Jubileusz 250-lecia beatyfikacji bł. Wincentego Kadłubka, Jędrzejów, 31 VIII 2014


Jędrzejów, 31 VIII 2014

Jubileusz 250-lecia beatyfikacji bł. Wincentego Kadłubka

 

 

 

Drodzy Ojcowie i Bracia Cystersi z Ojcami Opatami na czele,

drodzy bracia Kapłani, drogie Siostry zakonne,

Bracia i Siostry!

 

1. Słowo Boże towarzyszy nam na drogach naszego życia, rozświetla te drogi, wskazuje kierunek i odsłania sens naszej ziemskiej wędrówki. Słowo Boże towarzyszy nam w codziennych doświadczeniach, ale także w szczególnych okolicznościach i wydarzeniach wpisanych w życie Kościoła – wielkiej wspólnoty ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, do której mamy przywilej należeć.

 

Kościół jest wspólnotą pamięci i przede wszystkim zachowuje w pamięci wielkie dzieła, jakich Bóg dokonał w dziejach świata i człowieka. Kościół pamięta także o znaczących postaciach swojej własnej historii, liczącej już dwa tysiące lat. Wśród tych postaci szczególne miejsce zajmują święci i błogosławieni, a więc ludzie, w życiu których zajaśniała prawda i piękno Ewangelii.

 

Niewątpliwie znaczącym wydarzeniem obecnego roku jest przeżywany przez nas jubileusz 250-lecia wyniesienia do chwały ołtarzy błogosławionego Wincentego Kadłubka. Kościół nieprzerwanie od ośmiuset lat zachowuje w pamięci jego świadectwo służby i świętości. To świadectwo jest nadal żywe, bo prawdziwa świętość nigdy się nie starzeje, nigdy się nie przedawnia i nawet po wielu wiekach zdolna jest przemawiać do umysłów i serc kolejnych pokoleń ludzi, którzy też chcą żyć Ewangelią i szukają autentycznych wzorców życia chrześcijańskiego.

 

Słowo Boże pozwala nam głębiej odczytać świadectwo i spojrzeć na postać biskupa krakowskiego, który po dziesięciu latach pasterzowania w królewskim i stołecznym Mieście wycofał się pokornie w zacisze opactwa jędrzejowskiego, by tutaj spędzić ostatnie lata jako zwykły mnich.

 

2. Historia życia błogosławionego Wincentego, jego kapłańskiej i biskupiej służby, stanowi ilustrację słów, które dzisiaj odczytaliśmy z Ewangelii św. Mateusza: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 16, 24-25).

 

Na pierwszy rzut oka słowa te wydają się niezwykle trudne i surowe, bo przecież Jezus mówi o zaparciu samego siebie, o krzyżu i wreszcie o utracie życia. Ta propozycja nie wydaje się zbyt pociągająca. Co więcej, może odstraszać, zwłaszcza w kontekście współczesnej, permisywnej i hedonistycznej kultury. Ale w takim razie zapytamy: jeżeli Chrystus proponuje tak trudną drogę, co w zamian obiecuje? W zamian Jezus Chrystus obiecuje życie. Taka jest bowiem logika Ewangelii. Taka jest logika miłości, która postuluje, byśmy nie zamykali się egoistycznie w sobie, ale byśmy z naszego życia uczynili bezinteresowny dar dla Boga i dla bliźnich.

 

Realizując taki projekt życia, po ludzku zapominamy o sobie, umieramy dla siebie, ale zaczynamy naprawdę żyć. I wtedy wszystko w naszych doświadczeniach staje się jaśniejsze i nabiera głębokiego sensu. Jesteśmy bowiem stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który jest miłością. A więc jesteśmy stworzeni do miłości. To jest nasze podstawowe powołanie i zadanie. Wzrastając w miłości, dorastamy do wiecznego życia w Bożym królestwie miłości.

 

Jezus szedł drogą, która zaprowadziła Go na krzyż. Była to droga bezinteresownej miłości. Miłości do końca. Na tej drodze Syn Boży dokonał dzieła zbawienia. I taką drogę proponuje swoim uczniom. Proponuje drogę czystej, ofiarnej miłości i służby.

Św. Paweł prosi nas dzisiaj, abyśmy podejmowali „rozumną służbę Bożą”. Prosi nas, podobnie jak prosił Rzymian w Liście skierowanym do nich: „Nie bierzcie […] wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2). To wszystko mieści się w logice Bożej miłości. Równocześnie jest to zadanie dla nas wszystkich.

 

3. Kościół szczyci się ogromną rzeszą świętych i błogosławionych, którzy odważnie kroczyli drogą wskazaną przez Jezusa, podążając za Nim samym, naśladując Jego postawę miłości i służby człowiekowi. Powołanie do służby Bożej i odpowiedź na to powołanie zawsze pozostanie tajemnicą ludzkiego serca. Prorok Jeremiasz tak mówi o swoim powołaniu. Odczytaliśmy dziś jego wzruszające świadectwo: „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś” (Jr 20, 7). Prorok czuł ogień żarzący się w jego sercu. Chciał ten ogień stłumić, ale nie zdołał. Bóg zdobył go do przeprowadzenia swoich planów w historii narodu wybranego.

 

Kościół zachowuje w pamięci wiele przykładów odpowiedzi człowieka na Boże powołanie. Nasze pokolenie żyje powołaniem i służbą Karola Wojtyły. Zachowujemy w pamięci jego świadectwo życia i nauczania, cierpienia i umierania. On dawał to świadectwo na oczach całego świata, na naszych oczach i w ten sposób pomógł wielu ludziom otworzyć na oścież drzwi Chrystusowi. Niedawna kanonizacja Jana Pawła II przypomniała nam, że świętość nie jest abstrakcyjnym pojęciem, nie jest zarezerwowana dla nielicznych, ale jest powołaniem każdego chrześcijanina.

 

4. Pięćdziesiąt lat temu, 8 marca 1964 roku, nowy arcybiskup metropolita krakowski Karol Wojtyła odbył ingres do katedry na Wawelu. Wtedy 8 marca wypadła IV niedziela Wielkiego Postu, zwana „Laetare”, ale także liturgiczne święto bł. Wincentego Kadłubka. Nowy arcybiskup w przeddzień ingresu udał się właśnie tutaj do Jędrzejowa, do opactwa i sanktuarium, aby – jak powiedział – „zaczerpnąć oddechu”. W dniu ingresu na ołtarzu głównym katedry na Wawelu umieszczono trumienkę z relikwią Błogosławionego, przechowywaną i czczoną w katedrze. W kazaniu ingresowym arcybiskup Wojtyła odniósł się do postaci swego poprzednika na stolicy św. Stanisława.

 

Dziś z perspektywy lat widać wyraźniej bliskość obu świętych. I błogosławiony Wincenty, i św. Jan Paweł II należeli do najbardziej uczonych ludzi swego pokolenia. Ich pasterska służba wypadła w czasach przełomu: bł. Wincentego w dobie Soboru Laterańskiego IV z 1215 roku, a św. Jana Pawła II w dobie Soboru Watykańskiego II. Obydwaj nie wypuszczali pióra z ręki do końca życia. Karol Wojtyła, zanim został klerykiem diecezjalnym, wcześniej myślał o życiu zakonnym; Wincenty Kadłubek najpierw był księdzem diecezjalnym, potem biskupem, by wstąpić do zakonu cystersów. Obydwaj byli następcami św. Stanisława. Obydwaj odbyli ingresy do katedry na Wawelu. Dwie, jakże zbieżne historie wiary, nadziei i miłości dwóch pasterzy Kościoła Krakowskiego.

 

5. Ta bliskość duchowego i pasterskiego doświadczenia sprawiała, że kardynał Wojtyła wracał do postaci bł. Wincentego, i to wracał wielokrotnie. W 1964r. minęło 200 lat od beatyfikacji Wincentego Kadłubka. Arcybiskup Wojtyła zorganizował sesję naukową, a na 23 sierpnia tego roku przygotował list pasterski, który wtedy był odczytany. W liście przedstawił bł. Wincentego jako ojca kultury polskiej. Jako tego, którego kronika jest pierwszą książką napisaną przez Polaka, ale także jako tego, który potrafił łączyć wiarę z wiedzą. Potrafił prowadzić do syntezy tych dwóch rzeczywistości. Metropolita krakowski przygotował też list do papieża Pawła VI, którego treść konsultował z cystersem ojcem Klemensem Świżkiem, wieloletnim postulatorem w procesie kanonizacyjnym błogosławionego Wincentego.

 

W złotym wieku polskich świętych, obok św. Jadwigi Śląskiej, św. Jacka, św. Kingi, bł. Bronisławy, bł. Salomei, bł. Jolanty i bł. Sadoka z towarzyszami – bł. Wincenty jawi się jako mistrz: mistrz w znaczeniu człowieka nauki, ale także jako mistrz duchowy, po prostu Mistrz Wincenty. Kolejne wystąpienia kard. Wojtyły, m. in. w 1973 na 750. rocznicę śmierci bł. Wincentego, przyniosły rozwinięcie zasadniczych rysów jego duchowości. Jeszcze 24 kwietnia 1978 r., a więc na kilka miesięcy przed wyborem na papieża, pisał do postulacji jędrzejowskiej: „musimy znaleźć czas i sposoby na ożywienie kultu bł. Wincentego Kadłubka i działać na rzecz jego kanonizacji”.

 

W toku postępowania kanonizacyjnego okazało się, że baza źródłowa sprzed 800 lat jest zbyt skąpa. Wszak to dopiero początki kultury pisanej. Ponadto, z materiałów, które wytworzono, niewiele dotrwało do naszych czasów.

 

Nie tracimy jednak nadziei, że Kościół otoczy wizerunki bł. Wincentego nimbem świętości. Głęboko w to wierzymy, obchodząc jubileusz 250-lecia jego beatyfikacji. Jeśli nie pojawią się nowe źródła, mamy nadzieję, że z tych, które są, można będzie wyprowadzić i potwierdzić to, co jest niezbędne w postępowaniu procesowym.

 

6. Dziękując Bogu za beatyfikację bł. Wincentego dwieście pięćdziesiąt lat temu, modlimy się o jego kanonizację. Pamiętajmy o słowach kardynała Karola Wojtyły o bł. Wincentym i bierzmy je sobie do serca, aby – jak powiedział – „działać na rzecz jego kanonizacji”.

 

Da Bóg, że te działania doprowadzą do dnia liturgicznego ogłoszenia i urzędowego wpisania błogosławionego Wincentego w poczet świętych. Sprawę tę polecajmy Bogu właśnie za pośrednictwem św. Jana Pawła II, wielkiego czciciela Mistrza Wincentego. Niech chwała Boga zajaśnieje w Jego świętych! Amen.

 

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: