Bazylika Mariacka, Betlejemskie Światło Pokoju, 15 XII 2013


Bazylika Mariacka, 15 XII 2013

Betlejemskie Światło Pokoju

 

Czytania: Iz 35, 1-6a. 10; Jk 5, 7-10; Mt 11, 2-11

 

 

Wprowadzenie

 

 

Witam serdecznie wszystkich uczestników tej wieczornej Eucharystii, którą sprawujemy we wspaniałej Bazylice Mariackiej w trzecią Niedzielę Adwentu. Jest to tak zwana niedziela „Gaudete”, czyli „Radujcie się!”. Tak bowiem brzmi Antyfona wprowadzająca nas do Mszy świętej: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko”. Radujemy się, bo zbliżają się święta Bożego Narodzenia i już jesteśmy w połowie drogi adwentowej. Radujemy się, bo Bóg rzeczywiście jest blisko każdego z nas. On jest obecny w każdej chwili w każdym wydarzeniu naszego życia.

 

Witam dzisiaj w sposób szczególny zuchów, harcerzy i harcerki, instruktorki i instruktorów oraz seniorów polskiego harcerstwa. Zgromadziła was i nas wszystkich piękna inicjatywa przekazania Betlejemskiego Światła Pokoju. Dotarło ono do nas z Ziemi, na której się narodził Jezus Chrystus, Syn Boży i Syn Maryi z Nazaretu, prawdziwa Światłość świata. To również powód do radości. Pragniemy, aby światło Chrystusa rozświetliło nasze Miasto, jego bliższe i dalsze okolice. Niech ono świeci na naszej polskiej ziemi i w całej Europie. Niech rozświetla nasze domy, nasze miejsca nauki i pracy. Niech rozświetla nasze serca.

 

Przygotujmy więc nasze serca na przyjęcie tego światła, aby zagościł w nich prawdziwy pokój. Przeprośmy Boga za ciemności zalegające nieraz w naszych sercach; przeprośmy Go za nasze niewierności i grzechy, byśmy mogli godnie sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

 

 

Homilia

 

Drogie Siostry, drodzy Bracia, drodzy młodzi Przyjaciele!

 

1. W każdej Mszy świętej, w każdej Eucharystii słuchamy Bożego słowa. Zostało ono zapisane w wielkiej Księdze, którą nazywamy Pismem Świętym albo Biblią. W tej Księdze znajdujemy prawdę o Bogu, o człowieku oraz o otaczającym nas świecie. Na kartach Biblii znajdujemy światło do zrozumienia naszego życia, naszych marzeń i pragnień, ale także naszych lęków, rozczarowań i cierpień.

Z Księgi Pisma Świętego wyczytujemy najważniejszą prawdę, że Bóg kocha człowieka. Kocha każdą i każdego z nas. Największym dowodem tej miłości jest fakt, że Bóg stał się człowiekiem, jednym z nas. Bóg zstąpił na ziemię, aby być z nami, aby nam towarzyszyć. Syn Boży, Jezus Chrystus, narodził się w Betlejem, przyszedł, aby nas podźwignąć, wyzwolić od zagrażającego nam zła i grzechu. Przyszedł, aby wyprowadzić nas z krainy mroku, cierpienia i śmierci, i wprowadzić nas do swojego królestwa życia i światła, radości i pokoju. Tę prawdę przeżywamy szczególnie w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia, i ta prawda jest źródłem naszej nadziei i radości.

 

2. W jaki sposób możemy rozpoznać obecnego w naszym świecie Jezusa Chrystusa? To pytanie zadawał sobie także Jan Chrzciciel, przebywający w więzieniu. Znał on dobrze Jezusa. Czekał na zwycięskiego Mesjasza. Przygotowywał Mu drogę do ludzkich serc, a jednak przeżywając chwile wątpliwości w mrocznym lochu więziennym, posłał do Mistrza z Nazaretu swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11, 3).

 

Jak brzmiała odpowiedź Jezusa? Co było i jest Jego znakiem rozpoznawczym? Jezus nie ograniczał się do słów. O Jego mesjańskiej tożsamości, o prawdziwości Jego posłannictwa świadczyły niezwykłe czyny, jakich dokonywał, a wszystkie one były dla dobra człowieka, dla uzdrowienia jego duszy i ciała, dla przywrócenia mu godności dziecka Bożego. „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11, 4-6).

 

Dzisiaj każdy z nas może sobie zadać bardzo osobiste pytania. Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? Czy rozpoznaję Jego obecność w moim życiu, w moich doświadczeniach, w moich radościach i smutkach? Czy szukam Go? Czy wsłuchuję się w Jego słowa i natchnienia? Czy rozmawiam z Nim na modlitwie? Czy umacniam się Jego łaską i miłością w sakramentach, zwłaszcza w Komunii świętej, w sakramencie pojednania? Czy jest On towarzyszem mojej drogi? Czy Jego Ewangelia jest dla mnie punktem odniesienia i najważniejszym kodeksem postępowania? Czy moja przyjaźń z Nim – z Jezusem Chrystusem – prowadzi mnie do przyjaźni z drugim człowiekiem, do większej miłości i solidarności, do większej służby? Wszystkie te pytania, w gruncie rzeczy, sprowadzają się do pytania o miłość. Czy ona jest zasadniczym motorem mojego życia? Czy jest ideałem, nadającym sens wszystkiemu, co robię i o czym marzę?

 

3. Nie musimy się przekonywać, że żyjemy w niełatwym świecie. Od dwóch tysięcy lat Ewangelia cierpliwie toruje sobie drogę do ludzkich serc. Uczciwe spojrzenie na naszą historię każe nam z jednej strony uznać ogromne pokłady dobra w świecie. Ewangelia zakorzeniła się w kulturze i świadomości wielu narodów, w tym i naszego polskiego narodu. Ewangelizacja przyniosła i przynosi wspaniałe owoce miłości i świętości. Obok wielu błogosławionych i świętych, mamy ogromną, niezliczoną rzeszę ludzi w każdym pokoleniu, dla których Chrystus stał się Panem i Zbawicielem, którzy – tak jak On – przeszli przez życie dobrze czyniąc. Takich ludzi mamy również dzisiaj, obok siebie, w naszych rodzinach i środowiskach.

 

Ale zdajemy sobie sprawę, że w naszym świecie obok dobra istnieje zło. Przecież spotykamy się na co dzień z egoizmem, obojętnością, brakiem wrażliwości. Codziennie docierają do nas wiadomości o przemocy, bratobójczych konfliktach, o aktach ślepego terroryzmu i o wojnach. Co mamy czynić? W jaki sposób możemy przemieniać nasz świat na bardziej ludzki, bardziej przyjazny i braterski, a więc bardziej Boży? Jedno jest pewne. Budowanie pokoju musimy zacząć od nas samych. On najpierw musi być w naszych sercach, pojednanych z Bogiem i z bliźnimi. Pan Jezus powiedział w swoim programowym Kazaniu na Górze: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). Twórzmy więc podstawy pokoju, poczynając od naszych najprostszych ludzkich relacji w naszych rodzinach i wspólnotach, w naszych środowiskach. Uczmy się akceptacji drugiego człowieka, każdego człowieka, także inaczej myślącego, inaczej patrzącego na świat, bo ma do tego prawo, bo nikt z nas nie ma monopolu na prawdę. Uczmy się wzajemnej życzliwości, bo może ją ofiarować każdy, nawet najbardziej ubogi, nawet człowiek, który nic nie ma!

 

4. Symbolem narodzonego w Betlejem Jezusa Chrystusa jest światło. Już św. Jan pisał w Prologu swojej Ewangelii: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. […] Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1, 4-5. 9). Jezus sam powiedziało o sobie: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Jezus chciał, by również Jego uczniowie byli – tak jak On – światłem. Powiedział wprost: „Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt, 5, 14-16).

 

W tych słowach, drodzy bracia i siostry, drodzy harcerze, odnajdujemy najgłębszy sens dzisiejszego przyjęcia i przekazania Betlejemskiego Światła Pokoju. Ogień z Betlejem to płomień symbolizujący żarliwą miłość Boga do człowieka, miłość żarzącą się w Sercu Jezusa. On powiedział: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął” (Łk 12, 49). Chodzi o płomień miłości, płomień dobroci, płomień wrażliwości na los człowieka, płomień solidarności z potrzebującymi. Czy jesteśmy gotowi do przyjęcia takiej postawy? Zacznijmy od małych kroków, od małych płomieni wzajemnej życzliwości, pomocy, troski o drugiego człowieka. Te postawy wpisane są w kodeks postępowania każdego harcerza. Z tych małych płomyków możemy wzniecić wielki płomień ewangelicznej miłości Boga i bliźniego i przemienić nasz świat.

 

5. Podziękujmy dziś Bogu, że On sam na drogach naszego życia zapalił i nadal zapala płomienie. Mam na myśli ludzi, poczynając od naszych rodziców i bliskich, od których doznaliśmy tyle dobra, tyle miłości. Od nich nauczyliśmy się kochać i wyrażać naszą miłość w gestach wrażliwości, miłosierdzia, pomocy. Dziś dziękujemy za jeszcze jeden znaczący płomień. Dziękujemy za błogosławionego Jana Pawła II, który wielokrotnie odprawiał Eucharystię w tej Bazylice, a jako pasterz Kościoła powszechnego i duchowy przywódca świata zostawił nam i całemu światu przykład życia oddanego Bogu i ludziom. Płomień jego wiary, nadziei i miłości nadal rozświetla drogi milionów chrześcijan na całym świecie. Ten płomień jeszcze bardziej zajaśnieje za kilka miesięcy, z chwilą kanonizacji błogosławionego Papieża.

 

Prośmy o jego wstawiennictwo w niebie we wszystkich naszych intencjach i zamierzeniach. Prośmy zwłaszcza, by płomień wiary w Jezusa Chrystusa, również dzięki nam, docierał do ludzkich serc i rozjaśniał oblicze naszej ziemi. Amen.

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: