Boże Ciało, 23 VI 2011



Czwarty ołtarz, Ewangelia: J 17, 20-26

 

Bracia i Siostry!

 

1. Ostatnia, czwarta Ewangelia dzisiejszej procesji eucharystycznej podkreśla dobitnie potrzebę jedności. Modlił się o nią żarliwie sam Jezus Chrystus podczas pożegnalnej Wieczerzy ze swymi najbliższymi uczniami. Prosił o ten dar swego Ojca: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś" (J 17, 21). Najgłębszym źródłem jedności jest Bóg w Trójcy Świętej Jedyny - Bóg, który jest Miłością. To jest fundament całej rzeczywistości, w którą wpisane jest również życie człowieka i każdej ludzkiej wspólnoty.

 

Wiemy, że grzech naruszył pierwotną więź człowieka z Jego Stwórcą i Panem, i w konsekwencji naruszył także więzi międzyludzkie. W naszym świecie obok miłości pojawiła się nienawiść, obok dobra pojawiło się zło, obok prawdy pojawiło się kłamstwo, obok życia pojawiła się śmierć. Bóg jednak nie pogodził się z tak zdeformowanym światem. Dlatego posłał swego Syna, „by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno" (J 11, 52).

 

Jezus dokonał już swego dzieła. Pojednał nas z Bogiem. Przywrócił nam utraconą jedność z naszym Panem i pragnie nam pomagać, byśmy scalali nasze ludzkie więzi i budowali jedną rodzinę dzieci Bożych. W tym dziele przywracania i pogłębiania wzajemnej jedności bezcenną pomocą jest Eucharystia - sakrament Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, sakrament Jego nieskończonej miłości. Eucharystia jest darem. Eucharystia jest również zadaniem.

 

2. Wychodząc dzisiaj w procesji z naszych świątyń i przechodząc ulicami miast i wiosek, pragniemy dać publiczny wyraz naszej wiary. Czynimy to osobiście, ale również jako społeczność, która w swoim życiu zbiorowym pragnie się kierować programem Jezusa zapisanym w Ewangelii. Jest to program miłości i pojednania. Jest to program braterstwa i solidarności. Dlatego ten program nikomu nie zagraża, nikomu nic nie zabiera, a wszystko daje. W duchu tego programu Jan Paweł II na początku pontyfikatu miał odwagę zwrócić się do całego świata, również do tych, którzy nie podzielają naszej wiary, i powiedzieć: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi". Te same słowa powtórzył Benedykt XVI w dniu beatyfikacji swojego Poprzednika, dodał: „To, o co nowo wybrany papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma - siłą, którą czerpał z Boga - tendencję, która wydawała się być nieodwracalna" (1 V 2011).

Jezus Chrystus „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie" (Mk 10,45). W duchu wierności dla tej drogi i tego stylu życia swojego Mistrza, Kościół pragnie służyć człowiekowi i społeczeństwu, a nie szukać dla siebie przywilejów. Służymy głosząc pełną prawdę o Bogu i człowieku. Służymy głosząc Ewangelię oraz dając świadectwo, że w centrum ludzkiej egzystencji jest i powinien być sam Bóg. Tylko w świetle tej prawdy ludzkie życie ma sens i cel, bo od Boga wyszliśmy i do Niego zmierzamy, a nasze życie na ziemi jest tylko fragmentem o wiele większej i głębszej rzeczywistości. Właściwą postawą człowieka wobec Boga jest adoracja. Jedynie przed Nim możemy i powinniśmy klękać. Absolutyzowanie każdej innej wartości byłoby nieporozumieniem i bałwochwalstwem, niegodnym istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże.

 

Przed człowiekiem, nawet jeżeli jest księdzem, nie powinno się klękać. Trzeba natomiast pochylać się nad człowiekiem, nad jego sprawami i problemami, nad jego cierpieniami i potrzebami, nad jego lękami i nadziejami. Nad człowiekiem powinniśmy się pochylać wszyscy. Również ci, a zwłaszcza ci, którym powierzono władzę, a z nią troskę o dobro wspólne.

 

3. Szczególną wartością każdej społeczności jest rodzina. Ze zdrowych rodzin, otwartych na życie, wyrasta zdrowe społeczeństwo. Przypominamy tę oczywistą prawdę, bo zdajemy sobie sprawę, jak krucha jest dzisiejsza polska rodzina. Kruche są więzi małżeńskie, które przecież powinny być najsilniejszymi więziami międzyludzkimi, ale jakże często w obliczu trudności nie wytrzymują próby. Plaga i tragedia rozwodów stanowi wyzwanie dla Kościoła i dla wszystkich poczuwających się do odpowiedzialności za los narodu. Krucha jest również gotowość małżonków do przyjęcia daru nowego życia, którą jeszcze bardziej osłabiają różnego rodzaju próby zalegalizowania aborcji na życzenie.

 

Nie chcemy lekceważyć i pomniejszać trudu związanego z urodzeniem i wychowaniem dziecka, dlatego ten ciężar nie może spoczywać tylko na rodzicach, ale musi być rozłożony solidarnie na całe społeczeństwo. To kolejne, nadal aktualne zadanie dla ludzi stanowiących prawa w naszej ojczyźnie.

 

W ostatnim czasie pojawia się nowe zagrożenie. Próba wprowadzenia w polskim prawodawstwie tak zwanych „związków partnerskich" jedno- lub dwupłciowych wydaje się zasadniczym nieporozumieniem. Nikt i nic nie zastąpi pierwotnej, naturalnej i fundamentalnej wspólnoty małżeńskiej mężczyzny i kobiety, którzy postanawiają iść razem przez całe życie, w doli i niedoli, w zdrowiu i chorobie, i których miłość jest płodna, rodząca nowe życie. Taki był i jest zamysł Stwórcy wobec człowieka i żadna władza nie ma mandatu do reformowania tego, co jest zasadnicze i wpisane w naturę człowieka.

 

Miłość łączy się z odpowiedzialnością. Nikt rozsądny nie powinien pomniejszać tej odpowiedzialności u początku wspólnej drogi dwojga osób. Lęku przed podjęciem decyzji łączącej się ze ślubowaniem miłości i wierności na całe życie nie uleczymy rozwiązaniami prawnymi, ułatwiającymi rozpad związku i rodziny. Byłby to konformizm i uleganie ludzkiej słabości u samego początku drogi. Byłaby to próba wprowadzenia prawa nie licującego z historią naszego narodu. Byłby to demontaż rodziny. Żaden rząd, żaden parlament nie jest do tego upoważniony. Wcale nie musimy w tym naśladować niektórych europejskich państw. Nie na tym polega nowoczesność, która przecież nie może oznaczać rezygnacji z rozsądku i elementarnego poczucia przyzwoitości. Siłą Polski były zawsze wartości moralne. Dzięki nim przetrwaliśmy także wtedy, gdy nas nie było na mapie.

 

Podkreślam: nie chcemy z nikim walczyć. Chcemy służyć, przypominając podstawową prawdę o człowieku i jego godności, o jego powołaniu do miłości, która „nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" (1 Kor 13, 4-7). Czy nie stać nas na taką dojrzałą miłość?

Dziś przed Polską, która od lipca przejmie prezydencję Unii Europejskiej, otwiera się wielka szansa i zarazem wielkie zadanie. To zadanie będzie polegać na przypominaniu chrześcijańskich korzeni Europy i podejmowaniu działań zmierzających do powrotu do źródeł jej tożsamości, do przywrócenia chrześcijańskich wartości w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. Jak wielokrotnie podkreślał błogosławiony Jan Paweł II, podcinanie chrześcijańskich korzeni prowadzi bowiem do śmierci naszego kontynentu europejskiego. Modlimy się, by Polska dobrze wykorzystała daną jej szansę i przyczyniła się do odwrócenia kierunku zmian zmierzających w stronę nihilizmu.

 

4. Drodzy bracia i siostry, poruszyłem kilka ważnych i aktualnych spraw naszego życia społecznego. Upoważnia do tego dzisiejsza uroczystość, skoro znajdujemy się w przestrzeni publicznej, w sercu królewskiego Krakowa. To miasto ma swoją przeszłość i tożsamość. Budowali ją wielcy ludzie, żyjący w podwawelskim grodzie: Święci i Święte; ludzie nauki i kultury. Budowali ją prości ludzie, dla których Ewangelia była najważniejszym punktem odniesienia.

 

W kształtowaniu tożsamości naszego miasta ma swój szczególny udział błogosławiony Jan Paweł II. Czynił to jako pasterz Kościoła krakowskiego i w wybitnym stopniu jako pasterz całego Kościoła powszechnego. Stał się darem dla Kościoła i świata. Dziedzictwo Jana Pawła II wpisało się w dziedzictwo myśli i ducha Krakowa. Dzielimy się nim z wszystkimi, którzy nawiedzają nasze miasto. W tym również celu na łagiewnickich „Białych Morzach" wznosimy Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!"

 

Zwracam się dziś w sposób szczególny do młodzieży, zwłaszcza uniwersyteckiej, kształtującej charakterystyczne oblicze Krakowa. Niech was inspiruje postawa Jana Pawła II, który widział w was „stróżów poranka" trzeciego tysiąclecia. Budujcie Polskę przyszłości - Polskę zdrową, opierającą się na wartościach. Budujcie Polskę ludzi uczciwych, kompetentnych, pracowitych, wrażliwych i solidarnych. Pomagajcie sobie i innym, byśmy wszyscy byli ludźmi sumienia, zachowującymi Boże prawo, wybierającymi zawsze dobro, piękno i prawdę, miłość i życie.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: