Chicago, 29 VI 2008


Chicago, 29 VI 2008 r.
Przemówienie podczas bankietu


Czcigodny Księże Kardynale,
drodzy Państwo!

 

1. To moje ostatnie spotkanie podczas dosyć długiej podróży do Kanady i Stanów Zjednoczonych. Bezpośrednim motywem podjęcia tej podróży był udział w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Québecu. Uczestniczyłem w Kongresie w imieniu Kościoła polskiego. Było to doniosłe wydarzenie dla całego Kościoła powszechnego. Jak napisał Jan Paweł II w pierwszych słowach swej Encykliki o Eucharystii, „Kościół żyje Eucharystią" - Ecclesia de Eucharistia vivit.
Przed Kongresem miałem okazję nawiedzić Toronto, a także dwie polonijne parafie. Pierwsza z nich to parafia Matki Bożej w Wilnie, Ontario, na kanadyjskich Kaszubach. Pierwsi Polacy przybyli tam dokładnie 150 lat. Druga parafia, w Brampton, też prowadzona przez Ojców Oblatów, przystąpiła do budowy milenijnej świątyni Polonii kanadyjskiej. Wmurowaliśmy kamień węgielny pod budowę tej świątyni. Miałem okazję spotkać się z liczną wspólnotą Polonii, księżmi oraz miejscowym biskupem.

 

2. W ostatnich latach, już jako biskup krakowski, otrzymywałem liczne zaproszenia do odwiedzenia skupisk polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Wreszcie nadarzyła się okazja, choć oczywiście nie mogłem na wszystkie zaproszenia odpowiedzieć pozytywnie. Musiałbym wtedy opuścić Kraków na wiele tygodni...
Nie mogłem opuścić Doylestown - Amerykańskiej Częstochowy. Stanowi ona ważny punkt odniesienia dla Polaków, niwelując fizyczny dystans, jaki dzieli ich od Jasnej Góry. Sama Matka Chrystusa wyszła im naprzeciw i w wiernej kopii swej ikony przybyła na amerykańską ziemię. Amerykańska Częstochowa jest w jakiejś mierze duchową stolicą moich rodaków w Stanach Zjednoczonych. Pomaga im zachowywać najlepsze polskie tradycje, a przede wszystkim pomaga pogłębiać poczucie przynależności do Kościoła.


Następnie spotkałem się z polskimi księżmi w Linden, a także złożyłem wizytę Arcybiskupowi Filadelfii - księdzu kardynałowi Justusowi Rigali. W Waszyngtonie nawiedziłem Centrum Kulturalne Jana Pawła II i spotkałem się z budowniczymi i benefaktorami Centrum. Oczywiście, był wśród nich ks. kardynał Adam Maida, inicjator budowy, mój przewodnik w Waszyngtonie oraz w Detroit. Waszyngtońskie Centrum wpisuje się w życie duchowe nie tylko stolicy Stanów Zjednoczonych, ale także licznych odwiedzających je i spotykających się tam z bogatą spuścizną Jana Pawła II. Centrum pragnie przybliżać nauczanie nie tylko swojego Patrona, ale także kolejnych Papieży oraz podejmować dialog międzyreligijny. To tam właśnie - jak pamiętamy - dwa miesiące temu Ojciec Święty Benedykt XVI wygłosił przemówienie podczas spotkania międzyreligijnego.
Kolejnym etapem podróży było Detroit oraz Orchard Lake. Zdajemy sobie sprawę, jak ważną rolę odegrało i nadal odgrywa Orchard Lake z całym zespołem zakładów naukowo-wychowawczych, przygotowujących kolejne pokolenia kapłanów i liderów polonijnych. Ostatnio więzy łączące Wyższe Seminarium Duchowne w Orchard Lake z Krakowem jeszcze bardziej się pogłębiły po erygowaniu w naszym królewskim mieście Wyższego Seminarium Duchownego św. Cyryla i Metodego z kilkuletnim programem przygotowującym kandydatów do kapłaństwa do kontynuowania studiów teologicznych w Orchard Lake.

 

3. Chicago przyjęło mnie z ogromnym entuzjazmem. Przyjęło mnie jako swojego. Przyjęło mnie słowem, muzyką, a przede wszystkim żarem szczerych, otwartych serc. Bardzo za to dziękuję!
Ksiądz Kardynał Francis George zapraszał mnie wielokrotnie do Chicago, a w tych dniach otworzył dla mnie swój gościnny dom. Bardzo jestem wdzięczny Księdzu Kardynałowi!
Dziękuję Księżom Biskupom pomocniczym, szczególnie Ks. Biskupowi Tomaszowi Paprockiemu za przygotowanie mojej wizyty oraz za to, że był i jest tutaj moim przewodnikiem.
Dziękuję Panu Gubernatorowi Stanu Illinois, który dzień dzisiejszy ogłosił dniem mojego imienia. Cenię sobie ten wymowny gest. Jestem pewien, że cenią go sobie również moi rodacy.
Dziękuję wszystkim tutaj obecnym. Dziękuję wszystkim, których tutaj reprezentujecie: instytucjom, organizacjom społecznym i kościelnym, parafiom, stowarzyszeniom. Dostrzegam w naszym dzisiejszym, wieczornym spotkaniu, wyraz jedności i siły Polonii. Dostrzegam wyraz troski o przyszłość Polonii, o wychowanie młodego pokolenia, o pogłębianie kultury, o podtrzymanie ducha patriotyzmu, który nie ma nic wspólnego z ciasnym nacjonalizmem, bo chodzi o autentyczny patriotyzm, pozostający wierny Ojczyźnie, ale otwierający się na innych ludzi, na inne narody i kultury w duchu chrześcijańskiego uniwersalizmu. Takiej postawy uczył nas Jan Paweł II.


Podczas pobytu w Chicago, w tych dwóch ostatnich dniach, miałem okazję spotkać się z różnymi reprezentatywnymi grupami. Dzisiaj odprawiłem dwie Msze święte w dwóch żywych wspólnotach parafialnych: w kościele Świętej Trójcy u Księży Chrystusowców oraz w bazylice św. Jacka u Księży Zmartwychwstańców, gdzie poświęciłem złote korony do obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Ksiądz Kardynał George dopełni dzieła koronując obraz za dwa miesiące.
Wczoraj odwiedziłem również Jezuicki Ośrodek Milenijny - Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie spotkałem się także z Siostrami zakonnymi pracującymi w Chicago. Wyrażam wdzięczność Ojcom Jezuitom za ich pracę duszpasterską, zwłaszcza za posługę konfesjonału, za ich zaangażowanie w mediach oraz za to, że są oparciem dla księży i liderów polonijnych. W przyszłym roku polscy jezuici obchodzić będą 75-tą rocznicę pracy apostolskiej w Chicago. Już dzisiaj dziękujemy za to Panu Bogu.

 

4. Dziękuję wszystkim, którzy mnie tak serdecznie przyjęli w Chicago. Dziękuję tym, którzy tu już od dawna zapuścili korzenie, jak i tym, dla których od niedawna zaczęła się amerykańska przygoda życia. Wiem, że przyjmowano mnie ze względu na osobę błogosławionej pamięci Jana Pawła II. Dlatego dziękuję za waszą wzruszającą pamięć o nim. Do zachowania tej pamięci pomaga nam jego Następca, Ojciec Święty Benedykt XVI. Miłość do Jana Pawła II nie słabnie. Ona jeszcze bardziej się pogłębia. Czułem, że moje pielgrzymowanie po kanadyjskiej i amerykańskiej ziemi przypominało wielu ludziom postać Jana Pawła II. Ta podróż była wspólnym świętowaniem Sługi Bożego oraz modlitwą o wyniesienie go do chwały ołtarzy.
Kiedy to się stanie? Sprawę beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II zawierzamy Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI. Mamy do niego zaufanie. To jemu - jako Piotrowi naszych czasów - w sposób specjalny towarzyszy Duch Święty. To on wybierze najbardziej stosowny czas, z pełnym poszanowaniem wymogów procesu kanonicznego. Ten proces - jesteśmy tego pewni - jeszcze bardziej przyczyni się do lepszego poznania osoby i dzieła Sługi Bożego.
Za swego życia Jan Paweł II był punktem odniesienia dla całego Kościoła, a w sposób szczególny dla swoich rodaków. I jest on nadal tym punktem odniesienia. W dalszym ciągu pomaga nam w dokonywaniu właściwych wyborów, w kształtowaniu życia osobistego i społecznego zgodnie z Ewangelią.


Kościół w Polsce, umocniony wieloletnim pontyfikatem i pasterzowaniem Jana Pawła II, patrzy z optymizmem w przyszłość. Oczywiście, dostrzegamy zagrożenia, stajemy przed nowymi wyzwaniami. Ale wierzymy, że we wszystkich naszych doświadczeniach osobistych, społecznych i narodowych jest obecny Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały. To on zwycięża w człowieku słabym, grzesznym, ale nawracającym się i podążającym z wiarą za swoim Panem. Prawdziwy, żywy obraz Kościoła odsłania się we wspólnocie zgromadzonej przy ołtarzu eucharystycznym, w uczniach Chrystusa przystępujących do sakramentu pojednania, w rodzinach otwartych na życie i pełnych miłości i wierności. Autentyczny obraz Kościoła to nie obraz kreślony z zewnątrz, nagłaśniany w mediach. To prawda, że słabość i grzech rani w pierwszym rzędzie wspólnotę Kościoła, ale najgłębszy nurt życia tej wspólnoty zakotwiczony jest w Bogu, w odwiecznej Miłości.
Kościół w Polsce stara się brać udział w życiu całego Kościoła powszechnego. Wyraża się to również w zaangażowaniu misyjnym naszych rodaków - kapłanów, sióstr i braci zakonnych oraz katolików świeckich. Specyficzną formą posługi apostolskiej polskiego Kościoła jest stała troska o otoczenie opieką duszpasterską wyjeżdżających Polaków za pracą do innych krajów, aby się nie pogubili. Doceniają to lokalni pasterze - biskupi i księża, a także władze cywilne. Spotykamy się z wyrazami wdzięczności za tę cenną posługę.


Zdajemy sobie sprawę z tego, że Polonia potrzebuje oparcia w kraju pochodzenia. Każdy człowiek intuicyjnie sięga do korzeni. Świadomość tych korzeni wzmacnia poczucie przynależności. Pozwala czerpać ze skarbca wiary i kultury. Ale również Polska potrzebuje Polonii. Wasze doświadczenie życia i pracy w innej kulturze, w zetknięciu z innym narodem czyni nas wszystkich bardziej uniwersalnymi i otwartymi. Ileż w tym względzie dokonał Jan Paweł II przez dwadzieścia siedem lat jako Biskup Rzymu, jako Pielgrzym docierający do najdalszych zakątków ziemi! Niegdyś Polonia spieszyła z wielką pomocą materialną tym, którzy zostali w kraju. Dziś również potrzebujemy waszej pomocy, ale przede wszystkim duchowej, moralnej. Cieszymy się, gdy Polonia wspiera inicjatywy pomagające nam do podtrzymywania dziedzictwa chrześcijańskiego i narodowego.

 

5. Szanowni Państwo, mój pobyt w Stanach Zjednoczonych zbiega się z trzydziestą rocznicą wyboru Kardynała Karola Wojtyła na stolicę Piotrową. Pamiętamy, jaki ogromny entuzjazm wzbudził ten wybór! Ileż wzbudził nadziei! I świat się nie zawiódł. I Kościół się nie zawiódł. Spełniły się nadzieje i nadal się one spełniają.
Jan Paweł II rozpoczynał swój pontyfikat wołając: „Nie lękajcie się!" Uderzał w tych słowach w najbardziej czułe struny ludzkiego serca - serca pełnego egzystencjalnego lęku, obaw, niepokojów. Ale Jan Paweł II nie tylko stawiał diagnozę ludzkiego serca. On wskazywał rozwiązanie. Wołał: „Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!" Mógł tak wołać, bo sam, w całym swoim życiu przyjął taki program. On naprawdę otworzył Chrystusowi na oścież drzwi całej swojej osobowości, swoich niepospolitych talentów umysłu i serca. I dlatego mógł niezmordowanie służyć sprawie Chrystusa i Ewangelii. Przywracał ludziom godność. Przywracał wolność społecznościom i narodom. Wniósł ogromny wkład w przeprowadzenie zasadniczych zmian społecznych i politycznych. Nie ulega wątpliwości, że przyczynił się do obalenia zniewalającego systemu komunistycznego i innych dyktatur. Pamiętamy jego modlitwę na Placu Zwycięstwa w Warszawie w czerwcu 1979 roku, by Duch Święty odnowił oblicze polskiej ziemi. Pamiętamy jego prorocze przemówienie z Gniezna o narodach słowiańskich. Pamiętamy jego bierzmowanie narodu na krakowskich Błoniach. To tam się wszystko zaczęło! Tam poczynała się „Solidarność". Tam rodziła się fala, która obaliła mur berliński.


Jan Paweł II czynił to wszystko mocą ducha, mocą prawdy, mocą wewnętrznego przekonania, że człowiek i naród ma prawo do wolności. Jan Paweł II nie prowadził działalności politycznej. Mierzył znacznie wyżej. Jemu zależało na budowaniu na ziemi królestwa Bożego - królestwa prawdy, miłości i pokoju. Taka działalność, pozornie słaba, okazywała się potężną, bo doprowadzała do zmiany zdawałoby się nienaruszalnych układów społecznych i politycznych na mapie współczesnego świata.
Ojciec Święty był zwolennikiem zjednoczonej Europy, ale na bazie wartości chrześcijańskich, z których zrodziła się Europa. Odcinanie współczesnej Europy od tych korzeni jest zasadniczym nieporozumieniem. Jest niszczeniem tożsamości naszego Kontynentu. Jest drogą prowadzącą do nikąd. Europa to wspólnota ducha, wspólnota wartości, wspólnota tradycji, wspólnota wielokulturowa. To wspólnota o dwóch płucach - wschodniej i zachodniej duchowości.

 

6. Jan Paweł II bronił człowieka. Każdego człowieka, zwłaszcza bezbronnego, nienarodzonego. Był Papieżem życia i rodziny. Wspomagało go wielu ludzi. Wspomagała go błogosławiona Matka Teresa z Kalkuty. Wspomagali go kapłani świeccy. Wspomagało go bardzo wielu ludzi dobrej woli w Stanach Zjednoczonych. Jan Paweł II przywracał godność kobietom, narażonym we współczesnej kulturze na kryzys tożsamości i powołania.
Był Papieżem jedności chrześcijan. Wziął sobie do serca modlitwę Jezusa za uczniów: „aby wszyscy stanowili jedno" (J 17, 20). Podejmował podróże do krajów o ugruntowanej tradycji prawosławnej, jak np. Rumunia, Grecja czy Bułgaria. Spotykał się również z przywódcami innych religii i wyznań. W pewnym sensie stał się liderem w skali światowej, ale nie z chęci dominacji, lecz po to, by służyć wielkiej sprawie człowieka, każdego człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże. Stał się wielkim liderem, by każdemu człowiekowi nieść nadzieję, a narodom pokój. Wspomnijmy tylko wielkie spotkanie modlitewne w Asyżu. Z ziemi św. Franciszka, Biedaczyny, wzniosło się do Wszechmogącego żarliwe błaganie o dar pokoju.


Jan Paweł II podjął ważny dialog z Żydami. On dostrzegał w nich i nazwał ich „starszymi braćmi" w wierze. To on jako pierwszy papież przekroczył próg rzymskiej synagogi. Wprawdzie znajduje się ona niezbyt daleko od Watykanu, ale - jak słusznie zauważono - była to najdłuższa podróż papieża w dziejach... Pamiętam podróż Sługi Bożego do Ziemi Świętej. Pamiętam jego słowa o wspólnych korzeniach, o tym, że przecież wszyscy jesteśmy z pokolenia Abrahama - ojca w wierze.
Jakże nie powiedzieć dwóch słów o miłości Ojca Świętego do młodych. W dniu inauguracji wołał do nich, że są nadzieją Kościoła i jego nadzieją. Przez cały pontyfikat kroczył razem z młodzieżą. Ileż dobra przyniosły i przynoszą nadal Światowe Dni Młodzieży! Zrodziło się pokolenie Jana Pawła II, które wzrastało w czasie jego pontyfikatu i w nim znajduje punkt odniesienia, żyje głoszonymi przez niego wartościami. On nadal rozpala ich wyobraźnię. Przypomina im, że są „strażnikami poranka". Przypomina im, że świętość jest zawsze młoda.
Jan Paweł II dożył sędziwego wieku, ale pozostał do końca młody duchem. Jego przejście do wieczności 2 kwietnia 2005 roku było dopełnieniem całego jego życia, tego wszystkiego, czym żył, co czynił, co głosił. Przechodził do domu Ojca z wiarą, nadzieją i miłością. Za świętym Pawłem możemy powiedzieć dziś, w jego uroczystość, że Sługa Boży żyje teraz z Chrystusem w Bogu (por. Kol 3, 3). Jego wiara i nadzieja już się spełniły. Pozostała mu miłość do Boga i do człowieka. Miłość na wieki. Potwierdzają nam to znaki z nieba.

 

7. Drodzy Państwo, kończy się moja wizyta w Stanach Zjednoczonych. Jestem pod wrażeniem wszystkich spotkań. Jestem zbudowany waszą wiarą, waszym przywiązaniem do Kościoła, do tradycji i kultury narodu polskiego, ale także waszym zaangażowaniem w życie narodu amerykańskiego. To chyba najbardziej trafna postawa: być świadomym swoich korzeni, swojej tożsamości i jednocześnie otwierać się na nową rzeczywistość. Budować razem z nowymi ludźmi, przekraczając bariery języka, tradycji i przynależności. Trzeba podtrzymywać i umacniać taką dynamikę życia pod amerykańskim niebem. Takie doświadczenie ubogaca nas wszystkich.
Jeszcze raz dziękuję za niezwykłą miłość do Ojca Świętego Jana Pawła II. Sam doświadczyłem tej miłości w tych dniach. Byłem świadkiem jego życia, jego służby Kościołowi i światu, jego oddania wielkiej sprawie człowieka. Nadal pragnę mu służyć dając świadectwo o jego świętości.


Dziękuję za medal Caritas Christi, nawiązujący do hasła świetlanej pamięci Biskupa Alfreda Abramowicza. Przyjmuję to wyróżnienie jako uznanie dla sprawy, której służył Jan Paweł II, a ja mu w tym w jakiejś mierze pomagałem. Bóg zapłać!
Niech Bóg ma was wszystkich w swojej opiece!
Niech was wspiera swoją opieką Matka Chrystusa, której Jan Paweł II powiedział: Totus Tuus!
W duchu zabieram was wszystkich do Krakowa, do łagiewnickiego sanktuarium Bożego Miłosierdzia, konsekrowanego 6 lat temu przez Sługę Bożego. Niechaj miłość miłosierna będzie miarą waszego życia, waszego zaangażowania, waszej służby.
God bless you all, my friends!
God bless Chicago!
God bless America!
Szczęść Boże wszystkim!


Stanisław Kardynał Dziwisz
Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: