Kalwaria Zebrzydowska, 16 sierpnia 2009


Kalwaria Zebrzydowska, 16 sierpnia 2009

Wniebowzięcie NMP

Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab; 1 Kor 15, 20-26; Łk 1, 39-56

 

 

Czcigodni Księża Kardynałowie i Biskupi,

drodzy Bracia w kapłaństwie,

drodzy Ojcowie i Bracia Bernardyni -

Gospodarze Sanktuarium kalwaryjskiego,

drodzy Pielgrzymi kalwaryjscy,

Bracia i Siostry!

 

1. „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim" (Łk 1, 46). Słowa Maryi, rozpoczynające wielki hymn wdzięczności za „wielkie rzeczy, jakie uczynił Jej Wszechmocny" (por. Łk 1, 49), stają się dzisiaj naszymi słowami uwielbienia Pana za wielkie rzeczy, których jesteśmy uczestnikami i świadkami.

 

Zmysł wiary przyprowadził nas dzisiaj na Wzgórze Kalwaryjskie. Na jerozolimskiej Kalwarii, w dramatycznej scenerii Jezusowego Krzyża, dokonało się zbawienie świata. Zbawienie człowieka. Zbawienie każdej i każdego z nas. Na Kalwarii, mocą odkupieńczej śmierci i zmartwychwstania Syna Bożego zostało odniesione największe zwycięstwo w dziejach człowieka. Została pokonana śmierć, która wpisała się w nasz los po upadku i grzechu prarodziców Adama i Ewy. Zostało pokonane zło. Odtąd ostateczne zwycięstwo należy do Boga i człowieka, do miłości.

 

Św. Paweł przypomina Koryntianom, ale również nam, że „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli". Co więcej, zapewnia nas, że „jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa" (1 Kor 15, 22-23).

Pierwszą „ożywioną", czyli uwolnioną od destrukcyjnych mocy śmierci jest Maryja, Matka Jezusa. Ona została wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jej - jako pierwszej - niepotrzebny był grób. Ona jest pierwszą w „kolejności", o której mówi nam dzisiaj Apostoł Narodów. Co to znaczy? To znaczy, że następnymi w kolejności jesteśmy my sami. Następnym w kolejności jest każdy człowiek. Oto najważniejsze przesłanie związane z uroczystością Wniebowziętej Pani.

 

Odpowiedzią na tę prawdę są nasze słowa: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim". Słowa te wypowiada każdy z nas. Ale jednocześnie wypowiadamy je jako wspólnota uczniów Mistrza z Nazaretu. Tu, w Kalwarii, przychodząc z różnych stron, budujemy najsilniejsze więzi społeczne. Tu budujemy wspólnotę. Tu budujemy Kościół!

 

2. Słowo Boże pomaga nam w głębokim przeżyciu dzisiejszej uroczystości. Kościół sięga do Księgi Apokalipsy św. Jana, aby odsłonić przed nami głębię wydarzenia, któremu na imię Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Jej triumf opisują słowa i obrazy: „ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu" (Ap 12, 1).

Zwycięstwo Maryi poprzedzone jest walką z mocami grzechu, zła i Szatana, przedstawionego jako wielki Smok ognisty, który zagraża gwiazdom i ziemi, ale przede wszystkim zagraża Maryi i Jej Synowi. Jednocześnie słowo Boże uspokaja nas: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza jego Pomazańca" (Ap 12, 10), czyli władza Chrystusa, Króla wszechświata.

 

3. Ewangelie z oczywistych względów nie mówią nic o Wniebowzięciu Maryi. Kończą się bowiem na wstąpieniu do nieba Jezusa. Dlatego dzisiaj Kościół proponuje nam jeden, ale ważny fragment z ziemskiego życia Maryi. Mówi nam o tym, co nastąpiło bezpośrednio po Zwiastowaniu, a więc po otrzymaniu przez Maryję z Nazaretu oszałamiającej wiadomości, że zostanie matką Syna Bożego. Podczas Zwiastowania Maryja dowiedziała się od anioła Gabriela, że Jej krewna Elżbieta, kobieta w podeszłym wieku, również oczekuje dziecka. Reakcja Maryi jest natychmiastowa: opuszcza Nazaret i udaje się w góry, by pomóc w ostatnich miesiącach matce oczekującej dziecka.

 

Oto konkretny przykład „troski o życie", o której tak często i stanowczo mówimy w Kościele polskim w ostatnim duszpasterskim roku. Niech nasza troska o życie nie kończy się na słowach! Zróbmy wszystko, aby nasze rodziny stanowiły przestrzeń życia. Pomóżmy rodzinom borykającym się z codziennymi trudnościami, którym przecież możemy zaradzić. Zdrowe, liczne rodziny to nasza przyszłość! Wypowiadam tę oczywistą prawdę, by ją usłyszeli również politycy, a więc ludzie biorący odpowiedzialność za nasze dobro wspólne, któremu na imię życie, miłość i rodzina.

 

4. „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim". Dzisiaj mamy tyle motywów, by dziękować Bogu za „wielkie rzeczy", jakich dokonał i nadal dokonuje w naszych dziejach. W tym roku przypada 800 lat od powstania Zakonu Braci Mniejszych, czyli Ojców Franciszkanów, posługujących również w naszej polskiej Kalwarii. Jakże nie dziękować Wszechmogącemu za osiem wieków tej niezwykłej, ewangelicznej przygody, wpisanej w dzieje Chrystusowego Kościoła. Św. Franciszek i jego duchowi synowi odczytali bezbłędnie i dosłownie słowa Ewangelii: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną" (Mk 10, 21). Ich duchowość ubogaciła duchowość całego polskiego Kościoła. Ich duchowość uczyniła Kościół w Polsce bardziej ewangelicznym, bardziej bliskim ludziom prostym.

W tym Jubileuszowym roku przypada również 400-setna rocznica od konsekracji świątyni kalwaryjskiej. Jakże nie dziękować Bogu za to wszystko, co się dokonało i nadal dokonuje w tej świątyni, przed obliczem Pani kalwaryjskiej. Ileż zaniesiono przed Nią próśb? Ileż wylano łez? Ileż skierowano podziękowań? Ileż przeżyto tu godzin wzruszeń i wdzięczności?!

Dziękujemy też Ojcom Bernardynom - wiernym kustoszom sanktuarium. Ojcowie - bądźcie nadal autentycznymi synami św. Franciszka z Asyżu. Jako biskup Kościoła krakowskiego dziękuję wam za codzienną posługę. Dziękuję wam za modlitwę, za głoszenie słowa Bożego, za posługę sakramentalną, za służbę kalwaryjskim pielgrzymom.

 

5. Szczególnym, wielkim pielgrzymem kalwaryjskim był Karol Wojtyła. Był nim jako chłopiec i młodzieniec, a potem jako ksiądz i biskup. Był nim jako Zastępca Chrystusa na ziemi, przybierając imię Jana Pawła II. Odwiedzając swoją Ojczyznę, nie mógł nie dotrzeć do Kalwarii Zebrzydowskiej. To była stała stacja jego ziemskiego pielgrzymowania!

Trzydzieści lat temu, podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, dotarł do Kalwarii Zebrzydowskiej. Dotarł do swojej umiłowanej krainy. Dotarł do źródeł, u których kształtowała się jego wiara. Wtedy, w 1979 roku mówił tutaj: „Zawsze, kiedy tu przychodziłem, miałem świadomość, że zanurzam się w rezerwuarze wiary, nadziei i miłości, które naniosły na te wzgórza, na to sanktuarium, całe pokolenia Ludu Bożego ziemi, z której pochodzę, i że ja z tego skarbca czerpię. (...) I zawsze też miałem tę świadomość, że owe tajemnice Jezusa i Maryi, które tu rozważamy, modląc się za żywych i umarłych, są istotnie niezgłębione. Stale do nich powracamy. (...) W tych tajemnicach wyrażone jest zarazem wszystko, co składa się na nasze ludzkie, ziemskie pielgrzymowanie, na «dróżki» dnia powszedniego" (7 VI 197, n. 2).

 

A podczas ostatniego, pożegnalnego pobytu u Pani Kalwaryjskiej, 19 sierpnia 2002 roku, powiedział na końcu Mszy świętej: „Kiedy nawiedzałem to sanktuarium w roku 1979, prosiłem, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci. Dziś dziękuję wam i wszystkim kalwaryjskim pielgrzymom za te modlitwy, za duchowe wsparcie, jakiego nieustannie doznaję. I nadal proszę: nie ustawajcie w tej modlitwie - raz jeszcze powtarzam - za życia mojego i po śmierci. Ja zaś, jak zawsze, będę odwzajemniał tę waszą życzliwość polecając wszystkich Miłosiernemu Chrystusowi i Jego Matce".

Dziś, po ponad czterech latach od jego błogosławionej śmierci, modlimy się z całym Kościołem o rychłą beatyfikację i kanonizację Sługi Bożego, dziękując Bogu za dar pasterskiej posługi i za dar świętości Jana Pawła II. Jesteśmy pewni, że poleca nas nieustannie Miłosiernemu Chrystusowi i Jego Matce i że towarzyszy nam dzisiaj z nieba.

 

6. Bracia i siostry, pielgrzymowanie do Kalwarii zobowiązuje. Jest ono znakiem, że chcemy pozostać wierni Jezusowi i Jego Matce, że chcemy trwać w wierze naszych ojców.

Z niepokojem patrzymy na współczesny świat, który zdaje się oddalać od Boga, od Ewangelii. Szerzący się relatywizm moralny uderza w najcenniejszą ludzką wspólnotę, jaką jest rodzina. Musi nas niepokoić wzrastająca liczba rozwodów. Musi nas niepokoić podważanie najbardziej oczywistej prawdy, że małżeństwo jest wspólnotą życia i miłości mężczyzny i kobiety. Musi nas niepokoić manipulacja ludzkim życiem u jego zarania, które powierza się technice nie liczącej się z nienaruszalnością i świętością każdego życia, a tym bardziej bezbronnego.

 

Jako synowie i córki Wniebowziętej Matki, chcemy budować dom naszego życia na Bożych, nieprzemijających wartościach. Chcemy budować na miłości. Dlatego tutaj jesteśmy. Dlatego wsłuchujemy się w słowo Boże - w słowo prawdy i miłości. Dlatego uczestniczymy w Eucharystii i modlimy się wspólnie, by nie ustać w drodze, by odkrywać obecnego pośród nas zmartwychwstałego Pana.

Takiego projektu życia uczył nas Pielgrzym Kalwaryjski - Jan Paweł II. Taki zostawił nam testament. Takie dziedzictwo pragniemy podjąć.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: