Jubileusz 150-lecia konsekracji kościoła, Izdebnik, 14 IX 2014


Izdebnik, 14 IX 2014

Jubileusz 150-lecia konsekracji kościoła

 

Bracia i Siostry!

 

1. Jubileusz stu pięćdziesięciu lat konsekracji obecnego kościoła w Izdebniku zachęca nas, by wdzięczną pamięcią ogarnąć niemal siedem wieków istnienia tutejszej wspólnoty parafialnej, erygowanej w 1335 roku. Od tamtych zamierzchłych czasów Kościół zaczął się cierpliwie zakorzeniać na tej ziemi, w umysłach i sercach jej mieszkańców, w ich postawach i zachowaniach. Tutaj rozpoczęło się głoszenie Ewangelii, czyli Dobrej Nowiny o Bogu, który – jak usłyszeliśmy przed chwilą – tak „umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg – tak pisał dalej św. Jan – nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17).

 

W tych słowach streszcza się cała Ewangelia. Mówią one bowiem o niepojętej miłości, jaką Bóg darzy człowieka, który wprawdzie się zagubił i odepchnął tę miłość, ale Bóg nigdy się z tym nie pogodził. On stworzył człowieka do życia i do miłości, dlatego dzieje człowieka na ziemi stały się dziejami jego zbawienia, ocalenia jego losu przed potępieniem i śmiercią. Dzięki Synowi Bożemu, Jezusowi Chrystusowi, po zakończeniu ziemskiego pielgrzymowania, zostaniemy wprowadzeni na zawsze w przestrzeń życia, życia w Bogu na wieki. Taki horyzont odsłania przed nami wiara.

 

Ta prawda od siedmiu wieków rozbrzmiewa w izdebnickiej parafii, a od 1841 roku w nowej, obecnej świątyni, która później została uroczyście konsekrowana w 1864 roku. Wtedy to mury i przestrzeń tej budowli zostały oddane na wyłączną własność Boga, który tutaj chciał spotykać się i spotyka się ze swoim ludem. Tutaj było i jest głoszone słowo Boże, które rozświetla mroki na naszych drogach życia, stawia na nich drogowskazy, wskazuje kierunek i cel. Tutaj, w tej świątyni, uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana mieli i cały czas mają przystęp do Jego życiodajnych sakramentów, przede wszystkim do Eucharystii i sakramentu pojednania, a więc do najgłębszych źródeł Bożej łaski, by nie ustać w drodze i dojść do celu.

 

2. Dzisiejsze święto Podwyższenia Krzyża Świętego przypomina nam, że w centrum naszej wiary chrześcijańskiej jest Osoba i posłannictwo Jezusa Chrystusa, który dokonał dzieła zbawienia człowieka – naszego zbawienia – na drzewie krzyża. Taką drogę wybrał Syn Boży, który stał się człowiekiem, jednym z nas, by pojednać niebo z ziemią i wprowadzić nas wszystkich do królestwa życia wiecznego.

 

My, chrześcijanie – jeśli tak można powiedzieć – jesteśmy oswojeni ze znakiem krzyża. Wisi w naszych świątyniach i domach, w szkołach i szpitalach. Towarzyszy nam wszędzie tam, gdzie człowiek żyje, pracuje i cierpi. Otaczamy krzyż największym szacunkiem, bo stał się on drogocennym znakiem naszego zbawienia, symbolem najwyższej miłości i najwyższych wartości. Nie zapominajmy jednak, że pierwotnie był to znak haniebnej, upokarzającej i okrutnej śmierci. Na taki właśnie gest, do takiego stopnia posunęła się miłość Jezusa Chrystusa do swoich braci i sióstr, za których oddał życie, byśmy wszyscy mieli życie, i mieli je w obfitości (por. J 10, 10).

 

Dziś Kościół sięga do starotestamentalnej Księgi Liczb, w której opisany jest epizod z wędrówki narodu wybranego po pustyni, aby przybliżyć nam rzeczywistość i wartość krzyża. Sporządzony przez Mojżesza i umieszczony na wysokim palu wąż z brązu ocalał życie ukąszonym przez żywego i jadowitego węża. Do tej sceny w nocnej rozmowie z Nikodemem nawiązał sam Jezus, zapowiadając swój los: „jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3, 14-15).

 

W krzyżu Chrystusa nasze ocalenie. Dlatego możemy utożsamić się ze słowami pieśni, napisanej przez księdza Karola Antoniewicza SJ w połowie XIX wieku, a więc w czasach konsekracji świątyni w Izdebniku: „Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam, Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę. Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam, bo na tym krzyżu Boga mego widzę”. Tak przeżywali tajemnicę krzyża nasi przodkowie półtora wieku temu.

 

3. Do przyjęcia takiej postawy miłości i wdzięczności wobec krzyża zachęcał Filipian św. Paweł, a jego słowa skierowane są dziś do nas. Apostoł przypomina, że „Chrystus Jezus […] nie skorzystał ze sposobności, aby być na równi z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi […]. Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię”. Dalsze słowa św. Pawła dotyczą nas samych, naszej postawy wobec Ukrzyżowanego: „aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca” (por. Flp 2, 6-11). Wiemy, że wywyższenia Jezusa nie możemy pojmować w ludzkich, przyziemnych kategoriach sukcesu i triumfu. Królowanie Jezusa to pokorna służba, to ofiara z życia, to bezgraniczna miłość do końca.

 

Opowiedzieć się po stronie Jezusa, pójść za Nim, to znaczy przyjąć Jego Ewangelię jako program życia i działania. To znaczy również zgodzić się na Jego słowa i zaproszenie: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9, 23-24). Słowa te może wydają nam się trudne, ale żeby je poprawnie zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że zapisana jest w nich logika miłości i daru. Ofiarna miłość domaga się zawsze zapomnienia o sobie, rezygnacji z egoizmu, uczynienia ze swego życia daru dla bliźnich i ostatecznie dla Boga. Taki jest fundament każdego prawdziwego powołania chrześcijańskiego: powołania do małżeństwa, powołania do kapłaństwa i powołania do życia konsekrowanego.

 

4. Takim programem, taką logiką miłości i daru kierował się Jan Paweł II. Na drogę realizacji tego ideału wstąpił w młodości i pozostał mu wierny do końca. Przez całe życie dorastał, dojrzewał do świętości, stawiając Boga w centrum życia, które stawało się niezmordowaną służbą Kościołowi i człowiekowi. Niedawna kanonizacja była pieczęcią gwarantującą autentyczność jego świętości. Stąd nasza radość i wdzięczność Bogu, że w naszym pokoleniu doczekaliśmy się tak bliskiego nam świadka wiary, który zanim przyjął odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła powszechnego, był pasterzem naszego Kościoła Krakowskiego. Na naszej ziemi uczył się, jak kochać i służyć. Służył naszym wspólnotom parafialnym, a więc i wspólnocie w Izdebniku, należącej do najstarszych wspólnot naszej Archidiecezji. Mamy więc i tutaj okazję, by wyrazić dzisiaj wdzięczność.

 

Święty Jan Paweł II głosił Chrystusa. Głosił Go dobitnie słowem, piórem, postawą swego życia, a na ostatnim etapie cierpieniem, przyjęciem krzyża choroby, niesprawności i wreszcie śmierci. Pamiętamy jego ostatni Wielki Piątek, osiem dni przed śmiercią. Trzymał wtedy mocno w dłoniach krzyż i przyciskał go do twarzy i serca. To była poruszająca katecheza o krzyżu Chrystusa i krzyżu człowieka.

 

Po zakończeniu Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, zostawiając Kościołowi program na trzecie tysiąclecie wiary chrześcijańskiej, Ojciec Święty pisał: „Ze świadomością tej obecności wśród nas zmartwychwstałego Chrystusa stawiamy sobie dzisiaj pytanie, jakie zadano Piotrowi w Jerozolimie zaraz po jego mowie wygłoszonej w dniu Pięćdziesiątnicy: «Cóż mamy czynić?» […] Zadajemy to pytanie pełni ufności i optymizmu, chociaż nie lekceważymy trudności. Nie ulegamy bynajmniej naiwnemu przekonaniu, że można znaleźć jakąś magiczną formułę, która pozwoli rozwiązać wielkie problemy naszej epoki. Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami! Nie trzeba zatem wyszukiwać «nowego programu». Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować” (Novo millennio ineunte, n. 29). Każdy z nas może i powinien odczytać te słowa w świetle swojej osobistej sytuacji, swojego stanu życia i powołania.

 

5. Drodzy bracia i siostry, Kościół jest wspólnotą wspominającą wielkie dzieła Boże, ale też jest wspólnotą kierującą naszą uwagę ku przyszłości, ku ostatecznemu spotkaniu z naszym Stwórcą i Panem. Całe nasze życie to przygotowanie na to najważniejsze spotkanie. Czas na ziemi jest czasem zasiewu dobra i miłości. Ich plony i owoce będziemy zbierać w wieczności. Taki jest horyzont naszej chrześcijańskiej nadziei. Warto mieć tak wielkie pragnienia i żyć według nich, realizować je cierpliwie dzień po dniu.

 

Prośmy Maryję, Matkę Chrystusa, o orędownictwo za nami u tronu Jej Syna, Króla wieków, by On był królem naszych serc i rodzin. Prośmy o wstawiennictwo patronkę izdebnickiej parafii, świętą Małgorzatę. Żyła tysiąc siedemset lat temu, ale zostawiła świadectwo wierności Chrystusowi, potwierdzając je męczeńską śmiercią. Słusznie mówiła, że „jej serce należy do Chrystusa”. Została zaliczona do największych Czternastu Wspomożycieli Kościoła na przestrzeni wieków. Na pewno opiekuje się tutejszą, bo przecież „swoją” parafią w Izdebniku. W roku kanonizacji Jana Pawła II prośmy także o jego wstawiennictwo w niebie i starajmy się tak jak on ży

dla Jezusa Chrystusa i służyć naszemu Panu w Jego braciach i siostrach na ziemi.

 

„Kłaniamy Ci się, Panie, Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył”. Amen.

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: