NMP Królowej Polski, 3 V 2013


NMP Królowej Polski, 3 V 2013
Czyt.: Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a.10ab; Kol 1, 12-16; J 19, 25-27



Wprowadzenie

Co roku dzień 3 Maja i przypadająca w tym dniu uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przypomina nam o dwóch ważnych wydarzeniach w dziejach narodu polskiego. 1 kwietnia 1656 roku król Jan Kazimierz oddał w katedrze lwowskiej kraj pod opiekę Matki Bożej i obrał Ją Królową Polski. Uczynił to w bardzo trudnym okresie dla Polski. Decyzja króla była wyrazem wielowiekowej wiary i przeświadczenia naszych przodków o szczególnej obecności Matki Chrystusa w życiu Jego uczniów, w ich sprawach nie tylko osobistych i rodzinnych, ale także społecznych.


 Dzisiaj wspominamy również znaczące wydarzenie w naszej historii, jakim było ustanowienie Konstytucji, która przyjęła nazwę od dnia jej ustanowienia, od 3 Maja 1791 roku. Była to próba naprawy Rzeczypospolitej w obliczu postępującej dezintegracji państwa, próba wprowadzenia ładu i sprawiedliwości w struktury życia społecznego i politycznego. Od tamtego pamiętnego dnia mijają dziś dokładnie 222 lata.


Witam serdecznie wszystkich zebranych w królewskiej Katedrze Wawelskiej, która była i jest świadkiem ważnych wydarzeń narodowych i kościelnych. Witam Władze Miasta Krakowa i Małopolski oraz Władze samorządowe. Witam przedstawicieli wszystkich służb, instytucji, uczelni i środowisk. Witam księży Biskupów, kapłanów, osoby konsekrowane. Witam i pozdrawiam was wszystkich – drodzy bracia i siostry.


Łączymy się duchowo z rodakami zebranymi na Jasnej Górze, a także we wszystkich katedrach i świątyniach w Polsce oraz w wielu zakątkach świata. Dziękujemy Królowej Polski za Jej nieustanną opiekę nad nami i prosimy Ją, by nadal była dla narodu polskiego „przedziwną pomocą i obroną”.


Aby sprawowana przez nas Najświętsza Ofiara była miła Bogu, przeprośmy Go za wszystkie nasze niewierności i prośmy Go, by uczynił nasze serca czystymi i hojnymi dla Niego samego i dla naszej Ojczyzny.

 

 

Homilia

 

Bracia i Siostry!

 

1. Krótki, niezmiernie oszczędny w słowach opis sceny, jaka miała miejsce pod krzyżem umierającego Jezusa, wprowadza nas w głębię i sens dzisiejszej uroczystości. Sięgamy pamięcią do tego wydarzenia, stanowi ono bowiem fundament naszej wiary i przeświadczenia o wyjątkowej obecności i roli Matki Jezusa w życiu Jego uczniów.

 

Maryja z Nazaretu oddała całą swoją egzystencję na służbę Bogu, by spełniły się Jego plany zbawienia świata i ocalenia losu człowieka. Została Matką Syna Bożego. To On w Niej stał się człowiekiem, gdy podczas Zwiastowania wypowiedziała swoje fiat. Nosiła Go pod swoim sercem, wydała na świata, wykarmiła i wychowała. A potem uczestniczyła w Jego misji, w głoszeniu przez Niego Dobrej Nowiny o Bogu, który tak „umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Była z Nim do końca, także w najtrudniejszych chwilach męki i śmierci. Cierpiała tak, jak tylko może cierpieć matka w obliczu śmierci swojego dziecka.

 

Właśnie w takiej dramatycznej chwili Syn powierzył Matce nową misję. Miała zostać Matką rodzącego się Kościoła i każdego człowieka, który przyznaje się do Jezusa Chrystusa, uznając Go za swojego Zbawiciela i Pana. Przekazanie misji dokonało się w prosty sposób, przy udziale św. Jana, który jako jedyny z najbliższych uczniów miał odwagę stanąć pod krzyżem. Posłuchajmy raz jeszcze, co mówi Ewangelia: „Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 26-27).
   
2. W świetle tego opisu możemy powiedzieć, że w osobie Jana zostaliśmy wszyscy powierzeni Maryi. Zostaliśmy jej synami i córkami. Jednocześnie Maryja została nam powierzona jako Matka. Św. Jan „wziął Ją do siebie”. Pierwotny Kościół wziął Ja do siebie. Brały Ją do siebie wszystkie pokolenia chrześcijan, które nas poprzedziły w wielkim pielgrzymowaniu ludzkości do Bożego królestwa życia i miłości.

 

Dzisiaj wysławiamy niezwykłą postać Maryi, która jest Królową nieba i ziemi. Jest także Królową naszej krainy. Z pomocą dla naszej wyobraźni przychodzi Księga Apokalipsy, ukazująca nam wizję otwierającej się świątyni Boga i niezwykłego znaku na niebie: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). W chwale Maryi uczestniczy cały kosmos, ale nie przeszkadza Jej to, aby być blisko wszystkich naszych ludzkich i codziennych spraw. Dlatego codziennie i wielokrotnie zwracamy się do Niej słowami pozdrowienia anielskiego i prosimy pokornie: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami, grzesznymi”.

 

Księga Apokalipsy nie tylko ukazuje wielkość Maryi. Uczestniczy Ona w rozstrzygającej walce o człowieka: w walce dobra ze złem, miłości z nienawiścią, w walce Jej Syna z mrocznymi siłami grzechu i szatana, którego symbolem jest Smok ognisty zmiatający gwiazdy z nieba i rzucający je na ziemię. Apokalipsa nie pozostawia nas w niepewności co do ostatecznego wyniku tej walki. Z nieba rozlega się donośny głos: „Teraz nastąpi zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca” (Ap 12, 10).

 

Chrześcijaństwo nie jest religią przegranych spraw, smutku i przygnębienia. Chrześcijaństwo jest religią nadziei. Konfrontuje nas z trudną rzeczywistością świata, ale nie pozostawia wątpliwości co do tego, że zwycięstwo należy do Jezusa Chrystusa i do wszystkich, którzy powierzą Mu swój los. On jest Panem ludzkich losów. Wszystko w Nim ma swój początek i sens. Do Niego wszystko zmierza. Przekonuje nas o tym dzisiaj św. Paweł: „W Nim – w Jezusie Chrystusie, mówi Apostoł – wszystko zostało stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy to Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1, 15-17). 

3. W świetle słowa Bożego, w świetle Dobrej Nowiny o Bogu bliskim ludzkich spraw oraz w świetle prawdy o współpracującej z zamiarami Boga Matce Chrystusa, możemy zrozumieć to, co wydarzyło się w katedrze lwowskiej w 1656 roku. Ustami Jana Kazimierza została wyrażona wiara w obecność Boga i Matki Bożej w życiu narodu. Dlatego Ona, „Matka Boga Człowieka” i „Króla królów”, została obrana Patronką i Królową państw ślubującego króla, polecającego Jej „osobliwej opiece i obronie” wszystkie ludy zamieszkujące nasze ziemie. Król obiecywał, że na tych ziemiach będzie szerzył Jej cześć i nabożeństwo ku Niej. Król zdawał sobie również sprawę, że nie wystarczy sama pobożność. Nie wystarczą same słowa. Wiara domaga się dzieł sprawiedliwości. Stąd, zdając sobie sprawę, że „za jęki i uciski kmieci” spadły na królestwo plagi „powietrza, wojny i innych nieszczęść”, ślubował: „po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić”.

 

Do ślubów Jana Kazimierza, w trzechsetną ich rocznicę, nawiązał uwięziony Prymas Tysiąclecia. Nie było go na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 roku, ale tym bardziej doniośle zabrzmiały wtedy ułożone przez niego słowa nowego ślubowania: „Wielka Boga-Człowieka Matko, […] Królowo świata i Polski Królowo. […] Przynosimy do stóp Twoich całe wieki naszej wierności Bogu, Kościołowi Chrystusowemu – wieki wierności szczytnemu posłannictwu Narodu, omytego w wodach Chrztu świętego. Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli”. Czyż słowa te nie stanowiły wyzwania w obliczu zniewalającej naród ideologii komunistycznej, bezbożnego systemu, radykalnie odrzucającego ewangeliczną wizję Boga, świata i człowieka? Potrzeba było wiary i cierpliwości, potrzeba było cierpienia i modlitw wielu sprawiedliwych ludzi, abyśmy doczekali się wolnej Polski.


Godzi się dziś przede wszystkim podziękować Bogu za to, czego dokonał na naszych oczach, w naszym pokoleniu. Trzeba podziękować Bogu za wolną Ojczyznę, za to, że to teraz od nas zależy jej kształt, jej przyszłość. To wielka łaska, ale jednocześnie wielkie zobowiązanie i zadanie. Godzi się dziś podziękować za mądrego i świątobliwego Prymasa, Sługę Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego postawa, postawa Kościoła pomogła narodowi nie poddać się, zachować ducha i nadzieję. Godzi się podziękować Bogu za błogosławionego Jana Pawła II, który miał niepodważalny udział w scenariuszu wydarzeń, jakie się dokonały w naszej Ojczyźnie podczas jego pontyfikatu. Godzi się podziękować za tych wielkich pasterzy według Serca Bożego i za wszystkich ludzi sprawiedliwych, którzy nie ulegli złu i którymi Bóg się posłużył, by dać siłę swojemu ludowi, by obdarzyć swój lud błogosławieństwem pokoju (por. Ps 29, 11).

4. Dzisiejsza uroczystość to nie tylko wspominanie przeszłości. Powracamy do naszych dziejów, aby w świetle zbiorowych doświadczeń, w świetle naszych zwycięstw i porażek, w świetle zdobytej mądrości podejmować nowe wyzwania. Historia poucza nas, że wierność Ewangelii, wierność Bożemu słowu w życiu osobistym i społecznym owocowała pomyślnością, ładem i pokojem. Odchodzenie od Ewangelii, uleganie słabości i egoizmowi rodziło zawsze gorzkie owoce. Niepokoją nas dzisiaj głębokie podziały w społeczeństwie. Przyczyniają się do nich partie polityczne, którym nie wystarczy artykułowanie własnych zamierzeń i programów, dlatego podejmują walkę z inaczej myślącymi. Tymczasem taka walka jest jałowa: nie buduje, zrywa więzi, dezintegruje. W imię elementarnej troski o dobro wspólne potrzebne jest wsłuchiwanie się w racje drugiej strony. Spór polityczny, odzwierciedlający odmienne potrzeby zróżnicowanego społeczeństwa, powinien prowadzić do wypracowania najlepszych praw i programów działania, a nie służyć jedynie utrzymaniu się przy władzy albo do jej zdobycia.

 

Musi nas niepokoić ubóstwo wielu rodzin, los bezrobotnych, przyszłość młodych opuszczających kraj w poszukiwaniu pracy i lepszej przyszłości. Musi nas niepokoić dramatyczny spadek urodzeń dzieci. Jaką przyszłość ma starzejące się społeczeństwo? Przedłużony czas pracy i późniejsze przechodzenie na emeryturę to tylko półśrodek, który nie rozwiąże nam zasadniczego problemu zdrowia narodu, jego dynamizmu i woli życia.

 

Niepokoi szerzący się relatywizm moralny. Ujawnia się on między innymi w pladze rozwodów, w trapiących nas patologiach i nałogach, w próbach legislacji tak zwanych związków partnerskich, również homoseksualnych. W ten sposób przestaje się odróżniać dobro od zła, a słabość i nieład moralny staje się podstawą do formułowania żądań. Niepokoi postawa niektórych przedstawicieli życia publicznego, którzy z jednej strony deklarują się jako katolicy, a z drugiej wyznają poglądy sprzeczne z nauką Kościoła.

 

Niepokoją postawy pewnych środowisk i niektórych mediów, alergicznie niechętnych wobec Kościoła, atakujących go, zniechęcających do niego. W imię czego? Czy zdają sobie sprawę, że niszczą dobro wspólne, bo Kościół jest potrzebny nie tylko wierzącym. Również niewierzący czy obojętni korzystają z jego ogromnej pracy dla dobra narodu, dla jego duchowości i prawości.

5. Bracia i siostry, powierzmy sprawy naszej Ojczyzny orędownictwu przed tronem Najwyższego naszej Matki i Królowej. Przyjmijmy Ją, jak uczeń Jan, do naszych rodzin, wspólnot i środowisk.

 

Bądźmy wiarygodnymi świadkami ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana w dzisiejszym świecie, w dzisiejszej Europie, w dzisiejszej Polsce. Ukazujmy naszą postawą prawdziwe oblicze Kościoła solidarnego, wrażliwego na los człowieka, zaangażowanego na rzecz wiary i sprawiedliwości.

 

Niech Maryja, Matka Chrystusa i Kościoła, Królowa Polski, wspiera wszystkie nasze dobre pragnienia i zamiary. Niech nas uczy prawdziwej miłości. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: