Oświęcim, 14.08.2009 Msza święta o św. Maksymilianie Marii Kolbem


Oświęcim, 14.08.2009

Msza święta o św. Maksymilianie Marii Kolbem

 

Jestem katolickim kapłanem

1. Kiedy dzisiejszy Patron, jako więzień wystąpił na placu apelowym obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, postawiono mu pytanie: „Kim jesteś?" Odpowiedział: „Jestem katolickim kapłanem". Jest to świadectwo, a zarazem publiczne wyznanie, z którym wkroczył na ostatni odcinek życia będący oczekiwaniem na śmierć z głodu i pragnienia.

 

Rozpoczynam moje słowa od przypomnienia tego świadectwa, ponieważ przeżywamy Rok Kapłański i trzeba przypominać świadków należących do grona kapłanów. Maksymilian Kolbe należy do nich. Objawił wielkość i moc kapłaństwa w sytuacji wyjątkowo trudnej, za co dziękujemy Bogu. On szedł do tego ostatniego świadectwa od lat młodości, gdy w widzeniu wybrał dla siebie dwie korony: białą i czerwoną. Świadomość połączenia aktów miłości, zawartych w pracy dla innych, ze świadectwem życia w godzinie męczeństwa, była wielką pomocą w odkrywaniu i przeżywaniu przez niego kapłańskiej służby.

Znamienne jest to, że w godzinie publicznego świadectwa odsłonił swoje kapłaństwo. Mógł mówić o przynależności do zgromadzenia zakonnego, on jednak wyznał swój związek z Najwyższym Kapłanem Chrystusem. Chciał, aby wszyscy słuchający wiedzieli, że decyzję podejmuje kapłan.

 

Wspominając tę scenę, pragnę w niej odsłonić trzy kapłańskie cnoty Maksymiliana: odwagę, mądrość i miłość.

2. Odwaga jest istotnym rysem mocnej osobowości. Rajmund, późniejszy Maksymilian, doskonalił ją od młodości. Zastanawiał się, czy nie wstąpić do legionów, mających na celu odzyskanie przez Ojczyznę wolności. Skoro jednak dowiedział się, że rodzice oddali go do dyspozycji Boga, zrozumiał, że taka decyzja jest uzasadniona. Miłość patriotyczna pochodzi od Boga i zawsze jest włączona w pełnienie Jego woli. Zrezygnował więc z legionów i zdecydował się na wstąpienie do zakonu Franciszkanów i przyjęcie święceń kapłańskich. Już ta decyzja świadczy o dużej odwadze młodego Rajmunda-Maksymiliana.

Św. Maksymilian doskonalił odwagę w Rzymie poznając groźnych przeciwników Kościoła. Ujawnili oni swe zamiary z okazji 400-lecia wystąpienia Lutra oraz 200-lecia założenia masonerii. Maksymilian odkrył napięcie, jakie istnieje w Kościele, i w odpowiedzi na nie założył „Rycerstwo Niepokalanej". Już sama nazwa wzywa do mobilizacji sił ludzi odważnych. Rycerstwo nie może gromadzić ludzi bojaźliwych.

 

Po powrocie do Polski rozpoczął wielką akcję mającą na celu dotarcie do milionów. To wymagało odwagi. Zakłada Niepokalanów... Chce głosić Ewangelię nowoczesnymi środkami widząc, że wrogowie Kościoła tego nie chcą. Wszystkie jego decyzje odsłaniają wyjątkową odwagę. Ona była zbudowana na umiłowaniu woli Boga, bo sam nie był mocny, a nawet przez pewien czas leczył się z groźnej choroby. Odwaga była u podstaw decyzji jego wyjazdu do odległej Japonii. Maksymilian chciał uczestniczyć w nowych formach komunikacji społecznej, jakie doskonalił ówczesny świat. Realizacja planów wymagała wielkiej odwagi.

 

Skoro jednak jako młody człowiek w widzeniu wybrał dwie korony: białą i czerwoną, wiedział, że ta druga była zapowiedzią jego męczeństwa. To w dużej mierze wyjaśnia jego podejście do ostatniej decyzji. Umiał spojrzeć w oczy własnej śmierci, i to tak bolesnej, jaką jest śmierć z głodu i pragnienia. Decyzja musiała być przyjęta przez uczestników owego wydarzenia jako czyn wyjątkowo odważny.

 

3. Kapłańska mądrość to druga cnota promieniująca blaskiem z serca św. Maksymiliana na placu apelowym obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Polegała ona na odczytaniu i wykonaniu woli Ojca niebieskiego. W świecie Ewangelii cnota mądrości to nie teoretyczna wiedza, lecz umiejętność realizacji woli Boga. Sam Maksymilian zapisał, że celem człowieka wierzącego jest zamiana woli własnej - pisanej przez małe „w" - w Wolę Ojca, pisaną przez duże „W". Dokonuje się to na drodze umiłowania Woli Ojca niebieskiego. Kto tę Wolę kocha, traktuje ją jako własną i nic nie jest w stanie przeszkodzić w jej realizacji.

 

Maksymilian traktował swe powołanie kapłańskie jako wezwanie do nauczania ludzi ewangelicznej mądrości. To skłoniło go do zainteresowania się ówczesnymi mediami. Świat podejmował nowe formy komunikacji: prasę i radio. Maksymilian tak traktował kapłański przekaz Ewangelii. Mając na uwadze wielkość skali, w której działał, należy go wymienić jako pioniera tych dzieł na polskiej ziemi, a w pewnej mierze również w Kościele. Nawet w Japonii, w krótkim czasie, potrafił zorganizować wydanie Rycerza Niepokalanej w tamtejszym języku. Mądrość to nie tyko idealnie ujęte normy wiary i moralności, ale i umiejętność docierania z tymi wartościami do współczesnych.

 

Dziś wspominamy wydarzenie z apelowego placu w obozie. Ono przez proces kanonizacyjny stało się wydarzeniem medialnym. Mówi się o nim często w całym Kościele. Ojciec Maksymilian to kapłan, który wiedział, na czym polega cnota mądrości i kierował się nią w sytuacji najtrudniejszej. Nie wystarczy bowiem mądrości uczyć, o mądrości trzeba świadczyć. To świadectwo jest najcenniejsze i najmocniejsze.

 

4. Miłość jako cnota wypełniająca serce Maksymiliana błyszczy na placu apelowym wszystkimi odcieniami.

Decyzję podjął z miłości do więźnia. Chcąc go ratować od pewnej śmierci, poświęcił za niego siebie samego. Taka jest miłość. Ma na uwadze dobro drugiego człowieka i składa ofiarę ze swego dobra dla jego dobra. To był główny motyw tej decyzji.

Wydarzenie stało się tak szokujące, że jeden z jego świadków po latach napisał, iż wtedy przez obóz przeszło światło. Wszyscy zobaczyli, że w takich warunkach można zachować wolność ducha. Można ją zachować nawet w bunkrze śmierci głodowej. To dla więźniów i dla dalszych dziejów obozu było wydarzeniem podnoszącym na duchu. Maksymilian jednym wyznaniem ukazał wielkość ewangelicznie rozumianej miłości, która zawsze jest światłem dla innych.

 

Szczególnym rysem jego miłości było odniesienie do nieprzyjaciół. On uszanował ich decyzję, oni zrealizowali jego prośbę. Nie mamy dowodów na to, jaka była reakcja wrogów wobec Maksymiliana. Ale obok jego decyzji nie dało się przejść obojętnie. Władze obozu sądziły, że wszyscy się ich boją i że boją się śmierci. Maksymilian objawił, że ani się ich nie boi, ani się śmierci nie lęka. Jego stać na dobrowolne jej podjęcie. Oni zabijali, a on ratował współwięźnia. Taka jest różnica między tymi, którzy nienawidzą, a tymi, którzy kochają. Różnica zasadnicza i wielka!

 

O wielkości miłości, jako głównego narzędzia w dawaniu świadectwa Ewangelii, pisze św. Jan w swoim Pierwszym Liście. W odczytanym fragmencie usłyszeliśmy jego znamienne słowa: Nie dziwcie się, bracia, jeśli świat was nienawidzi! Maksymilian na pewno się nie dziwił. On dobrze wiedział, że dla ucznia Jezusa obóz zagłady jest miejscem świadectwa. Pamiętał też i o tych słowach św. Jana: Po tym poznaliśmy miłość, że On [Jezus] oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Dla niego to była instrukcja życia.

 

Kościół dostrzega w męczeńskiej śmierci Maksymiliana również świadectwo miłości wzajemnej. W Ewangelii dzisiejszej uroczystości sam Jezus powiedział nam: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Te słowa wzywają do spojrzenia na Gajowniczka jak na przyjaciela Jezusa, który życie swoje oddał za niego. W takiej perspektywie to, co się dokonało na apelowym placu, heroiczny czyn Ojca Maksymiliana jest wielkim świadectwem jego ewangelicznie rozumianej miłości.

 

5. „Jestem katolickim kapłanem" to słowa świętego Męczennika. Dziś Bogu dziękujemy za to, że przez jego postawę odsłania nam serce kapłana, jakiego pragnie. Wprawdzie żyjemy w czasach bez oświęcimskich placów apelowych, ale zmaganie z Kościołem i Ewangelią trwa nadal. Zmieniają się jedynie metody walki. Kapłan jest potrzebny Bogu, aby świadczył o nieprzemijających wartościach ewangelicznej wiary i moralności.

 

Dziś prosimy Boga, aby powołanych do Jego służby wspierał w zdobywaniu i doskonaleniu tych cnót, jakimi promieniuje św. Maksymilian. Także dziś potrzeba odwagi, która ma swe źródło w Bogu. Potrzeba mądrości, która odsłania piękno i bogactwo realizacji woli Ojca niebieskiego. I potrzeba miłości we wszystkich jej formach.

Niech św. Maksymilian będzie dla nas wsparciem i czuwa nad realizacją kapłańskich powołań w naszym pokoleniu.

Amen.

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: