Bazylika Mariacka, 16 XII 2012 Betlejemskie Światło Pokoju


Bazylika Mariacka, 16 XII 2012

Betlejemskie Światło Pokoju

Czytania: So 3, 14-18a. 10; Flp 4, 4-7; Łk 3, 10-18

 

 

Wprowadzenie

 

Trzecia niedziela Adwentu jest niedzielą radości. W tę niedzielę naznaczoną radością gromadzimy się w sercu królewskiego Krakowa, w Bazylice Mariackiej, aby wspólnie się modlić i sprawować Eucharystię. Dziś w tej świątyni harcerze przekażą Betlejemskie Światło Pokoju, które dotarło do nas z Ziemi, na której narodził się nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, Książę Pokoju. Dlatego tę Ziemię nazywamy Świętą.

Witam serdecznie was wszystkich, drodzy Bracia i Siostry. W sposób szczególny witam zuchów, harcerzy i harcerki, instruktorki i instruktorów oraz seniorów polskiego harcerstwa. Dziękuję wam za piękną inicjatywę związaną z Betlejemskim Światłem. Niech ono rozświetla nasze Miasto i jego okolice. Niech rozświetla przestrzenie naszego codziennego życia. Niech rozświetla nasze serca.

 

A jeżeli w tych sercach odkrywamy ciemne przestrzenie zła i grzechu, przeprośmy za nie Boga, byśmy mogli z czystym sercem sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Homilia

 

Drogie Siostry, drodzy Bracia!

1. Św. Paweł zachęca nas dzisiaj do radości. „Bracia: Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!” Apostoł uzasadnia to wezwanie w trzech słowach: „Pan jest blisko!” (Flp 4, 4-5). Obecność Boga w naszym życiu jest najważniejsza. „W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). W Bogu wszystko ma sens. Bez Niego nie wiemy, kim jesteśmy. Bez Boga nie wiemy, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, i nie wiemy, jaki czeka nas los.

Bliskość Boga nie może być dla nas obojętna. Ta bliskość jest zobowiązująca. Jest przede wszystkim wezwaniem do nawrócenia, czyli odwrócenia się od zła i grzechu oraz wezwaniem do czynienia dobra, do solidarności i sprawiedliwości. Przypomina nam o tym Ewangelia św. Łukasza, opowiadająca o działalności Jana Chrzciciela, przygotowującego Jezusowi drogę do ludzkich serc.

Tłumy zebrane na brzegach Jordanu pytały Jana: „Cóż mamy czynić?” Również celnicy pytali go: „Nauczycielu, co mamy czynić?” I to samo pytanie zadali mu żołnierze: „A my, co mamy czynić” (Łk 3, 10. 12. 14). Wzywając do nawrócenia, Jan Chrzciciel nie żąda i nie oczekuje rzeczy nadzwyczajnych. To dla nas ważna wskazówka, jeżeli zapytamy na modlitwie Jezusa: „A my, co mamy czynić”. Od zebranych tłumnie ludzi Jan oczekiwał solidarności z potrzebującymi: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni” (Łk 3, 11). Od celników Jan oczekiwał uczciwości, bo byli znienawidzeni z powodu służenia rzymskiemu okupantowi i nadużyć. Dlatego usłyszeli: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono” (Łk 3, 13). A nawrócenie żołnierzy miało polegać na tym, by nie czynili innym krzywdy: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie” (Łk 3, 14).

„A my – bracia i siostry – co mamy czynić”. A ja, co mam czynić? To pytanie powinien sobie zadawać często każdy z nas, w świetle swojej sytuacji osobistej i rodzinnej, zawodowej i społecznej. W szukaniu i znajdowaniu odpowiedzi na to pytanie pomaga zawsze wewnętrzne wyciszenie, pojednane z Bogiem, czyste serce, wrażliwość na los i dobro bliźniego. Czyż nie są to najgłębsze postawy wpisane w kodeks postępowania prawdziwych harcerzy?

 

2. W postawie Jana Chrzciciela uderza nas jego pokora. Nie szukał on taniej popularności i nie korzystał z niej, choć był otaczany niezwykłym szacunkiem przez tłumy. Jan Chrzciciel był sobą. Żył w prawdzie. Widział swoją miejsce oraz swoją działalność w świetle prawdziwego i jedynego Mesjasza, Jezusa Chrystusa. To Jemu przygotowywał drogę do ludzkich serc. Dlatego mówił wprost do słuchających go i podziwiających tłumów: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16).

Wiemy, że św. Jan Chrzciciel zapłacił najwyższą cenę męczeństwa, pozostając wierny swojej misji. Stał się szczególnym świadkiem Jezusa. Jezus Chrystus potrzebuje również świadków w dzisiejszym świecie, gotowych przygotowywać Mu drogę do ludzkich serc. Być uczniem Jezusa, to znaczy być Jego apostołem. To znaczy być gotowym głosić Dobrą Nowinę nie tylko słowem, ale przede wszystkim życiem. Takich żywych świadków potrzebuje współczesny świat, w którym tylu naszych braci i sióstr się zagubiło albo rozminęło z Jezusem, żyjąc tak, jak gdyby On – Syn Boży, Odkupiciel człowieka – nie miał im nic do powiedzenia i zaofiarowania.

 

3. Dziś Betlejemskie Światło Pokoju dotarło do Krakowa, do tej wspaniałej świątyni i stąd zostanie zaniesione do wielu miejsc, gdzie człowiek żyje i pracuje, cierpi i żywi nadzieję. Światło zawiera w sobie niezwykle głęboką symbolikę. Wyznając naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, mówimy o Nim, że jest „Bogiem z Boga, Światłością ze Światłości, Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego”. Prorok Izajasz zapowiadał przyjście na świat oczekiwanego Mesjasza posługując się obrazem światła: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” (Iz 9, 1). Sam Jezus mówił o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12).

Światłem dla świata są również uczniowie Jezusa, a więc my wszyscy. Do nas odnoszą się słowa z Ewangelii, wypowiedziane przez Jezusa w Jego sławnym, programowym Kazaniu na Górze: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 14-16).

 

4. Drogie harcerki, drodzy harcerze, przyjmując dziś Betlejemskie Światło Pokoju i niosąc dalej to Światło, angażujecie się w szlachetną i wymowną inicjatywę. To światło dotarło do nas z Ziemi Świętej, z ziemskiej ojczyzny Jezusa, gdzie On się narodził w Betlejem i gdzie dorastał w Nazarecie, gdzie głosił nadejście królestwa Bożego, gdzie uzdrawiał i wlewał w ludzkie serca nadzieję. W Ziemi Świętej Jezus cierpiał, został ukrzyżowany i zmartwychwstał dla nas, dla naszego zbawienia.

Światło Betlejemskie jest symbolem pokoju, bo Jezus, narodzony w Betlejem z Maryi Panny, jest symbolem prawdziwego pokoju. On pojednał Boga z człowiekiem, niebo z ziemią. On, wyprowadzając nas z mrocznej krainy grzechu i śmierci, przywrócił w naszych sercach Boży pokój, będący podstawą wszelkiego pokoju na świecie. Dziś usłyszeliśmy pełne nadziei słowa św. Pawła z jego Listu do Filipian: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” (Flp 3, 18).

Życzę wam i o to się modlę w tej Eucharystii, aby Boży pokój gościł zawsze w waszych sercach. Otwórzcie na oścież Chrystusowi drzwi waszych serc i umysłów, abyście się stali świadkami i ambasadorami Jego miłosiernej miłości, Jego dobroci. O taką postawę prosił nas błogosławiony papież Jan Paweł II od samego początku swojego pontyfikatu. Bądźcie dobrzy dla siebie nawzajem, ale także dla wszystkich, których Bóg postawi na drodze waszego życia. Pogłębiajcie w sobie wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka, by również dzięki wam nasz świat stawał się bardziej braterski, bardziej solidarny, bardziej ludzki, a więc bardziej Boży.

Niech w waszych pragnieniach, zamiarach i czynach wspiera was orędownictwo Najświętszej Maryi Panny, Matki Chrystusa, która porodziła Syna Bożego w Betlejem. Niech was wspiera wstawiennictwo adwentowego patrona, św. Jana Chrzciciela. Niech wam towarzyszy przykład życia i służby błogosławionego Jana Pawła II, który od młodości żył wielkimi ideałami i potrafił je zrealizować.

Nieście światu światło, które rozprasza ciemności. Nieście światu pokój. Nieście światu dobro i miłość. Amen!

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: