PARAFIA NAJŚWIĘTSZEGO SALWATORA - PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY, „EMAUS", 5 IV 2010



Ewangelia: Łk 24, 13-35

 

Drodzy Kapłani,

drodzy uczestnicy odpustu Emaus na Salwatorze,

Bracia i Siostry!

 

1. Ewangelia o uczniach Jezusa zmierzających do Emaus pozwala nam przeżyć osobiście największe wydarzenie w dziejach człowieka i świata. To wydarzenie dokonało się w Nocy, którą nazywamy Wielką. W tę bowiem Noc ukrzyżowany Syn Boży Jezus Chrystus powstał z martwych. Jego grób został pusty. Wstrząsający fakt odkryły najpierw kobiety, które wczesnym rankiem zobaczyły kamień odsunięty od grobu i zauważyły, że nie ma w nim ciała Jezusa. Przestraszone usłyszały od dwóch aniołów w lśniących szatach następujące słowa: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał" (Łk 24, 5-6). Kobiety powiadomiły o tym wszystkim najbliższych uczniów Jezusa, lecz - jak mówi ewangelista Łukasz - „słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary" (Łk 24, 11). Natomiast Piotr, który pobiegł do grobu i ujrzał w nim tylko płótna, „dziwił się temu, co się stało" (por. Łk 24, 12).

 

Jezus wielokrotnie mówił uczniom, że będzie wydany i ukrzyżowany, ale że trzeciego dnia zmartwychwstanie. I rzeczywiście, został ukrzyżowany. Jego ciało złożono w grobie, jak po śmierci każdego człowieka. Ale wyobraźnia uczniów nie sięgała dalej. Dlatego nie dali wiary temu, by nie szukać „żyjącego wśród umarłych", natomiast Piotr dziwił się temu, co sam zobaczył. Możemy zrozumieć tę powściągliwą postawę. Powstanie z martwych ukrzyżowanego dwa dni wcześniej było wydarzeniem tak niesłychanym, że przekraczało wszelkie możliwości pojmowania. Dopiero trzeba było osobistego spotkania z żywym Panem, by zmierzyć się z Tajemnicą, odmieniającą radykalnie nie tylko Jego historię, ale i los każdego człowieka.

 

2. W takiej atmosferze niewiary, zmieszania i zdumienia wyruszają z Jerozolimy dwaj uczniowie Ukrzyżowanego. Są przygnębieni, rozczarowani, zdezorientowani. Postawili wszystko na Mistrza z Nazaretu. Wiązali z Nim swoje głębokie, choć przyziemne nadzieje. Uważali Go za „proroka potężnego w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu" (Łk 24, 19). Spodziewali się, że to On dokona wyzwolenia ich kraju spod okupacji najeźdźcy. I te wszystkie oczekiwania legły w gruzach wraz z ukrzyżowaniem Mistrza. Wprawdzie dotarła już do nich wiadomość o pustym grobie i o tym, że aniołowie zapewniają, iż On żyje. Ale ta wiadomość nie dokonała przełomu w ich odbiorze tego, co się stało. Rozmawiali o tym wszystkim między sobą, ale nie otwarły się im jeszcze oczy

Prawdopodobnie każdy z nas znajdował się lub znajduje w podobnej sytuacji. W naszym życiu mają miejsce wydarzenia, które nas przerastają i których często nie rozumiemy. Takie sytuacje wpisane są w nasz los. Potrzeba nam otwarcia oczu. Potrzeba nam przede wszystkim otwarcia się na Boga na modlitwie. Potrzeba nam wsłuchiwania się w Jego słowa. Potrzeba nam życzliwego słowa i rady mądrych ludzi. Potrzeba nam wreszcie uwolnienia się od osobistych uprzedzeń, nieuporządkowanych pragnień i niepotrzebnych lęków. Potrzeba nam zawierzenia naszego losu w ręce Boga.

 

3. Jezus Chrystus jest zawsze towarzyszem naszej drogi życia, tak jak stał się tajemniczym Towarzyszem drogi zniechęconych uczniów zmierzających do Emaus. Zauważmy, że jako mądry pedagog nawiązał najpierw do ich osobistej, egzystencjalnej sytuacji. Wysłuchał ich zwierzeń, obaw, niepokojów, zawiedzionych nadziei. I dopiero później powiedział im jasno: „«O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego" (Łk 24, 25-27).

 

Oni znali te Pisma, a jednak nie byli wcześniej zdolni przekroczyć progu nadziei. Nie byli zdolni otworzyć oczu na nową, wspaniałą rzeczywistość, jaka odsłaniała się przed całą ludzkością. Potrzebne było pełne żaru słowo samego zmartwychwstałego Pana. To On sam otwierał im oczy na prawdę. On sam budził w ich sercach najgłębsze pragnienia. Uświadomili sobie to później stwierdzając, że „pałały im serca" (por. Łk 24, 32), kiedy rozmawiał z nimi i wyjaśniał Pisma.

 

4. Ostatecznie otwarły się im oczy i poznali zmartwychwstałego Jezusa przy łamaniu chleba, „lecz On zniknął im z oczu" (Łk 24, 31). Odtąd będzie im towarzyszył duchowo na drogach ich życia, a oni - podobnie jak wszyscy wierzący w Niego - będą się z Nim spotykać na wspólnej modlitwie, przy sprawowaniu Eucharystii, we wspólnocie Kościoła, miłując się wzajemnie, pełniąc dzieła miłosierdzia.

Bracia i siostry, historia uczniów z Emaus to historia każdego z nas. Pośród niepewności i poszukiwań spotykamy się ostateczne z naszym Panem. Przyjmujemy od Niego dar. Stanowimy kolejne pokolenie Kościoła, który żyje Eucharystią. Mówił i pisał o tym żarliwie Jan Paweł II. W jego ostatniej encyklice, jaką napisał, a poświęcona była Eucharystii, czytamy na samym początku: „Kościół żyje dzięki Eucharystii. Ta prawda wyraża nie tylko codzienne doświadczenie wiary, ale zawiera w sobie istotę tajemnicy Kościoła. Na różne sposoby Kościół doświadcza z radością, że nieustannie urzeczywistnia się obietnica: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20). Dzięki Najświętszej Eucharystii, w której następuje przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana, raduje się tą obecnością w sposób szczególny. Od dnia Zesłania Ducha Świętego, w którym Kościół, Lud Nowego Przymierza, rozpoczął swoje pielgrzymowanie ku ojczyźnie niebieskiej, Najświętszy Sakrament niejako wyznacza rytm jego dni, wypełniając je ufną nadzieją. (...) Za każdym razem, gdy Kościół sprawuje Eucharystię, wierni mogą w pewien sposób ponownie przeżywać doświadczenie dwóch uczniów z Emaus: «Otworzyły się im oczy i poznali Go» [Łk 24, 31]" (Ecclesia de Eucharistia, 1, 6).

5. W tych dniach przeżywamy piątą rocznicę błogosławionej śmierci Jana Pawła II. Tydzień temu miałem radość koncelebrować z Ojcem Świętym Benedyktem XVI Mszę św. w Bazylice św. Piotra. Z rzeszą wiernych z całego świata dziękowaliśmy wspólnie Bogu za życie i pasterską służbę Czcigodnego Sługi Bożego. Ta służba w jakiś niepojęty i tajemniczy sposób nadal trwa. Jan Paweł II nadal przemawia do całego Kościoła nie tylko ważnymi tekstami i dokumentami, które nam zostawił. On przemawia całą swoją postawą, swoim zawierzeniem wszystkiego Bogu. Przemawia swoją świętością. Akt beatyfikacji i kanonizacji będzie tylko oficjalnym potwierdzeniem zmysłu wiary i świadomości całego ludu Bożego, że zmartwychwstały Pan obdarzył w naszych czasach Kościół takim wspaniałym i wiarygodnym świadkiem i że teraz przebywa on już w domu naszego Ojca.

 

Jako rodacy Jana Pawła II jesteśmy szczególnie zobowiązani do dorastania do ideałów, które on nam wskazywał. Przecież zanim się przeniósł na Wzgórze Watykańskie, sprawował Eucharystię i głosił słowo Boże na Wzgórzu Wawelskim i w tylu świątyniach naszej Archidiecezji. Sprawował swoją posługę pasterską również tutaj, w kościele Najświętszego Salwatora. To dziedzictwo zobowiązuje!

 

6. Podejmując więc prośbę uczniów z Emaus,

powiedzmy całym sercem Jezusowi:

 

Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi

i dzień się już nachylił".

Pozostań z każdym z nas.

Uwolnij nas od lęków i obaw o przyszłość,

od niepewności i rozczarowań,

od grzechu i zła,

od egoizmu i złudnego poczucia samowystarczalności.

Uczyń nasze serca wrażliwymi

na potrzeby ubogich, zranionych, szukających sensu życia.

Pozostań w naszych rodzinach.

Niech będą wspólnotami miłości, dobra i pojednania.

Przenikaj swoją tajemniczą obecnością

wszystkie nasze wspólnoty,

środowiska pracy, nauki i kultury.

Pomagaj nam utrwalać w Krakowie

duchowe dziedzictwo Jana Pawła II.

Niech nasze Miasto będzie oazą braterstwa i solidarności dla jego mieszkańców i wszystkich przybyszów.

Niech nasza Ojczyzna będzie Twoim królestwem.

Pozostań z nami, Panie.

Pozostań na zawsze.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: