Chicago, Bazylika Św. Jacka, 29 VI 2008


Chicago, Bazylika Św. Jacka, 29 VI 2008 r.
Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła


Czytania: Dz 12, 1-11; 2 Tm 4, 6-9. 17-18; Mt 16, 13-19


Drodzy Księża Zmartwychwstańcy
i Bracia w kapłaństwie,
Drodzy Bracia i Siostry,
Drodzy Przyjaciele i Rodacy!

 

1. Z wielką radością przybyłem do waszej świątyni, która kilka lat temu uzyskała tytuł Bazyliki. Kończy się moja ponad dwutygodniowa podróż związana z uczestnictwem w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Québecu, w Kanadzie i odwiedzeniem kilku ośrodków Polonii Amerykańskiej. W waszej wspólnocie parafialnej odprawiam ostatnią na ziemi amerykańskiej Mszę świętą przed powrotem do Polski.
Wspominam odległy już dzień 27 września 1969 roku. Wtedy przybył do was, do kościoła św. Jacka, Ksiądz Kardynał Karol Wojtyła. Odprawił nabożeństwo eucharystyczne i wygłosił kazanie. Wówczas od kilku lat miałem przywilej być jego osobistym sekretarzem i towarzyszyć mu w podróżach. Nie mogłem sobie nawet wyobrazić, że przyjdzie mi stać u boku Papieża Jana Pawła II, i to przez niemal 27 lat jego pontyfikatu. Nie mogłem sobie wyobrazić, że przybędę z nim do Chicago w 1979 roku i że jeszcze kilka razy będę mu towarzyszył w podróżach apostolskich do Stanów Zjednoczonych.

 

2. Jan Paweł II korzystał z różnych okazji, by dowiadywać się o losach Polaków rozsianych po całym świecie. Niemal regułą stawały się jego spotkania z Polonią podczas podróży apostolskich do różnych krajów. Przyjmował polonijne grupy w Watykanie. Spotykał się z przedstawicielami polonijnych organizacji i stowarzyszeń. Można powiedzieć, że trzymał rękę na pulsie życia Polonii.
Dzisiaj mamy poświęcić korony do obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, pobłogosławionego przed laty przez Jana Pawła II w Watykanie. Warto przypomnieć wzruszające słowa Ojca Świętego, wypowiedziane przez niego podczas spotkania z Radą Koordynacyjną Polonii Wolnego Świata w 1979 roku. Mówiąc o losie i o wierze naszych Rodaków wyruszających z Ojczyzny za chlebem, zauważył:
Nade wszystko nieśli w tych swoich zbolałych ser¬cach wiarę. Szli w nieznane, po ludzku bezsilni, ale szli mocni Bogiem, oświeceni Jego wiarą, mocni nadzieją i oży¬wieni miłością. I nieśli ze sobą wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Mieli go w oczach i w sercach, ale bardzo często nieśli go w sensie dosłownym. Nieśli go jako naj¬większy skarb, który rodzice - w momencie pożegnania - może zdjęli ze ściany domu, pobłogosławili nim, a potem dali do ręki na drogę jako przewodnika, jako dziedzictwo, jako zawierzenie i znak więzi. I wtedy ci, którzy wyruszali w drogę, i ci, którzy zostawali w domu, byli spokojniejsi i rozstanie było lżejsze, bo jedni i drudzy wiedzieli, że nawet w najgorszym położeniu, gdy się woła «nie opuszczaj nas, Matko, nie opuszczaj nas», to ta Matka nie może opu¬ścić swoich dzieci, braci swojego Syna, tak jak Jego nie opuściła w chwili, gdy konał na krzyżu. Nie wyposażyła ich Ojczyzna w dobra materialne, bo (...) szli bardzo często po to, by je zdobyć. Szli ich szukać. I często znajdowali je i pomnażali, i pomagali tym, którzy z miłością i tęsknotą na nich czekali. (...)
Ale nieśli przecież w sobie ogromne bogactwo i dzie¬dzictwo duchowe, które stanowiło i stanowi o kraju, który opuścili, o Polsce. I stanowiło o nich. Tworzyło ich, ono było tym dziedzictwem. Szli z tym dziedzictwem w nie¬znane. Ku nowej rzeczywistości, jakże różnej od tej, którą opuścili. Jakże twardej nieraz, a może nawet okrutnej. Ileż inteligencji, ileż musieli mieć mocy ducha, ile wiary, na¬dziei i miłości, by się nie zagubić, by nie zatracić w tej wal¬ce tego, co najważniejsze, co stanowi o człowieczeństwie
" (Rzym, 10 XI 1979).
To chyba najlepszy komentarz do dzisiejszego poświęcenia koron i do samej koronacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która się dokona w tej Bazylice za dwa miesiące.

 

3. Dzisiejsza uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła przybliża nam prawdę o Kościele, założonym przez Jezusa Chrystusa. Nasz Zbawiciel po skończeniu swej misji na ziemi odszedł do swego Ojca. Ale zesłał nam Ducha Świętego, który prowadzi i uświęca Kościół - wspólnotę uczniów zmartwychwstałego Pana. Ta wspólnota wspiera się na Piotrze - Opoce. Słyszeliśmy o tym w Ewangelii. „Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Chrystus zaufał Piotrowi. Widział jego słabości i ograniczenia. Ale widział również żarliwą wiarę tego prostego Rybaka z Galilei. I dlatego jemu powierzył kierowanie nawą Kościoła.
Jakiego wstrząsu doznaliśmy wszyscy trzydzieści lat temu, 16 października 1978 roku, gdy okazało się, że Zastępcą Chrystusa na ziemi i Następcą Piotra, Rybaka, został syn polskiego narodu, pasterz Kościoła krakowskiego, rodem z Wadowic. Może dopiero wtedy uświadomiliśmy sobie, że wybór Piotra na Księcia Apostołów to nie zamierzchła historia. Ta historia nadal trwa i powtarza się w każdym pokoleniu, bo Kościół Chrystusowy potrzebuje zawsze widzialnej głowy i przewodnika.

 

4. Przypomina mi się dzień uroczystej inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II i jego porywająca homilia. Nowy Papież, przemawiając do całego świata, odsłonił tajniki swego serca. Odsłonił tajniki tego, co przeżywał w tym momencie. Mówił wtedy: „Dziś nowy biskup Rzymu rozpoczyna uroczyście sprawowanie swego urzędu i misję Piotrową. W tym właśnie Mieście Piotr zakończył, wypełnił posłannictwo powierzone przez Pana. Pan zwrócił się do niego mówiąc: «Kiedy byłeś młody, przepasywałeś się i chodziłeś, dokąd chciałeś, lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi tam, dokąd ty nie zechcesz» (Jan 21,18).
Piotr przybył do Rzymu! Cóż skierowało go i doprowadziło do tego Miasta, w serce rzymskiego Imperium, jak nie posłuszeństwo wobec posłannictwa otrzymanego od Pana? Zapewne ten rybak z Galilei nie chciałby przybyć aż tutaj, wolałby pewnie zostać tam, nad brzegiem jeziora Genezaret, ze swoją łodzią i sieciami. Ale prowadzony przez Pana, posłuszny natchnieniu, dotarł tu. (...).
Rzym jest Stolicą Piotra. W ciągu wieków następowali na niej coraz to nowi biskupi. Dziś właśnie - mówił Jan Paweł II - nowy biskup wstępuje na rzymską Stolicę Piotra. Biskup przejęty głębokim drżeniem w poczuciu swej niegodności. I jak tu nie drżeć wobec wielkości takiego wezwania i wobec powszechnej misji tej Stolicy rzymskiej" (22 X 1978, n. 3).
Jan Paweł II podjął odważnie swoją posługę. Zaufał do końca Bogu. Postawił wszystko na Odkupiciela człowieka i na Jego Najświętszą Matkę. Dzisiaj, z perspektywy ponad trzech lat, jakie upłynęły od jego błogosławionej śmierci, odsłania się nam ogrom jego dokonań. Jednocześnie uświadamiamy sobie, że posłannictwo Sługi Bożego nadal trwa. On nadal pomaga Kościołowi swoją świętością i spuścizną swego nauczania.

 

5. Niechże więc dzisiejszy dzień będzie dniem dziękczynienia za dar, jaki otrzymaliśmy w osobie Jana Pawła II. Jednocześnie niech to będzie dzień modlitwy w intencjach Ojca Świętego Benedykta XVI. Z księgi Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że podczas prześladowań pierwotnego Kościoła w Jerozolimie za panowania Heroda, również Piotr został uwięziony. Strzegły go cztery oddziały po czterech żołnierzy. Ale „Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga" (Dz 12, 5). I Piotr został cudownie uwolniony z więzienia przez anioła.
Piotr naszych czasów potrzebuje solidarnej modlitwy, by odważnie przewodzić Kościołowi, by umacniać braci w wierze i wlewać w ludzkie serca nadzieję.
A nas niech wspomaga wstawiennictwo z nieba Sługi Bożego Jana Pawła II. Czekamy na jego beatyfikację i kanonizację, bo współczesny Kościół potrzebuje świadectwa jego świętości i wiary, i ofiarnej służby człowiekowi.

W górę serca!
Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: