Iglesia de Reina de Polonia Martín Coronado, Argentyna, 21 XI 2009


Iglesia de Reina de Polonia

Martín Coronado, Argentyna, 21 XI 2009

Czytania: Za 2, 14-17; Mt 12, 46-50

 

Drodzy bracia Kapłani,

szanowni Przedstawiciele organizacji polonijnych,

drodzy Rodacy,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Z wielką radością nawiedzam w tych dniach moich Rodaków podczas podróży do Argentyny i Brazylii. Cieszę się, że mogę wam przywieźć pozdrowienia z „dalekiego kraju", jak mówił o Polsce 16 października 1978 roku Ojciec Święty Jan Paweł II tuż po swoim wyborze na Biskupa Rzymu i Namiestnika Chrystusa na ziemi. Dla was Polska jest jeszcze bardziej „dalekim krajem" w sensie geograficznym, ale jednocześnie bardzo bliskim i drogim sercu krajem. Sam przeżyłem 27 lat poza Polską, służąc w Watykanie u boku Piotra naszych czasów, i dlatego w jakiś sposób mogę zrozumieć wasze uczucia i tęsknoty za tym krajem, ale również waszą determinację, by w nowej ojczyźnie jak najlepiej służyć Bogu i bliźnim.

 

Jak wiemy, Jan Paweł II utrzymywał żywą więź z Polakami rozsianymi po całym świecie. Spotykał się regularnie z Polonią podczas podróży apostolskich do różnych krajów. Przyjmował polonijne grupy w Watykanie. Spotykał się z przedstawicielami polonijnych organizacji i stowarzyszeń. Spotkał się również z Polonią argentyńską 11 kwietnia 1987 roku w Buenos Aires. Pamiętam to wydarzenie. Mówiąc podczas niego o motywach swoich spotkań z Rodakami, stwierdził: „Motywem tym jest poczucie wspólnej więzi narodowej: łączy nas wspólna Matka, Naród, Ojczyzna, «Krew z Krwi, i Kość z Kości». Dlatego - mówił dalej Ojciec Święty - uważam za szczególną łaskę, za przywilej i obowiązek każde spotkanie z moimi Rodakami".

 

2. Cieszę się, że w waszym kościele pod wezwaniem Królowej Polski możemy dzisiaj wspólnie sprawować Eucharystię w liturgiczne wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. To wspomnienie chce nam uświadomić, że zanim Maryja wypowiedziała wobec anioła Gabriela swoje fiat i zgodziła się zostać Matką Syna Bożego, już wcześniej dorastała duchowo do tej niewyobrażalnej roli, ofiarując siebie Wszechmocnemu Panu. Jej serce było całe otwarte na Boga. Jej serce było pełne pięknej, czystej miłości. Jej serce było gotowe spełnić każdą wolę Pana. I dlatego w decydującym momencie dla dziejów zbawienia powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1, 38).

 

Maryja towarzyszyła Jezusowi od zarania Jego życia na ziemi. Nosiła Go w swoim łonie. Wydała Go na świat, karmiła, pielęgnowała. On od Niej uczył się pierwszych słów. Jej twarz była pierwszą twarzą, na którą spoglądał. Ona uczyła Go stawiać pierwsze kroki. A kiedy już opuścił dom nazaretański, Maryja wspierała Jego mesjańską misję do końca. Aż po krzyż.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam Maryję, która z krewnymi przychodzi do Syna przemawiającego do tłumów. Doniesiono o tym Jezusowi: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą" (Mt 12, 47). Jezus postanowił wykorzystać ten epizod, aby udzielić ważnej lekcji o tym, kto jest Mu najbliższy. Postawił pytanie: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" (Mt 12, 48-50).

 

Te słowa docierają dzisiaj do nas. Jako uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana należymy do grona najbliższych Mu osób. Należymy do tego grona razem z Maryją, bo Ona była pierwszą uczennicą swojego Syna. Ona zachowywała Jego słowa w swoim sercu i rozważała je. Ona jako pierwsza pełniła wolę Bożą. Całe swoje życie oddała na służbę Panu. Od Niej możemy się uczyć, jak z naszego osobistego życia uczynić ofiarę, czyli dar dla Boga i bliźnich.

 

3. Drodzy bracia i siostry, zdajemy sobie sprawę, jak poczesne miejsce zajmowała zawsze i nadal zajmuje Matka Boża w dziejach narodu polskiego. Ten maryjny rys naszej wiary i pobożności jest odpowiedzią na scenę, która dokonała się pod krzyżem. Umierający Jezus zostawił wtedy swój testament. Widząc swoją Matkę oraz umiłowanego ucznia Jana, powiedział: „Niewiasto, oto syn Twój". A do ucznia powiedział: „Oto Matka Twoja". Jan zrozumiał dosłownie tę wolę Jezusa i wziął Maryję „do siebie" (J 19, 25-27). Matka Jezusa została Matką rodzącego się Kościoła. Dlatego nasi praojcowie przyjmowali zawsze Maryję „do siebie", do swoich rodzin, do swoich parafii, również wtedy, gdy ruszali w nieznane.

 

Pozwólcie, że jeszcze raz odwołam się do słów Jana Pawła II, wypowiedzianych trzydzieści lat temu, w pierwszym roku pontyfikatu. Mówiąc o losie i o wierze naszych Rodaków wyruszających z Ojczyzny za chlebem, zauważył: „Nade wszystko nieśli w tych swoich zbolałych ser­cach wiarę. Szli w nieznane, po ludzku bezsilni, ale szli mocni Bogiem, oświeceni Jego wiarą, mocni nadzieją i oży­wieni miłością. I nieśli ze sobą wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. Mieli go w oczach i w sercach, ale bardzo często nieśli go w sensie dosłownym. Nieśli go jako naj­większy skarb, który rodzice - w momencie pożegnania - może zdjęli ze ściany domu, pobłogosławili nim, a potem dali do ręki na drogę jako przewodnika, jako dziedzictwo, jako zawierzenie i znak więzi. I wtedy ci, którzy wyruszali w drogę, i ci, którzy zostawali w domu, byli spokojniejsi i rozstanie było lżejsze, bo jedni i drudzy wiedzieli, że nawet w najgorszym położeniu, gdy się woła «nie opuszczaj nas, Matko, nie opuszczaj nas», to ta Matka nie może opu­ścić swoich dzieci, braci swojego Syna tak, jak Jego nie opuściła w chwili, gdy konał na krzyżu. Nie wyposażyła ich Ojczyzna w dobra materialne, bo (...) szli bardzo często po to, by je zdobyć. Szli ich szukać. I często znajdowali je i pomnażali i pomagali tym, którzy z miłością i tęsknotą na nich czekali" (Rzym, 10 XI 1979).

 

4. Siostry i bracia, życzę wam, byście trwali przy wierze waszych ojców. Współczesny świat potrzebuje naszego świadectwa wiary, nadziei i miłości, która - jak pisał św. Paweł - „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" (1 Kor 13, 7).

 

Na naszych drogach nie jesteśmy sami. Wspiera nas wstawiennictwo Świętych, którzy są przyjaciółmi Boga i uczą nas, jak wytrwale pielgrzymować do domu Ojca. W tym orszaku przyjaciół Boga dostrzegamy świetlaną postać Sługi Bożego Jana Pawła II. Zaczynamy sobie zdawać sprawę, jak bardzo jego pasterska posługa ubogaciła życie i doświadczenie dzisiejszego Kościoła. Przez dwadzieścia siedem lat służył Kościołowi i światu ze Wzgórza Watykańskiego, przemierzając jednocześnie wzdłuż i wszerz nasz glob. Niósł wszystkim orędzie Dobrej Nowiny - orędzie miłości, pojednania i pokoju.

Z każdym dniem oddalamy się od jego błogosławionej śmierci, ale widzimy, że on nadal pełni swoją posługę, pomagając swoją świętością niezliczonym rzeszom ludzi na całym świecie. Świadczy o tym codziennie długa kolejka, jaka się ustawia do jego grobu w Grotach Watykańskich. Modlimy się o jego rychłe wniesienie do chwały ołtarzy, by to jego duchowe oddziaływanie jeszcze bardziej się spotęgowało.

 

Dziękuję wam za wasze świadectwo. Wracając do Polski i do Krakowa, zachowam w pamięci wasze życzliwe serca, wasze rozmodlone twarze, wasze spracowane dłonie. Niech was wspiera opieka Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Niech Ona wam uprasza potrzebne łaski, byście w drodze do Królestwa Bożego budowali na ziemi cywilizację miłości i Bożego pokoju. Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: