Czy ks. Skarga zostanie patronem parlamentarzystów?

O trudnościach z rozpoczęciem i pracach nad diecezjalnym etapem procesu beatyfikacyjnego ks. Piotra Skargi, twórczości pisarskiej wybitnego jezuity i sprawie letargu mówi o. Krystian Biernacki SJ, wicepostulator procesu w rozmowie z Krzysztofem Stępkowskim (KAI).


KAI: Jak to się stało, że właśnie Ojciec został wicepostulatorem procesu beatyfikacyjnego ks. Piotra Skargi?


Ks. Krystian Biernacki SJ: Jezuici wykonują dzieła, jakie im zlecają przełożeni, tak się też stało w moim przypadku. Przed czterema laty wróciłem z misji w Niemczech, gdzie pracowałem jako proboszcz w jezuickiej parafii św. Ignacego w Essen i podjąłem wyznaczone mi w Krakowie zadania duszpasterskie. Zbiegło się to z 400. rocznicą śmierci ks. Piotra Skargi i obchodzonym w 2012 r. Rokiem Skargowskim. Mój powrót splótł się z wydarzeniami wieńczącymi ten rok. Podczas uroczystej Eucharystii sprawowanej m.in. z kard. Stanisławem Dziwiszem, metropolitą krakowskim i generałem Jezuitów o. Adolfem Nicolasem SJ, nasz prowincjał, o. Wojciech Ziółek SJ, publicznie ogłosił, że zarząd prowincji podjął decyzję o podjęciu prac przygotowawczych do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Piotra Skargi. Kilka miesięcy później o. Ziółek zwrócił się do mnie z pytaniem czy nie podjąłbym się roli wicepostulatora procesu. Zdziwiłem się, że prośba taka została skierowana do mnie, bo wcześniej nie miałem żadnego doświadczenia w tego typu sprawach. Postawiłem się do dyspozycji ojcu prowincjałowi, a ten poprosił ojca generała, by mnie na to stanowisko zamianował i tak się stało. Zostałem formalnie ustanowiony wicepostulatorem. Wice, ponieważ u boku generała działa postulator generalny dla całego Towarzystwa Jezusowego.


KAI: Jak wyglądała praca nad procesem?


- Na początku trzeba było wnieść prośbę do Biskupa Krakowskiego, uzyskać jego aprobatę, zgodę Konferencji Episkopatu Polski, a następnie powołać odpowiednie gremia, które rozpoczęły badanie sprawy z różnych perspektyw. Powołaliśmy komisję historyczną, w skład której wchodzili trzej jezuici: o. prof. Ludwik Grzebień, o. prof. Roman Darowski i o. prof. Stanisław Ziemiański oraz sięgnęliśmy po inne historyczne autorytety, tj. prof. Grażynę Pańko z Uniwersytetu Wrocławskiego i prof. Janusza Gruchałę z Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także mgr Krystynę Jelonek-Litewka, archiwistkę.


Delegatem kard. Stanisława Dziwisza został ks. dr Andrzej Scąber, referent ds. kanonizacyjnych archidiecezji krakowskiej.


Komisja historyczna miała za zadanie opracować dokument - relację historyczną, przedstawiającą życie i dzieło życia ks. Piotra Skargi. Według wymogów proceduralnych procesu trzeba było również ustanowić tzw. cenzorów, to jest teologów, którzy mieli zadanie zbadać pisma i zgodność nauczania ks. Piotra Skargi z nauką Kościoła.


Oczywiście jednym z pierwszych etapów prac było uzyskanie zgody Konferencji Episkopatu Polski oraz Kongregacji ds. Kanonizacyjnych w Rzymie na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego.


Po zatwierdzeniu wspomnianych gremiów przez kard. Stanisława Dziwisza 8 grudnia 2014, w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, rozpoczął się formalnie proces, choć przygotowania do niego trwały już wcześniej.


Kolejnym istotnym etapem były przesłuchania świadków. Oczywiście nie naocznych świadków jego życia, ale osób, które zajmowały się ks. Piotrem Skargą, badając jego działalność apostolską, czy np. pisarską oraz jego życie.


Postulacja wysunęła 25 osób, a oprócz tego świadkami stawały się również osoby z urzędu, jak członkowie komisji historycznej czy teologowie. W sumie przesłuchanych zostało około 40 osób. Postulacja postanowiła, aby lista świadków była reprezentacją wielu środowisk. Wśród osób przesłuchiwanych znaleźli się m. in. kardynałowie Marian Jaworski i Franciszek Macharski, bp Grzegorz Ryś, księża diecezjalni, zakonnicy i zakonnice, ludzie kultury, członkowie założonego przez ks. Skargę Arcybractwa Miłosierdzia, świeccy, proboszcz jego parafii rodzinnej, gremia szkolne z Grójca i Jarosławia. Co ciekawe wśród świadków są nie tylko katolicy, ale także i luteranie. Nasza praca zamknęła się w 37 sesjach, w tym trzech wyjazdowych w Grójcu, w Wilnie i we Lwowie. Prace przebiegały dość sprawnie. Zebrane materiały liczą ponad 1500 stron.


KAI: Na czym polegała rola Ojca jako wicepostulatora?


- Ma on czuwać, aby prace przebiegały płynnie, żeby nie powstawały zastoje i spiętrzenie materiału, który byłby trudny do przerobienia. Myślę, że udało się zgromadzić wymaganą dokumentację. Relację historyczną prezentującą rzetelny życiorys i dzieło życia ks. Piotra Skargi, jego działalność apostolską, organizatorską i dokonania na płaszczyźnie rechrystianizacji zwłaszcza północnych terenów Rzeczpospolitej, także opracowanie dotyczące jego spuścizny pisarskiej. Trzeba powiedzieć, że ks. Skarga jest jednym z Polaków mających największą bibliografię przedmiotową i podmiotową.


KAI: Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, co stało na przeszkodzie do beatyfikacji ks. Piotra Skargi w ciągu czterystu lat, jakie upłynęły od jego śmierci?


- Skarga umierał w powszechnej opinii świętości. W dniu pogrzebu o. Fabian Birkowski, dominikanin, wygłosił płomienne kazanie, gloryfikujące zmarłego. Nazywa go „Mężem Bożym". Taki napis został później umieszczony na sarkofagu zmarłego. Krypta ks. Skargi jest licznie nawiedzana, szerzy się kult prywatnych relikwii, do tego stopnia, że wkrótce trzeba przełożyć szczątki ks. Skargi do mocniejszej, metalowej trumienki. Coraz szerzej rozchodzi się też myśl skargowska, żywa w kolejnych pokoleniach jezuickich i żywa do dziś. Mimo tego, trzeba pamiętać i o tym, że na hamowanie ewentualnego procesu beatyfikacyjnego mogli oddziaływać wpływowi przeciwnicy Skargi, a miał takich za życia. Dlatego jezuici postąpili mądrze, nie podejmując prób wyniesienia go na ołtarze niedługo po jego śmierci. XVII wiek to także okres wielu wojen. Rzeczpospolita staje się teatrum dla potopu szwedzkiego, wojen kozackich i tureckich. Wojna to okres, w którym nie tylko nikt nie myśli o procesach beatyfikacyjnych i kanonizacjach, ale to także czas, w którym płoną i ulegają rozproszeniu biblioteki i archiwa, także te ze spuścizną Skargi. W 1773 roku następuje tragedia, która ugodziła jezuitów, kasata zakonu trwająca do roku 1814. Trudno też sądzić, że w epoce zaborów, podczas których myśl skargowska szerzy w kraju nadzieję, można było podjąć skuteczną próbę rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego.


Pierwsze próby poczyniono dopiero w wolnej Polsce. I rzeczywiście w 1936 roku, w 400 rocznicę urodzin, coraz głośniej zaczyna mówić się o beatyfikacji. Byliśmy wtedy najbliżej rozpoczęcia tego procesu, jest na ten temat obszerna literatura. Wydana została m. in. broszurka Zofii Kossak-Szczuckiej i publikacja Oskara Haleckiego. Jednak wtedy ks. Piotr Skarga musiał ustąpić miejsca przygotowaniom do kanonizacji innego jezuity, bł. Andrzeja Boboli, którego relikwie zostały wykupione przez Watykan z rąk bolszewików. Później wybucha II wojna światowa, a po niej nastał czas, który nie sprzyjał temu, by na ołtarze wynosić ks. Piotra Skargę.


KAI: Nie można jednak powiedzieć, że w tym czasie w sprawie beatyfikacji nic nie robiono?


- Dla naszego zakonu beatyfikacja ks. Piotra Skargi była sprawą honoru. Dlatego przez dziesięciolecia wielu naszych historyków dorzucało pojedyncze większe i mniejsze opracowania na jego temat. Ksiądz prof. Ludwik Grzebień, nieco starszy powołaniem ode mnie, właściwie całe swoje życie poświęcił gromadzeniu archiwaliów na temat Skargi. Sporządził dziesiątki metrów mikrofilmów, badając biblioteki i archiwa, które zostały z Polski wywiezione i zrabowane. Uppsala, Wilno, a to wszystko w czasach, gdy ciężko było wyjeżdżać z kraju. Efekt jest taki, że pewnie lepszego warsztatu dotyczącego Skargi nie miał nawet śp. prof. Janusz Tazbir.


Dzieła Skargi są ciągle wydawane, bo jest on fenomenem. Co ciekawe, Skarga nie zniknął z programu nauczania szkolnego po II wojnie światowej, ponieważ obok Jana Kochanowskiego i Mikołaja Reja jest ojcem polskiej mowy. Po prostu pisarza takiego kalibru trudno było pomijać.


KAI: Jaki obraz ks. Piotra Skargi wyłania się z dotychczasowych prac?


- Myślę, że jedną z najważniejszych jego cech było głęboko zakorzenione chrześcijaństwo oraz patriotyzm. Był ogromnym orędownikiem jedności narodowej, ale rozumianej nie nacjonalistycznie. Rzeczpospolita była dla niego ojczyzną wielu narodów. Skarga dostrzega różnorodność, inną kulturę w Inflantach, inną Rusinów, widzi prawosławny Wschód. Skarga jest także heroicznym apostołem jedności Kościoła. Chce łączyć, rechrystianizować tereny północne i wschodnie Rzeczpospolitej. Nawraca, nie bez sukcesów, ogarnięte ideą złotej wolności szlacheckiej ówczesne elity. Piękne w jego nauczaniu jest łączenie umiłowania Kościoła i Ojczyzny.


Mówiąc o Skardze często zapomina się też o jego pracy na rzecz ubogich, o wielkiej pracy jaką wykonał w dziedzinie miłosierdzia. Pomaga nie tylko dając jałmużnę, ale także budując cały system pomocy dla ubogich, np. Bank Pobożny działający na zasadzie bezprocentowego pożyczania pieniądze pod zastaw, czy skrzynkę św. Mikołaja, pomagającą uposażać ubogie panny, dzięki czemu mogły łatwiej wyjść za mąż. To spojrzenie miłosierne na bliźniego przejawiało się także w jego nauczaniu. Głębokie są Jego Kazania o Miłosierdziu. Wielkim dziełem ks. Piotra jest również Arcybractwo Miłosierdzia z siedzibą w Krakowie, które działa po dzień dzisiejszy. Skarga był wielkim miłośnikiem człowieka nawet wtedy, gdy człowiek popadał w błędy.


KAI: Co aktualnego ma dziś do powiedzenia ks. Skarga?


- Myślę, że najsilniej przemawia poprzez swój autentyzm. To przykład gorliwego chrześcijanina. Niezakłamany, miłujący, rozumiejący, studiujący Pismo, szerzący świadectwa o innych świętych. Przecież taki właśnie przykład dają nam współcześni papieże - szerzą świadectwa świętych. Pokazuje rolę oświaty i wychowania. Pokazuje z jednej strony patriotyzm, umiłowanie Ojczyzny a z drugiej strony miłość do Kościoła. To spojrzenie wciąż aktualne, szczególnie dziś. Kiedy trzeba ukazywać Kościół jako zwornik jedności i prowadzący człowieka na wyżyny godności.


KAI: Czyim patronem mógłby zostać w przyszłości ks. Piotr Skarga?


- Myślę, że jest dobrym przykładem mądrego pasterza elit politycznych. Dlatego mógłby być patronem i orędownikiem parlamentarzystów. Mógłby być także patronem ubogich. Założył Arcybractwo Miłosierdzia, które po dziś dzień realizuje jego wskazania w zakresie pomocy drugiemu człowiekowi. Skarga nie jest postacią jednowymiarową. Niektórzy podkreślają jego zasługi w dziedzinie kultury i języka, dlatego chętnie widzieli by go jako patrona pisarzy.


KAI: Wróćmy jeszcze na chwilę do problemów związanych z rozpoczęciem procesu. Podobno jedną z przyczyn, budzącą wiele emocji, miało być rzekome pochowanie ks. Piotra Skargi, pogrążonego w letargu. Niektóre źródła mówią o podrapanym od wewnątrz wieku trumny. To dość makabryczne ...


- Niestety na rozpowszechnioną już czarną legendę niewiele można poradzić. Do naszych czasów zachowały się protokoły z otwarcia trumny z czasów kard. Sapiehy. Trudno jednak na ich podstawie dowieść, że zmarły obudził się po pogrzebie. Pierwsze informacje w źródłach na ten temat pojawiają się wiele lat po śmierci ks. Skargi i dlatego nie mają silnych podstaw, aby im wierzyć. Do rozprzestrzenienia się informacji przyczynił się zmarły niedawno prof. Janusz Tazbir, który powielił te szokujące informacje, ale po jakimś czasie - tu pełna rewerencja - dwukrotnie na piśmie odwołał swe niepoparte dowodami tezy. Podobnie o tej sprawie pisał kryminolog, prof. Jan Widacki, który stwierdził, że nie ma medycznych podstaw, by sądzić, że Skargę pochowano w letargu. Niefortunne jest to, że w ostatnim tomie kulowskiej Encyklopedii Kościelnej taką informację powtórzono, mimo, że wiele autorytetów podważyło jej autentyczność.


KAI: Co w dniu zakończenia etapu diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego czuje wicepostulator?


- Czuję ogromną radość, że wpadłem przysłowiowo jak Piłat w credo, w cały ten wielki mechanizm. Cieszę się też, że udało się zamknąć ważny proces naszej pracy i współpracy. Mamy wymierny efekt, miejmy nadzieję, że zakończy się on sukcesem dla całej archidiecezji krakowskiej. Kiedy proces na szczeblu diecezjalnym się zakończy, materiały zawiezie do Rzymu wyznaczony przez Księdza Kardynała portator. Nastąpi to najprawdopodobniej wczesną jesienią 2016 roku.


Rozmawiał Krzysztof Stępkowski


kos(KAI) / Kraków

Fot. T. Warczak

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: