Doylestown, USA 22 VI 2008


Sanktuarium MB Częstochowskiej w Doylestown, USA 22 VI 2008 r.
Czytania: Prz 8, 22-35; Ga 4, 4-7; J 2, 1-11

Czcigodni Ojcowie i Bracia Paulini - gospodarze Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na ziemi amerykańskiej,
Drodzy Bracia w kapłaństwie,
Szanowni Przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji polonijnych,
Drodzy Rodacy,
Drodzy Bracia i Siostry!

 

1. «Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: „Pójdziemy do domu Pana"» (por. Ps 122 [121], 1). Zapożyczam te słowa od Psalmisty, by wyrazić moją ogromną radość, że podczas mojej podróży do Kanady i Stanów Zjednoczonych mogę przybyć do domu naszego Pana, który jest również domem Jego Matki - Najświętszej Maryi Panny. Dotychczas dotarłem tu dwa razy, towarzysząc Księdzu Kardynałowi Karolowi Wojtyle w jego podróżach na kontynent amerykański w 1969 i 1976 roku. Zachowuję głęboko w sercu pamięć o tamtych chwilach. Dziś przybywam jako arcybiskup metropolita krakowski. Zostałem nim z woli Ojca Świętego Benedykta XVI dwa miesiące po błogosławionej śmierci Jana Pawła II, uświadamiając sobie z przejęciem, jak wielkich miałem poprzedników. Staram się pełnić powierzone mi pasterskie zadanie, licząc na modlitewne wsparcie ludu Bożego, a zwłaszcza na wsparcie z nieba Sługi Bożego Jana Pawła II. Liczę również na wasze wsparcie! Liczę na waszą modlitwę i na waszą życzliwość!
Przywożę wam wszystkim pozdrowienia z Krakowa - Miasta królów polskich i Miasta Świętych polskich. Przywożę wam dar modlitwy, jaką zanosimy za wszystkich Rodaków w Katedrze wawelskiej u grobu świętego Stanisława, Biskupa i Męczennika, patrona ładu moralnego w naszej Ojczyźnie, i u grobu świętej Jadwigi, Królowej. Przywożę wam dar modlitwy, jaka się nieustannie wznosi do niebios w łagiewnickim sanktuarium Bożego Miłosierdzia, u grobu świętej Faustyny. Modlimy się tam żarliwie o miłosierdzie Boże dla nas i dla całego świata. Przywożę wam świadectwo wiary narodu polskiego, który stara się pozostać wierny Bogu i Ewangelii.

 

2. Ojciec Święty Jan Paweł II, służąc ofiarnie Kościołowi powszechnemu, przez cały okres swego pontyfikatu przeżywał głęboko sprawy naszej Ojczyzny. Interesował się również bardzo losami swoich Rodaków rozproszonych po całym świecie. Korzystał z różnych okazji, by się z nimi spotykać, czy to w Watykanie, czy też podczas podróży apostolskich. Jakże bliska jego sercu była Polonia amerykańska ze swą chlubną historią, prężnymi organizacjami i przywiązaniem do wiary przodków. W ten kontekst wpisuje się w sposób wyjątkowy Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown i towarzyszące temu sanktuarium struktury.


Trzeba podziwiać genialną intuicję Ojców Paulinów, a wśród nich na pierwszym miejscu świętej pamięci ojca Michała Zembrzuskiego, którzy postanowili zbudować Amerykańską Częstochowę, by przybliżyć Rodakom Jasnogórskie sanktuarium z jego Panią i Królową - Najświętszą Maryją Panną. Ten skrawek amerykańskiej ziemi stał się szczególnym punktem odniesienia dla rzeszy pielgrzymów, którzy tu przychodzą, tak jak się przychodzi do Matki. Przychodzą, by znaleźć pociechę, umocnienie, nadzieję i sens w swoim wędrowaniu do domu Ojca.

 

3. W podróże apostolskie Jana Pawła II do Polski wpisana była zawsze Częstochowa. Nie mógł przecież pominąć duchowej stolicy narodu, który od ponad dziesięciu wieków związał swoje dzieje z Jezusem Chrystusem, Zbawicielem świata, a w sposób szczególny oddał się w opiekę Jego Najświętszej Matce. Ileż wspaniałych słów wypowiedział Sługa Boży, wielbiąc Maryję w Jej cudownym obrazie jasnogórskim. Powstaje z tego wspaniała księga. Przypomnijmy tylko jeden, krótki fragment z jego homilii w 600-lecie sanktuarium na Jasnej Górze, które nazwał polską Kaną: „Maryja w Kanie Galilejskiej współpracuje ze swoim Synem. To samo dzieje się na Jasnej Górze. Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów? Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego użycia swojej wolności? Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych? Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć kaplica jasnogórskiego obrazu? Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej bazyliki? Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach? Olbrzymi rozdział historii ludzkich dusz!" (19 VI 1983).
Bracia i siostry, czyż nie moglibyśmy dziś odnieść tych słów do Amerykańskiej Częstochowy? Przecież i ona stanowi już ogromny rozdział historii ludzkich dusz! Iluż pojednało się tutaj z Bogiem? Iluż znalazło ukojenie w cierpieniu? Ileż zostało tu otartych łez? Iluż naszych braci i sióstr odzyskało siły na dalszą wędrówkę? Ileż zostało podjętych dobrych postanowień i mądrych decyzji, zgodnych z wolą Bożą? Całe to doświadczenie chcemy dziś złożyć u stóp Częstochowskiej Pani pod amerykańskim niebem.

 

4. Ewangelia o tym, co dokonało się podczas wesela w Kanie Galilejskiej, w sposób szczególny przybliża nam duchową, wewnętrzną sylwetkę Maryi. Spotyka się Ona ze swoim Synem, który już opuścił Nazaret, by podjąć publiczną działalność. Spotkanie Obojga zaowocuje nadzwyczajnym wydarzeniem - pierwszym znakiem świadczącym o mesjańskim posłannictwie Jezusa i budzącym wiarę w Niego.
W Kanie Maryja jest gościem. Ale nie myśli o sobie. Ma otwarte oczy i wrażliwe serce. Pierwsza dostrzega problem. Brakuje wina. Matka Jezusa nie pozostaje obojętna. Informuje o tym Syna w lakonicznych słowach: „Nie mają już wina" (J 2, 3). Ale w tej dyskretnej informacji zawarta jest także prośba, choć niewypowiedziana. Widzimy to po odpowiedzi Jezusa, który wydaje się zaskoczony: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja" (J 2, 4). Maryja nie przyjmuje tych słów jako odmowy pomocy. Wręcz przeciwnie. Uprzedza sługi, by wykonali wszelkie polecenia Jezusa, chociaż wydawać by się im mogły co najmniej dziwne.


Oto jaką była Matka Jezusa. Oto jaką mamy Matkę. Ewangelie zapisały jeszcze wiele epizodów, ukazujących Jej fascynującą osobowość. Zawsze była blisko Syna. Nie opuściła Go w dramatycznych godzinach Jego śmierci. Stała do końca pod krzyżem. A po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa pozostała przy Jego uczniach. Stała się Matką Kościoła. Stała się Matką nas wszystkich.

 

5. W Kanie Galilejskiej Jezus staje blisko człowieka, jego spraw i problemów. Tak będzie czynił przez całe swoje życie. Nie przejdzie obojętnie obok znajdującego się w potrzebie, zagubionego, cierpiącego człowieka. Uzdrawia chorych, wskrzesza umarłych, karmi głodnych, pociesza strapionych. Czyni to wszystko po to, by ludzie rozpoznali w Nim Mesjasza i Syna Bożego. By przekonali się, że Bóg pozostał wierny przymierzu i chce ocalić świat.
Scena z Kany Galilejskiej odsłania nam styl Jezusa. Jezus czyni nadzwyczajne znaki dyskretnie. Nie zabiega o popularność. Jemu chodzi o co innego: o wzbudzenie żywej wiary w ludzkich sercach. Wydaje tylko dwa proste polecenia sługom: „Napełnijcie stągwie wodą", a potem: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu" (J 2, 7-8). Ani słudzy nie wiedzieli, co się stało z wodą, ani starosta nie wiedział na początku, skąd pochodzi wyborne wino. Dopiero później wszystko wyszło na jaw.
Dzisiaj każdy z nas tu obecnych przychodzi do Jezusa ze swoją osobistą stągwią. Co ona mieści w sobie? Na pewno jest to stągiew dobra i miłości. Na pewno jest to stągiew wiary i nadziei, marzeń i planów na przyszłość. Na pewno jest to stągiew pracy, osiągnięć, przebytej w życiu drogi. Ale z pewnością w naszej stągwi mieści się również słabość, niewierność, grzech, obojętność, egoizm - to wszystko, co nas na co dzień oddala od Boga i od bliźnich.

 

6. Dlatego prosimy Jezusa podczas tej Eucharystii, by oczyścił w nas to, co nie ewangeliczne, co nie święte. Prosimy Go, by uszlachetnił w nas to, co dobre i ofiarne. Co prawdziwe i pokorne. Co zasługuje na życie wieczne. Jako słudzy obsługujący stągwie naszego życia, chcemy pozostać posłuszni poleceniu Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie" (J 2, 5). Dlatego wsłuchujemy się w słowo Boże. Również dlatego staramy się odczytać to, czego Bóg od nas pragnie. Dlatego tu dzisiaj jesteśmy. Dlatego dzisiaj mówimy Matce Chrystusa: Zrobimy wszystko, cokolwiek nam powie Twój Syn.

 

Bądź z nami, Matko.
Bądź zawsze.
Bądź z nami teraz
i w godzinie śmierci naszej.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: