MSZA ŚW. DLA NSZZ „SOLIDARNOŚĆ" KATEDRA WAWELSKA, 25 V 2010


 

Czytania: Mdr 3, 1-6. 9; J 12, 23-26


Wprowadzenie


Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność" jest dzisiaj - poprzez swoich przedstawicieli - obecny w Katedrze Wawelskiej. Gromadzi nas tutaj szlachetne, płynące z potrzeby serca pragnienie. Chcemy modlić się i sprawować Najświętszą Ofiarę za duszę świętej pamięci Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii oraz za wszystkich, którzy zginęli 10 kwietnia w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem.

 

Witam Pana Przewodniczącego Komisji Krajowej i jej członków. Witam Pana Przewodniczącego Zarządu Regionu Małopolska i jego członków. Witam poczty sztandarowe i przedstawicieli Związku Zawodowego „Solidarność" z całej Polski. Witam wszystkich zebranych dziś na Wawelskim wzgórzu.

 

Niech nas zjednoczy solidarna modlitwa w intencji tych, którzy odeszli pełniąc służbę dla społeczności. Niech to będzie znak naszej wdzięczności. Polecajmy Bogu także tych, którzy ucierpieli i nadal cierpią z powodu katastrofalnej powodzi w naszym kraju. Polecajmy Panu wszystkich ludzi pracy, także bezrobotnych i zmagających się na co dzień z trudami życia.

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

1. Przeżycia ostatnich dwóch miesięcy stanowią trudne doświadczenie dla nas wszystkich. W siódmym dniu Oktawy Wielkiej Nocy, w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego, rozegrała się tragedia pod smoleńskim niebem o niewyobrażalnych rozmiarach. Zginął Prezydent Rzeczypospolitej, a wraz z nim dziewięćdziesięciu pięciu naszych sióstr i braci, pełniących odpowiedzialne funkcje w życiu społecznym i politycznym. Przez dwa tygodnie byliśmy świadkami kolejnych pogrzebów ofiar katastrofy w różnych regionach Polski. Jednoczyliśmy się na modlitwie za zmarłych. Byliśmy blisko ich rodzin i przyjaciół. Czuliśmy, że pomimo codziennych sporów i napięć, towarzyszących zmaganiom o właściwy kształt życia naszego narodu, przecież i przede wszystkim stanowimy wspólnotę wiary i nadziei, języka i kultury, dobra i solidarności. Jednoczyło nas nieszczęście i skupiało ono naszą uwagę na tym, co naprawdę istotne i ważne w życiu człowieka, w jego jakże kruchej egzystencji.

 

Od kilkunastu dni stawiamy czoło innemu doświadczeniu. Na rozległych obszarach naszego kraju niszczycielskie wody zabierają ludziom dorobek całego życia, niszczą ich domy, gospodarstwa, warsztaty pracy, pola i drogi. Przychodzi na myśl błagalna modlitwa Psalmisty: „Wybaw mnie, Boże, bo woda mi sięga po szyję. Ugrzęzłem w błotnej topieli i nie mogę znaleźć oparcia. Trafiłem na wodną głębinę i nurt mnie porywa ze sobą" (Ps 69 [68], 2-3). Bóg wsłuchuje się w nasze modlitwy i nie milczy. Nieszczęście budzi odzew i wyzwala pokłady dobra w ludzkich sercach. Z wdzięcznością myślimy o wszystkich, którzy spieszą z pomocą ofiarom powodzi.

W świetle trudnych doświadczeń cierpienia i śmierci pochylamy się nad zagadką ludzkiego losu. Szukamy odpowiedzi. Jako uczniowie Jezusa Chrystusa znajdujemy tę odpowiedź w słowie Bożym.

 

2. Uderzają nas słowa, które odczytaliśmy z Księgi Mądrości. Tchną one niezwykłą pewnością i nadzieją: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich jest pełna nieśmiertelności" (por. Mdr 3, 1. 3-4). Słowa te odsłaniają przed nami prawdziwy, pełny horyzont ludzkiego życia. To horyzont wieczności. To horyzont życia, które nie ma kresu. Nasza ziemska wędrówka jest tylko niewielkim etapem w drodze do rzeczywistości, którą nazywamy Bożym królestwem miłości i pokoju. Dobrze jest mieć przed oczyma tę ostateczną perspektywę, również wtedy, gdy angażujemy wszystkie nasze siły, aby budować sprawiedliwy i solidarny świat.

 

„Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę" (Mdr 3, 6). Również te słowa z Księgi Mądrości pozwalają nam wniknąć w głęboki sens trudnego doświadczenia cierpienia i śmierci. W tyglu ludzkich trudów i cierpień wytapia się szlachetny kruszec. To kruszec miłości i solidarności. To kruszec służby bliźnim. To kruszec daru, jaki z naszego życia możemy uczynić dla innych, i ostatecznie dla naszego Pana i Stwórcy. Ten kruszec przetrwa wszystkie katastrofy i ideologie. Z tym kruszcem staniemy kiedyś przed Panem życia.

 

3. W poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania pomaga nam zawsze Ewangelia, bo to właśnie ona jest dobrą, pocieszającą nowiną, która dociera do nas w chwilach trudnych. Pan Jezus posługuje się bardzo prostym obrazem ziarna pszenicy, aby odsłonić głęboki sens swojej odkupieńczej męki i śmierci i równocześnie nadać sens ludzkim trudom i ludzkiemu umieraniu. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity" (J 12, 24). Obraz obumierającego ziarna ilustruje paradoks prawdziwego życia i prawdziwej miłości. Nasze życie stanowi wartość. Możemy się zamknąć w sobie z tą wartością, i wtedy staje się ona jałowa. Nie przynosi owocu. Taka jest logika egoizmu. Ale możemy i powinniśmy wybrać inną drogę, inną logikę: możemy uczynić z naszego życia dar dla innych. Tracąc życie dla innych, czyli kochając i służąc, zaczynamy w pełni żyć, poszerzając obszary dobra i miłości w naszym świecie.

 

W sposób szczególny Jezus uwrażliwiał nas na miłość i solidarność z ubogimi, chorymi, cierpiącymi, pozbawionymi wolności, zepchniętymi na margines społeczeństwa. Ich wszystkich nazywał swoimi „braćmi najmniejszymi" i utożsamiał się z nimi, mówiąc wprost: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).


4. Drodzy bracia i siostry, wszyscy wiemy, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność" powstał w obronie człowieka krzywdzonego, pozbawianego praw. Wasz Związek powstał w obronie godności narodu zniewalanego, dezintegrowanego, pozbawianego godności i prawa do życia w suwerennym państwie. Wasz Związek powstał w obronie naszej kultury narodowej, dla przywrócenia prawdy i sprawiedliwości społecznej. Powinniśmy pamiętać i przekazywać młodemu pokoleniu pamięć o historycznych zasługach „Solidarności", która przecież była u początku przemian społeczno-politycznych w Polsce, a więc i konsekwentnie w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj w sposób szczególny pamiętamy o świętej pamięci Prezydencie Rzeczypospolitej Lechu Kaczyńskim i tych, którzy z nim zginęli półtora miesiąca temu, a którzy walczyli przed laty o wolną od totalitarnej ideologii Polskę i świat.

 

Dzięki zrywowi „Solidarności", pisanej dużą i małą literą, już od dwóch dziesięcioleci możemy żyć w wolnym kraju. Ale tę wolność, zwłaszcza wewnętrzną, musimy zdobywać i chronić codziennie przed egoizmem, małostkowością, kierowaniem się partykularnymi interesami. Wolność jest trudnym darem, bo jest jednocześnie zadaniem. Dzisiaj Polsce potrzebna jest „Solidarność", bo zawsze, w każdych warunkach będą ludzie cierpiący, bezbronni, zepchnięci na margines społeczeństwa, szukający oparcia i domagający się dla siebie słusznych praw.

 

Jakże tutaj, w Wawelskiej Katedrze, nie przypomnieć znanych słów Jana Pawła II, wielkiego sprzymierzeńca i obrońcy „Solidarności". Wypowiedział je w Gdańsku w 1987 roku i pozostawił jako swoje dziedzictw: „«Jeden drugiego brzemiona noście» - to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność - to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej - rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód «walka» - choćby w znaczeniu walki klas - to bardzo łatwo drugi, czy drudzy pozostają na „polu społecznym" przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia - z którymi wspólnie należy obmyślać, jak «dźwigać brzemiona». «Jeden drugiego brzemiona noście»" (12 VI 1987, n. 7).

 

5. Kościół stara się towarzyszyć sprawom życia gospodarczego, społecznego i politycznego, bo przecież człowiek jest drogą Kościoła (por. Redemptor hominis, 14). Kościół czyni to na swój sposób, inspirując, dzieląc się doświadczeniem, formując sumienia, dzieląc się mądrością i światłem prawdy zawartym w słowie Bożym, udostępniając przystęp do sakramentów - źródeł Bożej łaski i miłości. W tym sensie wszyscy jesteśmy i powinniśmy być solidarni ze sprawami człowieka i jego losu.

 

W swojej ostatniej encyklice Caritas in veritate Ojciec Święty Benedykt XVI pisał: „Bez Boga człowiek nie wie, dokąd zmierza, i nie potrafi nawet zrozumieć tego, kim jest. Wobec olbrzymich problemów rozwoju narodów, które niemal zmuszają nas do zniechęcenia i rezygnacji, przychodzi nam z pomocą słowo Pana Jezusa Chrystusa, który uświadamia nam: «Beze Mnie nic nie możecie uczynić» (J 15, 5), i dodaje odwagi: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20). Wobec ogromu pracy, którą trzeba wykonać, podtrzymuje nas wiara w obecność Boga przy tych, którzy gromadzą się w Jego imię i pracują dla sprawiedliwości" (n. 78).

 

Ta wiara inspirowała i pomagała tym, którzy pięćdziesiąt lat temu bronili Krzyża Nowohuckiego. Bronili swojej wiary. Bronili swojej godności i prawa do wolności religijnej. Wiedzieli, że tylko ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan nadaje ostateczny sens ich życiu i pracy, ich trudom i radościom. Dlatego powiedzieli „nie" systemowi, który chciał budować świat bez Boga, bez wartości, a więc świat nie dla człowieka.

 

Życzę Związkowi Zawodowemu „Solidarność", aby pozostał wierny korzeniom, z których wyrastał. Były to i są korzenie chrześcijańskie, ewangeliczne. Życzę wam, abyście w waszych staraniach o budowanie sprawiedliwego i solidarnego społeczeństwa w naszej Ojczyźnie kierowali się prawdą w miłości i miłością w prawdzie. Życzę wam, aby dobro i godność człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, stanowiły wartość, która inspiruje wasze zamierzenia i działania. Bóg okazał solidarność z człowiekiem, przychodząc na ziemię i stając się jednym z nas. My sami bądźmy solidarni z Bogiem, z Jego planem ocalenia naszego losu, byśmy już tu na ziemi budowali Jego królestwo pojednania, miłości i pokoju. Amen.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: