Kraków, Św. Anna, 13 XII 2009 Msza św. dla małżeństw



Kraków, Św. Anna, 13 XII 2009
Msza św. dla małżeństw
Czytania: So 3, 14-18a; Flp 4, 4-7; Łk 3, 10-18


Bracia i Siostry!

1. Trzecia Niedziela Adwentu to niedziela radości. Podczas oczekiwania na przyjście Pana podejmujemy różne zobowiązania. Przede wszystkim przygotowujemy nasze serca. Odnawiamy się wewnętrznie. Oczyszczamy naszą wyobraźnię, nasze pragnienia, nasze nadzieje. Staramy się uporządkować cały rozległy obszar naszych relacji z Bogiem i z bliźnimi. Ale czekamy na przeżycie radosnego wydarzenia przyjścia na świat Syna Bożego, który stając się jednym z nas, odmienił nasz los wyprowadzając nas z krainy grzechu i śmierci i wprowadzając nas w obszar swojego królestwa życia i miłości.


Dziś Kościół sięga do starotestamentalnej Księgi proroka Sofoniasza, aby dotrzeć do źródeł radości. Te źródła tkwią w zamyśle wszechmogącego Boga, który pragnie zbawić swój lud i zapewnić mu życie, które nie będzie miało końca.
Źródłem radości jest fakt, że Bóg jest pośród nas. Usłyszeliśmy bowiem: „Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, który daje zbawienie" (So 3, 17). Bóg naprawdę jest obecny pośród wszystkich codziennych trudności i spraw życia ludzkiego, a także życia małżeńskiego i rodzinnego. On jest Mocarzem. On jest zdolny wszystkie te sprawy uleczyć, umocnić i wyprowadzić z nich dobro i miłość.

 

2. W trzecią Niedzielę Adwentu spotykamy się z niezwykłą postacią Jana Chrzciciela, który wzywa przychodzące do niego tłumy do nawrócenia. Wzywa do solidarności, która może i powinna wyrazić się w życiu codziennym, w zwykłej trosce o elementarne potrzeby bliźniego. "Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni" (Łk 3, 11). Jan Chrzciciel wzywa również do elementarnej sprawiedliwości, odpowiadając na pytania celników i żołnierzy: „A my, co mamy czynić?" (Łk 3, 14). Poucza ich, by wypełniali uczciwie swoje obowiązki i nie ciemiężyli ludzi.

 

3. Dzisiaj, w adwentowym klimacie oczekiwania na przyjście Pana, małżonkowie mogą zadać Janowi Chrzcicielowi, a także sobie, następujące pytanie: „Cóż mamy czynić?" Jak mamy żyć? Jak mamy pozostać wiernymi naszej miłości i naszemu powołaniu? Jak mamy podążać za Jezusem Chrystusem w konkretnej sytuacji naszego życia? Jak mamy składać o Nim świadectwo?
Odpowiedź nie jest łatwa. Spróbujmy ją wspólnie sformułować. Drodzy małżonkowie, powtórzmy pytanie: co macie czynić? Przede wszystkim pozostańcie wierni miłości, którą sobie ślubowaliście. Wasza przysięga wielokrotnie poddana jest próbie. Sami o tym dobrze wiecie. Wiecie o codziennych pokusach i zniechęceniach. Permisywne środowiska zachęcają was, byście zapomnieli o przysiędze. Zachęcają was, byście szukali swojego osobistego szczęścia na łatwych drogach egoizmu i niewierności


Co macie czynić? Druga odpowiedź brzmi: pozostańcie otwarci na życie. To wasze podstawowe powołanie. Wasza małżeńska i rodzinna wspólnota ze swojej definicji jest podstawową wspólnotą życia. W niej rodzi się i wzrasta każdy człowiek. W niej wzrasta i odnawia się Naród i Kościół. Dlatego starajmy się otoczyć troską życie od poczęcia aż do naturalnej śmieci. W tym sprawdzi się w sposób najgłębszy nasza wierność Ewangelii życia i miłości.


Co macie czynić? Nie pozostawajcie sami ze swoimi trudnościami i problemami. Budujcie wasze małżeństwo i rodzinę na Skale, którą jest Jezus Chrystus. Tylko On może być waszym ostatecznym punktem odniesienia. Tylko On może umacniać waszą miłość. Tylko On może was podtrzymywać w trudnościach i kłopotach. Pamiętajcie o codziennej modlitwie w waszych rodzinach. Pamiętajcie o niedzielnej Eucharystii. Pamiętajcie o tym, by wasze dzieci dostrzegły żar waszej wiary pośród wszystkich napięć i trudności waszych codziennych zmagań.

 

4. Drodzy bracia i siostry, cieszę się, że w ramach wizytacji kanonicznej parafii św. Anny spotykam się z jej żywą tkanką, jaką są małżeństwa i rodziny. To wy stanowicie fundament tej wspólnoty parafialnej. Umacniajcie jej więzi w środowisku wielkomiejskim.


Wiemy, jak bardzo na sercu leżało dobro małżeństw i rodzin kardynałowi Karolowi Wojtyle. To było szczególne pole jego duszpasterskiej pasji. On to swoje krakowskie doświadczenie przeniósł na grunt Kościoła powszechnego.
Spotykając się z rodzinami podczas Jubileuszu Roku 2000, wprowadzającego nas w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa, mówił o oblubieńczym związku mężczyzny i kobiety oraz o życiu rodziny. Mówił o fundamencie tej podstawowej i otwartej na życie rzeczywistości. „Fundamentem tym jest wspólnota. Istota ludzka nie jest stworzona do samotności, nosi w sobie powołanie do relacji z innymi, zakorzenione w jej naturze duchowej. Na mocy tego powołania człowiek rozwija się w takiej mierze, w jakiej nawiązuje relacje z innymi, odnajdując się w pełni poprzez «bezinteresowny dar z samego siebie»". Człowiek „potrzebuje więzi międzyosobowych sięgających głęboko do jego wnętrza, wyrażających całkowicie bezinteresowny dar z siebie. Pośród takich więzi fundamentalne znaczenie mają relacje między małżonkami oraz między rodzicami i dziećmi. Cała ogromna sieć ludzkich relacji rodzi się i nieustannie odradza dzięki tej więzi, poprzez którą mężczyzna i kobieta uznają, że są dla siebie nawzajem stworzeni, i postanawiają połączyć swoje drogi, tworząc jedną wspólnotę życia" (15 X 2000, n. 2). Oto w jak szerokiej perspektywie widział Jan Paweł II małżeństwo i rodzinę.

 

5. Niech na naszych adwentowych drogach towarzyszy nam Matka Jezusa, Maryja Dziewica. Ona zgodziła się zostać matką Syna Bożego. Ona zawierzyła Bogu bez reszty. Ona oddała się całkowicie sprawie swojego Syna i sprawie człowieka. Niech Jej przykład i Jej wstawiennictwo umacnia nasze małżeństwa i rodziny, by były wspólnotami dobra, miłości i solidarności. Niech towarzyszy nam wspaniała postać Jana Chrzciciela, który przygotowywał i prostował drogi Panu do ludzkich serc. Podejmijmy to jego posłannictwo i przygotujmy Bogu ścieżki do naszych rodzin, do naszych chrześcijańskich małżeństw, do naszych serc. Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: