Parafia MB w Wilnie (Ontario, Kanada),14 VI 2008


Parafia MB w Wilnie (Ontario, Kanada),14 VI 2008 r.
Formularz Mszy św. o Bożym Miłosierdziu
Ewangelia: Mt 9, 9-13


Czcigodni Ojcowie Misjonarze Oblaci,
Drodzy Bracia i Siostry,
Drodzy Rodacy!

 

1. Z prawdziwym wzruszeniem sprawuję pośród was pierwszą Eucharystię podczas mojej ponad dwutygodniowej podróży do Kanady i Stanów Zjednoczonych. Bezpośrednim motywem tej podróży jest uczestnictwo w Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Québecu. Wspólnie przeżywać będziemy to doniosłe wydarzenie w życiu całego Kościoła powszechnego. Ale od samego początku pragnąłem również odwiedzić niektóre wspólnoty polonijne na amerykańskiej ziemi. Podobnie czynił Ksiądz Kardynał Karol Wojtyła w latach siedemdziesiątych. Któż mógł wtedy przypuszczać, co stanie się 16 października 1978 roku! Jan Paweł II podjął w tamtym pamiętnym dniu swoją niezwykłą posługę jako Zastępca Chrystusa na ziemi. Pełnił ją niemal 27 lat do równie niezapomnianego dnia 2 kwietnia 2005 roku, kiedy to odszedł po nagrodę do domu Ojca.
Jak wiemy, charakterystycznym rysem pontyfikatu Jana Pawła II były jego podróże apostolskie. Samych zagranicznych podróży odbył 104. Towarzyszyłem mu we wszystkich. Dziś odżywają one głęboko w moim sercu. Ileż spotkań! Ileż wzruszeń! Ileż entuzjazmu! Ileż nawróceń! Ileż wiary! Ileż radości z zobaczenia Piotra naszych czasów i usłyszenia jego głosu! To wszystko staje mi dziś przed oczyma.


Przywożę wam pozdrowienia z ojczystego kraju. Przywożę je z Krakowa. Przywożę je ze wzgórza Wawelskiego oraz z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

 

2. Dziś w sposób szczególny przeżywamy 150. rocznicę przybycia Polaków do Wilna na kanadyjskich Kaszubach. Dla wielu z was to wydarzenie wpłynęło w sposób decydujący na los waszych rodzin i was samych. Pragniemy podziękować Bogu za te lata życia i pracy kolejnych pokoleń, dla których ta ziemia stała się ich ziemią. Nie przyjechali tutaj z pustymi rękami. Przyjechali z wiarą w sercu. Ta wiara była dla nich drogowskazem w nowej, nieznanej rzeczywistości. Gdy wybudowali domy, by mieć dach nad głową, pomyśleli o budowie kościołów. Chcieli bowiem swoje życie przeżywać z Bogiem jako wspólnota chrześcijańska, która gromadzi się na modlitwie i Eucharystii. To nadawało ich życiu najgłębszy sens. To koiło ich tęsknotę za ojczyzną. To otwierało ich umysły i serca na nowy kraj, na nowych ludzi, na nowe wyzwania.

 

3. Cieszę się, że w tutejszym kościele Matki Bożej jest tak żywy kult Bożego Miłosierdzia. Matka Boża jako pierwsza prowadzi nas do zdrojów miłosierdzia. Jest przecież Matką Miłosierdzia. Ona zrodziła Jezusa. Ona dała Go światu. Ona stała pod krzyżem i widziała przebity włócznią bok i serce Syna, z którego wypłynęła krew i woda - wstrząsający symbol miłosierdzia naszego Pana, umierającego dla naszego zbawienia. Miłosierdzia posuniętego do ostatecznych granic.
Dzisiejszemu światu potrzeba szczególnego miłosierdzia. Dzisiejszy świat szuka instynktownie Bożego miłosierdzia, bo jest to ostateczna odpowiedź na wszystkie nasze trudne sprawy, problemy, konflikty, zranienia i cierpienia. Do krakowskiego sanktuarium Bożego Miłosierdzia podróżują ludzie z całego świata. Pokorna, prosta zakonnica, święta Faustyna, w sposób szczególny rozbudziła w świecie wrażliwość na miłosierdzie.
Dziękujemy dziś Bogu, że Polonia kanadyjska upatrzyła sobie ten kościół, by wznosiło się z niego do Boga wołanie o miłosierdzie dla całego świata. Wzruszający jest fakt, że obraz Jezusa Miłosiernego w kanadyjskim Wilnie został namalowany w Wilnie na Litwie. Odsłania to jakiś znamienny rys uniwersalności Kościoła i naszej jedności w wierze, która wznosi się ponad granice państw i kontynentów.

 

4. Odczytana dziś Ewangelia ukazuje nam znamienny rys miłosierdzia, widoczny w postawie Jezusa, w Jego podejściu do drugiego człowieka. Jezus nikogo nie przekreślał. Liczył na każdego człowieka. Szanował godność każdego, również zepchniętego na margines życia społecznego. Tak było w wypadku Mateusza, który wykonywał znienawidzony przez Żydów zawód celnika. Celnicy w oczach rodaków Jezusa uchodzili za kolaborantów obcej władzy - Imperium Rzymskiego, a dodatkowo byli znienawidzeni za swoje zdzierstwo. Być celnikiem to znaczyło być grzesznikiem. I stała się rzecz niewiarygodna: Jezus podchodzi do siedzącego na komorze celnej Mateusza i mówi do niego: „Pójdź za Mną!" (Mt 9, 9). Dołączył go do grona najbliższych uczniów, późniejszych apostołów. Mateusz odpowiedział ochoczo i poszedł za Mistrzem z Nazaretu. Co działo się w jego sercu? Być może po raz pierwszy od wielu lat ktoś potraktował go jak człowieka. Co więcej, obdarzył go zaufaniem, wprowadził go w krąg osób najbliższych.


Jezus zasiadł za stołem ze swoimi uczniami, ale w niecodziennym towarzystwie. Dołączyli do Niego celnicy i grzesznicy, a więc ludzi z głębokiego marginesu. Cała scena wywołała zgorszenie faryzeuszów. „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?" Odpowiedź Jezusa jest jednoznaczna. On przyszedł po to, by ocalić każdego człowieka, by uleczyć jego rany, by przygotować go na ucztę w niebie, która nigdy nie będzie miała końca. Powtórzmy słowa Jezusa, bo nie wymagają one komentarza: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" (Mt 9, 12-13). Bóg nie zadowoli się nigdy żadną naszą ofiarą, żadną modlitwą, jeżeli nie będzie za nią stało nasze serce miłosierne, otwarte na potrzeby drugiego człowieka, gotowe do przebaczenia i pojednania.

 

5. Drodzy bracia i siostry, ileż nadziei kryje się dla nas w słowach Jezusa! Przecież każdy z nas ma świadomość własnej słabości i grzeszności. Przecież w jakiś sposób każdy z nas siedzi na swojej osobistej komorze celnej egoizmu, obojętności na los bliźniego, na komorze braku wrażliwości czy zaangażowania. Każdy z nas potrzebuje Boskiego Lekarza, by uzdrowił nasze duchowe choroby i niedomagania. Każdy z nas w jakiejś mierze „ma się źle". Każdy z nas potrzebuje radykalnej pomocy Zbawiciela, by ocalić swoją duszę na życie wieczne!


Podczas poświęcenia sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, 17 sierpnia 2002 roku, Jan Paweł II mówił: „Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy (n. 5).


6. Chrystus potrzebuje w dzisiejszym świecie wiarygodnych świadków miłosierdzia. Liczy na każdego z nas. Powołuje każdego z nas w konkretnych okolicznościach naszego życia, tak jak powołał celnika Mateusza. Zaangażujmy w posługę miłosierdzia nasze umysły i serca, naszą wyobraźnię, nasze ręce, i to wszystko, czym dysponujemy. W ten sposób wniesiemy nasz wkład w budowanie cywilizacji miłości i pokoju. W ten sposób uczynimy nasz świat bardziej Bożym i bardziej ludzkim.
Niech ziemia, na której stoimy, a do której dotarli 150 lat temu wasi przodkowie, będzie krainą Maryi. Niech będzie krainą Jej Syna. Niech będzie krainą miłosiernej miłości.
Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: