HOMILIA KARDYNAŁA NA POGRZEBIE KOMENDANTA CAMILLO CIBINA


Kościół parafialny św. Michała Anioła w Salgareda di Piave
(Trewir)


Chciałbym, aby moje proste słowa były dla was „świadectwem" i dlatego dziękuję księdzu Giuseppe Geremia, Archiprezbiterowi tej pięknej parafii w regionie Veneto, że dał mi możliwość publicznego wyrażenia powodu mojego udziału w tej wielkiej żałobie, jaka dotknęła rodzinę Cibin, Żonę Komendanta Camilla , Synów, Wnuków, wszystkich Krewnych i Przyjaciół, którzy tak licznie przybyli, aby złożyć mu ostatnie pozdrowienie. Razem z bólem, głęboko przeżywanym, chciałbym właśnie dać świadectwo tu wobec was wszystkich, którzy jesteście osobami najbardziej związanymi z Camillo Cibinem, o wielkich walorach chrześcijańskich tego pokornego sługi Kościoła i Jego Papieży. Pozostawał on w służbie sześciu Papieży, a dla czterech z nich był Inspektorem Ochrony Osobistej, w praktyce prawdziwym „aniołem stróżem" dla osoby, która na świecie jest najbardziej wystawiona na niebezpieczeństwa i dla wielu bardzo droga.


Dla Sługi Bożego Jana Pawła II komendant Cibin był bliski w ciągu wszystkich jego dni i lat pontyfikatu: 27 lat bardzo wiernej i nieposzlakowanej służby, dyskretnej i jakże skutecznej, cichej i zgodnej, zawsze świadomej odpowiedzialności, ale również pokornej i powściągliwej, pełnej szacunku i miłości do Osoby, której służył. Dla niego służenie Papieżowi było nie tylko radością i zaszczytem, ale chodzeniem drogą uświęcenia siebie samego. Tak, był do tego przygotowany od dzieciństwa. A wy, właśnie wy jesteście tego pierwszymi świadkami. W jego oczach pojawiał się błysk, gdy mówił o szkole w Giac oraz o młodzieży włoskiej z Akcji Katolickiej. To był też zapewne powód zaufania, jakie zdobył u swojego proboszcza w tamtych czasach, który skierował go do Watykanu, gdzie po drugiej wojnie światowej szukano ludzi odpowiednich do pełnienia obowiązków blisko Papieża i do współpracy z nim. Jakaż mogła być lepsza szkoła od Akcji katolickiej? Komendant Cibin nigdy nie przestał się przygotowywać do swoich obowiązków. Jego dzień zaczynał się, jeśli było to możliwe, Mszą świętą i Komunią, ponieważ Papieżowi służy się duszą odpowiednio przygotowaną, służy mu się łaską Bożą. To dawało mu niezwykłą bliskość w kontakcie z nadzwyczajnym Człowiekiem, jakim był Jan Paweł II. Była to nie tylko bliskość fizyczna, czego mogli mu niektórzy zazdrościć. Nie tylko bliskość w działaniu, zawsze skuteczna w Watykanie, w Rzymie, podczas wizyt pasterskich we Włoszech i w czasie 104 podróży apostolskich na świecie, w czasie których musiał współpracować z różnymi systemami bezpieczeństwa. Chciałbym tu przypomnieć obecność komendanta Cibina 13 maja 1981 roku na Placu św. Piotra, w dniu zamachu, gdy przeskoczywszy bariery przyczynił się do schwytania Ali Agcy. Chciałbym też przypomnieć brawurę w dniu 12 maja 1982 roku, w Fatimie, kiedy zasłonił sobą Ojca Świętego chroniąc go przed agresją niezrównoważonego człowieka, który mógł go bardzo zranić. On jednak był zawsze bardzo bliski duchowo Papieżowi, a to była sprawa najważniejsza i najbardziej żywo odczuwana ze wszystkich. To było gwarancją całkowitego zaufania oraz całkowitego i bezwarunkowego oddani się Ojcu Świętemu.


Gdy przyszedł dla niego czas przejścia na emeryturę, Jan Paweł II nie zawahał się powiedzieć: „Dopóki ja jestem w Watykanie - Cibin pozostanie ze mną". I tak było. On pozostał na swoim miejscu również poza ten czas, aż do 2006 roku, dochodząc do 58 lat służby całkowicie wyjątkowej. Przybyłem tu z Krakowa czując obowiązek, by dać to świadectwo miłości, by uczynić to wobec was wszystkich, wzruszony stwierdzeniem, że on do końca nie przestał być wiarygodny. Wraca do swojej rodzinnej miejscowości: z centrum chrześcijaństwa do Salgareda di Piave, z Bazyliki św. Piotra, co więcej sprzed ołtarza, który jest Katedrą, do kościoła swojego dzieciństwa pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Dla niego jest to jakby continuum: pójście z Salgareda do Watykanu i powrót z Watykanu do Salgareda. Tak postępują ludzie z tych okolic, ludzie wiarygodni, którzy nie kochają się w próżnościach. Idzie się do świata, do Rzymu, by służyć Papieżowi, ponieważ trzeba to zrobić, trzeba służyć; gdy się skończy służbę, trzeba powrócić. On powrócił, by być z wami na zawsze, ponieważ zawsze pozostał z wami związany, dumny ze swych korzeni i ze swoich ziomków; ponieważ wy będziecie zdolni zachować pamięć o nim i przyjąć naukę, jaką wam zostawił.


„Pan doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę" (Mdr 3,6). Pozwólcie mi, że wyobrażę sobie teraz ze wzruszeniem jak komendant Cibin zajmuje swoje miejsce obok umiłowanego Ojca Świętego, a my wszyscy mamy prawo zobaczyć, z jakim uśmiechem Jan Paweł II go przyjął. On powie: „Jest tutaj? Czekałem na niego". Wszyscy jesteśmy tam przeznaczeni: to jest nasza nadzieja, to będzie nasz błogosławiony los. Niech tak się stanie! Amen.

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: