Jassy, Seminarium, 20 V 2011


Czytania: Dz 13, 26-33; J 14, 1-6

 

Drodzy Bracia w kapłaństwie,

drodzy Seminarzyści!

 

1. „Niech się nie trwoży serce wasze" (J 14, 1). Te słowa wypowiedział Jezus do swoich najbliższych uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy, w obliczu zbliżającej się Jego męki i śmierci na krzyżu. Wiedział, że najbliższe godziny i dni będą dla nich trudną próbą wiary. Powołał ich kilka lat wcześniej, by poszli za Nim. Oni zostawili wszystko i związali z Nim wszystkie nadzieje, również te doczesne, przyziemne. Byli Jego pierwszymi słuchaczami. Przy Nim poznawali prawdę o Bogu i człowieku. Byli świadkami czynów Jezusa. Widzieli, jak uzdrawiał chorych i karmił głodnych. Uczyli się Jego stylu podchodzenia do człowieka i rozwiązywania ludzkich spraw. Tymczasem w końcu miało okazać się, że zostanie zdradzony, ubiczowany i przybity do krzyża jak złoczyńca. Nie takiego Mesjasz sobie wyobrażali.

 

Jezus chciał ich przygotować na trudne doświadczenie krzyża. Wprawdzie wielokrotnie mówił im o swoim zmartwychwstaniu, ale ta prawda nie docierała do ich umysłów. Dlatego teraz chce uspokoić ich serce. Pragnie, by zawierzyli Mu do końca, nawet jeżeli wszystko będzie mówiło, że On przegrał i że oni też przy Nim ponieśli klęskę, a ich marzenia i plany legły w gruzach. „Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie" (J 14, 1). Tylko postawa wiary, zawierzenia Bogu wszystkiego, może ocalić człowieka i nadać sens nawet jego najtrudniejszym doświadczeniom.

 

2. Człowiek współczesny nosi w sobie wiele lęków. Wprawdzie coraz bardziej panuje nad powierzonym sobie światem, ale wielokrotnie staje bezbronny wobec ślepych sił przyrody. Staje również w obliczu zła, które często zakrada się do jego serca. Człowiek staje nieuchronnie wobec tajemnicy cierpienia i śmierci, szukając sensu i odpowiedzi na to, co wydaje się mroczne i bezsensowne.

 

Jako uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana wiemy i wierzymy, że tylko On jeden stanowi ostateczną odpowiedź na wszystkie nasze lęki. On sam powiedział o sobie i usłyszeliśmy dzisiaj Jego fundamentalne słowa: „Ja jestem drogą, prawdą, i życiem" (J 14, 6). Jezus jest Prawdą: On swoim życiem i posłannictwem uczy nas, kim jest Bóg i kim jest człowiek. On jest Drogą, towarzyszem i przewodnikiem na naszych drogach do celu. On jest Życiem, bo przez swoje zmartwychwstanie odniósł radykalne zwycięstwo nad mocami śmierci i otworzył nam bramy do Bożego królestwa życia i miłości.

 

3. Gdy trzydzieści trzy lata temu Jan Paweł II rozpoczynał swój pontyfikat, intuicja pasterska podsunęła mu myśl, by dotknął wrażliwej kwestii lęków współczesnego człowieka i świata. Wypowiedział wtedy słowa, wielokrotnie później powtarzane, które stały się w jakimś sensie programem jego wieloletniej posługi Piotrowej. Powiedział: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju. Nie lękajcie się! Chrystus wie, «co jest w człowieku». Tylko On to wie!" (22 X 1978, n. 5).

Do tych słów nawiązał trzy tygodnie temu Ojciec Święty Benedykt XVI, mówiąc podczas beatyfikacji Jana Pawła II: „To, o co nowo wybrany papież prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z siłą olbrzyma - siłą, którą czerpał z Boga - tendencję, która wydawała się być nieodwracalna. Swoim świadectwem wiary, miłości i odwagi apostolskiej, pełnym ludzkiej wrażliwości (...) pomógł chrześcijanom na całym świecie, by nie lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię" (homilia, 1 V 2011). W tych kilku słowach odnajdujemy trafną syntezę tego, czego dokonał błogosławiony Jan Paweł II.

 

4. Przez niemal czterdzieści lat, najpierw w Krakowie, a potem w Rzymie, byłem codziennym świadkiem życia, pracy i świętości nowego Błogosławionego. Zaczynał jak każdy z nas - powołanych do kapłaństwa. Formację seminaryjną odbywał w trudnych warunkach podczas drugiej wojny światowej i pierwszych latach komunizmu w Polsce. Dwuletnie studia w Rzymie pozwoliły mu poszerzyć horyzonty i jeszcze bardziej odkryć rzeczywistość Kościoła powszechnego. Lata jego posługi kapłańskiej, a następnie biskupiej przypadły na okres zmagania się z totalitarnym systemem komunistycznym w Polsce. Kardynał Karol Wojtyła bronił godności człowieka, jego niezbywalnych praw - także prawa do wolności religijnej. Umacniał swoich braci w wierze. Dbał o formację duchową i intelektualną duchowieństwa. Seminarium było dla niego rzeczywiście pupilla oculi - źrenicą w jego oku jako pasterza diecezji krakowskiej.

 

16 października 1978 roku Pan powołał go do jeszcze większej służby i odpowiedzialności za cały Kościół powszechny. Musiał wtedy jeszcze bardziej poszerzyć przestrzenie swego serca, aby znalazły się w nim wszystkie narody, kultury i języki. Wiemy, że nie była to teoria. Docierał do najdalszych zakątków świata, aby głosić Dobrą Nowinę. Dotarł również do waszego kraju dwanaście lat temu. Zachowuję w pamięci wspomnienie tamtych dni wizyty duszpasterskiej Papieża w Bukareszcie. W jakiś sposób odtwarzał on doświadczenie pierwszych uczniów Jezusa, o którym nam dziś opowiedziały Dzieje Apostolskie. Jezus „ukazywał się przez wiele dni tym, którzy z Nim razem poszli z Galilei do Jerozolimy, a teraz dają świadectwo o Nim przed ludem" (Dz 13, 31).

 

Drodzy Seminarzyści: oto zadanie, jakie czeka każdego kapłana. Mamy świadczyć o Jezusie Chrystusie przed ludem, przed naszymi braćmi i siostrami. Mamy świadczyć słowem i życiem. To trudne zadanie, do którego musimy dorastać dzień po dniu, przygotowując się do święceń kapłańskich, ale także w każdym dniu kapłańskiej posługi. Każdy z nas jest powołany do świętości, do głębokiej wspólnoty życia z Jezusem. Świat i Kościół potrzebuje świętych kapłanów, bo tylko tacy mogą być wiarygodnymi świadkami. Jan Paweł II był wielkim apostołem i wiarygodnym świadkiem, bo był człowiekiem świętym, bo w centrum jego życia był Bóg, bo największą jego miłością był Jezus Chrystus.

 

5. „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (...) A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" (J 14, 2-3). Oto perspektywa, jaką odsłania przed nami Jezus. Nadaje ona ostateczny sens naszemu ziemskiemu pielgrzymowaniu, wskazuje kierunek i cel. Od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy. Taką perspektywę mamy ukazywać ludziom, do których jesteśmy lub będziemy posłani. Taką perspektywą żył i ukazywał światu błogosławiony Jan Paweł II. Taką też miał ostatnią prośbę przed śmiercią: „Pozwólcie mi odejść do Pana".

 

Teraz wiemy, że spogląda na nas z domu Ojca Niebieskiego, w którym jest mieszkań wiele. One czekają również na nas i na wszystkich, dla których Jezus jest drogą i prawdą, i życiem.

Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: