Bazylika Najśw. Serca Pana Jezusa, 30 V 2008 Bazylika Najśw. Serca Pana Jezusa, 30 V 2008


Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa
Bazylika Najśw. Serca Pana Jezusa, 30 V 2008 r.
Czytania: Pwt 7, 6-11; 1 J 4, 7-16; Mt 11, 25-30


Drogi Ojcze Prowincjale,
Drodzy Bracia i Siostry - Czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa!

 

1. Dzisiejsza Ewangelia zawiera pewien paradoks. Jezus zwraca się bezpośrednio do wszystkich utrudzonych i obciążonych ludzi. Zwraca się do znużonych wędrowców. Tymi wędrowcami jesteśmy my sami, Jego uczniowie. Każdy z nas zmierza do wyznaczonego celu. Każdy z nas dźwiga mniejszy lub większy ciężar odpowiedzialności za siebie, za swoich bliskich, za społeczność, w której żyje. Każdy z nas podejmuje codzienne obowiązki. Równocześnie każdy z nas doświadcza swoich słabości, a także spotyka się ze słabościami wędrujących z nim ludzi, bliskich lub nieznanych. Wymiar grzechu, trudu, zmęczenia, fizycznego i duchowego cierpienia wpisany jest głęboko w nasz los.


Jezus dostrzega nasz trud. Co więcej, człowieczy trud stał się również Jego udziałem, bo przecież był jednym z nas. Stał się naszym bratem. Żył jak człowiek. Pracował jak człowiek. Kochał ludzkim sercem. Cierpiał jak człowiek i umierał jak człowiek. Ale jednocześnie był i jest Synem Bożym. Jezus Chrystus jest - jak głęboko wierzymy - „Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego". On mocą swojego zmartwychwstania odmienił radykalnie nasz los i dlatego jako jedyny może nas skutecznie wesprzeć w naszym wędrowaniu do domu naszego i Jego Ojca. I dlatego kieruje do nas zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 11, 28). Słowa te ujawniają wrażliwość Serca Jezusa, a zarazem ukazują istotę Jego zbawczej misji. On jest cały dla nas. On chce być towarzyszem naszej drogi. Chce być naszym wsparciem, drogowskazem, pokarmem. On chce być dla nas wszystkim. Czy gotowi jesteśmy przyjąć taki dar? Czy jesteśmy gotowi przyjąć taką pomoc? Czy zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy samowystarczalni, że nie zbawimy się o własnych siłach?

 

2. Paradoks dzisiejszej Ewangelii polega na tym, że przychodząc do Jezusa i szukając u Niego pokrzepienia, słyszymy słowa:

„Weźcie moje jarzmo na siebie" (Mt 11, 29). Co to za jarzmo, które przynosi pokrzepienie? Co to za jarzmo, które Jezus nazywa „słodkim"? I co to za brzemię, które jest „lekkie"? Jest to jarzmo Chrystusa. A więc jest to jarzmo miłości! Miłość to najważniejsze źródło siły dla utrudzonego życiem człowieka. Miłość to jedyne lekarstwo na wszystkie nasze zranienia, niedomagania, słabości i zmartwienia. Miłość to najbardziej charakterystyczny i wiarygodny znak rozpoznawczy uczniów Jezusa. „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13, 35). Jezus określił również miarę tej miłości: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 15, 12). A On nas umiłował do końca. Dlatego też i nasza wzajemna miłość nie ma wyznaczonych granic.
Miłości możemy i powinniśmy się uczyć w szkole Jezusa. Biorąc na siebie jarzmo przykazania miłości, słyszymy słowa Mistrza z Nazaretu: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych" (Mt 11, 29). Miłość Jezusa wydaje się bezbronna. Nie narzuca się. Nie czyni hałasu. Nie jest zaborcza. Miłość Jezusa przyjmuje postać pokornej służby człowiekowi. Jak powie św. Paweł, nasz Zbawca „nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi (...). Uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej" (Flp 2, 6-8). Oto w jakiej szkole mamy się uczyć służyć braciom, zwłaszcza tym najbardziej bezbronnym, najmniejszym, zepchniętym na margines życia w społeczności.

 

3. W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wspólnota Kościoła odczytuje dzisiaj jedną z najpiękniejszych kart Nowego Testamentu. Święty Jan, umiłowany uczeń Pana, odsłania przed nami głębię doświadczenia samego Boga. Dla naszego umysłu Bóg pozostaje niewyobrażalny, nieogarniony, niezmierzony. Pozostaje największą Tajemnicą. A jednak św. Jan wskazuje nam drogę do poznania Boga. Jest to droga miłości. „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością" (1 J 4, 7-8). Deus caritas est! Tak więc miłość prowadzi nas do Źródeł życia. Miłość pozwala nam poznać Boga. Jarzmo Chrystusowej miłości wytycza nam drogę i prowadzi do celu - do Królestwa Bożego, które jest odwieczną Krainą życia i miłości.
Św. Jan przypomina nam kolejną, podstawową prawdę: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu" (1 J 4, 9). Bóg nigdy nie pogodził się z faktem, że nasi prarodzice przez nieposłuszeństwo wobec zamysłu Bożego wybrali drogę śmierci. Bóg stworzył nas z miłości i zbawił nas z miłości. Bóg jest zawsze pierwszym w miłości. To „nie my umiłowaliśmy Boga, ale On sam nas umiłował i posłał swojego Syna" (por. 1 J 4, 10). Doświadczenie miłości ze strony Boga powinno zaowocować naszą wzajemną miłością. To także przekonanie św. Jana, którym się z nami dzisiaj dzieli: „Jeżeli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy miłować się wzajemnie" (1 J 4, 11). Oto najważniejsze przesłanie związane z dzisiejszą uroczystością.

 

4. Drodzy bracia i siostry, z największą radością sprawuję Eucharystię w krakowskiej Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa, stanowiącej centrum kultu Bożego Serca w naszej Ojczyźnie. Chciałbym pozostać wierny tradycji moich poprzedników, a zwłaszcza Ks. Kardynała Karola Wojtyły oraz Ks. Kardynała Franciszka Macharskiego, którzy zawsze - jak tylko mogli - przybywali do tej świątyni w uroczystość Serca Pana Jezusa.
Pragnę dzisiaj ogłosić, że w Archidiecezji Krakowskiej centralne obchody Światowego Dnia Modlitw o Uświęcenie Kapłanów będą odtąd miały miejsce co roku w tutejszej Bazylice, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ustanowienie tego Dnia zawdzięczamy Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II. Niech z tej świątyni wznosi się do Boga żarliwa modlitwa o świętych i gorliwych kapłanów według Bożego Serca.
Przez blisko czterdzieści lat byłem bliskim świadkiem żarliwej modlitwy i ogromnej pracy Kardynała Karola Wojtyły, który od pamiętnego dnia 16 października 1978 roku zaczął służyć Kościołowi powszechnemu jako Zastępca Chrystusa na ziemi. Sługa Boży był wielkim czcicielem Serca Chrystusa. Jak całe jego pokolenie, był wychowany w atmosferze bardzo żywego kultu Serca Pana Jezusa w okresie międzywojennym. Ośrodkiem tego kultu była Bazylika Ojców Jezuitów, w której się teraz modlimy, a także zasłużone Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy - dzisiejsze Wydawnictwo WAM. Jan Paweł II codziennie odmawiał litanię do Serca Pana Jezusa, a jako Papież - korzystając ze swoich publicznych wystąpień - ułożył do kolejnych wezwań tej litanii krótkie, ale jakże głębokie refleksje.
Dwa i pół roku temu, na rozpoczęcie krakowskiego etapu procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Sługi Bożego Jana Pawła II, ujawniłem charakterystyczny rys duchowości Jana Pawła II. Powiedziałem wtedy: „Zachował się własnoręcznie napisany - drobnymi literami na bardzo pożółkłym papierze - akt jego osobistego poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu, zakończony słowami «Wszystko dla Ciebie, Najświętsze Serce Jezusa». Ten akt, złożony w formie szkaplerza, nosił stale ze sobą" (4 XI 2005). Nosił go na swoim ciele do końca, do dnia swojej błogosławionej śmierci w sobotni wieczór, 2 kwietnia 2005 roku.

 

5. Zakończmy naszą refleksję słowami Jana Pawła II, zawartymi w liście dotyczącym misji szerzenia kultu Serca Pana Jezusa przez Towarzystwo Jezusowe: „Spoglądając na Serce Jezusa, serce człowieka uczy się poznawać prawdziwy i jedyny sens własnego życia, uczy się swego przeznaczenia, rozumienia wartości prawdziwie chrześcijańskiego życia, uczy się strzec przed ułomnościami ludzkiego serca, łączenia synowskiej miłości wobec Boga z miłością bliźniego. Tak oto - a jest to prawdziwe zadośćuczynienie, którego oczekuje Serce Zbawiciela - na ruinach nienawiści i przemocy będzie mogła powstać cywilizacja Serca Chrystusa" (5 X 1986).
Jezu, Odkupicielu człowieka,
Jezu, Towarzyszu naszej drogi,
Jezu, cichy i pokornego serca,
uczyń nasze serca według Serca Twego.
Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: