Kalwaria Zebrzydowska Wielki Piątek, 10 IV 2009


Stacja u Piłata

Ewangelia: J 18, 28 - 19,16

 

 

Drodzy Pielgrzymi kalwaryjscy -

uczniowie ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana,

Bracia i Siostry!

 

1. Dlaczego tak wczesną porą i tak tłumnie

przybyliśmy dzisiaj do naszej polskiej Kalwarii?

Przybyliśmy tutaj z potrzeby serca.

Przybyliśmy, by wspólnie z naszym umęczonym Panem

przeżyć ostatnie godziny Jego męki,

by w duchu towarzyszyć Mu w drodze

na wzgórze Kalwarii jerozolimskiej,

gdzie oddał Ojcu swego ducha,

a nas wybawił od śmierci wiecznej

i wysłużył nam życie na wieki.

Historia pierwszego w dziejach Wielkiego Piątku

to historia żywa, nieprzemijająca.

Każdy człowiek i każde pokolenie

musi się w tej historii odnaleźć

i opowiedzieć, po czyjej staje stronie:

czy po stronie ukrzyżowanej Miłości,

czy też po stronie tych,

którzy Niewinnego skazali na straszliwą mękę i śmierć.

Nie jesteśmy biernymi obserwatorami dramatu,

jaki się rozegrał podczas jerozolimskiego Wielkiego Piątku.

Przeżywamy w głębi serca to wszystko,

co spotkało naszego Pana w tym dniu.

 

2. Po aresztowaniu i dramatycznej nocy

Jezus został przyprowadzony

przez kohortę i strażników żydowskich

do rzymskiego namiestnika Piłata.

To ten człowiek miał na Niego wydać wyrok śmierci.

W ten sposób wpisał się w historię Chrystusa,

którego uczniowie od dwóch tysięcy lat

niezmiennie powtarzają w swoim Credo:

„pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany".

 

3. Piłat rozpoczął przesłuchanie Aresztowanego

od pytania: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?"

Usłyszał odpowiedź: „Tak, jestem królem".

Usłyszał również słowa odsłaniające prawdziwe oblicze

Jezusowego królestwa:

Królestwo moje nie jest z tego świata.

Gdyby królestwo moje było z tego świata,

słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom.

Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd".

Królestwo Jezusa jest królestwem miłości i dobra.

Królestwo Jezusa jest królestwem przebaczenia i pojednania.

Królestwo Jezusa jest królestwem życia i świętości.

 

4. Piłat nie rozumiał głębi tych słów.

Wiedział tylko, że ma przed sobą niewinnego człowieka.

Przesłuchując Jezusa wielokrotnie wychodził na zewnątrz

i wielokrotnie powtarzał: „Ja nie znajduję w Nim żadnej winy".

Proponował zebranemu tłumowi:

Czy chcecie, abym wam uwolnił króla żydowskiego?"

Otrzymał odmowną odpowiedź.

Wyprowadził ubiczowanego Jezusa

w koronie cierniowej na głowie

i okrytego płaszczem purpurowym,

Wyprowadził upokorzonego, bezbronnego człowieka,

który miał wzbudzić litość.

I znów skierował do tłumu słowa:

Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz,

abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy".

A słysząc nieprzejednane słowa:

Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!',

rzekł: „Weźcie Go i sami ukrzyżujcie!

Ja bowiem nie znajduję w Nim winy".

Piłat uległ dopiero wtedy, gdy usłyszał groźne dla siebie samego

i dla swojej politycznej kariery słowa:

Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara.

Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi".

Strach, lęk przed utratą stanowiska i władzy

okazał się silniejszy od elementarnego poczucia przyzwoitości

i poszanowania prawdy.

 

5. „Winą" Jezusa było to, że uważał się za Syna Bożego,

co dla arcykapłana i Sanhedrynu było bluźnierstwem.

Zgromadzeni Żydzi powiedzieli jasno:

My mamy Prawo,

a według Prawa powinien On umrzeć,

bo sam siebie uczynił Synem Bożym".

Jezus miał więc umrzeć za to, kim był.

Jakże wstrząsające są ostatnie słowa „dialogu"

miedzy Piłatem i tłumem.

Oto król wasz!

A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!"

Odrzucenie dosięgło zenitu.

 

6. Bracia i siostry,

nasze dzisiejsze uczestnictwo

w misterium męki i śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa

nie jest łatwym uczestnictwem.

To uczestnictwo zobowiązuje.

Nie jesteśmy tu po to,

by przeżyć kilka godzin wzruszeń

i powrócić spokojnie do naszych domów.

To za mało!

Piłat skazał człowieka niewinnego,

a znał prawdę!

Względy polityczne i obawa utraty władzy doprowadziły go do zbrodni,

do skazania na śmierć człowieka niewinnego.

Postawa Piłata wciąż jest obecna

w naszym życiu społecznym.

 

I dziś zabija się prawdę nie chcąc się narazić.

Zabija się prawdę o poczętym życiu dziecka

twierdząc, jakoby to jeszcze nie było

życie ludzkie.

 

Zabija się prawdę o świętości i godności życia ludzi chorych i starych twierdząc,

jakoby to już nie było życie ludzkie.

 

Zabija się prawdę o małżeństwie

jako nierozerwalnej wspólnocie mężczyzny i kobiety dopuszczając rozwody

i tak zwane związki partnerskie.

 

Zabija się prawdę o rodzinie

jako naturalnym środowisku narodzin nowego życia, jego rozwoju i dojrzewania.

Pod pozorem leczenia niepłodności

proponuje się metody uwłaczające miłości i godności małżonków i upragnionego dziecka.

 

Bracia i siostry!

Bądźmy ludźmi uczciwymi i odważnymi!

Nie sprzeniewierzajmy się prawdzie o życiu za żadną cenę.

Bądźmy obrońcami życia, które dziś jest zagrożone u początków, ale także przy jego końcu.

Pamiętajmy, że Bóg jest Panem życia!

Nikt inny! Nikomu nie wolno go odbierać!

Wszelki zamach na życie człowieka

jest skazaniem na śmierć podobnym do wyroku Piłata.

Nie bójmy się brać odpowiedzialności

za ustawy, które są tworzone

w naszym parlamencie.

 

Wybierajmy do parlamentu

ludzi prawdy i uczciwości,

którzy będą mieć odwagę kształtować życie społeczne według prawa Bożego i naturalnego.

Bądźmy wierni Chrystusowi, który oddał życie za prawdę.

 

7. Męka i śmierć naszego Pana powinna pobudzić nas

do jeszcze większej wiary,

że wszystkie wydarzenia naszego życia

nabierają ostatecznego sensu

w świetle śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

To jest nasz najważniejszy punkt odniesienia.

Męka i śmierć naszego Pana powinna pobudzić nas

do jeszcze większej nadziei,

że nasz ostateczny los, nasza przyszłość

jest w ręku miłosiernego Boga,

Pana ludzkich dziejów,

fundamentu naszego życia.

Męka i śmierć naszego Pana powinna pobudzić nas

do jeszcze większej miłości,

bo - jak powiedział nasz Mistrz -

po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi,

jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13, 35).

 

8. Na koniec jeszcze jedna refleksja.

Chodzi o jednego z kalwaryjskich Pielgrzymów.

W dzieciństwie i młodości przychodził tu z Wadowic.

Potem chodził kalwaryjskimi Dróżkami jako ksiądz,

jako biskup i kardynał krakowski,

zawierzając Pani Kalwaryjskiej ważne sprawy Archidiecezji.

Potem przybywał tu z dalekiego Watykanu

w białych szatach Namiestnika Chrystusa na ziemi.

Jan Paweł II pozostał do końca wierny Kalwarii.

Tu przecież uczył się Ewangelii o męce i śmierci

Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Tu pogłębiał swoją miłość do Matki Najświętszej,

wziętej przez swego Syna do nieba.

Tu budował się wiarą polskiego ludu.

Tu uczył się Kościoła - żywej wspólnoty

ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana.

Tu mówił podczas ostatniej swojej pielgrzymki:

umiłowani, którzy przemierzacie kalwaryjskie Dróżki

wiodące śladami krzyżowej męki Chrystusa

i szlakiem współcierpienia i chwały Jego Matki.

To miejsce w przedziwny sposób nastraja serce i umysł

do wnikania w tajemnicę tej więzi,

jaka łączyła cierpiącego Zbawcę i Jego współcierpiącą Matkę.

A w centrum tej tajemnicy miłości każdy, kto tu przychodzi,

odnajduje siebie, swoje życie, swoją codzienność,

swoją słabość i równocześnie moc wiary i nadziei" (19 VIII 2002, n. 1)

Tu wreszcie Sługa Boży prosił:

Matko Najświętsza, Pani Kalwaryjska,
wypraszaj także i mnie siły ciała i ducha,
abym wypełnił do końca misję,
którą mi zlecił Zmartwychwstały.
Tobie oddaję wszystkie owoce mego życia i posługi
" (n. 5).

9. Bracia i siostry,

uczmy się od Sługi Bożego, kalwaryjskiego Pątnika,

jego postawy zawierzania wszystkiego Bogu,

Uczmy się spełniać nasze życiowe powołanie,

czyniąc z naszego życia dar dla Boga i ludzi.

Uczmy się kochać, służyć

oraz dźwigać codziennie nasz krzyż

w drodze do Domu Ojca.

Ten Dom jest kresem naszego pielgrzymowania na tej ziemi. Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: