Homilia, XVII Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej Kalwaria Zebrzydowska, 13 IX 2009


XVII Pielgrzymka Rodzin Archidiecezji Krakowskiej

Kalwaria Zebrzydowska, 13. 09. 2009 r.

Czytania: Mi 5, 1-4a; Rz 8, 28-30; Mt 1, 18-23

 

Wprowadzenie

 

Drogie Rodziny,

drodzy Ojcowie i Matki,

drogie Dzieci i droga Młodzieży,

drodzy Bracia i Siostry!

 

Od 17 lat rodziny Archidiecezji Krakowskiej w niedzielę po święcie Narodzenia Najświętszej Maryi Panny pielgrzymują do Matki Bożej w Jej Kalwaryjskim Sanktuarium, by powierzyć Jej swoje radości i smutki.

Bardzo serdecznie witam i pozdrawiam was wszystkich. Słowo pozdrowienia kieruję do kapłanów i do doradców życia rodzinnego, którzy prowadzą katechezy przedmałżeńskie i służą pomocą w poradniach życia rodzinnego. Pozdrawiam Stowarzyszenie Rodzin Katolickich. Ze słowem wdzięczności zwracam się do pracowników Wydziału Duszpasterstwa Rodzin naszej Archidiecezji z ks. kanonikiem Jackiem Koniecznym na czele.

Dziękuję Bogu i dziękuję wam wszystkim, że nie zawiedliście, że przyszliście na tę wielką modlitwę Rodzin Kościoła krakowskiego. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzeba wielkiego wołania do Boga o pomoc, o ratunek. W polskim parlamencie trwają bowiem prace nad projektami ustaw o zasadniczym znaczeniu dla życia, dla rodzin.

Oczyśćmy nasze serca przez uznanie przed Bogiem naszych słabości i grzechów, abyśmy byli godni wysłuchania naszych modlitw...

 

Homilia

 

1. „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra" (Rz 8, 28). Powtarzamy dziś te słowa św. Pawła, w których zapisana jest prawda o naszym człowieczym losie. Powiedzmy wprost: nikt z nas nie zrozumie samego siebie, nie zrozumie tego, kim jest i dokąd zmierza, jeżeli nie postawi w centrum swojego życia Boga - Pana, Stwórcę i Odkupiciela. On stanowi fundament wszystkich naszych najgłębszych tęsknot, zamierzeń i oczekiwań.

Między Bogiem i każdym z nas istnieje niewyobrażalna, głęboka więź. Jest to więź miłości. Dlaczego? Dlatego, że zostaliśmy stworzeni z miłości i przeznaczeni do życia w miłości. Żadna inna wartość - poza miłością - nie zaspokoi do końca pragnień ludzkiego serca. Bóg po prostu nas kocha i pragnie być kochanym. Co więcej, jak usłyszeliśmy, On z miłującymi Go „współdziała we wszystkim dla ich dobra". Oto fundament naszej chrześcijańskiej nadziei.

Dziś tę Bożą obietnicę chcemy odnieść do naszych rodzin. Bóg współdziała we wszystkim dla dobra naszych rodzin! On kocha nasze rodziny, bo przecież to On postanowił, że człowiek przychodzi na świat i żyje w rodzinie. On sam narodził się i wychował w zwykłej ludzkiej rodzinie. Narodził się we wspólnocie miłości.

 

2. Właśnie o tej Jego rodzinie, o jej początkach, mówi nam dzisiejsza Ewangelia. Te początki wcale nie były łatwe. Były wręcz dramatyczne. Po zaślubinach Maryi z Józefem, „wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego" (Mt 1, 18). Za tymi słowami kryła się niepojęta po ludzku Tajemnica. Znała ją tylko Maryja, którą nawiedził posłaniec Boży - anioł Gabriel, oznajmiając Jej, że „pocznie i porodzi Syna, któremu nada imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego" (por. Łk 1, 31). Na Jej pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?", anioł odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem" (Łk 1, 34-35).

 

Maryja pozostała sama ze swą niewyobrażalną Tajemnicą. Towarzyszyło Jej tylko zdumienie i milczenie. Ale z tą Tajemnicą musiał się zmierzyć Jej mąż Józef. Możemy sobie tylko wyobrazić, co przeżywał, czego się domyślał, przed jakim stanął dylematem. Ewangelista opisuje jego stan ducha i podjęty zamiar w jednym zdaniu: ponieważ „był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie" (Mt 1, 19).

 

Dopiero potrzebna była Boża interwencja, również za pośrednictwem anioła Pańskiego. Józef usłyszał we śnie: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło" (M 1, 20). Józef o nic więcej nie pytał. Nie żądał szczegółowych wyjaśnień. Odtąd on sam zaczął się pochylać nad wielką Tajemnicą, którą Maryja nosiła w swoim łonie, a Ona znalazła w nim zrozumienie i oparcie, jak każda matka oczekująca potomstwa.

3. Dzisiaj gromadzimy się jako chrześcijańskie rodziny u Matki Bożej Kalwaryjskiej. To Jej szczególne imię, związane z miejscem męki i śmierci Jej Syna na jerozolimskiej Kalwarii, przypomina nam, że w życie i posłannictwo Maryi wpisane było cierpienie. Ona, jako jedna z niewielu, wytrwała do końca pod krzyżem. Wypełniły się wtedy prorocze słowa starca Symeona, wypowiedziane podczas ofiarowania Jezusa w świątyni: „a Twoją duszę miecz przeniknie" (Łk 2, 35).

Do takiej Matki przychodzimy dzisiaj. Przychodzimy do Matki, która rozumie nasze bóle i strapienia. Przychodzimy do Matki, która rozumie trudne problemy naszych rodzin. Przychodzimy do Matki, która chce nam pomagać. Chce nas uczyć miłości, bo jest Matką Pięknej Miłości. Tutaj, przed Jej cudownym obrazem, uczymy się ufności i zawierzenia. Stąd chcemy powrócić do naszych domów z nadzieją w sercu.

 

4. Temat obecnego roku duszpasterskiego i dzisiejszej naszej Pielgrzymki Rodzin brzmi: „Otoczmy troską życie". W ciągu tego roku wielokrotnie mówiliśmy już o ważnych sprawach związanych z tym tematem. Sprawy te bowiem stanowią ogromne wyzwanie dla każdego człowieka, a tym bardziej dla ludzi odpowiedzialnych za kształt naszego życia społecznego.

W „Modlitwie zawierzenia polskich biskupów i wiernych w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa", odczytanej na Jasnej Górze 26 sierpnia przez księdza Prymasa, usłyszeliśmy słowa: „Czego wymaga od nas wolność? Domaga się pogłębionego spojrzenia na życie od poczęcia do naturalnej śmierci, bo to dar Stwórcy" (n. 1). Dlatego możemy i powinniśmy często zadawać sobie pytanie: jak my przyjmujemy ten dar? Czy traktujemy poczęte życie jako błogosławieństwo od Pana, czy też jako zagrożenie dla fałszywie pojmowanej wolności? Zdajemy sobie sprawę z trudu macierzyństwa i ojcostwa, dlatego powinniśmy spieszyć z solidarną pomocą każdej rodzinie, a tym bardziej rodzinom wielodzietnym i ubogim. Musimy rozkładać ciężary przez mądrą, dalekowzroczną politykę prorodzinną. W tym zakresie powinna się sprawdzać nasza rzeczywista solidarność, która nie poprzestaje na słowach i deklaracjach.

 

Przyszłość narodu - powtarzamy po raz kolejny oczywistą prawdę - zależy od zdrowych i stabilnych rodzin. Dlatego nie możemy ustawać w wysiłkach, aby pomagać młodym w odpowiedzialnym przygotowaniu do małżeństwa i rodzicielstwa. To przygotowanie zaczyna się właśnie w normalnych rodzinach, w których kształtują się postawy miłości, ofiarności, przebaczania, umiejętności i gotowości do rozwiązywania konfliktów.

Nie możemy przechodzić obojętnie wobec dramatu rozwodów, rozpadających się małżeństw, które przecież na początku wspólnej drogi ślubowały sobie wierność aż do śmierci, na dolę i niedolę. Trwałość małżeństwa wpisana jest w jego istotę, bo jest ono najgłębszą ludzką wspólnotą miłości, a dla uczniów Chrystusa jest ono sakramentem, czyli związkiem uświęconym Jego obecnością i miłością.

 

5. We wspomnianej „Modlitwie" jasnogórskiej padły słowa: „Bogurodzico, Ty znasz tajemnicę życia i jego świętość. Są kraje walczące ze sobą, gdzie w imię pokoju giną nasi bracia żołnierze. W krajach rozwiniętych wyciszają się wojny, a mimo to trwa zabijanie. Zadawanie śmierci idzie przez gabinety lekarskie, przez szpitale, przez rodziny. Niech wiedza o genetyce nie miesza się z biopolityką i z gonitwą za zyskiem. Idąc za wskazaniami Kościoła i dociekaniami ludzi odpowiedzialnych, będziemy bronić każdego życia już w najmniejszym zarodku" (n. 2).

 

Jeżeli chcemy szanować prawo naturalne, które jest prawem Stwórcy, nigdy nie możemy się zgodzić na powoływanie do życia istot ludzkich tak zwaną metodą in vitro. Nie możemy przyzwalać na manipulowanie ludzkim zarodkiem, na zamrażanie i eliminowanie tak zwanych „zbędnych" zarodków, bo przecież tu chodzi o człowieka, o jego niezbywalną godność, jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże od momentu poczęcia. Do takich dramatycznych sytuacji musimy również odnieść słowa Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40). Otoczmy troską te dosłownie „najmniejsze" istoty ludzkie!

 

Niech ta troska znajdzie swój wyraz w polskim prawodawstwie. Powiedzmy wprost: w naszym Parlamencie bezwzględna większość posłów to ludzie wierzący, to chrześcijanie. Nie powinni ustanawiać praw niezgodnych z prawem naturalnym, bezwzględnie obowiązującym wszystkich, zarówno wierzących, jak i niewierzących, i nie podlegającym żadnym głosowaniom. Dlatego nie można wszczynać procedury legislacyjnej niezgodnej z sumieniem. Nie da się tworzyć moralnie dobrego prawa odwołując się bez zastrzeżeń do zasady mniejszego zła. Ta zasada może być słuszna w ściśle określonych warunkach. Wszyscy zdrowo myślący, a szczególnie ludzie wierzący powinni stanowić prawo bezwzględnie chroniące każde życie, zwłaszcza życie całkowicie bezbronne. W wypadku głosowania w parlamencie w tej materii nie powinna obowiązywać dyscyplina partyjna, bo żadna partia nie jest ponad prawem naturalnym, czyli Bożym, i nie może łamać sumień swoich członków.

U stóp Matki Bożej Kalwaryjskiej usilnie prosimy o zrozumienie tych podstawowych prawd przez naszych parlamentarzystów, których wybraliśmy i od których mamy prawo tego żądać.

 

6. Drogie siostry, drodzy bracia, jakże nie wspomnieć tutaj, w Kalwarii, najważniejszego Pielgrzyma w dziejach tego sanktuarium! Czekamy na jego beatyfikację i kanonizację, bo jesteśmy przeświadczeni o świętości jego życia, a także o tym, ileż on dokonał w duszpasterstwie rodzin, małżonków i dzieci. Ileż on dokonał w tej fundamentalnej sferze ludzkiego życia! To był jego kapłański priorytet, zarówno w dziedzinie bezpośrednich kontaktów z rodzinami, jak i w tworzeniu fundamentalnych tekstów, wytyczających kierunki działania, ubogacających życie i posłannictwo Kościoła powszechnego.

Przypomnijmy niemal poetyckie słowa Jana Pawła II, wypowiedziane podczas Jubileuszu Roku 2000. Wydaje się, że napisał on te słowa myśląc o naszym dzisiejszym spotkaniu. Oto, co powiedział: „Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta. Są owocem miłości małżeńskiej, która dzięki nim odżywa i umacnia się. Przychodząc na świat, przynoszą z sobą orędzie życia, które wskazuje na pierwszego Stwórcę życia" (8 X 2000, n. 3).

 

W tych słowach znajdujemy uzasadnienie naszego dzisiejszego spotkania. Znajdujemy najwyższe uznanie dla macierzyństwa i rodzicielstwa. Znajdujemy uznanie dla rodzin, dla ich codziennego trudu, dla ich zmagania się o kształt prawdziwej miłości, która w dziecku znajduje swój dojrzały owoc.

 

7. Pani Kalwaryjska,

Matko pięknej miłości,

zawierzamy Ci nasze rodziny.

Zawierzamy Ci naszą Archidiecezję

i wszystko, co ją stanowi.

Zawierzamy Ci nas samych.

Wspomagaj nas we wszystkich trudnościach.

Wyciszaj nasze lęki, rozterki i niepokoje.

Budź w nas nadzieję.

Daj nam świętych i gorliwych kapłanów,

przewodników na drogach życia,

uformowanych w szkole Serca Twojego Syna.

Uczyń nas wiarygodnymi świadkami Dobrej Nowiny

w naszym niespokojnym świecie,

ale przecież tęskniącym za prawdziwym życiem.

Pani Kalwaryjska,

ucz nas prawdziwej, pięknej miłości.

Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: