Ludźmierz, 15 VIII 2014


Ludźmierz, 15 VIII 2014

 

 

Drodzy Pielgrzymi, Bracia i Siostry!

 

1. „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim” (Łk 1, 46). Każdy z nas mógłby dziś podpisać się pod tymi słowami Maryi, bo my sami mamy za co wielbić Boga i dziękować Mu całym sercem. My sami radujemy się dzisiaj, a „przyczyną naszej radości” jest właśnie Ona – „wielka Matka Boga, Jezusa Chrystusa”, która „otrzymała jako najwspanialsze zwieńczenie swych przywilejów dar wolności od zepsucia cielesnego, i podobnie jak Syn, po zwycięstwie nad śmiercią, została z ciałem i duszą wzięta do chwały niebios, by tam zajaśnieć jako Królowa zasiadająca po prawicy swego Syna, «nieśmiertelnego Króla wieków»”. Tak stwierdził papież Pius XII, ogłaszając w 1950 roku dogmat o wzniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.


Ogłaszając ten dogmat, Ojciec Święty powoływał się na opinie znakomitych Ojców i doktorów Kościoła. Jeden z nich, św. Jan Damasceński, pisał żarliwie już w VIII wieku: „Wypadało, aby Ta, która wydając na świat Zbawiciela, zachowała nieskalane dziewictwo, także po śmierci pozostała nietknięta skażeniem ciała. Wypadało, aby Ta, która w swym łonie nosiła Stwórcę, jako Dziecię, została przyjęta do Boskich przybytków. Wypadało, by Oblubienica Ojca zamieszkała w niebieskich komnatach. Wypadało, aby Matka, która patrzyła na Syna swego przybitego do krzyża i której serce przeszył miecz boleści, oszczędzony Jej w chwili wydania na świat Zbawiciela, oglądała Go królującego wraz z Ojcem w niebie. Wypadało, aby Matka Boga miała wszystko to, co należy do Jej Syna, aby jako Matka i Służebnica Boga była czczona przez wszystkie stworzenia”. Oto uzasadnienie i powód naszej radości!

 

Liturgia Kościoła sięga dziś do Księgi Apokalipsy, której natchniony autor, św. Jan, dostrzega „wielki znak na niebie: Niewiastę obleczoną w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (por. Ap 12, 1). Cały kosmos uczestniczy w chwale Bogarodzicy Maryi, a my wraz z Nią uczestniczymy w ostatecznym zwycięstwie Jej Syna nad mocami zła, grzechu i śmierci. Ona sama w tym zwycięstwie, w Bożych planach zbawienia, odegrała niepowtarzalną rolę.

 

2. Jest jeszcze jeden powód naszej dzisiejszej radości. Wniebowzięcie Maryi zapowiada także nasze „wzięcie” do nieba, bo przecież ono jest ostatecznym kresem naszego ziemskiego pielgrzymowania. Człowiek nie jest przypisany do ziemi! Horyzont jego nadziei dotyka nieba i wieczności. Nasze obecne życie, z jego pracami, trudami i cierpieniami, z jego radościami, marzeniami i nadziejami, jest tylko małym fragmentem nieskończenie większej rzeczywistości. Zostaliśmy bowiem stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a więc zostaliśmy powołani do życia, które się nigdy nie skończy, i będziemy uczestnikami radości, której nikt i nic nie zmąci, ponieważ – jak czytamy w Apokalipsie (por. Ap 21, 4) – Bóg otrze z ludzkich oczu „wszelką łzę, i śmierci już nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już nie będzie”.

 

Naszą nadzieję, związaną z Wniebowzięciem Maryi, umacniają dziś słowa św. Pawła, które odczytaliśmy z jego Pierwszego Listu do Koryntian. Ostatecznym fundamentem naszej nadziei, wszelkiej ludzkiej nadziei, jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. On bowiem – jak pisze Apostoł – „zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. […] I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa” (1 Kor 15, 20. 22-23).

 

Maryja należała całkowicie do Chrystusa, jak nikt inny przed Nią i jak nikt inny po Niej. I dlatego jako pierwsza po Jezusie Chrystusie została wzięta do nieba. Jej wyniesienie, Jej triumf i zwycięstwo nad śmiercią zapowiada także nasze ostateczne zwycięstwo, nasze wyniesienie do życia w Bogu na wieki, w Jego królestwie. Taki jest głęboki sens oczekiwania naszej „kolejności” do nieba. To najważniejsza i najpiękniejsza „kolejka”, w jakiej stoimy. To „kolejka” całego naszego życia, w której jednak nie stoimy bezczynnie, bo jest ona czasem czynienia dobra, czasem wiary, nadziei i miłości. Obyśmy w niej wytrwali do końca, oczekując na ostateczne spotkanie z Bogiem, twarzą w twarz.

 

3. Dzisiejsze święto Maryi przeżywamy w miejscu, które ona sobie szczególnie upodobała. Wzruszająca jest historii obecności Maryi w Ludźmierzu, w tym przepięknym zakątku górskiej krainy, do którego od wieków pielgrzymuje wierny lud zamieszkujący tę ziemię. Po Zwiastowaniu Maryja również udała się w góry, by pomóc swej krewnej oczekującej w podeszłym wieku narodzin dziecka. Maryja nie pospieszyła do Elżbiety sama. Nosiła już w swoim niepokalanym łonie Jezusa, Syna Bożego. Dlatego tak wzruszające było spotkanie tych dwóch matek, a Maryi to spotkanie posłużyło, by wreszcie wypowiedzieć to, co przeżywała w swym sercu, nosząc w sobie przeogromną Tajemnicę.

 

W Ludźmierzu, jak zawsze, Maryja prowadzi nas do Jezusa, bo to On jest jedynym Zbawicielem świata. On jest naszym Panem. On jest naszą drogą, prawdą i życiem. On jest naszą ostateczną nadzieją. Tutaj Maryja mówi nam to samo, co powiedziała do sług w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Mówi o tym z całym przekonaniem, bo to Ona była pierwszą uczennicą swego Syna. Ona przyjmowała niepokalanym, otwartym sercem słowo Boże. Ona pełniła wolę Najwyższego. Ona stała pod krzyżem do końca. Ona została Matką pierwotnego Kościoła – wspólnoty uczniów Jej Syna.

 

4. Szczególnym pielgrzymem ludźmierskim był Karol Wojtyła. On jako pasterz Kościoła Krakowskiego przygotował koronację Ludźmierskiej Pani. To był wyraz jego miłości i przywiązania do Niej. W ubiegłmy roku przeżywaliśmy złoty jubileusz tego wydarzenia. Wspominaliśmy moment, w którym złote papieskie korony włożył na skroń Maryi i Jej Syna Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, a obok niego stał młody biskup Karol, wówczas wikariusz kapitulny naszej Archidiecezji. Przypomnijmy jeszcze raz jego słowa wypowiedziane po koronacji 15 sierpnia 1963 roku: „rozpoczęło się Jej [Maryi] Królowanie w naszych duszach, w myślach, słowach i uczynkach, w małżeństwie, w życiu rodzinnym i wychowaniu dzieci, w obyczajach młodzieży, w pracy na polu, w warsztatach, biurach czy fabrykach – we wszystkim wreszcie, czego tknie człowiek wierzący i prawdziwy czciciel Maryi”.

 

Czy młody biskup mógł wtedy przypuszczać, że pokłoni się Królowej Podhala jako Biskup Rzymu, namiestnik Chrystusa na ziemi? Zachowujemy w pamięci pierwsze spotkanie Ojca Świętego z Panią Ludźmierską na lotnisku w Nowym Targu, 8 czerwca 1979 roku, i wypowiedziane wtedy jego słowa: „Bóg wam zapłać, żeście na to dzisiejsze spotkanie przynieśli tutaj Matkę Boską Ludźmierską. […] Matka Boska zawsze jest podobna do ludzi ze swojego domu. Kiedy […] patrzyłem w Meksyku na Matkę Boską z Guadalupe, Matkę Boską Indian, przychodziła mi na myśl najbardziej Matka Boska Ludźmierska, bo to taka prawdziwa gaździna podhalańska”.

 

Ale Jan Paweł II chciał się pokłonić Królowej Podhala w miejscu, gdzie i skąd stale króluje, a więc w Ludźmierzu. Doszło do tego, jak wiemy, dopiero 7 czerwca 1997 roku. W rozważaniu w czasie modlitwy różańcowej powiedział wtedy: „przychodzimy do Pani Ludźmierskiej, Gaździny Podhala. A jest to miejsce jak najbardziej godne tego, by dziś stało się sanktuarium, w którym jednoczą się wierni całego świata wraz z papieżem na modlitwie różańcowej. Już bowiem prawie od sześciuset lat kolejne pokolenia Podhalan i wiernych z całej Polski oddają tutaj hołd Matce Boga. A ta cześć Maryi nierozerwalnie łączy się z różańcem. Lud podhalański, który odznacza się prostą i głęboką wiarą, zawsze miał poczucie tego, jak wspaniałym źródłem życia duchowego może być modlitwa różańcowa. Od wieków z różańcem w ręku przychodzili tu pielgrzymi różnych stanów, rodziny i całe parafie, aby od Maryi uczyć się miłości do Chrystusa”.

 

Te słowa były uznaniem, były zachętą do modlitwy różańcowej, ale stanowią one także stałe wyzwanie i zadanie dla wszystkich zamieszkujących Podhale. Uczyć się od Maryi miłości do Chrystusa to znaczy postawić Go w centrum życia. To znaczy być człowiekiem modlitwy i pracy. To znaczy żyć Eucharystią, bo żyje nią – jak mawiał Jan Paweł II – cały Kościół. Kochać Chrystusa to znaczy zachowywać Jego przykazanie miłości w sferze życia osobistego, rodzinnego, zawodowego i społecznego. To codzienne wyzwanie i w jakiejś mierze sprawdzian naszej wierności Ewangelii.

 

5. Ojciec Święty powiedział także w Ludźmierzu: „Z podziwem patrzę na to sanktuarium, które tak się rozrosło i wypiękniało. Jest to znak waszego oddania i ofiarności. Jest to wasz dar dla Maryi, ale i dla pielgrzymów, którzy tu przybywają. Trzeba, aby dziś papież — ludźmierski pielgrzym — podziękował wam w imieniu ich wszystkich za waszą gościnność” (n. 3).

 

Przypominam te słowa dzisiaj, gdy mijają trzy miesiące od przedwczesnej śmierci jakże zasłużonego ks. prałata Tadeusza Juchasa, proboszcza i kustosza sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej. To on przyjmował tutaj świętego Jana Pawła II. Wizyta papieska była mocnym akcentem i w pewnym sensie ukoronowaniem wielkiego zaangażowania, ogromnej pracy i nadzwyczajnych zasług dla Sanktuarium tego gorliwego kapłana. Przyczynił się on w poważnym stopni do rozszerzenia kultu i nabożeństwa do Matki Bożej Ludźmierskiej w środowiskach Polonii za oceanem, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych Ameryki i Kanadzie. Jeszcze w ubiegłym roku przeżywaliśmy ze świętej pamięci księdzem Tadeuszem jubileusz koronacji. Dziś polecamy jego świetlaną duszę miłosiernemu Panu w nadziei, że również z wysoka czuwa nad ludźmierskim sanktuarium. Jednocześnie wspieramy modlitwą nowego proboszcza i kustosza, ks. Kazimierza Klimczaka, aby przejął to wielkie duchowe dziedzictwo i rozwijał je na większą chwałę Bożą i cześć Najświętszej Dziewicy.

 

6. W tym roku w sposób szczególny dziękujemy w Ludźmierzu za kanonizację Jana Pawła II. To wielki dar dla całego Kościoła powszechnego. On przybliżył nam wszystkim ideał świętości, która nie jest powołaniem tylko dla niektórych wybranych, ale dla całego świętego ludu Bożego, za który Jezus Chrystus przelał krew. Świętość możemy i powinniśmy realizować na co dzień, a nie od święta. Kościołowi potrzeba świętych małżonków, tworzących rodziny otwarte na życie, wspierające się, wychowujące nowe pokolenie Polek i Polaków przywiązanych do wiary ojców. Kościołowi potrzeba uczciwych pracowników, kompetentnych nauczycieli i lekarzy, mądrych prawodawców i polityków, troszczących się bezinteresownie o dobro wspólne na wszystkich szczeblach władzy.

Niech wzniesie się dziś stąd do nieba nasza żarliwa modlitwa za wszystkich mieszkańców tej uroczej krainy, za wszystkich gości szukających tu wytchnienia, za naszych rodaków, którzy wyjechali z Polski za chlebem. Prośmy o pokój dla naszego niespokojnego świata, zwłaszcza na Ukrainie. Módlmy się za wszystkich chrześcijan prześladowanych okrutnie na świecie, zwłaszcza w Iraku i w Syrii. Módlmy się za Papieża Franciszka, by umacniał braci w wierze i pomagał Kościołowi trzeciego tysiąclecia wypływać na głębię wiary, nadziei i miłości.

 

Matko Boża Ludźmierska,

Wniebowzięta Pani,

Tobie powierzamy wszystkie nasze sprawy.

Otaczaj nas swą macierzyńską opieką.

Prowadź nas do Jezusa, swego Syna,

byśmy Mu pozostali wierni

i służyli ofiarnie w Jego Kościele.

Pani Ludźmierska, Królowo Podhala,

Wstawiaj się za nami u tronu Najwyższego.

Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: