Msza święta na 25-lecie parafii, Kraków- Dąbie


Msza święta na 25-lecie parafii św. Stanisława BM - Kraków-Dąbie
2. Niedziela Adwentu B

Czytania: Iz 40,1-5.9-11; 2 P 3,8-14; Mk 1,1-8


Wprowadzenie

 

Drodzy Bracia Kapłani,
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie!

 

W drugą niedzielę Adwentu zgromadziliśmy się na uroczystej Eucharystii, by wyśpiewać wszechmogącemu Bogu pieśń uwielbienia i wdzięczności za wszystko, co uczynił we wspólnocie parafialnej św. Stanisława, biskupa i męczennika, w Krakowie-Dąbiu w ciągu 25 lat jej istnienia.
Pozdrawiam całą parafię, wszystkich uczestniczących w tej Mszy świętej, a także chorych i osoby w podeszłym wieku, którzy nie mogli tu przyjść, ale duchem są z nami. Słowem pozdrowienia obejmuję ks. proboszcza Stanisława i księży Wikariuszy oraz kapłanów z sąsiedztwa, którzy modlą się razem z nami.
Dziękujemy Bogu za 25 lat istnienia parafii, za dzieło zbawienia, które tu staje się waszym udziałem (por. Łk 19,9), i prosimy o Jego ojcowskie błogosławieństwo w urządzaniu wnętrza tego kościoła i w codziennym trudzie budowania duchowej świątyni przez życie wiarą i miłością.

 


Homilia

 

„Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki" (Mk 1,2).

 

1. Bracia i siostry, to wezwanie jest dominującym tematem czytań mszalnych dzisiejszej niedzieli, która rozpoczyna drugi tydzień naszej adwentowej drogi do Betlejem. Podążamy nią na spotkanie z Tym, który już przyszedł w uniżeniu i który ma powtórnie przyjść w chwale. Pochodzące z języka łacińskiego słowo „adwent" oznacza bowiem przyjście i zarazem spotkanie.
Parafrazując słowa Listu do Hebrajczyków (Hbr 1,1-2), możemy powiedzieć, że Bóg wielokrotnie i na różne sposoby przychodził do człowieka. Przychodził w znakach, objawiając swoją obecność przez działanie dla dobra poszczególnych ludzi czy całego narodu.


O jednym z takich przyjść Boga mówi dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi proroka Izajasza. Najpierw usłyszeliśmy radosne, pełne ufności orędzie wielkiego proroka z VIII wieku przed Chrystusem: „Pocieszcie, pocieszcie mój lud!". W imieniu Boga skierował je prorok do narodu wybranego, który od wielu lat przebywał w niewoli babilońskiej. Mimo niewierności narodu, zdrady miłości przez zejście z drogi przykazań, Bóg pozostał wierny swej miłości do niego. Podobnie jak kiedyś w czasach niewoli egipskiej, tak i teraz „przychodzi z mocą". Tym razem nie będzie się ona objawiać w plagach egipskich, ale sprawi, że król perski Cyrus zwycięży Babilonię i wyzwoli z niewoli zesłańców królestwa Judy. Stanie się tak, gdyż „czas służby [Jeruzalem] się skończył", „nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy" (Iz 40,2). Do swego ludu przychodzi Bóg, który „podobnie jak pasterz pasie swoją trzodę, gromadzi [ją] swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie" (Iz 40,11). Otoczony troskliwą miłością Boga i prowadzony przez Niego, lud bezpiecznie powróci do swej ojczyny. Dzieło odbudowy ojczystego domu rozpocznie od odbudowy domu Boga - świątyni Jerozolimskiej, która była także symbolem wolności narodu.


Z orędziem obwieszczającym te radosne wydarzenia Izajasz wiąże wezwanie: „Przygotujcie na pustyni drogę dla Pana, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu!" (Iz 40,3). Kolejny werset tego wezwania zdaje się odnosić do sił natury, gdyż doliny mają się podnieść, pagórki obniżyć, urwiska stać się równiną, a strome zbocza niziną (por. tamże, w. 4). W gruncie rzeczy chodzi tutaj o wewnętrzną przemianę moralną, o wielką pracę ducha, którą należy podjąć, by móc spotkać się z przychodzącym Bogiem.


Bracia i siostry, przyjmijmy z radością dobrą nowinę o przyjściu Boga do nas. Niech ona umocni naszą nadzieję, że nie ma takiej niewoli - a jej formy mogą być bardzo różne, takiej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, z której Bóg nie mógłby nas wyzwolić. Trzeba tylko przygotować Mu drogę, usuwając z naszego życia to wszystko, co czyni trudnym lub po prostu niemożliwym spotkanie z Bogiem.

 

2. Gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg postanowił przyjść do człowieka już nie w znakach swego zbawczego działania, ale w swoim Synu Jezusie Chrystusie. Dlatego nieporównanie bardziej naglące i zobowiązujące jest wezwanie, które usłyszeliśmy w odczytanym fragmencie Ewangelii według św. Marka.


Ewangelista prowadzi nas na spotkanie z Janem Chrzcicielem, ostatnim prorokiem Starego Testamentu. Do niego św. Marek odnosi słowa Izajasza: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego" (Mk 1,2).
Jan wie o obecności Jezusa, której doświadczył już w łonie swej matki Elżbiety w czasie nawiedzenia Maryi. Teraz oświadcza, że za nim idzie mocniejszy od niego, któremu nie jest godzien rozwiązać rzemyk u sandałów (por. Mk 1,7). Budzi podziw pokora św. Jana, o którym Jezus powie, że „między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11,11).
Św. Jan nie przesłania sobą Jezusa, służy Mu. Wkrótce rozpozna Go wśród przychodzących nad Jordan i objawi Go ludowi mówiąc: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" (J 1,29).


Teraz przygotowuje dla Niego drogę głosząc i udzielając chrztu „nawrócenia na odpuszczenie grzechów" (Mk 1,4). Jak wielką moc miał ten „głos wołającego na pustyni", skoro - wedle świadectwa Ewangelisty - ciągnęła do Jana „cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy" (Mk 1,5). Nie zrażał ich widok odzienia z sierści wielbłądziej. Nie zniechęcał trud drogi ani samo miejsce, którym była pustynia. W głosie Jana słyszeli głos Boga, na którego przyjście jako Mesjasza od wielu pokoleń czekali. Z rąk Proroka przyjmowali chrzest nawrócenia w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy. Przez ten znak obmycia wyrażali swoją wolę powrotu na drogę Bożych przykazań, wyprostowania dla Pana ścieżek swego życia.

Św. Jan nie ukrywa, że chrzci tylko wodą, że ten znak nie ma jeszcze tej mocy, którą mu da Ten, który będzie chrzcił Duchem Świętym. Tak się stanie za sprawą Tego, któremu Jan przygotowuje drogę. Za sprawą Jezusa Chrystusa i Jego zbawczej Ofiary krzyżowej. Takim chrztem my wszyscy, tutaj zgromadzeni, zostaliśmy ochrzczeni. Był to nasz pierwszy adwent, pierwsze spotkanie z Bogiem, który przyszedł do nas i zamieszkał w nas. Czy dochowujemy wierności łasce chrztu świętego? Czy to Boże zamieszkanie nadal w nas trwa?

 

3. Nasza adwentowa droga ma nas prowadzić na spotkanie z Jezusem narodzonym w Betlejem, ale także z Nim, gdy powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych. Mówi o tym św. Piotr w odczytanym fragmencie z jego Drugiego Listu. Wśród pierwszych chrześcijan byli tacy, którzy sądzili, że to powtórne przyjście może nastąpić nawet za ich życia. A gdy tak się nie stało, jedni zaczęli wątpić w prawdę o powtórnym przyjściu Jezusa, inni zadawali sobie pytanie, dlaczego ono się opóźnia. Św. Piotr wyjaśnia, że inna jest miara czasu u Boga a inna u człowieka i że w tym zwlekaniu z wypełnieniem obietnicy wyraża się miłosierdzie Boga. On pragnie wszystkich zbawić, i dlatego wszystkim daje czas do nawrócenia, zerwania z grzechem i powrotu na drogę przykazań. Także nam daje ten czas. Nie zwlekajmy więc i nie odkładajmy na później uporządkowania naszych relacji z Bogiem i braćmi. Podejmijmy adwentowe wezwanie św. Jana Chrzciciela: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego" (Mk 1,3). Jak mieszkańcy judzkiej krainy i Jerozolimy udajmy się na „pustynię", stwórzmy ją w swoim wnętrzu odcinając się od wielkiego gwaru świata, który wszelkimi sposobami chce zagłuszyć głos Boga. Stańmy wobec Boga i w całej prawdzie spójrzmy na ścieżki naszego życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego oraz zawodowego. Takie spojrzenie w prawdzie jest potrzebne także tym, którzy czynnie uczestniczą w życiu społecznym lub politycznym. Wyprostujmy te ścieżki i wyrównajmy, usuńmy z nich wszystko, co zamyka drogę Bogu do nas. Wyprostujmy i wyrównajmy również nasze ścieżki do drugiego człowieka, co jest nieodzownym warunkiem spotkania z Bogiem. Pomagajmy innym w tym adwentowym dziele przez modlitwę, słowo braterskiego upomnienia i słowo zachęty.


Skorzystajmy z adwentowych rekolekcji i spowiedzi, włączmy się także w dzieło pomocy potrzebującym! Weźmy sobie do serca wezwanie św. Piotra, abyśmy tak żyli, aby przychodzący Jezus „zastał (nas) bez plamy i skazy, w pokoju" (2 P 3,14).

4. Bracia i siostry, zebrani w tym kościele! Jesteście uczniami Jezusa Chrystusa i jako parafia pod wezwaniem św. Stanisława, stanowicie znamienitą cząstkę Kościoła krakowskiego, którego ten święty biskup i męczennik był pasterzem. Do narodzin waszej parafii przyczynił się następca św. Stanisława kardynał Karol Wojtyła. To on dostrzegł potrzebę otoczenia duszpasterską troską mieszkańców nowego osiedla, które wyrosło na krakowskim Dąbiu. Dlatego w 1976 r. ustanowił tutaj ośrodek duszpasterski, którego zorganizowanie powierzył ks. Stefanowi Mazgajowi. Wielu z was ma w pamięci tamte czasy ateistycznego systemu, który nie uznawał Boga ani praw ludzi wierzących do własnej parafii i kościoła. Wielu z was ma w pamięci pasterki i rezurekcje, które pod gołym niebem odprawiał kardynał Karol Wojtyła w Bieńczycach czy w Mistrzejowicach, gdyż władze mimo wielu próśb nie zezwalały na budowę kościoła. Powołany w 1978 r. na Stolicę św. Piotra, nie doczekał tej zgody także dla tego miejsca. Wydano ją dopiero w 1983 r., tak że jego następca kardynał Franciszek Macharski mógł erygować waszą parafię, a wy mogliście przystąpić do budowy kościoła.


Zanim ta świątynia, owoc waszej wiary, ofiarności i pracy rąk, została poświęcona przez obrzęd pokropienia wodą święconą i odprawienie pierwszej Mszy świętej, gromadziliście się w skromnej kaplicy. To gromadzenie się i wspólne budowanie jednoczyło was wokół Chrystusa. Jednoczyło was, mieszkańców tego osiedla, ludzi, którzy się nie znali, którzy przyszli z różnych stron. Dziś, jako wasz biskup, z radością mogę powtórzyć, że jesteście zwartą i prężną wspólnotą parafialną. Za to wielkie dzieło dziękuję Bogu wszechmogącemu, a także wam, drodzy parafianie krakowskiego osiedla Dąbie z poprzednim i obecnym księdzem proboszczem i księżmi wikariuszami.


Razem z wami proszę Boga, abyście - mimo trudności finansowych spowodowanych ostatnim kryzysem - nie ustali w drodze i kontynuowali budowę kościoła i urządzali jego wnętrze. Ufam, że w niedługim czasie zaprosicie mnie, abym uroczyście poświęcił wasz kościół, namaszczając jego ściany i ołtarz krzyżmem świętym.

 

5. U początków waszej parafii był Kardynał Karol Wojtyła. Dlatego na zakończenie chciałbym zacytować fragment homilii, którą jako Papież Jan Paweł II wygłosił w drugą niedzielę Adwentu. Przyjmijcie jego słowa: „Pragnąłem być wśród was, popatrzeć wam w oczy i życzyć wam, w obecności Chrystusa - kamienia węgielnego naszego budowania (por. Ef 2,20-22), aby wasza ziemia, to jest wasza parafia, wasza dzielnica, wydały swoje owoce. I pragnę także życzyć każdemu z was, aby własna ziemia, to jest wy sami, wasze domy, wasze rodziny, wydawały swój owoc.


Bóg powiedział: «Przemawiajcie do serca Jeruzalem» (Iz 40,2). Ja chciałbym przemówić do serca każdego i każdej z was i - za waszym pośrednictwem - do wszystkich waszych sąsiadów, do wszystkich parafian, abyście z radością przyjęli zarówno orędzie dzisiejszej niedzieli Adwentu, jak i zadania, które ono przed nami stawia.


Przygotujcie drogę dla Pana! Prostujcie Jego ścieżki! (...) Przygotujcie dla Niego drogę w waszych sercach, w waszych domach, w waszej wspólnocie parafialnej. Niech w każdym z was, i wśród was, spotkają się łaska i wierność, i niech ucałują się sprawiedliwość i pokój. Chwała Boża niech zamieszka na tej ziemi!" Amen

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: