Częstochowa, 9 września 2008, Komisja KEP


Komisja KEP Sekcja Stałej Formacji Kapłańskiej
Częstochowa, 09.09. 2008 r
Czytania: 1 Kor 6, 1-11; Łk 6, 12-19

 

[Potrzebujemy siebie nawzajem]


1. Ewangelia


Czy może być lepszy fragment Ewangelii jak ten, skoro przez najbliższe godziny chcemy się pochylić nad tajemnicą kapłańskiej Wspólnoty?
Najczęściej odczytujemy opis powołania Dwunastu kładąc nacisk na trzy występujące w nim słowa Chrystusa: Przywołał... Wybrał... Nazwał... Skoro podano ich imiona, odbieramy to wydarzenie indywidualnie. Każdy został przywołany, wybrany, nazwany Apostołem. A przecież to jest godzina stworzenia przez samego Jezusa Wspólnoty uczniów, których będzie przygotowywał do głoszenia Ewangelii i do udzielenia im sakramentu kapłaństwa. Jezus więc nie tylko każdego indywidualnie - powołał, wybrał, nazwał - ale stworzył Wspólnotę. Ona w Jego podejściu staje się warunkiem podstawowym wypełnienia zadań, jakie otrzymają zarówno jako Wspólnota, jak i jako indywidualne osoby. Od początku zatem Jezus ma na uwadze, mówiąc naszym językiem, kapłańską Wspólnotę i nie ma w Ewangelii żadnych znaków, aby ona miała jedynie charakter formacyjny i przejściowy.


W oparciu o ten tekst Ewangelii należy stwierdzić, że każde indywidualne powołanie do kapłaństwa jest równocześnie włączeniem do Wspólnoty kapłańskiej. Ta zaś Wspólnota jest koniecznym warunkiem realizacji powołania. Wynikają z tego konsekwencje, o których w dzisiejszych czasach wielu zapomina i nie liczy się z nimi! Jest to poważny błąd, który należy dostrzec i w miarę naszych ludzkich możliwości naprawić. Kapłan jako samotny jeździec nie istnieje. On zawsze jest w środowisku kapłańskim.


Przypomnijmy sobie praktykę Jezusa. On wszędzie wysyłał po dwu uczniów. Chciał, aby ich świadectwo Ewangelii było niepodważalne, ale też chciał, aby wzajemnie się wspierali w głoszeniu Dobrej Nowiny. Wiemy, jak stopniowo podprowadzał ich i wychowywał do przyjaźni. To właśnie im dał przykazanie nowe, aby się wzajemnie miłowali... To nie była praca nad jednym charakterem. W Ewangelii taka nie istnieje, bo byłoby to pielęgnowanie egoizmu własnej doskonałości.. Ona zawsze jest pracą przynajmniej nad dwoma charakterami, które cenią przyjaźń i do niej dorastają.
Jak ważne to jest w przepowiadaniu Ewangelii, świadczy fakt, że jeśli Jezus wysyłał 72 uczniów z misją ewangelizacyjną, to stworzył z nich 36 ekip po dwóch... Tak jakby się nie dało iść z Ewangelią do świata w pojedynkę, jakby ona wymagała natychmiast zaczynu budowy wspólnoty.
Wiemy, że w planach Boga cały ludzki rodzaj żyje w oparciu o spotkanie w miłości dwu osób: męża i żony, ojca i matki. Ten związek został pobłogosławiony w sakramentalnym małżeństwie. A w wymiarze głoszenia Królestwa Bożego również została zachowana ta zasada po dwu...
O dowartościowaniu wspólnoty świadczy także fakt, że gdy Apostołowie szukali ludzi odpowiedzialnych za Diasporę, wybrali siedmiu mężczyzn pełnych Ducha Świętego... Oni mogli podejmować misje indywidualnie, ale zawsze mieli świadomość przynależenia do owych Siedmiu, podobnie jak Apostołowie mieli świadomość przynależenia do Dwunastu. Bez środowiska, bez wspólnoty nie ma możliwości głoszenia Ewangelii, bo nie ma możliwości objawiania ludziom tajemnicy Kościoła zbudowanego na przykazaniu miłości Boga i ludzi.
To przypomnienie Ewangelii i początków dziejów Kościoła. A teraz pragnę spojrzeć razem z Wami na kapłańską Wspólnotę z trzech punktów widzenia. Pragnę ją zobaczyć w syntezie z naszymi programami duszpasterskimi oraz z przeżywanym przez nas Rokiem św. Pawła.

 

2. Bądźmy uczniami Chrystusa
To wezwanie jest skierowane do wszystkich ochrzczonych, szczególnie jednak do tych, którym Jezus mówi: Pójdź za Mną, a więc do ludzi powołanych. Przed nami jeszcze dwa miesiące pogłębiania w świadomości - naszej i wiernych - zrozumienia wartości owego wezwania. Czy nie należałoby postawić pytania, w jakiej mierze, my kapłani, świadomie tworzymy środowisko uczniów Chrystusa? W jakiej zabiegamy o to, aby Duch Święty, który jest konstruktorem takiego środowiska, mógł w nas i przez nas działać. To ma być środowisko żyjące problemami kapłanów. W jakiej mierze owe problemy, czasem bardzo trudne, są nam znane, a w jakiej mierze kapłani zostają z nimi sami?


Czy nie należy uważniej przeanalizować mechanizmów porzucenia kapłaństwa? One dość często odsłaniają bolesną samotność kapłana właśnie w jego wyobcowaniu z naszego środowiska. Wiadomo, że nie wszystkiemu można zaradzić. W gronie Dwunastu ani apostołowie, ani sam Jezus nie ocalili Judasza, który myślał według zupełnie innej hierarchii wartości niż oni. Nawet środowisko na tak wysokim poziomie nie ocaliło tego ucznia Chrystusa. To znak, że przy szacunku Boga i naszym dla wolności człowieka, nie wszystkich da się uratować. Ale wielu można ocalić. Jak długo nasze wysiłki nie rozbijają się o złą wolę naszego brata w kapłaństwie, tak długo jest nadzieja ocalenia, jeśli już nawet nie jego kapłaństwa, to przynajmniej człowieczeństwa, czyli sumienia.


Trzeba nam spojrzeć na ten proces sekularyzacji z punktu widzenia naszej współodpowiedzialności za kapłańską Wspólnotę. Trzeba, abyśmy podeszli do niego jako uczniowie Chrystusa. A przede wszystkim trzeba podjąć modlitwę i wysiłki zmierzające do ponownego odkrycia mocy kapłańskiej Wspólnoty. To jest warunek odważnego spojrzenia w jutro. To się mieści w aktualnym wezwaniu: "Bądźmy uczniami Chrystusa".
Być uczniem Chrystusa to wędrować za Nim. A jeśli to jest autentyczne wędrowanie z Nim i za Nim, to skoro tą drogą wędruje więcej uczniów, wcześniej czy później oni się ze sobą spotykają. Więź z Jezusem jest tu podstawą. Ona jest pierwsza. Jezus bowiem wczesnej czy później mówi: Poznajcie się. Idziemy razem i mamy wspólne zadania. Jeśli zabraknie owej ścisłej więzi z Mistrzem z Nazaretu, z Najwyższym Kapłanem, to nie dziwmy się, że Wspólnota kapłańska znika z pola widzenia. Dotykam sprawy kluczowej przy wszystkich refleksjach nad naszą Wspólnotą. Bez tej więzi z Jezusem budowanie Wspólnoty zostanie sprowadzone do wymiarów psychologiczno-socjologicznych i taka wspólnota nie zda egzaminu. Ona musi być budowana na Chrystusie.

 

3. Otoczmy troską życie
Oto kolejne wezwanie, które będzie porządkowało nasze duszpasterskie poczynania od adwentu nowego roku kościelnego. Trzeba i przez nie spojrzeć na temat naszego spotkania. Już w Dziejach Apostolskich Ewangelia jest nazwana Drogą, a pierwsze pokolenia nazwały ją Drogą życia. Przed nami refleksja nad bogactwem i pięknem życia ewangelicznego. Wiemy, że współczesna nauka głośno woła: - Nie ma życia bez środowiska! Troska o środowisko jest podstawowym warunkiem ratowania życia i otwierania przed nim perspektywy rozwoju. Nie da się ratować jednostki, jeśli się nie uratuje środowiska, w którym ona życie.
Przenieśmy to na temat spotkania naszej Komisji: "Potrzebujemy siebie nawzajem. Wspólnota kapłańska" Czyż nie ma w nim zawartej troski o umocnienie, a może nawet uleczenie więzów kapłańskiego środowiska.


Nie łatwo o tym mówić. Jesteśmy indywidualistami, a to określenie sąsiaduje bardzo blisko z innym: egoistami. A jednak przyszłość nasza i naszego Kościoła zależy od tego, w jakiej mierze potrafimy zadbać o duchowe zdrowie naszych środowisk. Dotyczy to wszystkich środowisk religijnych w Polsce. Kryzysy w życiu małżeńskim, rodzinnym, kapłańskim, zakonnym, wspólnot charyzmatycznych, można przezwyciężyć, gdy zamiast myślenia tylko o sobie, zaczniemy myśleć o nas.
To myślenie mamy zawarte w "Ojcze nasz". Może trzeba tę modlitwę odmówić w odniesieniu do odpowiedzialności za środowisko kapłańskie.


Ojcze, świeć się imię Twoje - w naszej kapłańskiej Wspólnocie;
Ojcze, przyjdź królestwo Twoje - w naszej kapłańskiej Wspólnocie;
Ojcze, bądź wola Twoja - w naszej kapłańskiej Wspólnocie.
Ojcze, odpuść nam winy - w naszej kapłańskiej Wspólnocie;
Zbaw nas od złego - w naszej kapłańskiej Wspólnocie.
Przecież odmawiamy tę modlitwę każdego dnia przy ołtarzu. Myślimy wówczas o wspólnocie liturgicznej, ale czy nie należałoby w tę modlitwę włączyć Wspólnotę kapłańską. Czy nie jest potrzebne jej odmówienie ze świadomością odpowiedzialności za kapłanów, którzy razem z nami walczą o królestwo Boże na tym samym odcinku ewangelicznego frontu?

 

4. Rok św. Pawła
Jeszcze kilka zdań na temat św. Pawła. On nam towarzyszy w odkrywaniu na nowo, co znaczy być uczniem Chrystusa i co znaczy troszczyć się o pełnię życia, jaka jest w Chrystusie.
Bliskie spotkanie z nim pozwala odkryć, jak on ściśle łączy Dobrą Nowinę z budowaniem środowiska. Jak jemu zależy na tym, aby chrześcijanie odkryli wartość komunii - communio, wartość budowania domu. Jak on rozumie Kościół jako dom, budowany przez wszystkich domowników. Można powiedzieć, że dla niego umiejętność budowania domu jest warunkiem decydującym o obsadzaniu stanowisk w Kościele. Biskup i prezbiter to przede wszystkim ludzie umiejący budować dom, ten dom duchowy, dom wzajemnej miłości, w którym jest miejsce dla każdego człowieka dobrej woli.


Nie chcę przedłużać. Ta homilia dopiero rozpoczyna nasze obrady. Sygnalizuję jednak, że temat kapłańskiej Wspólnoty należałoby przemyśleć razem z Pawłem i wykorzystać wszystkie jego wskazania dotyczące tworzenia wspólnoty. Wystarczy zatrzymać się nad fragmentem Listu do Koryntian, odczytanym w dzisiejszej liturgii mszalnej, by dostrzec, ile w nim jest troski Pawła o samodzielność wspólnoty i o jej wewnętrzną odpowiedzialność za sprawiedliwe i w duchu miłości załatwianie wszystkich napięć, jakie się w niej pojawiają. Wspólnota ewangeliczna posiada Bożą odporność na wszelkie zagrożenia i nie musi być leczona przez specjalistów tego świata, którzy swoich środowisk uzdrowić nie potrafią, a są gotowi uzdrawiać nasze. Z Chrystusem jesteśmy w stanie uleczyć wszystkie choroby środowisk ewangelicznych.
Rok św. Pawła to dobra okazja, by spotkanie z nim wykorzystać celem dostrzeżenia bogactwa, jakie kryje się w jednym słowie communio - które określa ewangeliczną i kapłańską Wspólnotę.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: