NMP Królowej Polski, 3 V 2012, Królewska Katedra na Wawelu


NMP Królowej Polski, 3 V 2012
Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a. 10ab; Kol 1, 12-16; J 19, 25-27

 

 

Wprowadzenie

Trzysta pięćdziesiąt sześć lat temu, 1 kwietnia 1656 roku, w katedrze lwowskiej, król Jan Kazimierz oddał kraj pod opiekę Matki Bożej i obrał ją Królową Polski. To wydarzenie było zwieńczeniem wielowiekowej wiary ludu polskiego, przekonanego o szczególnej obecności Najświętszej Maryi Panny w życiu uczniów Chrystusa, w ich wszystkich sprawach osobistych i rodzinnych, społecznych i narodowych. W następnych stuleciach utrwalała się ta wiara i świadomość, zwłaszcza w najtrudniejszych momentach dziejów naszego narodu.


Dzisiaj Kościół w Polsce gromadzi się na Jasnej Górze oraz we wszystkich katedrach i świątyniach, aby dziękować swojej głównej Patronce za Jej nieustanną opiekę i jednocześnie wypraszać za Jej wstawiennictwem potrzebne nam Boże łaski. Ta sama sprawa gromadzi nas w Katedrze Wawelskiej, stanowiącej serce Kościoła Krakowskiego.


Witam serdecznie Władze Miasta Krakowa i Małopolski, Władze samorządowe, przedstawicieli wszystkich służb, instytucji, uczelni i środowisk. Witam księży Biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane i was wszystkich – drodzy bracia i siostry.
Niech nas zjednoczy wspólna modlitwa za Ojczyznę. Niech nas zjednoczy zmartwychwstały Pan.
Przeprośmy Boga za wszystkie nasze niewierności i grzechy, byśmy mogli godnie i wspólnie sprawować tę Najświętszą Ofiarę.



Homilia

Bracia i Siostry!

1. Krótki fragment odczytanej przed chwilą Ewangelii wprowadza nas w samo serce i sens dzisiejszej uroczystości. Ukazuje nam fundament naszej wiary w szczególną obecność Matki Jezusa w życiu Jego uczniów. Scena pod krzyżem należy do najbardziej wzruszających scen zapisanych w Ewangelii. W ostatnich momentach życia, przed odejściem z tego świata, Zbawiciel człowieka patrzy z wysokości krzyża na stojące pod nim osoby. Dostrzega wśród nich te, które bardzo kochał. Dostrzega swoją Matkę. I dostrzega apostoła Jana, „którego miłował”, o czym wielokrotnie czytamy w Ewangelii.

Co Jezus czyni w tych ostatnich chwilach męki? Jezus pozostawia na ziemi swoją miłość do Jana, i do nas wszystkich – pozostawia tę miłość w sercu Matki. Wystarczy kilka oszczędnych, ale istotnych słów: „Niewiasto, oto syn Twój”. Jezus pozostawia również na ziemi swoją miłość do Matki. Pozostawia tę miłość w sercu Jana, w sercach nas wszystkich. Wystarczą trzy słowa: „Oto Matka twoja” (J 19, 26-27). Jan zrozumiał przenikliwie pragnienie umierającego Mistrza: „I od tej godziny wziął Ją – Maryję – do siebie”. Maryja też zrozumiała do głębi pragnienie Jezusa. Stała się Matką rodzącego się Kościoła – wielkiej wspólnoty uczniów Jej ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna.

Scena spod krzyża rozpoczęła obecność Maryi w dziejach kolejnych pokoleń zamieszkujących ziemię i zdążających do wieczności. Podzielamy nieprzerwaną wiarę całego Kościoła, że Ona – Wniebowzięta Pani – oręduje za nami wszystkimi, odpowiadając na niezliczone „Zdrowaś” i ”Święta Maryjo, Matko Boża”,  kierowane do Niej w ufnej  i błagalnej modlitwie. Tą wiarą żyli nasi przodkowie i my żyjemy tą wiarą. Dlatego pełni wdzięczności mówimy, że Ona ma prawo do naszych serc, że jest ich Królową.

2. Kościół sięga dziś do Księgi Apokalipsy, do jej wspaniałej wizji otwierającej się świątyni Boga w niebie i wielkiego znaku na niebie: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). Cały kosmos otacza Matkę Boga-Człowieka, stanowiąc tło i niezwykłe ramy dla Jej jaśniejącej niecodziennym blaskiem postaci.

W apokaliptycznej wizji ukazane są również niszczycielskie moce zła i radykalnego sprzeciwu wobec Syna Niewiasty. Taka była rzeczywistość świata oderwanego od Boga, czekającego na zbawienie, ocalenie swego losu.  Syn Niewiasty – Syn Boży – przyszedł na ziemię i wkroczył w przestrzeń naznaczoną grzechem i śmiercią. Zmierzył się z siłami zła, niszczącymi człowieka, odbierającymi mu nadzieję. I odniósł radykalne zwycięstwo, które stało się zwycięstwem każdego człowieka, każdego z nas.

Święty Paweł mówi nam dzisiaj o wielkości, o majestacie Jezusa Chrystusa, który jest „obrazem Boga niewidzialnego”, Panem wszechświata i ludzkich dziejów. „W Nim wszystko zostało stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy to Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1, 15-17). 

W świetle tej transcendentalnej prawdy o Synu Bożym możemy patrzeć na sprawy świata, na nasz los, na naszą przyszłość. Wierzymy, że Maryja, Matka Jezusa, ma swoje niepowtarzalne miejsce i udział w tej Bożej i ludzkiej rzeczywistości.

3. Doroczna uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przypomina nam o tym, jak poprzednie pokolenia na naszych ziemiach przeżywały prawdę o Matce Zbawiciela. Prawda ta wpisała się głęboko w pobożność Polek i Polaków, w naszą duchowość, w nasz sposób odczytywania Ewangelii. Ta wzruszająca historia wiary nadal trwa. Do lwowskich ślubów Jana Kazimierza z 1656 roku nawiązał Prymas Polski, Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński.

Uczynił to po trzystu latach od królewskiego ślubowania, pozostając w odosobnieniu w Komańczy i pisząc tam odnowiony akt Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Złożono te Śluby 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze w obecności miliona wiernych, a na fotelu nieobecnego Prymasa położono biało-czerwone kwiaty.

Jakże wzruszająco zabrzmiały wtedy pierwsze słowa ślubowania: „Wielka Boga-Człowieka Matko, Bogarodzico dziewico, Bogiem sławiona Maryjo, Królowo świata i Polski Królowo. […] Przynosimy do stóp Twoich całe wieki naszej wierności Bogu, Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego. Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli”. Pamiętamy, że te słowa wypowiadano w czasach zniewolenia narodu, panowania systemu karmiącego się bezbożną i dlatego nieludzką ideologią. Przypominamy o tym, byśmy dzisiaj – pomimo wszystkich problemów, jakie przeżywamy – byli wdzięczni za odzyskaną wolność, byśmy strzegli tej wolności i czynili z niej właściwy użytek.

4. Bracia i siostry, wymowny jest wybór 3 maja na uroczystość Królowej Polski. Wybór dnia nawiązuje bezpośrednio do Konstytucji 3 Maja z 1791 roku, do podjętej wówczas i znaczącej próby naprawy Rzeczypospolitej, do wprowadzenia w niej większego ładu, sprawiedliwości społecznej i solidarności. Jest to dla nas cenna wskazówka, byśmy podczas dzisiejszej uroczystości nie wspominali tylko wydarzeń z naszych dziejów, ale zastanawiali się, jak nasze pokolenie stawia czoło nowym wyzwaniom, jak rozwiązuje aktualne problemy w sferze życia osobistego, rodzinnego, społecznego i politycznego.

Niepokoi nas poziom i kultura życia politycznego, zarówno w polskim parlamencie, jak i w innych kręgach decyzyjnych i w środowiskach partyjnych. Polityka to odpowiedzialna troska o dobro wspólne. Czy wyrazem tej odpowiedzialności są kłótnie, obrażanie tak zwanych przeciwników politycznych, niewsłuchiwanie się w głos inaczej myślących czy jałowe polemiki zniechęcające do działania i zajęcia się rzeczywistymi problemami? Taki styl nie służy dobru narodu, rozdrażnia i dzieli społeczeństwo. Nikt w życiu społecznym nie ma patentu na nieomylność. Trzeba wsłuchiwać się we wszystkie głosy. Trzeba scalać, a nie dzielić. Trzeba służyć, a nie dbać o osobiste lub partyjne interesy. 

Zdumiewa nas niechęć pewnych środowisk politycznych do Kościoła, który przecież nie jest obcym ciałem w tym kraju. Trzeba refleksji i rozwagi, aby nie podważać, nie demontować tej Bożej i ludzkiej wspólnoty, która przez całe wieki była i jest oparciem dla polskiego społeczeństwa. Kościół pragnie służyć na swój niepowtarzalny sposób. Czyni to reprezentując najwyższe wartości, wskazując na źródła i fundamenty życia człowieka, ukazując mu drogę, kierunek i ostateczny cel wszystkich jego zamierzeń i kroków. Szanując słuszną autonomię Państwa i Kościoła, trzeba po raz kolejny podkreślić, że te rzeczywistości nie są sobie przeciwstawne. Co więcej, spotykają się razem służąc – każda na swój sposób – temu samemu człowiekowi, temu samemu społeczeństwu, temu samemu narodowi.

3 maja uświadamia nam, że są problemy, którym powinniśmy solidarnie stawiać czoło. Jest w Polsce warstwa ludzi żyjących w bardzo trudnych warunkach. Występują różnego rodzaju patologie, wśród nich alkoholizm. Niepokoi stan polskiej rodziny, wysoka liczba rozwodów, niechęć do przyjęcia w rodzinie dziecka, a więc starzenie się społeczeństwa. Jest bezrobocie, które dotyka również młodych, odbierając im nadzieję na progu ich dojrzałego życia. Czasem likwiduje się miejsca pracy bez poczucia odpowiedzialności za los zwolnionych oraz ich rodzin. Istnieje wyzysk pracowników w niektórych sektorach gospodarki i handlu. Części społeczeństwa odbiera się prawo do świętowania i godziwego odpoczynku w niedzielę.
Wymieniłem te sprawy i zagrożenia w telegraficznym skrócie. Trzeba, abyśmy wszyscy – i Państwo, i Kościół – stawiali im solidarnie czoło, bo od ich rozwiązania zależy przyszłość naszego narodu.

5. Siostry i bracia, być uczniem Jezusa, być chrześcijaninem, to znaczy żyć Ewangelią na co dzień i świadczyć o niej w domu i szkole, na uczelni i w zakładzie pracy, w życiu osobistym i społecznym. Czy zawsze jesteśmy konsekwentni w wyznawaniu naszej wiary? Czy poczuwamy się do odpowiedzialności za misję Kościoła w naszych środowiskach?
Chcemy budować Polskę i jednocząca się Europę na mocnym fundamencie wiary i prawdy, sprawiedliwości i solidarności. Chcemy – jako ludzie wrażliwych sumień i serc – służyć narodowi i angażować się w jego dobro, w jego przyszłość.

Maryjo, Królowo Polski, wspieraj nas w naszych pragnieniach, zamiarach i czynach. Wspieraj naszą Ojczyznę, byśmy pozostali wierni Bogu oraz wartościom, na których pragniemy budować naszą przyszłość. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: