Kalwaria Zebrzydowska Wielki Piątek, 6 IV 2012


Kalwaria Zebrzydowska
Wielki Piątek, 6 IV 2012


Stacja u Piłata (J 18, 28 – 19, 16)

Drodzy Pielgrzymi kalwaryjscy, Bracia i Siostry!

1. „Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem” (J 18, 28). Tak rozpoczyna się ewangeliczny zapis kolejnego etapu drogi Jezusa prowadzącej na jerozolimską Kalwarię. Przyprowadzono Go do rzymskiego namiestnika Piłata.
Dzisiaj, po niemal dwóch tysiącach lat, powracamy pamięcią i sercem do tego wydarzenia. Godzina po godzinie pragniemy towarzyszyć Jezusowi w dniu, w którym został przybity do krzyża. Dlatego jesteśmy „wczesnym rankiem” w naszej polskiej Kalwarii, pomagającej nam żywo uczestniczyć w wydarzeniu, które wprawdzie miało miejsce w określonym miejscu i czasie, ale ono nie przeszło tylko do historii. Ta historia nadal trwa. Wydarzenie męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa zmieniło radykalnie i raz na zawsze dzieje świata, ale nadal zmienia życie i los każdego człowieka przychodzącego na ten świat.


Dzisiaj nie jesteśmy zwykłymi obserwatorami krzyżowej drogi Jezusa. Nie po to zostawiliśmy nasze domy i zajęcia. Nie po to przybyliśmy tutaj tak wczesną porą, z bliska i z daleka, podejmując znaczny trud. Przyszliśmy tutaj z potrzeby serca, kierując się wiarą w Tego, który oddał swoje  życie za zbawienie świata. Za zbawienie każdej i każdego z nas. Z wiarą przyjęliśmy w naszym życiu Jego słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26). W świetle tych słów nasze uczestnictwo w męce Jezusa przeniknięte jest głęboką nadzieją.

2. Do Piłata Jezusa doprowadziła niewiara i nienawiść. Nie darowano Mu, że uważał się za Syna Bożego. Poczytano Mu to za bluźnierstwo i przestępstwo, i dlatego wydano Go rzymskiej, okupacyjnej władzy. „Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie” (J 18, 30). Co zaślepiło tych, którzy znieważyli Jezusa taką obelgą i doprowadzili do Jego okrutnej męki i śmierci na krzyżu? Przecież nie był samozwańcem. Twierdził, że jest Synem Bożym, ale tę prawdę o swojej boskiej tożsamości potwierdzał niezwykłymi cudami i znakami. Przeszedł przez ziemię dobrze czyniąc. Odsłaniał przed ludźmi prawdę o ich życiu i przeznaczeniu. Uzdrawiał chorych, uwalniał opętanych od złych duchów, karmił głodnych, przywracał życie umarłym. A jednak spotkał się z odrzuceniem, i to ze strony przywódców narodu wybranego i jego arcykapłanów.


W rozmowie z Piłatem, panem życia i śmierci, Jezus potwierdził swoją królewską tożsamość. Na pytanie namiestnika: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim”, Jezus odpowiedział twierdząco i określił charakter swojej królewskiej władzy: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18, 33. 36). Duchowe królestwo Jezusa jest królestwem życia i miłości, prawdy, dobra i sprawiedliwości. To królestwo nikomu nie zagraża. Nie ucieka się do przemocy. Niczego nie narzuca. To królestwo zdobywa ludzkie serca dobrocią i miłością Serca Zbawiciela.

3. Wstrząsająca jest dla nas postawa tłumu zgromadzonego przed pałacem namiestnika Piłata. Nie wystarczy im widok Jezusa ubiczowanego, z koroną cierniową na głowie i okrytego purpurowym płaszczem, by Go upokorzyć do końca i wyśmiać Jego królewską godność. Przerażają okrzyki: „Ukrzyżuj! Precz! Ukrzyżuj Go!” (J 19, 6. 15). Zdumiewa nas i przeraża postawa Piłata. Był przecież przeświadczony o niewinności stojącego przed nim Człowieka, a jednak ostatecznie, z zimnego wyrachowania, skazał Go na śmierć krzyżową, by ratować się przed oskarżeniem i ocalić własną karierę polityczną: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi” (J 19, 12). Po tych słowach uległ i „wydał im Jezusa, aby Go ukrzyżowano” (J 19, 16).


Scena, która się rozegrała w pałacu i przed pałacem Piłata, powtarza się wielokrotnie w dziejach świata. Jezus i Jego orędzie zbawienia spotyka się z siłami, które Go odrzucają, kontestują, które starają się urządzić świat i życie człowieka na własną rękę, według własnej recepty. W tym świetle każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: po jakiej stronie się opowiadam? Czy po stronie Ewangelii, a więc cywilizacji życia i miłości, czy też po stronie cywilizacji, która usuwa Boga z życia człowieka, pozbawiając go fundamentu i nadziei? Każdy z nas, uczniów Jezusa, wezwany jest, by w codziennym życiu, w codziennych wyborach i trudach potwierdzać zasadniczy wybór, który rozpoczął się od momentu naszego chrztu. Patrząc dzisiaj na Jezusa umęczonego, ukrzyżowanego, oddającego za nas życie, zadajmy sobie najbardziej osobiste pytania: Co dotychczas uczyniłem dla Chrystusa? Jakie dawałem Mu świadectwo? I co chciałbym uczynić dla Chrystusa i dla sprawy, dla której On przyszedł na ziemię i oddał życie?

4. Drogie siostry, drodzy bracia, ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan żyje dzisiaj w swoim Kościele, w wielkiej, ogarniającej cały świat wspólnocie swoich uczniów. My wszyscy, którzyśmy dzisiaj dotarli na Kalwarię, należymy do tej wspólnoty. Nazywamy się i jesteśmy chrześcijanami, a więc ludźmi Chrystusa, Jego uczniami i świadkami.


W tym roku przeżywamy w sposób szczególny prawdę, że Kościół jest naszym domem. Jest naszym domem, bo jest środowiskiem, w którym wzrastamy, w którym dociera do nas słowo Boże, oświecające ścieżki naszego życia, pouczające nas, skąd wyszliśmy i dokąd zmierzamy. W Kościele przyjmujemy sakramenty święte, którymi Jezus umacnia nas i uświęca, przemienia w nowych ludzi. W Kościele przyjmujemy Eucharystię, będącą boskim Pokarmem dla nas wędrowców, zmierzających do Bożego królestwa. W Kościele możemy zawsze pojednać się z Bogiem, otrzymując odpuszczenie grzechów, i pojednać się z braćmi.


Paradoksalnie, w tym roku, przeżywając prawdę o Kościele jako naszym domu, dostrzegamy coraz częściej, że ten nasz dom jest krytykowany, atakowany, że podważa się lub spłyca jego misję. Oczywiście, w świętym, Chrystusowym Kościele jesteśmy także słabymi ludźmi, grzesznikami, i do tego przyznajemy się publicznie na początku każdej Mszy świętej. Jesteśmy ludem, który się nawraca i oczyszcza, by również w naszym życiu, w naszych postawach i czynach jaśniał blask Chrystusowej Ewangelii.


Natomiast nie możemy pozostawać obojętni wobec niesłusznych oskarżeń i insynuacji, bo podważanie misji i autorytetu Kościoła szkodzi człowiekowi, osłabia jego wiarę, odbiera mu nadzieję. Czasem mamy wrażenie, że ataki na wspólnotę Kościoła w naszej wolnej Ojczyźnie są bardziej przebiegłe i przewrotne niż w czasach komunizmu. Zarzuca się Kościołowi w Polsce, że jest pazerny. Najpierw odebrano mu przed laty dobra, które służyły różnym dziełom miłości, jak szpitalom, hospicjom, szkołom i całej działalności kościelnego Caritas. A teraz podważa się prawo, by Kościół uzyskiwał w różnej formie choć częściową rekompensatę za zagarnięte dobra.


Rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji Narodowej próbuje się osłabić rangę katechezy w polskiej szkole, przerzucając jej finansowanie na samorządy, a więc uważając, że ta forma wiedzy i wychowania jest drugiej kategorii, niekonieczna. A przecież formacji intelektualnej i duchowej młodego pokolenia Polek i Polaków nie może się prowadzić w próżni, odcinając ją od źródeł i od korzeni, z której wyrosła nasza kultura i cywilizacja.


Niestety, czasem Kościołowi szkodzą ci, którzy – choć są jego sługami – uporczywie i nieodpowiedzialnie upowszechniają zdeformowany obraz wspólnoty, a zwłaszcza jej pasterzy.


Bracia i siostry, Kościołem jesteście wy! Kościołem jesteśmy wszyscy. Tworzą go i wierni, i duszpasterze. Niech ataki, z jakimi się spotykamy, pogłębią nasze przywiązanie do Kościoła i niech mobilizują nas do jeszcze większej odpowiedzialności za jego stan, za jego świętość, za jego służbę człowiekowi, rodzinie i całemu społeczeństwu.

5. Dziś rozpoczynamy nowennę do Miłosierdzia Bożego. W tym roku przeżywamy ją w atmosferze peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego do wszystkich parafii Archidiecezji Krakowskiej. Doświadczamy niezwykłych, duchowych owoców tej peregrynacji. Jezus ukrzyżowany i zmartwychwstały, Jezus miłosierny przemawia do naszych sumień i serc. Od Niego możemy się uczyć właściwego spojrzenia na wszystkie nasze sprawy, zwłaszcza te trudne, naznaczone naszym osobistym krzyżem.


Krzyż jest znakiem największej Miłości. Tej Miłości, o której błogosławiony Jan Paweł II mówił, że bez niej „życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu” (homilia, Błonia krakowskie, 10 VI 1979, n. 5). Błogosławiony Papież, który odszedł do domu Ojca siedem lat temu, sam niósł krzyż swej służby i cierpienia do końca. Takiej postawy uczył się od dzieciństwa, również tutaj, na dróżkach kalwaryjskich, które wielokrotnie przemierzał.


Bracia i siostry, my sami, dzisiaj, w Wielki Piątek, możemy się modlić słowami pieśni ułożonej przez księdza Karola Antoniewicza: „Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam. / Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę; / Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam, / Bo na tym krzyżu Boga mego widzę”.


Niech Matka Boża Kalwaryjska uczy nas, jak stać pod krzyżem Jezusa, Jej Syna. Niech uczy nas, jak dźwigać nasz osobisty krzyż, idąc za naszym Panem i Zbawicielem. Niech uczy nas miłowania Kościoła, którego była i jest Matką. Patrząc dzisiaj na Ukrzyżowanego, powiedzmy Mu to, co nam podyktuje wiara i serce. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: