Bazylika Mariacka, Wielka Środa, 19 marca 2008


Św. Józef, Patron Miasta Krakowa
Bazylika Mariacka, Wielka Środa, 19 marca 2008 r.


Czytania: Iz 50, 4-9a; Mt 26, 14-25

 

Wprowadzenie do Mszy św.

 

Dziś w Bazylice Mariackiej gromadzi nas szczególna okoliczność. Ze względu na Wielki Tydzień, tegoroczną uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, obchodziliśmy już w ubiegłą sobotę. Dziś natomiast, sprawując liturgię Wielkiej Środy, chcemy jednocześnie oddać hołd Patronowi naszego królewskiego grodu, któremu Radni miasta zawierzyli Kraków i jego mieszkańców w 1714 roku.

Witam Prezydenta Miasta Krakowa, Radnych oraz przedstawicieli władz, instytucji, stowarzyszeń i wszystkich zebranych, którzy gromadzą się przy ołtarzu z potrzeby serca i w duchu wdzięczności św. Józefowi za jego wierną i stałą opiekę nad nami. Przez pośrednictwo naszego Patrona powierzmy w tej Eucharystii Bogu wszystkie sprawy Miasta, nasze osobiste i zbiorowe radości, troski i nadzieje.

W dniu dzisiejszym przypada także 10 rocznica mojej konsekracji biskupiej, której udzielił mi Ojciec św. Jan Paweł II w bazylice św. Piotra w Rzymie. Bogu dziękuję za ten dar i za wstawiennictwem św. Józefa i Sługi Bożego Jana Pawła II zawierzam Jezusowi Miłosiernemu moje posługiwanie w Kościele krakowskim.

Stańmy teraz przed Bogiem w prawdzie. Uznajmy nasze winy i grzechy, byśmy mogli godnie sprawować Najświętszą Ofiarę.
Spowiadam się Bogu wszechmogącemu...

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

 

1. Dzisiejsza Ewangelia przypomniała nam zatrważające słowa, wypowiedziane przez jednego z uczniów Jezusa, Judasza Iskariotę: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam" (Mt 26, 15). Arcykapłani wycenili zdradę na trzydzieści srebrników. Tyle nieszczęsny uczeń zarobił, wydając swego Mistrza.

Kilka lat wcześniej został włączony do grona najwierniejszych. Towarzyszył Jezusowi. Słuchał Jego słów. Był świadkiem Jego cudów. Miał być jednym z tych, którzy poniosą na cały świat Dobrą Nowinę o zbawieniu człowieka. Co się dokonało w sercu Judasza? Na co liczył? Czego się spodziewał, wiążąc swój los z losem Jezusa? Co sprawiło, że się rozczarował i ostatecznie zdradził? Nie znamy mrocznych zakamarków ludzkiego serca.

Ewangelia odsłania nam stan ducha samego Jezusa. Gromadzi On dwunastu uczniów, aby spożyć z nimi Paschę. Ta - jak się okazało - ostatnia wieczerza z nimi przejdzie do dziejów zbawienia jako moment ustanowienia Eucharystii, sakramentu Miłości. Jezus ze swego życia, ze swego Ciała i Krwi czyni dar dla każdego człowieka. Następnego dnia przypieczętuje ten dar swoją śmiercią na krzyżu. Ale wcześniej przeżywa głęboko rzeczywistość zdrady: „Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastoma uczniami. A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi»" (Mt 26, 20-21). Wypowiada też przejmujące słowa: „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził" (Mt 26, 24).

 

2. Izajaszowe proroctwo o cierpiącym słudze Boga odnosimy do cierpiącego Jezusa Chrystusa. Jest w tym proroctwie zapowiedź okrutnego losu, upokorzenia i znieważenia sługi Bożego: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem" (Iz 50, 6). Jednocześnie proroctwo tchnie głęboką nadzieją. Sługa Boży jest przekonany, że Bóg jest z nim, że go „wspomaga", że go „uniewinni", że to on odniesie ostateczne zwycięstwo.

Tak również odczytujemy to wszystko, co spotkało Jezusa i co doprowadziło Go do krzyżowej śmierci. Jemu życia nikt nie zabrał. On swoje życie dał. On je złożył w ofierze za zbawienie świata. Jego śmierć stała się tylko preludium do chwalebnego i zwycięskiego zmartwychwstania i ostatecznego pokonania śmierci, grzechu i zła.

 

3. Święty Józef u zarania ziemskiego życia Syna Bożego Jezusa Chrystusa został włączony w Jego zbawczą misję. W przeciwieństwie do Judasza, który zawiódł i zdradził Mistrza, Józef z Nazaretu oddał całą swoją egzystencję na służbę Synowi Maryi. Uczynił to w sposób heroiczny. Uwierzył aniołowi Pańskiemu, który we śnie przekazał mu niepojętą wiadomość: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów" (Mt 1, 20-21).

Józef o nic więcej nie pytał. Przyjął do siebie Maryję. Został przybranym ojcem Jej Syna. Ze zdumieniem kontemplował Jego narodziny w Betlejem, przybycie pasterzy, a następnie Mędrców. Ratował Jezusa i Jego Matkę uciekając do Egiptu, a po powrocie zapewniał Świętej Rodzinie codzienny byt w Nazarecie. Uderza nas dyspozycyjność Józefa. O nic nie pyta. Niczemu się nie dziwi. Wykonuje to, o co został poproszony. W pewnym momencie odchodzi, znika dyskretnie z życia Jezusa. Wypełnił do końca swoje posłannictwo jako człowiek sprawiedliwy, wierny i pokorny.

 

Dokładnie 10 lat temu, 19 marca 1998 roku, podczas konsekracji trzech nowych biskupów w Bazylice Watykańskiej, Jan Paweł II nazwał św. Józefa „człowiekiem codziennej pracy" i „powiernikiem wielkiej tajemnicy zbawienia". „Tak jak Maryja - mówił Ojciec Święty - tak też Józef uwierzył słowu Boga i stał się uczestnikiem Jego tajemnicy. Tak jak Maryja uwierzył, że ten zamiar Boży spełni się dzięki ich gotowości do współpracy. Tak też się stało: odwieczny Syn Boży stał się człowiekiem w łonie Matki Dziewicy. (...) W oczach mieszkańców Betlejem, Nazaretu i Jerozolimy ojcem Jezusa był właśnie Józef. I cieśla z Nazaretu wiedział, że w pewnym sensie tak było. Wiedział, ponieważ wierzył w Boże ojcostwo i był świadomy, iż w pewnej mierze został powołany do uczestnictwa w nim".

 

4. Chrześcijańska pobożność obdarzyła św. Józefa wieloma tytułami. Został nazwany „przeczystym Stróżem Dziewicy" i „troskliwym Obrońcą Chrystusa", „Wzorem pracujących" i „Podporą rodzin", „Pociechą nieszczęśliwych" i „Nadzieją chorych". Nic więc dziwnego, że i nasi praojcowie powierzyli św. Józefowi patronat nad naszym miastem i prosili go o pomoc, zwłaszcza w chwilach trudnych. My sami wierzymy, że św. Józef jest troskliwym i skutecznym Stróżem Krakowa, jego Obrońcą i Podporą. Dlatego jemu chcemy powierzyć wszystkie sprawy społeczności, jaką stanowimy:

- Święty Józefie, Patronie nasz, powierzamy ci wszystko, co Kraków stanowi.
- Powierzamy ci mieszkańców naszego miasta
i przybywających do niego gości, zwłaszcza tych, którzy pielgrzymują do łagiewnickiego sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
- Powierzamy ci również tych, którzy przybywają do nas z wielu krajów Europy i świata, kojarząc Kraków z osobą Sługi Bożego Jana Pawła II, z jego niezmordowaną posługą Kościołowi powszechnemu,
a także osobistą świętością życia.
- Prosimy cię, wspieraj wszystkich pełniących publiczną służbę dla dobra krakowskiego grodu.
- Chroń nasze rodziny i wspólnoty.
- Bądź Stróżem i Obrońcą dla tych, którzy najbardziej potrzebują solidarnej pomocy całej społeczności.
- Otaczaj opieką dzieci i młodzież, a także ubogich, strapionych i chorych.
- Wspieraj wszystkich trudzących się i pomnażających dobro w zakładach pracy, w szkołach i wyższych uczelniach.
- Święty Józefie, niech twój patronat budzi w nas żywą wiarę, głęboką nadzieję i żarliwą miłość do Boga i bliźnich.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: