Brampton (Ontario, Kanada), 15 VI 2008


Brampton (Ontario, Kanada)
XI Niedziela zwykła A, 15 VI 2008 r.
Czytania: Wj 19, 1-6a; Rz 5, 6-11; Mt 9, 36 - 10, 8


Dostojny Księże Arcybiskupie Metropolito Toronta,
Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie,
Drodzy Ojcowie Misjonarze Oblaci z Ojcem Prowincjałem na czele,
Drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Z radością przybyłem do Brampton, do parafii Św. Eugeniusza de Mazenod i Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej! Dziękuję Ojcom Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej za zaproszenie w imieniu was wszystkich i za gościnę. Czuję się tutaj jak u siebie w domu! Dlaczego? Bo spotykam tu przyjaciół - bliskich mi duszpasterzy i bliski mi lud Boży. Bo spotykam się z tak bliską mi Matką Bożą Ludźmierską, obecną tu w kopii swojej figury, poświęconej dla Polonii w Kanadzie przez Ojca Świętego Jana Pawła II podczas jego pobytu na Podhalu w dniu 7 czerwca 1997 roku. Czuję się tutaj jak u siebie w domu, bo spotykam się z niezwykłą miłością, jaką od wielu lat żywicie dla Jana Pawła II. Sługa Boży starał się odpowiadać na tę miłość gestami wdzięczności, a przede wszystkim pamięcią serca i modlitwą. Ta duchowa więź między wami a tym, który był Piotrem naszych czasów, nadal trwa. Możemy być przekonani, że dzisiaj spogląda on na nas i cieszy się z prężnego życia wiary waszej parafii. Cieszy się, że jego Rodacy żyjący na kanadyjskiej ziemi pozostają wierni Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce.
Gromadzimy się dzisiaj w szczególnym momencie. Mamy dokonać wmurowania kamienia węgielnego pod budowę milenijnej świątyni Polonii kanadyjskiej. I znów sięgamy pamięcią do chwili poświęcenia tego kamienia w Rzymie w 1998 roku i do wypowiedzianych wtedy słów przez Ojca Świętego: „Uczyńcie to dzieło milenijnym dziełem Polonii kanadyjskiej". Te słowa zobowiązują. Czyż mogłem wtedy przypuszczać, że po dziesięciu latach będę uczestniczyć tu - na miejscu - w tym ważnym momencie realizacji zamierzonego dzieła?

 

2. Zadajmy sobie dzisiaj proste, ale ważne pytanie: po co budujemy kościoły? Po co wznosimy tę świątynię? Udzielając odpowiedzi, powtórzmy zapisane w naszej pamięci słowa, które Jan Paweł II wypowiedział w dniu inauguracji swojego pontyfikatu przed trzydziestu laty i które w jakiejś mierze stały się motywem przewodnim całej jego posługi dla Kościoła i współczesnego świata. Oto co mówił na Placu św. Piotra: „Dzisiaj tak często człowiek nie wie, co nosi w sobie, w głębi swej duszy, swego serca. Tak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Tak często opanowuje go zwątpienie, które przechodzi w rozpacz. Pozwólcie zatem - proszę was, błagam was z pokorą i ufnością - pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. Tylko On ma słowa życia, tak, życia wiecznego" (22 X 1978, n. 5). Pozwólmy Chrystusowi mówić do człowieka! Pozwólmy Chrystusowi dotknąć najgłębszych strun ludzkiego serca. Pozwólmy Chrystusowi spotkać się z człowiekiem.
Zatem - budujemy świątynię, by w niej w sposób szczególny Chrystus przemawiał do człowieka. Budujemy świątynię, bo jesteśmy przekonani, że oprócz chleba codziennego spragnieni jesteśmy najwyższych wartości, które nadają ostateczny sens naszemu życiu. Tylko Bóg może zaspokoić najgłębsze pragnienie ludzkiego serca - pragnienie dobra, prawdy i miłości. Budujemy świątynię, by w niej spotykać się jako wspólnota uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Budujemy świątynię, by gromadzić się na modlitwie, by słuchać w niej słowa Bożego, by karmić się Ciałem Chrystusa - Chlebem życia. Mamy świadomość, że tak czyniąc nie ustaniemy w drodze i nadamy ostateczny sens naszym radościom i cierpieniom, naszym nadziejom i tęsknotom.


Świątynia jest miejscem dla Boga i dla człowieka. Świątynia jest miejscem spotkania Boga i człowieka. Jest miejscem wyciszenia, wejścia w głąb, otwarcia się na to, co najważniejsze. Świątynia jest miejscem i szkołą miłości. Jest świadkiem nieustannie ponawianej Ofiary Chrystusa za życie świata. I jest świadkiem odpowiedzi człowieka na tę bezgraniczną miłość, kiedy człowiek czyni ze swego życia bezinteresowny dar dla Boga i dla bliźnich.

 

3. Najpiękniejsza świątynia powstaje z żywych kamieni. Żywym kamieniem jest Jezus Chrystus. Żywymi kamieniami jesteśmy także my sami. Święty Piotr napisze w swoim Liście: „Przybliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia" (1 P 2, 4-5). Podobnie wypowie się św. Paweł: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was. (...) Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście" (1 Kor 3, 16-17). Jakże zobowiązujące to słowa! Jakież stanowią wyzwanie! Bo w gruncie rzeczy Boga nie zadowolą mury. Boga nie zadowolą najpiękniejsze formy architektoniczne, jeżeli za nimi nie będzie stał żywy człowiek i jego wiara, i jego miłość, i jego nadzieja. Boga może zadowolić jedynie rozmodlone, wierne i solidarne serce człowieka, otwarte na Boga i na bliźnich. Oto prawdziwe wyzwanie.
Z żywych kamieni powstaje żywa świątynia. Jej fundamentem jest sam Jezus Chrystus. Dlatego na Nim powinniśmy budować nasze życie osobiste, rodzinne, parafialne, społeczne. Z żywych kamieni powstaje święta świątynia i ta rzeczywistość odsłania przed nami wielkość naszego powołania. Jesteśmy wezwani do świętości. Przypominał nam o tym dobitnie Jan Paweł II za życia i nadal przypomina po swojej błogosławionej śmierci. Jakże znamienny jest fakt, że właśnie świętość Sługi Bożego przemawia najbardziej do naszych serc i sumień. Oczekiwanie na beatyfikację i kanonizację Jana Pawła II jest symptomem ukrytych w każdym z nas tęsknot do prawdziwego, świętego życia.

 

4. Odczytane dzisiaj słowo Boże mówi nam, że nasz Bóg jest Bogiem bliskim. Troszczy się o człowieka i o swój lud. Przez usta proroka Izajasza przypomina nam, ze nosi swój naród „na skrzydłach orlich" (Iz 19, 4), czyli wspiera nas, podciąga wzwyż do niebiańskiego lotu, bo przecież ostatecznym celem naszego życia jest niebo, bezkresne królestwo miłości.
Bóg najbardziej zatroszczył się o nas przez swego Syna. Ewangelia ukazuje Jezusa, który „widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza" (Mt 9, 36). Jezus jako pierwszy staje się pasterzem swego ludu. Staje się Dobrym Pasterzem. Ale On potrzebuje w każdym pokoleniu ludzi, którzy gotowi są zostawić wszystko i pójść za Nim, by kontynuować Jego zbawczą misję. Chrystus potrzebuje gorących serc, otwartych umysłów i ofiarnych dłoni. Chrystus potrzebuje kapłanów. Potrzebuje ludzi, którzy w Jego imieniu będą głosić słowo Boże i staną się szafarzami życiodajnych sakramentów. Ewangelia mówi nam o powołaniu pierwszych dwunastu Apostołów. Zostali posłani do ludzi, by mówić im o bliskim królestwie niebieskim. Zostali posłani, by leczyć ludziom rany, by przywracać ich do życia w Bogu i uwalniać od grzechu i zła.


Taką samą rolę pełnią w dzisiejszym świecie kapłani. Kościół posyła ich jako pasterzy wszędzie tam, gdzie żyją ludzie spragnieni Boga. Dziś w sposób szczególny pragniemy podziękować za polskich kapłanów, którzy zawsze szli za swoimi rodakami żyjącymi z dala od Ojczyzny, by podtrzymywać ich wiarę, ich przywiązanie do najwyższych wartości. Pragniemy podziękować za kapłanów, którzy trudzą się na kanadyjskiej ziemi i w sposób szczególny tu - pośród was. Do wdzięcznej modlitwy dołączamy prośbę do Pana żniwa, by wyprawiał nowych robotników na żniwo swoje (por. Mt 9, 37-38).

 

5. Drodzy bracia i siostry, jeszcze raz dziękuję wam za zaproszenie mnie i tak serdeczne przyjęcie. Dziękuję wam za pamięć serca o Słudze Bożym Janie Pawle II. Proszę was o dalsze modlitwy w intencji jego rychłej beatyfikacji i kanonizacji, by jego świętość z jeszcze większą siłą przemawiała do wspólnoty całego Kościoła powszechnego. Czekają nas wielkie dni Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Niech ten Kongres, mający miejsce na kanadyjskiej ziemi, jeszcze bardziej zbliży nas do Jezusa, który daje nam się cały, który umiłował nas do końca.


Powracając do Krakowa, zachowam w pamięci wasze jakże życzliwe serca, rozmodlone twarze, hojne i spracowane dłonie. Niech wspiera was wstawiennictwo Matki Bożej Ludźmierskiej. Niech towarzyszy wam z nieba św. Eugeniusz de Mazenod, założyciel Ojców Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którego synowie tak gorliwie wam posługują. Niech spogląda na was i na rozpoczęte dzieło budowy świątyni Sługa Boży Jan Paweł II.
Bądźcie zawsze żywą świątynią!
Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: