Parafia Najśw. Salwatora, „Emaus”, 21 IV 2014 Ewangelia: Łk 24, 13-35


Parafia Najśw. Salwatora, „Emaus”, 21 IV 2014

Ewangelia: Łk 24, 13-35

 

 

 

Drodzy bracia Kapłani,

drodzy uczestnicy odpustu Emaus na Salwatorze,

Bracia i Siostry!

 

1. Nasza radość ze zmartwychwstania Jezusa jest tak wielka, że nie wystarczy nam jeden dzień na świętowanie tego przełomowego, najważniejszego wydarzenia w dziejach ludzkości. Kościół przewidział całą Oktawę, czyli osiem dni, podczas których we Mszy świętej, na początku modlitwy eucharystycznej mówimy codziennie Bogu: „Dlatego stajemy przed Tobą i zjednoczeni z całym Kościołem uroczyście obchodzimy święty dzień Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Również dzisiaj, w drugim dniu Oktawy, obchodzimy radośnie święto Zmartwychwstania. Utarła się długa tradycja, że w tym dniu mieszkańcy Krakowa wędrują na Salwator, leżący kiedyś poza królewskim Miastem, aby właśnie wyruszyć z domu i w jakiś sposób przeżyć doświadczenie dwóch uczniów z Emaus.

 

2. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa dokonało się w głębokiej ciszy nocy. Żaden człowiek nie był naocznym świadkiem tego, co się stało. To było zbyt wielkie wydarzenie. To była Tajemnica przekraczająca nasze ludzkie możliwości pojmowania. Dlatego jedynym śladem i dowodem tego, co się stało podczas Wielkiej Nocy, był pusty grób, w którym wcześniej złożono martwe ciało Ukrzyżowanego.

 

W jaki sposób świat zaczął odkrywać to, co się stało? Nie było nadzwyczajnych, apokaliptycznych znaków z nieba. Pierwszą osobą, która zauważyła pusty grób Jezusa, była Maria Magdalena. To ona powiadomiła najbliższych uczniów ukrzyżowanego i pochowanego w grobie Mistrza z Nazaretu. To oni wstrząśnięci wiadomością przybiegli do pustego grobu, w którym leżały tylko płótna i chusta, w które owinięto było martwe ciało. Uczniowie odważyli się wejść do grobu. I dopiero wtedy jeden z nich, św. Jan, „ujrzał i uwierzył” – jak sam o tym napisał po latach w swojej Ewangelii” (J 20, 8).

 

Św. Łukasz Ewangelista pisze, że kilka niewiast, po zakończonym szabacie, udało się skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności i olejki. I one zastały pusty grób, a w zrozumieniu tego, co się stało, pomogło im dwóch aniołów. Powiedzieli oni: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24, 5-6). Niewiasty powróciły do miasta i powiadomiły o tym jedenastu Apostołów i pozostałych innych uczniów Jezusa. W ten sposób oszałamiająca wiadomość zaczęła się rozchodzić i docierać do ludzkich umysłów i serc.

 

Od dwóch tysięcy lat ta wiadomość dociera do kolejnych pokoleń. Dociera również do nas. I dlatego tutaj jesteśmy. Dlatego wierzymy, że umęczony, ukrzyżowany, złożony do grobu, ale zmartwychwstały Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Jest Zbawicielem świata i każdego z nas. To jest Dobra Nowina. To jest najważniejszy motyw naszej dzisiejszej radości i nadziei.

 

3. Doświadczenie dwóch uczniów podążających do Emaus jest bardzo pouczające. Związali swoje nadzieje z Jezusem. Słuchali Jego słów. Byli świadkami nadzwyczajnych znaków i cudów, jakich dokonywał. Uważali Go za „potężnego proroka w czynie i słowie” (por. Łk 24, 19). Przeżyli dramat Jego męki i okrutnej śmierci na krzyżu. Co więcej, dowiedzieli się już, że Jego grób jest pusty, a wiadomość o tym, przekazaną przez kobiety, a potem przez innych uczniów, przyjęli z przerażeniem. Nie rozumieli, co się stało, choć otrzymali wszystkie najważniejsze informacje.

 

Opuścili więc Jerozolimę przygnębieni, zdezorientowani, w poczuciu przegranej. I w tym momencie, w tym stanie ich ducha przyłączył się do nich zmartwychwstały Jezus. Nie rozpoznali Go. Ich oczy – jak zaznacza św. Łukasz – były „jakby przesłonięte” (Łk 24,16). A Jezus, jak mądry pedagog, rozpoczął z nimi rozmowę. Pozwolił im się wypowiedzieć, wyrazić swoje uczucia. I dopiero później zaczął im wykładać Pismo i wyjaśniać, że przecież Mesjasz miał wejść do chwały przez cierpienie. Rozpoznali Go przy łamaniu chleba. Wtedy dopiero „otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu” (Łk 24, 31). I wtedy uświadomili sobie, jak bardzo pałały ich serca, gdy rozmawiał z nimi w drodze. Powrócili więc do Jerozolimy i tam opowiedzieli uczniom Zmartwychwstałego, co ich spotkało w drodze.

 

4. Drodzy bracia i siostry, to co przeżyli uczniowie z Emaus, jest niejednokrotnie naszym osobistym doświadczeniem. Z jednej strony znamy „sprawę” Jezusa z Nazaretu. Znamy Ewangelię. Znamy Jego słowa. Wiemy o Jego zmartwychwstaniu, o Jego radykalnym zwycięstwie nad grzechem, złem i śmiercią. Wiemy – bo zapewnił nas – że pozostanie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Wiemy również, że ustanowił dla nas Kościół i że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18). O tym wszystkim wiemy. A jednak niejednokrotnie w chwilach trudnych jesteśmy zdezorientowani. Wydaje nam się, że Bóg jest nieobecny, że o nas nie pamięta, że pozostajemy sami z naszą biedą i cierpieniem, z naszymi trudnościami i problemami.

 

A przecież Jezus jest zawsze z nami. On rozświetla drogi naszego życia światłem swego słowa, bo tylko On ma słowo życia wiecznego. On nas karmi swoim Ciałem i swoją Krwią. Jest w zasięgu ręki, bo pozostawił nam na zawsze niepojęty dar Eucharystii. Czy cenimy sobie ten dar? Czy niedzielna Msza święta jest rzeczywiście w centrum każdego naszego tygodnia? To przecież fundament naszego życia chrześcijańskiego, naszego życia duchowego. Możemy zapytać szczerze: jeżeli w Krakowie na Mszach niedzielnych mamy trzydzieści kilka procent wiernych, to gdzie są pozostali? Czy chrześcijaninem można być tylko od święta?

 

W Wielki Piątek nawiedzałem groby Pana Jezusa. Wielu czyniło podobnie. Ze smutkiem zauważyłem jednak, że lokale były otwarte w tym dniu i bynajmniej nie świeciły pustkami. Kusiły także czerwone światła w oknach. Moi drodzy, zróbmy wszystko, by Kraków nie zatracił swojego charakteru miasta kultury, architektury sakralnej, uniwersytetów i nauki, miasta wielkiej historii, i nie stał się miastem sklepów alkoholowych i czerwonych okien.

 

Pan Jezus zmartwychwstały powiedział niewiastom: „Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą” (Mt 28,10). Drogie niewiasty królewskiego Krakowa. Podejmijcie i wy to szlachetne zadanie głoszenia Chrystusa zmartwychwstałego. Przeciwstawiajcie się wszelkim próbom wprowadzania pogańskich obyczajów w mieście bł. – a wkrótce – świętego Papieża Jana Pawła II. Kobiety matki są siłą narodu! Od nich zależy być lub nie być naszej umiłowanej Ojczyzny, Polski!

 

Korzystajmy z doświadczenia uczniów z Emaus. Starajmy się przede wszystkim odkrywać obecność Boga we wszystkich naszych sprawach, w radościach i smutkach, w rozczarowaniach i nadziejach. To jest najważniejsze. Jezus zawsze nam towarzyszy i nigdy nas nie opuści. On jest dla nas obecny w Kościele, we wspólnocie, którą sam założył, by kontynuowała Jego dzieło, Jego misję.

 

5. Wielkim synem Kościoła i wielkim pasterzem w Kościele był Karol Wojtyła – Jan Paweł II, tak nam bliski, również w tej parafii Najświętszego Salwatora. Za sześć dni, w ostatnim dniu Oktawy i w święto Miłosierdzia Bożego, czeka nas kanonizacja błogosławionego Jana Pawła II i równocześnie kanonizacja błogosławionego Papieża Jana XXIII. Jakże nie dziękować Bogu za to wydarzenie. Ono jest ważne dla nas i dla milionów chrześcijan na całym świecie.

 

Kanonizacja, której dokona Ojciec Święty Franciszek, jest oficjalnym stwierdzeniem w imieniu Kościoła, że obaj Błogosławieni cieszą chwałą w niebie, żyją w Bogu na wieki i orędują za nami u tronu Najwyższego. Święci są przyjaciółmi Boga i przyjaciółmi człowieka. Stąd nasza radość i nadzieja. Kanonizacja Jana Pawła II, a więc jakże bliskiego, znanego nam człowieka, syna naszej ziemi i naszego pasterza, jest dla nas znakiem, że świętość jest powołaniem wszystkich uczniów Jezusa, nas wszystkich, bo wszyscy jesteśmy powołani i przeznaczeni, by żyć z Bogiem i dla Boga już teraz i przez całą wieczność.

 

Czego możemy się uczyć od świętego Jana Pawła II? Możemy się uczyć jego wiary. On postawił Boga w centrum swego życia, w centrum wszystkich swoich spraw. Oddał się Bogu do dyspozycji, i dlatego podjął służbę człowiekowi. Jan Paweł II był i jest wielki, bo nie żył dla siebie. Jego wielkość ujawniała się w służbie, w uczynieniu ze swego życia daru dla innych.

 

Taka powinna być także droga każdej i każdego z nas, w tym miejscu, na tym posterunku, gdzie nas postawiła Boża Opatrzność. Kanonizacja Jana Pawła II będzie miała głęboki sens, jeżeli my sami staniemy się lepsi, jeżeli będzie między nami więcej dobroci, zrozumienia, wzajemnej pomocy i solidarności. Takie są owoce świętości człowieka.

 

6. Siostry i bracia, radujmy się ze zmartwychwstania naszego Pana. Niech On będzie obecny w waszym codziennym życiu, w waszych rodzinach i środowiskach. Niech umacnia wzajemną miłość małżonków. Niech umacnia rodziców w ich troskach o dobre wychowanie dzieci. Niech budzi w sercach młodych piękne pragnienia i ideały. Niech wspiera chorych i słabych. Niech będzie światłem i nadzieją dla wszystkich!

 

Prośmy o to przez orędownictwo Matki Chrystusa, która pod krzyżem została naszą matką. Prośmy o to za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II.

Amen!

 

 

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: