Katedra na Wawelu, Środa Popielcowa, 5 III 2014


Katedra na Wawelu

Środa Popielcowa, 5 III 2014

 Jl 2, 12-18; 2 Kor 5, 20 – 6, 2; Mt 6, 1-6. 16-18

 

 

Bracia i Siostry!

 

1. Dziś, na progu kolejnego Wielkiego Postu w naszym życiu, docierają do nas słowa wypowiedziane przez samego Boga do proroka Joela: „Nawróćcie się do mnie całym swym sercem […]. Nawróćcie się do Pana, Boga waszego!” (Jl 2, 12.13). Dociera do nas wołanie o powrót do źródeł, do korzeni i sensu naszego bytowania na ziemi. W wędrówce do wieczności, bo przecież tym jest nasze doczesne życie, często zamykamy się w sobie, schodzimy z drogi, zapominamy o tym, od Kogo wyszliśmy i do Kogo zmierzamy. A wyszliśmy od Boga, naszego Stwórcy i Pana, i zmierzamy do Niego. W Nim „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). Tylko On może zaspokoić do końca najgłębsze pragnienia ludzkiego serca.

 

Doświadczenie znikomości, ułomności, a także poczucie niewierności i grzechu jest doświadczeniem każdego człowieka przy jego spotkaniu z Bogiem w prawdzie. Takie jest również nasze doświadczenie. Dlatego wsłuchujemy się dziś z przejęciem w wezwanie, byśmy rozdzierali nasze serca, a nie szaty. Bóg nie czeka na nasze zewnętrzne gesty, gdyby na nich miało się wszystko skończyć. On chce mieć dostęp do naszego czystego i hojnego serca, do tego, co w nas najgłębsze. On sam okazuje nam swoje wielkie serce, „bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli” (Jl 2, 13).

 

2. Bracia i Siostry!  Jezus, jak świadczy o tym dzisiejsza Ewangelia, oczekuje od nas wewnętrznej prawości. Bez niej nie zadowoli się On żadną naszą jałmużną, żadną modlitwą i żadnym postem. Słowo jałmużna przypomina nam, że do wieczności nie zmierzamy samotnie. Idziemy z innymi, naszymi braćmi i siostrami, bo jesteśmy dziećmi jednego Boga. Stąd nasz obowiązek i wyzwanie, by nie zamykać się w sobie i dostrzegać zwłaszcza tych, którzy potrzebują naszej pomocy, materialnej i duchowej. Mamy jej udzielać dyskretnie, a nie trąbić jak obłudnicy, którzy tak czynią, aby ludzie ich chwalili. Mamy czynić dobro, bo Bóg jest dobry, bo czynienie dobra jest imieniem miłości, a każda autentyczna miłość jest bezinteresowna, nie jest szukaniem siebie.

 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus piętnuje również obłudę, która może się zakraść do naszej relacji z Bogiem, do naszego życia duchowego, do naszej modlitwy. I znów słyszymy jednoznaczne słowa: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy”, którzy się modlą, „żeby się ludziom pokazać” (Mt 6 5). I stąd zachęta Mistrza: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 6). Taka wewnętrzna przejrzystość jest także warunkiem autentyczności modlitwy, gdy gromadzimy się jako wspólnota uczniów Jezusa, jako Jego Kościół.

 

Za słowem post kryje się wysiłek człowieka pragnącego porządkować swoje życie, starającego się zapanować nad światem swoich potrzeb, żądz, ambicji, oczekiwań i pragnień. Taka postawa, taka rzetelna praca nad sobą jest konieczna, bo serce człowieka jest zranione grzechem. Ono jest chore i trzeba mu pomóc, by odzyskało swoją wolność. Musimy przyznać, że takie spojrzenie jest coraz mniej zrozumiałe w dzisiejszej kulturze hedonizmu, nieograniczonej żądzy posiadania  i opacznego pojmowania wolności. Ale przecież świat budowany na takich egoistycznych zasadach staje się coraz bardziej nieprzyjazny i nieludzki. Staje się światem, w którym zanika nadzieja. Czy chcemy żyć w takim świecie, który zmierza do nikąd?

 

3. Dzisiaj naszą pokorną odpowiedzią jest pochylenie się przed kapłanem, posypującym nam głowę popiołem. Wypowiadane przy tym obrzędzie słowa wydają się surowe: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz”. Taka jest prawda o naszym losie, o naszym przemijaniu. Ale jest to część prawdy, bo nie jesteśmy tylko prochem. Jesteśmy powołani do powstania z martwych i do życia w Bogu. Dlatego też słyszymy dziś wezwanie: „Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię”, bo w niej zawarty jest program życia i miłości na ziemi, otwierający nam bramy do wiecznego królestwa życia i miłości.

 

Tegoroczny Wielki Post ma szczególny charakter. Przygotowujemy się do przeżycia kanonizacji bliskiej nam osoby, dawnego pasterza naszego Krakowskiego Kościoła, który przez całe lata służył Kościołowi i światu jako Następca św. Piotra. Jan Paweł II przypomina nam, że powołanie do świętości nie jest czymś abstrakcyjnym i niedosiężnym. Ona jest w zasięgu ręki, ale wymaga nawrócenia, przejrzystości życia, ofiarnego zaangażowania się w wyznaczone nam przez Opatrzność zadania. Błogosławiony Jan Paweł II bardzo poważnie traktował to wszystko, co było i jest związane z przeżyciem po chrześcijańsku Wielkiego Postu. On sam stale się nawracał, stawiał sobie zadania i cele, pogłębiał swoje życie duchowe, nie oszczędzał się w pracy dla dobra Kościoła. Czyż nie świadczą o tym jednoznacznie jego osobiste notatki „Jestem bardzo w ręku Boga”? Teraz cieszymy się, że jest on już naprawdę w ręku Boga i że Kościół potwierdzi oficjalnie i ostatecznie jego drogę miłości i służby.

 

Prośmy Boga, by Wielki Post 2014 roku pozwolił nam przygotować się do głębokiego przeżycia Paschalnego Misterium, do osobistego spotkania z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem. W Nim jest nasze życie. W Nim nasza nadzieja.

Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: