Kalwaria Zebrzydowska, Wielki Piątek, 18 IV 2014


Kalwaria Zebrzydowska, Wielki Piątek, 18 IV 2014

Stacja u Piłata (J 18, 28 – 19, 16)

 

 

Drodzy Pielgrzymi kalwaryjscy,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Od Niedzieli Palmowej z milionami chrześcijan na całym świecie przeżywamy Wielki Tydzień. Nazywamy ten tydzień wielkim, bo dwa tysiące lat temu dokonały się w nim wielkie, przełomowe w dziejach ludzkości wydarzenia. Jezus Chrystus, Syn Boży, dokonał w tych dniach swego wielkiego dzieła. On, „Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego”, stał się człowiekiem i przyszedł na ziemię, aby pojednać niebo z ziemią. Przyszedł, aby człowieka pozostającego w niewoli zła i śmierci przywrócić do życia. Dokonał tego, oddając swoje życie na krzyżu i zmartwychwstając po trzech dniach. W ten sposób wyprowadził nas wszystkich z krainy śmierci, przywrócił nam godność dzieci Bożych i otworzył nam drogę prowadzącą do swojego królestwa.

 

Jezus został przybity do krzyża w Wielki Piątek. W przeddzień wieczorem, przed aresztowaniem, spędził ostatnie godziny ze swoimi najbliższymi uczniami, z apostołami. Umył im nogi, dając przykład pokory i służby. Zasiadł z nimi do Ostatniej Wieczerzy, podczas której ustanowił Eucharystię – sakrament miłości, sakrament swego Ciała i swojej Krwi, którą następnego dnia przelał na krzyżu. Potem zaczęła się Jego kalwaria. Nocną porą pojmano Go, związano jak ostatniego złoczyńcę i zaprowadzono najpierw do Annasza, a następnie do arcykapłana Kajfasza.

 

Św. Jan zapisał w swojej Ewangelii: „Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium”, gdzie urzędował rzymski namiestnik Piłat. Ewangelista dodał informację: „A było to wczesnym rankiem” (J 18, 28). Te ostatnie słowa wyjaśniają powód naszej dzisiejszej, niecodziennej obecności w Kalwarii Zebrzydowskiej, również „wczesnym rankiem”. To miejsce przypomina nam i pomaga nam przenieść się myślą i sercem w pobliże Kalwarii jerozolimskiej, gdzie rozegrały się wydarzenia Wielkiego Piątku.

 

Dziś wspominamy te wydarzenia nie tylko jako fakt historyczny, w ściśle określonym miejscu i czasie. Są to wydarzenia ponadczasowe, bo dotyczą bezpośrednio każdej i każdego z nas. Dlatego, godzina po godzinie, chcemy towarzyszyć Jezusowi myślą i sercem przepełnionym bólem i żalem, ale jednocześnie miłością i wdzięcznością za to, czego dokonał dla ocalenia naszego losu – dla naszego zbawienia. Dlatego tu jesteśmy. Dlatego zostawiliśmy nasze domy, aby jeszcze raz przeżyć te wielkie sprawy. Jest nas wielu, naprawdę wielu. Dziękuję wam za to wasze osobiste i zbiorowe świadectwo wiary i miłości do Chrystusa.

 

2. Żydzi wydali Piłatowi Jezusa jako złoczyńcę. Powiedzieli namiestnikowi wprost: „Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie” (J 18, 30). A przecież nie uczynił On nikomu nic złego. Przecież czynił dobrze. Uzdrawiał chorych, wypędzał złe duchy, karmił głodnych, umarłym przywracał życie. Tymi nadzwyczajnymi znakami potwierdzał prawdę wypowiadanych przez siebie słów o Bogu, swoim Ojcu, kochającym człowieka, pragnącym go zbawić, i dlatego posyłającym na świat swego Jednorodzonego Syna. Jezus został pojmany i skazany na śmierć za to, kim był: za to, że ośmielił się twierdzić, iż jest Synem Bożym. Na pytanie najwyższego kapłana: „«Zaklinam cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?», Jezus mu odpowiedział: «Tak, Ja Nim jestem». [...] Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swe szaty i rzekł: «Zbluźnił»”. A pozostali członkowie Sanhedrynu odpowiedzieli: „Winien jest śmierci” (por. Mt 26, 63-66).


Bezbronny Jezus stanął przed Piłatem. Rodacy oskarżyli Go przed rzymskim namiestnikiem, że nazywa się królem, a więc stanowi zagrożenie dla okupacyjnej władzy. Jezus nie wyparł się swej królewskiej tożsamości. Ale On nie był zwykłym królem, jakich wielu było i jest na tym świecie. Dlatego na pytanie: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim”, odpowiedział: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18, 33. 36).

 

Królestwo Jezusa nie ograniczało się do Palestyny, do małego skrawka zagubionej prowincji rzymskiej. Królestwo Jezusa ogarnia cały wszechświat, niebo i ziemię. Królestwo Jezusa jest ponadczasowe – ono nie będzie miało końca. Ono obejmuje wszystkie pokolenia, które były i będą po nas. Królestwem Jezusa ma być serce każdego człowieka. Jego królestwem ma być każda rodzina, każda społeczność, każdy naród. W królestwie Jezusa nie ma przemocy, nie ma kłamstwa, nie ma egoizmu, nie ma walki o władzę. W królestwie Jezusa rządzi inne prawo. Jest to prawo miłości i dobra, sprawiedliwości i solidarności, pojednania i pokoju. W królestwie Jezusa nikt nie jest odsunięty na margines, a zaszczytne miejsce zajmują w nim ubodzy, miłosierni, sprawiedliwi, prześladowani, ludzie prości, cisi i czystego serca. Takie jest królestwo pokornego Króla, którego w Wielki Piątek wyśmiano, z którego szydzono, któremu włożono na głowę koronę z cierni, którego ubiczowano i wreszcie skazano na okrutną śmierć krzyżową.

 

3. Drogie siostry, drodzy bracia, po dwóch tysiącach lat my jesteśmy kolejnym pokoleń uczennic i uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Prawda o Jezusie Chrystusie dotarła na nasze ziemie ponad tysiąc lat temu. Została przyjęta przez naszych przodków i odtąd nie przestaje kształtować umysłów i serc Polek i Polaków. Przypomniał nam o tym Jan Paweł II już podczas pierwszej podróży apostolskiej do Polski, trzydzieści pięć lat temu. Mówił wtedy, że nie tylko „człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa”. Również „nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię”. Mówił dalej Ojciec Święty, że „nie sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego Narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie” (homilia, 2 VI 1979, n. 3).

 

Te słowa docierają do nas zza grobu błogosławionego i wkrótce świętego Papieża. Wtedy, w czerwcu 1979 roku, słowa te zostały wypowiedziane w innym kontekście społeczno-politycznym. Dźwigaliśmy wtedy brzemię komunistycznej i bezbożnej dyktatury. Dzisiaj żyjemy w wolnym kraju, ale wolność w nas, wolność w naszych umysłach i sercach, i wolność wokół nas musimy zdobywać i utrwalać dzień po dniu. Dzień po dniu w nas samych i wokół nas toczy się walka ze złem, z grzechem, z egoizmem, z pokusą urządzania sobie życia na własną rękę. A przecież bez Chrystusa, bez Jego Ewangelii nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy, dokąd zmierzamy, jak mamy żyć i kochać.

 

4. Dziś, podobnie jak przez całe dwadzieścia wieków w dziejach świata, prawda o Bogu, o Jezusie Chrystusie, prawda o tym, czego On dokonał dla naszego zbawienia, dociera do nas dzięki Kościołowi. Kościół jest wspólnotą Jezusa Chrystusa, upragnioną przez Niego, założoną przez Niego, aby mógł docierać do każdego pokolenia i do każdego człowieka na obliczu ziemi. W Kościele jest obecny Chrystus, jest obecny Jego Duch. Kościół stanowimy my wszyscy, naznaczeni niezatartym znakiem chrztu świętego. Kościół jest naszym wspólnym, bezcennym dobrem. Jest on najstarszą, najtrwalszą wspólnotą, jaką znamy. Jest wspólnotą ogarniającą wszystkie ludy i narody, wszystkie kultury, języki i tradycje. W Kościele poznajemy słowo Boże. W Kościele mamy dostęp do świętych sakramentów. W Kościele odnajdujemy braterską wspólnotę i oparcie dla naszej wiary.

 

W Kościele jest miejsce dla wszystkich, bo za wszystkich umarł na krzyżu Jezus, i wszyscy są Jego braćmi i siostrami, ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, naszego Ojca w niebie. Dziś często jesteśmy świadkami złośliwych ataków na Kościół, przedstawiania go w złym świetle. Wykorzystuje się słabości nas, ludzi tworzących Kościół, aby podważać jego sens. Kościół jest wprawdzie grzeszny z powodu słabości swoich członków, ale jest też święty dzięki świętości swego Boskiego Założyciela oraz dzięki świętości niezliczonych swoich członków – męczenników za wiarę i świadków wiary przeżywanej w sposób heroiczny.

 

Jaka powinna być nasza odpowiedź? Odpowiedzią powinno być przebaczenie nieprzyjaciołom Kościoła i nasza modlitwa, by i oni odnaleźli drogę do Chrystusa i Jego Kościoła. Odpowiedzią powinno być także nasze osobiste święte życie: święte życie kapłańskie i zakonne, święte życie małżeńskie i rodzinne. Odpowiedzią powinno więc być nasze żywe świadectwo wiary i miłości, bo świat dzisiejszy niechętnie słucha nauczycieli, a słucha ich dopiero wtedy, gdy są świadkami.

 

5. Takim świadkiem i nauczycielem był Karol Wojtyła – Jan Paweł II. On nie był człowiekiem pustych słów. Był przede wszystkim uczniem Mistrza z Nazaretu. Już w młodości zafascynował się Nim. Przyjął Jego Ewangelię jako program swego życia. Poszedł za Jezusem, a to pójście przyjęło kształt służby ludowi Bożemu: najpierw służby kapłańskiej, a następnie służby pasterskiej w Kościele Krakowskim i wreszcie służby w całym Kościele powszechnym.

 

Trzy lata temu Benedykt XVI wyniósł już do chwały ołtarzy swego wielkiego Poprzednika, a za dziewięć dni papież Franciszek postawi ostateczną pieczęć autentyczności, stwierdzającej świętość Jana Pawła II. To wielkie wydarzenie dla całego Kościoła i świata, dla którego święty Jan Paweł II był duchowym przywódcą i moralnym autorytetem. To wielkie wydarzenie dla Kościoła w Polsce i dla naszej Archidiecezji, bo przecież nowy Święty wyrósł na naszej ziemi, wydeptywał również dróżki na tej ziemi, uświęconej modlitwą niezliczonej rzeszy pielgrzymów kalwaryjskich. On był jednym z tych pielgrzymów.

 

Sanktuarium kalwaryjskie z jego wspaniałym otoczeniem zajmowało szczególne miejsce w sercu kardynała Karola Wojtyły. Tu polecał Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce najważniejsze sprawy. Tu szukał odpowiedzi na pytania, jakie rodziły się w jego pasterskim sercu.

 

6. I my, bracia i siostry, jesteśmy kalwaryjskimi pielgrzymami. To nasz przywilej, i jednocześnie zadanie. I my powierzamy Chrystusowi, za pośrednictwem Jego Matki, nasze sprawy osobiste i rodzinne, zawodowe i społeczne, to wszystko, co nam leży na sercu. Tu czerpiemy jak u źródeł, i stąd powracamy umocnieni do naszych domów i zajęć, do naszej osobistej służby Bogu i ludziom.

Trwajmy dziś na modlitwie. Spoglądajmy dziś na ukrzyżowanego Pana. Patrzmy na Jego Matkę stojącą pod krzyżem. Trwajmy w wewnętrznym milczeniu, a jeżeli już wypowiemy słowa, niech nam je podyktuje nasze serce.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: