicie: Marimondus Minor. Przyszli jeszcze za życia św. Bernarda z Clairvaux, przynosząc jego radykalizm, wybór ubóstwa, umiłowanie pracy i modlitwy, ducha misyjnego. Prowadziło ich tu - jak domyślają się historycy - pragnienie misji na Wschodzie i budowania mostów jedności ze wschodnim Kościołem. Za tą sugestią zdaje się przemawiać wybór nowego patrona miejsca, które zaczęto nazywać: Jędrzejów - od imienia św. Andrzeja Apostoła, patrona Konstantynopola (wcześniej to miejsce nazywało się: Brzeźnica). Przynieśli ze sobą szczególną miłość do Matki Bożej, o czym do dziś świadczy jeszcze jedna nazwa nadawana odtąd temu miejscu, a mianowicie: Domus Mariae (Dom Maryi), a także wezwanie postawionego przez nich kościoła: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

 

4. Nowego kościoła nie wznosili jednak od zera. Inaczej niż na zachodzie Europy, gdzie zawsze cystersi wybierali miejsca odosobnione i bezludne, tutaj osiedli wśród ludzi. Przy kościele postawionym sto lat wcześniej i konsekrowanym przez krakowskiego biskupa Maura (fragmenty tego kościoła zachowały się częściowo w ścianach dzisiejszej świątyni). Tamtemu kościołowi patronował św. Wojciech - także misjonarz, obcokrajowiec (biskup Pragi) i mnich reguły św. Benedykta. Pewnie był im bliski i może dlatego nie rozebrali całkowicie dawnej budowli, lecz ją rozbudowali, dostosowując do nowych potrzeb. A dawne wezwanie kościoła, jako drugie zostało dodane do nowego.

 

Nowy kościół konsekrował w roku 1210 krakowski biskup Wincenty Kadłubek, nazywany słusznie „Ojcem kultury polskiej", a także mistrzem całego pokolenia XIII-wiecznych polskich świętych: Jadwigi Śląskiej, Jacka, Kingi, Bronisławy, Salomei, Jolanty, Sadoka z towarzyszami i czczonego w Krakowie Prandoty. Cała ta grupa świętych, jak stwierdził kard. Karol Wojtyła, ukształtowała się w szkole błogosławionego Wincentego - w atmosferze wiary i kultury chrześcijańskiej, które on w podziwu godny sposób pielęgnował. Jego zaś samego pragnienie świętości przyprowadziło ostatecznie - jak wszyscy wiemy - tutaj: do tego klasztoru, w którym (po rezygnacji z krakowskiego biskupstwa) spędził ostatnie pięć lat życia.

 

5. Oto historia - daty, miejsca, nazwy, i ludzie ze swoimi ideałami, dążeniami i pracą. My jednak poza tym wszystkim widzimy obecnego i działającego w historii Pana. Właśnie tym objawienie chrześcijańskie nas fascynuje: dynamiczną obecnością Boga w ludzkich dziejach. Nasz Bóg nie działa w jakiejś wyimaginowanej, oddzielonej od nas „niebieskiej" szczęśliwości. Nie! On jest głównym Autorem i Bohaterem historii człowieka. Trzyma w swoich dłoniach los każdego z nas i los naszych wspólnot. Ludzkie dziedzictwo staje się dzięki temu także dziedzictwem Bożym. Jest nam zadane przez Boga, a nie tylko przez szacunek dla przodków.

To Bóg tak jak 800 lat temu, wzbudza w nas pragnienie świętości, żywą wiarę, którą chcemy się dzielić z innymi. Uzdalnia nas też do budowania Kościoła, nie tylko w wymiarze lokalnym, ale wspólnie z braćmi z całego Kościoła powszechnego. Tak jak naszych przodków, otwiera nas na bogactwo innych, na przynoszone przez nich charyzmaty. Uczy nas modlitwy, umacnia do dawania świadectwa, do coraz głębszego przeżywania sakramentów, sprawowanych w budowanych przez nas kościołach.

 

Wierzymy też mocno, że to On sam poprowadzi nas w przyszłość i uzdolni do tego, byśmy nie tylko nie zmarnowali tak wielkiego dziedzictwa, ale je twórczo pomnożyli, rozwinęli i - żywe (!) - przekazali kolejnym pokoleniom. Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: