Katedra Wawelska, Wielki Czwartek, 20.03.2008


Katedra Wawelska, Wielki Czwartek, 20.03.2008 r.
Msza Krzyżma


Czytania: Iz 61, 1-3a. 6a. 8b-9; Ap 1, 4-8; Łk 4, 16-21

 

Wprowadzenie

 

Drodzy Bracia i Siostry,

 

Jesteśmy na Wawelu - w pierwszym, bo najważniejszym kościele Archidiecezji krakowskiej. W Wielki Czwartek, to jest w pierwszy, bo najważniejszy dzień dla kapłanów Nowego Przymierza. Dzień sakramentu Eucharystii. Dzień sakramentu Kapłaństwa. Dzień, w którym Bóg kieruje niezwyczajne słowa do tych, którzy na ołtarzu składają Ofiarę, i do tych, bez których tej Ofiary zapewne by nie było.

Rozpoczynając wielkoczwartkową Mszę Krzyżma świętego pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich zgromadzonych na tej uroczystej Eucharystii. Ze słowem pozdrowienia zwracam się do Ks. Kard. Franciszka i wyrażam mu wdzięczność za aktywny udział w życiu Kościoła krakowskiego. Pozdrawiam Czcigodnych Braci w biskupstwie, obie Kapituły Metropolitalną i Kolegiacką, oraz koncelebrujących kapłanów. Witam ks. Rektora i księży przełożonych oraz ojców duchownych wraz z alumnami naszego Seminarium. Pozdrawiam osoby konsekrowane z męskich i żeńskich zgromadzeń zakonnych. Z radością witam dzieci i młodzież z liturgicznej służby ołtarza: lektorów i ministrantów, scholistki i wierny tej służbie Ruch Światło-Życie.

W naszej wspólnej modlitwie pragniemy wyrazić Bogu wdzięczność za Jezusowy dar odkupienia, uobecniony sakramentalnie w Eucharystii, a także za sakrament kapłaństwa ustanowiony przez Zbawiciela dla służby tej wielkiej tajemnicy wiary.

Pragnę również w czasie tej Mszy św. razem z wami dziękować Bogu za pełnię kapłaństwa i włączenie mnie w grono następców Apostołów przez włączenie rąk, którego dokonał dziesięć lat temu - 19 marca w Bazylice św. Piotra w Rzymie - Ojciec św. Jan Paweł II przy współudziale wielu kardynałów i biskupów, a wśród nich obecnego z nami Ks. Kard. Franciszka Macharskiego. Wyrażam wdzięczność ks. bpowi Janowi, który przypomniał ten moment i złożył mi życzenia w imieniu naszego Kościoła krakowskiego.

Do tej Najświętszej Ofiary przygotujemy się przez odmówienie Jutrzni, porannej modlitwy brewiarzowej, która jest dziękczynieniem Bogu za nowy dzień i powierzeniem się Jego ojcowskiej miłości.

 

 

Homilia

 

Drodzy Bracia i Siostry,

 

1. Duch Pański, który ogarnął proroka Izajasza, nie ma wątpliwości, do kogo i dla kogo jest posłany ten, którego sam Bóg namaścił.

Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę /.../ aby pocieszać wszystkich zasmuconych, by rozweselić płaczących na Syjonie (Iz 61,1b-5).

Duch Pański posyła Izajasza do człowieka, i to do człowieka potrzebującego. Prorok nie mówi, że został posłany do wolnych, zdrowych, mocnych, szczęśliwych i radujących się. Prorok jest posłany do ludzi, którym trzeba pomóc, którzy potrzebują Boskiej pomocy, bo może ludzka jest już niewystarczalna. Bóg doskonale wie, że są wymiary życia, w których tylko człowiek namaszczony, ogarnięty Duchem i posłany przez Boga jest w stanie zamienić płacz w radość, a tragedię w triumf krzyża.

Kapłaństwo jest dla ludzi, jest dla człowieka. To wiemy doskonale. Bo skoro „drogą Kościoła jest człowiek", to drogą kapłana musi być również osoba ludzka, bo co to za kapłan, który nie idzie tą drogą, jaką idzie Kosciół.

Ale nie wystarczy powiedzieć, że kapłaństwo jest dla ludzi. Kapłaństwo jest byciem przede wszystkim dla ludzi potrzebujących. Ja, jako biskup, jako kapłan, umocniony Duchem i namaszczony mocą, mam iść do tych ludzi, którzy potrzebują Boskiej pomocy, bo takiej pomocy od nas ludzie potrzebują! Kapłan nie jest ani od spraw, które nawet ludzie bezbożni mogą załatwić, ani od ludzi, którzy Bożym wsparciem są najmniej zainteresowani!

 

I wielu z nas, a ufam, że zapewne wszyscy, w głębi serca nosi to głębokie Chrystusowe przekonanie, że nie ma większej radości kapłańskiej, jak widok ubogich, którzy przyjęli dobrą nowinę, widok opatrzonych ran serc złamanych, wolności tych, którzy wczoraj jeszcze byli zniewoleni, widok pocieszonych i rozweselonych, którym niedawno niejedna łza spadła na ziemię, zanim została otarta.

Duch Pański posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim (Iz 61,1b).

Kapłan to człowiek w drodze do człowieka potrzebującego, bo Bóg przez nas chce uczynić szczęśliwszym życie tych, którzy Boskiej pomocy potrzebują.

 

2. Ale kapłan nie jest tylko dla ludzi...

Prorok Izajasz mówi: „Wy zaś będziecie nazywani kapłanami Pana, mienić was będą sługami Boga naszego." Po ośmiu wiekach Jan Apostoł powie, że to Chrystus mocą swojej miłości i przez swoją Krew: „uczynił nas królestwem, kapłanami dla Boga i Ojca swojego" (Ap 1,6).

Kapłan jest dla Boga. I na ile będzie dla Boga, na tyle będzie dla człowieka. I nie jest kapłan w jakiejś nieokreślonej relacji do Pana, ale w tej relacji jest on sługą. „Mienić was będą sługami Boga naszego" (Iz 61,6) - mówi Izajasz. I tylko taka forma relacji jest prawdziwym kapłaństwem Chrystusowym, kapłaństwem cierpiącego Sługi Bożego. Bo kto nie jest Sługą Pana, nie może być sługą człowieka. Kto chce rządzić Bogiem, będzie rządził i człowiekiem, a gdzie zaczyna się panowanie nad człowiekiem, tam kończy się kapłaństwo.

W dniu, w którym Chrystus podchodzi do każdego z nas, aby umyć nogi nam, pobrudzonym wszelakimi rodzajami brudów naszej niedoskonałości, zapatrzmy się na Niego, ponieważ On jest doskonałym Sługą. On, który oddał wszystko dla ludzi, ponieważ był cały dla Ojca, w Ojcu i z Ojcem.

 

3. Drodzy Bracia i Siostry,

Pozwólcie na jeszcze jedno słowo o kapłaństwie.

W Nazarecie, w synagodze, po przeczytaniu proroctwa Izajasza, widząc, że oczy wszystkch są w Nim utkwione, Jezus powiedział: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli".

Słowo nie jest na to, by było tylko wypowiedziane, proroctwo nie jest po to, by było tylko przekazywane. Bóg nie mówi, by powiedzieć, ale by wypełnić.

Jeśli ksiądz jest Sługą Pana i jeśli jego kapłaństwo jest dla ludzi potrzebujących, będzie on w stanie powiedzieć: „tu i teraz spełniają się takie oto Boże słowa". Świat nie potrzebuje kapłanów, którzy będa historykami Bożego Słowa, którzy mniej lub bardziej będą opowiadać o wydarzeniach, co miały miejsce dawno temu i wcale nie tak blisko. Kapłan mocą Bożego Ducha, którego ma w sobie niezależnie od wieku i stanowiska, jest w stanie powiedzieć: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli" (Łk 4,21).

 

Nie tylko ludzie, do których jesteśmy posłani, ale i my sami potrzebujemy tej świętej wiary, która widzi, że Bóg działa tu i teraz, że Jego słowo wypełnia się na naszych oczach, że w dzisiejszym Kościele Jezus przemawia z taką samą mocą, jak w synagodze Kafarnaum, a Bóg działa z taką samą siłą, jaka powaliła straż przy Jezusowym Grobie i ze świata zmarłych wyprowadziła do życia cały rodzaj ludzki.

Wsłuchujmy się coraz bardziej w Boże Słowo i bądźmy coraz bardziej wrażliwi na ludzkie serca, by mówić bez wahania do tych, którzy ciągle jeszcze mają swe oczy utkwione w głoszących Chrystusa.

 

4. Dotąd słowo było o kapłanach. Jest jednakże jeszcze ktoś, o kim nie można milczeć dzisiaj, ktoś kto znalazł miejsce także w dzisiejszej Ewangelii.

Św. Łukasz notuje, że był ktoś, kto podał księgę Jezusowi, a kiedy Pan skończył czytać, oddał ową księgę czy raczej zwój, jakich wówczas używano, człowiekowi, którego Ewangelia nazywa sługą. Ten anonimowy synagogalny sługa, pomocnik, wykonuje pracę, która na pierwszy rzut oka zdaje się być niewielka, ale bez której nie sposób sobie wyobrazić sprawne funkcjonowanie zgromadzenia Bożego.

Patrząc na owego sługę z synagogi Kafarnaum, trudno nie zobaczyć w nim ministrantów, lektorów, scholistki, organistów, kościelnych i tych wszystkich, bez których nie można mówić o pełnym wymiarze liturgicznego zgromadzenia. Kto zna dobrze również Ruch Światło-Życie, nie ma żadnych watpliwości, że jawi się on w historii Kościoła, zwłaszcza Polskiego, a tym bardziej Kościoła krakowskiego ostatnich dziesiątek lat, jako ów sługa, który na różne sposoby ułatwiał i ułatwia Chrystusowi przemawianie w dzisiejszym Kościele.

Drogie dzieci i droga Młodzieży!

W dniu, w którym po raz pierwszy w historii świata zostały wypowiedziane słowa: „To jest moje Ciało", „To jest moja Krew", chcę wam podziękować w imieniu wszystkich kapłanów za to, że jesteście blisko ołtarza. Niech nikt ani nic nie oddali was od tego miejsca w Kościele, w którym Chrystus przychodzi do ludzi pod postaciami chleba i wina! Niech wraz z wiekiem rośnie w was żarliwość o Służbę Bożą! A każdą okazję bycia pomocnymi w Zgromadzeniu Liturgicznym poczytujcie sobie za wielki dar! Bo czyż nie jest największą dumą i najszlachetniejszym honorem człowieka być obecnym tam, gdzie jest obecny Bóg?

Drodzy kapłani celebrujący Najświętsze Tajemnice!

Dziś trzeba - i jest to wielką radością - powiedzieć wam wszystkim i każdemu z osobna: Dziękuję! Dziękuję, że jesteś kapłanem Kościoła krakowskiego!

 

Drodzy pomocnicy w składaniu Najświętszej Ofiary!

Dziś mówią wam wszyscy kapłani: Dziękujemy! Dziękujemy, że jesteście obecni!

Na Wawelu. Przy katedralnym ołtarzu. W dzień kapłaństwa. W dzień Eucharystii. Dziękując za łaskę bycia blisko ołtarza, prośmy Chrystusa gorąco, byśmy nigdy nie zostawili tego miejsca, w którym Bóg staje się najbliższy człowiekowi; byśmy nigdy nie zamienali tego miejsca na ołtarz własnych pragnień i ambicji, gdzie Bóg schodzi na drugi plan, a drugi człowiek przestaje być bratem; byśmy w pokorze sług Pańskich do ostatniego dnia naszego życia wołali z głębi serca:

 

Przystępuję do ołtarza Bożego,
Do świętej przystępuję służby.
Chcę ją dobrze pełnić.


Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: