Kalwaria Zebrzydowska, Wielki Piątek, 3 IV 2015


Kalwaria Zebrzydowska, Wielki Piątek, 3 IV 2015

Stacja u Piłata (J 18, 28 – 19, 16)

 

 

Drodzy Pielgrzymi kalwaryjscy,

drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Wczoraj wieczorem w naszych świątyniach sprawowaliśmy Mszę Wieczerzy Pańskiej. Przeżywaliśmy w sposób szczególny ostatnie spotkanie Jezusa z Jego najbliższymi uczniami, podczas którego przekazał im, a także nam wszystkim bezcenny dar Eucharystii. Potem wyszedł z apostołami za potok Cedron do ogrodu, gdzie przeżył trwogę konania. Tam został zdradzony, pojmany przez zgraję z mieczami i kijami, wysłaną przez arcykapłanów i starszych ludu. Czekała Go długa noc przesłuchiwania, upokorzenia, plucia w twarz, bicia pięściami i policzkowania.

 

„Wczesnym rankiem” – jak zaznacza Ewangelia – Jezus został zaprowadzony do pretorium, przed oblicze rzymskiego namiestnika Piłata, który miał zdecydować o losie pojmanego, oskarżonego o bluźnierstwo Nauczyciela z Nazaretu. My też zgromadziliśmy się dzisiaj o tej niezwykłej porze, wczesnym rankiem, aby godzina po godzinie towarzyszyć umęczonemu Jezusowi. Nie jesteśmy zimnymi obserwatorami. Nie kieruje nami ciekawość tłumu, szukającego sensacji. Jesteśmy tutaj jako uczennice i uczniowie Tego, który w Wielki Piątek, taki jak dzisiaj, został przybity do Krzyża na Golgocie i oddał życie za zbawienie świata – za zbawienie nas wszystkich. Towarzyszymy więc idącemu na śmierć Jezusowi z sercem wypełnionym żalem, ale przede wszystkim wdzięcznością i miłością. Dzięki Jego odkupieńczej męce, śmierci i powstaniu z martwych, wszystko w naszym życiu nabiera głębokiego sensu, a ostatnie słowo w naszym ziemskim pielgrzymowaniu nie należy do śmierci, lecz do nowego i wiecznego życia w Bogu. Taka jest nasza wiara. Taka jest prawda o naszym losie. Taki jest horyzont naszej chrześcijańskiej nadziei.

 

Nasza dzisiejsza obecność w Kalwarii Zebrzydowskiej, w tej polskiej Kalwarii, jest wzruszającym świadectwem wiary i miłości do Ukrzyżowanego. Dziękuję wam wszystkim za to świadectwo. To wy, swoją obecnością i modlitwą, głosicie dzisiaj kazanie. To wy dajecie odpowiedź na pytanie, kim dla nas wszystkich jest Jezus Chrystus.

 

2. Piłat zapytał pojmanego Jezusa, czy jest Królem żydowskim. Taki król, pojmowany w kategoriach politycznych, mógł zagrażać władzy cezara i rzymskich okupantów. Taki król mógł być niebezpieczny i należało go zlikwidować. Ale Jezus nie dał się sprowadzić do takiej przyziemnej kategorii. Nie był ziemskim władcą. Nie po to przyszedł na ziemię. Był kimś nieskończenie większym. Był prawdziwym człowiekiem, ale jednocześnie Synem Bożym, Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego. Potwierdzając, że rzeczywiście jest Królem, dodał jednocześnie: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18, 36). Królestwo Jezusa nie było i nie jest królestwem tyranii, przemocy, panowania nad człowiekiem i narodem, jak wiele królestw również w naszych czasach. Królestwo Jezusa było i jest królestwem miłości i służby, królestwem prawdy i życia, królestwem świętości i pokoju.

 

Niewinny i bezbronny Jezus, Król wszechświata i ludzkich serc, z rozkazu tchórzliwego Piłata został okrutnie ubiczowany, a następnie upokorzony, wyśmiany przez jego żołnierzy: „uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go purpurowym płaszczem. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu żydowski!» I policzkowali Go” (J 18, 2-3). Taki umęczony i wyszydzony Król nie wzbudził litości w sercach arcykapłanów i tłumu. Ich odpowiedzią były przerażające słowa, skierowane do namiestnika: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! […] Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!” Wtedy więc Piłat „wydał Go im, aby Go ukrzyżowano” (J 19, 6. 15-16). Dopełniła się miara ludzkiej nieprawości. Miłość została ukrzyżowana.

 

3. Zawieszony między niebem i ziemią Jezus, z rozwartymi ramionami i przebitym bokiem – stał się otwartą księgą miłości Boga do człowieka. Serce Chrystusa stało się sercem świata. Ze zranionego Serca Zbawiciela – według zgodnego przekonania pisarzy chrześcijańskich – narodził się Kościół, a wypływająca z tego Serca krew i woda to symbole życiodajnych sakramentów, zwłaszcza chrztu świętego i Eucharystii.

 

Kościół jest darem ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana dla świata, dla całej ludzkości. Dzięki Kościołowi Dobra Nowina dotarła na nasze polskie ziemie tysiąc pięćdziesiąt lat temu. Dzięki Kościołowi kolejne pokolenia żyjące na naszej ziemi karmiły się i nadal karmią życiodajnymi sakramentami. Dzięki Kościołowi wiemy, kim jest Bóg i kim jest człowiek, jaka jest nasza godność i jak bardzo Bogu zależy na nas, skoro Syn Boży oddał swe życie, abyśmy my mieli życie, i mieli je w obfitości na całą wieczność.

 

Kościół pragnie służyć człowiekowi, bo taka jest racja jego istnienia. Kościół pragnie pomagać człowiekowi, odsłaniając przed nim prawdę, wskazując mu sens, kierunek i cel drogi, po której zmierzamy do wieczności. Pasterze Kościoła nie głoszą swojej nauki. Mogą głosić i chcą głosić jedynie Ewangelię, zachęcając w jej świetle do życia wiary, nadziei i miłości, wskazując również na nowe wyzwania i zagrożenia, jakie się pojawiają w każdym pokoleniu, w każdym społeczeństwie.

 

4. W naszych czasach pojawiła się pilna potrzeba głoszenia zdrowej nauki o człowieku, o małżeństwie i o rodzinie. Pojawiają się bowiem systematyczne, zorganizowane próby deformowania w tym zakresie fundamentalnej prawdy, a nawet wprowadzania z gruntu fałszywych teorii i założeń do polskiego prawodawstwa. Każde ludzkie prawo, jeżeli chce być godziwe, sprawiedliwe i rozumne, powinno w pierwszym rzędzie uwzględniać prawo naturalne. Ono jest fundamentem wszystkich praw stanowionych przez człowieka.

 

Na początku Księgi Rodzaju czytamy, że Bóg „stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną» (Rdz 1, 27-28). Płeć człowieka jest elementem konstytutywnym jego natury. Dlatego nieporozumieniem jest zapominanie o płci biologicznej i definiowanie jej jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” – jak czytamy w „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Kościół był zawsze i jest na pierwszej linii frontu walki przeciw przemocy. To zadanie wpisane jest w podstawową działalność ewangelizacyjną Kościoła. Ale trudno nam zgodzić się na próby wprowadzania „ideologicznej rewolucji kulturowej”, na „edukację dzieci i młodzieży […] w zakresie tzw. «niestereotypowych ról płci», nie uwzględniając w tej kwestii ani zdania rodziców” ani ludzi i środowisk poczuwających się do odpowiedzialności za dobro narodu. Odpowiedzialnością za przemoc nie można obarczać małżeństwo, rodzinę, całą zdrową tradycję i dorobek cywilizacyjny. Rzeczywiste przyczyny przemocy leżą gdzie indziej. Niestety, nie pomogły apele do sumień katolickich parlamentarzystów. Nie wszyscy zdecydowali się, aby dać świadectwo i nie głosować za przyjęciem Konwencji.

 

Zagrożeniem dla zdrowia polskich kobiet, również tych najmłodszych, jest dopuszczenie – i to bez recepty – pigułki, która może się okazać wczesnoporonną, zabijając poczęte życie. Paradoksem – i to złowrogim – jest fakt, że polska piętnastoletnia dziewczyna nie może – i słusznie – kupić w sklepie butelki piwa, ale może bez żadnych przeszkód kupić śmiercionośną pigułkę. Czy ci, którzy do tego dopuścili, mogą spokojnie spać?

 

Inna niepokojąca sprawa. Wielokrotnie przypominaliśmy i podkreślaliśmy, że tak zwana metoda in vitro jest moralnie niedopuszczalna. Ubocznym, ale nieuniknionym jej skutkiem jest zabijanie albo zamrażanie ludzkich zarodków, czyli ludzkich istot. Cel nie uświęca środków. Pragnienie posiadania dziecka, samo w sobie słuszne, nie może być realizowane metodami niegodziwymi. Przygotowywany projekt przez polskie prawodawstwo w tym zakresie jest jednym z najbardziej liberalnych, czy raczej najbardziej niemoralnych w Europie. Przypominamy: ta metoda jest niegodziwa i nie godzi się człowiekowi, a tym bardziej chrześcijanom korzystać z tego rodzaju pseudonaukowych osiągnięć. Powtarzamy również, że dzieci zrodzone dzięki tej metodzie są niewinne, a Kościół, my wszyscy otaczamy je miłością i troską.

 

5. Drodzy pielgrzymi, prawdziwy chrześcijanin, prawdziwy uczeń Jezusa nie będzie nigdy korzystał z niegodziwych praw, nawet uchwalonych w majestacie demokratycznego państwa. Bo prawda i dobro nie podlegają głosowaniu. Te prawa do niczego nie zmuszają. Każda i każdy z nas ma sumienie. Znamy wszyscy Dekalog. Mamy Ewangelię. Mamy naukę Kościoła, której celem nie jest nakładanie ciężarów na barki wiernych czy zakazywanie godziwych rozwiązań. Kościół chce pomagać i pomaga swoim córkom i synom żyć we współczesnym świecie, podążać drogą prawdy, sprawiedliwości i solidarności. W tym duchu chciejmy wychowywać dzieci i młodzież. Ukazujmy im piękno rodzicielskiej miłości. Bierzmy w nasze ręce los polskich rodzin, nowego pokolenia.

 

W podejmowaniu najtrudniejszych zadań i obowiązków nigdy nie jesteśmy sami. Jest z nami zawsze ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan, zwycięzca śmierci, grzechu i szatana. Jest z nami jego Matka, która pod krzyżem otrzymała w testamencie opiekę nad nami, nad Kościołem. Ona szczególnie jest z nami w tym kalwaryjskim sanktuarium. Upodobała sobie to miejsce, dlatego tak chętnie tu pielgrzymujemy. Jest z nami św. Jan Paweł II, niestrudzony pielgrzym kalwaryjski, którego dziesiąta rocznica śmierci wczoraj minęła. On pośród wielu tytułów otrzymał również tytuł Papieża Rodzin. Wiemy, jak bardzo bronił godności kobiet, godności chrześcijańskiego małżeństwa, świętości ludzkiego życia.

 

Podążajmy dziś za cierpiącym Jezusem. Widząc Go umęczonego i ukrzyżowanego, powiedzmy Mu to, co nam podyktuje nasze wrażliwe i pełne wdzięczności serce. Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: