Opłatek dla lekarzy, 18 I 2015


Opłatek dla lekarzy, 18 I 2015

 

 

 

Drodzy Lekarze,

Siostry i Bracia!

 

1. Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli mówi nam o spotkaniu z Bogiem oraz o powołaniu człowieka. Odczytaliśmy piękny fragment ze starotestamentalnej Pierwszej Księgi Samuela, opowiadający nam o tym, jak młody chłopiec Samuel, oddany przez matkę na służbę do świątyni, po raz pierwszy doświadczył osobistego spotkania z Bogiem. Podczas snu trzy razy usłyszał swoje imię: „Samuelu!”. Trzy razy odpowiedział „Oto jestem” i za każdym razem pobiegł do kapłana Helego przekonany, że to on go woła. Dopiero pouczony przez mądrego sługę świątyni, za czwartym razem odpowiedział samemu Bogu: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 10).

 

Uderza nas w tej scenie niezwykła gotowość chłopca, świadcząca o jego duchowym formacie i dojrzałości, pomimo młodego wieku. Jak usłyszeliśmy, „Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię” (1 Sm 3, 19). W rozpoznaniu po raz pierwszy tajemniczego głosu Boga pomógł mu doświadczony kapłan. Z kolei Samuel – już jako wielki prorok – pomagał innym w rozpoznawaniu głosu, obecności i woli Najwyższego.

 

2. W odczytanej przez nas Ewangelii nie chodzi już o głos. Spotkanie z żywym Bogiem dokonuje się dzięki osobie. Jest nią Jezus Chrystus. Po przyjściu na ziemię Syna Bożego, który stał się człowiekiem, Jego twarz stała się twarzą niewidzialnego Boga. Jego imię stało się imieniem niepojętego dla ludzkiego umysłu Boga, Stwórcy nieba i ziemi. W rozpoznaniu prawdziwej, pełnej tożsamości Jezusa pomógł swoim uczniom Jan Chrzciciel. Widząc przechodzącego Nauczyciela z Nazaretu, powiedział: „Oto Baranek Boży” (J 1, 36). Jezus musiał do tego stopnia zafascynować dwóch uczniów Jana, że postanowili opuścić swego dotychczasowego mistrza i podążyć za nowym, tajemniczym Nauczycielem. Onieśmieleni poszli za Nim, zobaczyli, gdzie mieszka i – jak mówi Ewangelista – „tego dnia pozostali u Niego” (J 1, 39).

 

Dwaj uczniowie nie zachowali tylko dla siebie tego doświadczenia i odkrycia, ale złożyli o nim świadectwo. Jeden z nich, Andrzej, powiadomił swego brata, Szymona: „«Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy Chrystusa” (J 1, 41). I zaprowadził go do Jezusa. Przy pierwszym spotkaniu przyszły Książę Apostołów usłyszał: „«Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr” (J 1, 42), czyli opoka, skała. W tym nowym imieniu zapisana została misja prostego rybaka galilejskiego, który miał zostać rybakiem ludzi oraz skałą, na której Jezus zbudował wspólnotę wszystkich swoich uczniów, czyli Kościół.

 

3. Przypominając dziś sobie historię powołania młodego Samuela i Szymona Piotra, możemy pomyśleć o naszym osobistym doświadczeniu Boga i naszym chrześcijańskim powołaniu. Spotkaliśmy się z Jezusem dzięki wierze i świadectwu naszych najbliższych, a potem we wspólnocie Kościoła. To dzięki Kościołowi słowo Boże dociera nieprzerwanie do kolejnych pokoleń i do najodleglejszych zakątków świata. To słowo dotarło także na nasze ziemie niemal tysiąc pięćdziesiąt lat temu i odtąd przemienia umysły i serca, postawy i zachowania naszych rodaków, i nas samych.

 

Zapytajmy: gdzie „mieszka” dzisiaj Jezus? Gdzie możemy Go spotkać i pozostać u Niego? Jezus „mieszka” dziś, Jezus jest obecny w swoich sakramentach, a zwłaszcza w Eucharystii. Dzięki niej jesteśmy z Nim najściślej złączeni, uczestniczymy w Jego życiu. On sam powiedział: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 56). Powiedział również: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). Ta prawda powinna nam pomagać w przeżywaniu naszej więzi z Bogiem, w gorliwym uczestnictwie w każdej Mszy świętej, a zwłaszcza niedzielnej Eucharystii, by była ona w centrum każdego tygodnia i wszystkich naszych spraw.

 

Gdzie „mieszka” jeszcze Jezus i gdzie możemy Go spotkać i pozostać u Niego? Jezus jest tam, gdzie jest prawdziwa miłość. Trafnie wyrażają tę prawdę słowa pieśni: „Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego”. Czyż to nie jest wystarczająca zachęta, byśmy nie zamykali się w sobie, ale wyzwalali się z egoizmu i czynili z naszego życia dar dla innych i ostatecznie dla Boga?

 

4. Być lekarzem to coś więcej niż zawód. Panuje powszechne i słuszne przeświadczenie o tym, że być lekarzem to powołanie. Lekarz stoi blisko człowieka chorego, cierpiącego, słabego, potrzebującego pomocy. Lekarz jest aniołem, którego Bóg posyła, aby pochylić się nad człowieczą niedolą. Dzięki zdobytej wiedzy, doświadczeniu i wrażliwości serca, lekarz może skutecznie pomóc w odzyskaniu zdrowia, może ulżyć w cierpieniu, może wzbudzić nadzieję. A jeżeli dla człowieka przychodzi czas odejścia do wieczności, i po ludzku już nie można mu pomóc, przyjazna twarz lekarz towarzyszy mu w ostatnich chwilach na ziemi i odprowadza go na spotkanie ze Stwórcą i Zbawicielem.

 

Lekarze cieszą się szacunkiem w społeczeństwie ze względu na swe kompetencje, swoją ofiarność, wrażliwość i empatię, będącą wyrazem ich duchowej postawy. Leczą bowiem nie tylko ciało, ale całego człowieka, obdarzającego ich zaufaniem, liczącego na ich mądrość i pomoc. Lekarzom i całej służbie zdrowia należy się zrozumienie i docenienie ich odpowiedzialnej pracy ze strony kompetentnych władz. Za ofiarność lekarzy i pracowników służby zdrowia nie można do końca zapłacić, ale należy się im godziwe wynagrodzenie, uwzględniające ich przygotowanie i odpowiedzialność, jaka się łączy z ich pracą.

 

5. Dziś św. Paweł wypowiada się z najwyższym szacunkiem o ludzkim ciele. Apostoł pisał w swoim Liście do Koryntian: „Czyż nie wiecie, że wasze ciała są członkami Chrystusa? […] Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci” (1 Kor 6, 15. 19-20). Dlatego Apostoł wyprowadza logiczny wniosek, że również ciało człowieka należy do Boga. Ono w jakiś sposób jest święte. Wprawdzie ciało człowieka obumiera, powraca do ziemi, staje się prochem, ale w oczekiwaniu na zmartwychwstanie. Taka jest chrześcijańska „teologia ciała”. Taka jest chrześcijańska antropologia.

 

Lekarze stoją na straży życia. Zobowiązuje ich do tego przysięga Hipokratesa, a także chrześcijańskie sumienie. Musimy wszyscy chronić życie, zwłaszcza życie bezbronne, nienarodzone. Zbulwersowała nas w ostatnich dniach wiadomość, że w polskich aptekach można będzie nabywać bez recepty tak zwaną pigułkę „dzień po”, będącą w istocie środkiem wczesnoporonnym, a więc zabijającym życie poczętego człowieka. Żaden chrześcijanin i żaden człowiek prawego sumienia nie powinien na to dać przyzwolenia.

 

6. Opłatkowe spotkania krakowskich lekarzy mają swoją długą tradycję. Zawsze przy tej okazji wspominamy czasy, gdy w tych spotkaniach brał udział metropolita krakowski Karol Wojtyła. Ksiądz Kardynał miał wielu przyjaciół w środowisku lekarskim. Podtrzymywał tę przyjaźń jako Papież. Co więcej, Jan Paweł II wykorzystywał swoje krakowskie doświadczenia i starał się uwrażliwić cały Kościół na świat ludzkiego cierpienia, a także na sprawy służby zdrowia.

 

Sięgamy i nadal będziemy sięgać do opublikowanego ponad trzydzieści lat temu listu apostolskiego Salvifici doloris o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia. Pisał w nim święty Papież: „Skoro […] człowiek idzie poprzez swoje ziemskie życie w taki lub inny sposób drogą cierpienia, zatem Kościół w każdym czasie […] winien się spotykać z człowiekiem na tej właśnie drodze. Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia. W spotkaniu takim człowiek staje się «drogą Kościoła» – a jest to jedna z najważniejszych dróg” (n. 3). Dodajmy, że w tym duszpasterskim spotkaniu z cierpiącym człowiekiem pierwszymi sprzymierzeńcami Kościoła, na pierwszej linii są lekarze i służba zdrowia.

 

Jak wiemy, Jan Paweł II powołał do życia Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia. Na jej czele od sześciu lat stoi arcybiskup Zygmunt Zimowski, dziś sam ciężko chory, przebywający po kilku operacjach w jednym z warszawskim szpitali. Módlmy się w tej Eucharystii o powrót do zdrowia arcybiskupa Zygmunta, a także w intencji lekarzy, którzy się nim opiekują.

 

7. Drodzy lekarze, korzystam z tej dorocznej okazji, aby w imieniu Kościoła Krakowskiego wyrazić wam wdzięczność za ofiarną służbę. Wszyscy doświadczamy błogosławionych owoców tej codziennej służby i troski o chorych. Niech Bóg wam hojnie wynagradza za wszystko, niech was wspiera i umacnia w czynieniu dobra. Niech w tej służbie towarzyszą wam słowa Jezusa, które wypowie On na Sądzie Ostatecznym: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

 

Niech was wspiera orędownictwo Matki Chrystusa, którą obdarzyliśmy tytułem „Uzdrowienia chorych” i „Pocieszycielki strapionych”. Niech was wspomaga wstawiennictwo św. Łukasza, waszego patrona, a także patrona tej świątyni – św. Franciszka z Asyżu. Niech wam błogosławi z wysoka św. Jan Paweł II, wasz przyjaciel i orędownik. Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: