Raba Wyżna, 11 maja 2008


Raba Wyżna, 11 maja 2008 r.
Uroczystość odpustowa św. Stanisława BM


Czytanie I i II z Wniebowstąpienia: Dz 1, 1-11; Ef 1, 17-23; Ew. ze św. Stanisława: J 10, 11-16

 

Wprowadzenie do Mszy św

 

Bracia i Siostry,


za każdym razem z największą radością staję przy ołtarzu w naszym kościele parafialnym pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rabie Wyżnej. Tutaj przecież ujrzałem światło dzienne. Tutaj przyjąłem pierwsze sakramenty święte i tutaj dorastałem do wiary. Tutaj dojrzewało moje powołanie do kapłaństwa. Tutaj żyli i pracowali, i nadal żyją, i pracują moi najbliżsi. Tutaj powracam zawsze ze świadomością, że jest to powrót do korzeni.

Zjednoczmy się na wspólnej modlitwie wokół ołtarza Pańskiego w odpustową uroczystość świętego Patrona parafii, przeżywając jednocześnie radosne wydarzenie Wniebowstąpienia Pańskiego. Za wstawiennictwem św. Stanisława polecajmy Bogu całą parafię - wszystko, co ją stanowi. Polecajmy naszych duszpasterzy i nasze rodziny, dzieci, młodzież, starszych i chorych. Polecajmy miłosierdziu Bożemu naszych bliskich zmarłych. Powierzmy Panu nasze najbardziej osobiste intencje, nasze troski i nadzieje.

 

Przeprośmy też Boga za wszystkie nasze słabości i grzechy, byśmy mogli godnie sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

Spowiadam się Bogu wszechmogącemu...

 

 

Homilia

 

Drodzy Bracia i Siostry,


1. Księga Dziejów Apostolskich wprowadza nas w ważne wydarzenie dziejów zbawienia. Czterdzieści dni po swoim zmartwychwstaniu Jezus odszedł do nieba, zapowiadając wcześniej uczniom, że Duch Święty zstąpi na nich i że otrzymają Jego moc, aby być Jego świadkami aż po krańce ziemi (por. Dz 1, 8). Uczniowie odprowadzali wzrokiem unoszącego się w obłoki Pana. I wtedy usłyszeli znamienne pytanie wypowiedziane przez dwóch aniołów: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?" (Dz 1,11).

 

Po wiekach to pytanie powraca również i do nas, bo dotyka ono podstawowej prawdy o życiu i przeznaczeniu człowieka. Dlaczego stoimy i wpatrujemy się w niebo? Pozostaje w mojej pamięci głęboka odpowiedź, jaką na to pytanie udzielił dwa lata temu Ojciec Święty Benedykt XVI podczas swojej homilii na krakowskich Błoniach: „Stoimy na ziemi, bo tu postawił nas Stwórca jako uwieńczenie swojego dzieła stworzenia. (...) Stoimy na ziemi, tkwimy w niej korzeniami, wyrastamy z niej. (...) Tu doznajemy trudu wędrowców, zmierzających do celu krętymi drogami, pośród wahań, napięć, niepewności, ale z głęboką świadomością, że wcześniej czy później ta wędrówka osiągnie kres. I wtedy rodzi się refleksja: Czy to już wszystko? Czy ziemia, na której «stoimy», jest naszym ostatecznym przeznaczeniem?"

 

A oto jak odpowiedział Ojciec Święty na drugą część pytania: uczniowie „wpatrywali się w niebo, bo odprowadzali wzrokiem unoszącego się w górę Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Nie wiadomo, czy wówczas zdawali sobie sprawę z tego, że właśnie otwierał się przed nimi najwspanialszy, nieskończony horyzont, ostateczny cel ziemskiego pielgrzymowania człowieka. Być może zrozumieli to dopiero wtedy, gdy zostali oświeceni przez Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy. Dla nas jednak - mówił dalej Papież - to wydarzenie sprzed dwóch tysięcy lat jest czytelne. Jesteśmy wezwani, by stojąc na ziemi, wpatrywać się w niebo - kierować uwagę, myśl i serce w stronę niepojętej tajemnicy Boga. By patrzeć w kierunku rzeczywistości Bożej, do której od stworzenia powołany jest człowiek. W niej kryje się ostateczny sens naszego życia" (Homilia, 28.05.2006).

 

Bracia i Siostry, powinniśmy powracać często do podstawowych prawd o naszym życiu, o naszym ziemskim wędrowaniu pośród radości i smutków, pośród trudów i nadziei. Powinniśmy zachowywać zawsze żywą świadomość, że ziemia jest tylko pewnym, krótszym lub dłuższym etapem wprowadzającym nas do niezmierzonej rzeczywistości nieba - do królestwa Bożego, w którym przygotowane jest miejsce dla każdego z nas.


2. Możemy z całą pewnością powiedzieć, że święty Stanisław żył ewangeliczną prawdą o życiu i ostatecznym przeznaczeniu człowieka. Zgodnie z tą prawdą kształtował on projekt swojego osobistego życia, ale tę prawdę głosił również nieustraszenie jako biskup, jako pasterz Kościoła krakowskiego. Odniósł bezpośrednio do siebie słowa wstępującego do nieba Jezusa: „będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi" (Dz 1, 18). Dla niego Jerozolimą, Judeą i Samarią stała się polska kraina, a jeszcze ściślej królewski Kraków i ziemie wokół niego położone wraz z zamieszkującym je ludem Bożym. Dla biskupa Stanisława być świadkiem Jezusa Chrystusa znaczyło odsłaniać przed ludźmi najgłębszy sens ich życia, ale także bronić ich godności, stawać po stronie sprawiedliwości.

 

Jego wzorem jako pasterza mógł być tylko Mistrz z Nazaretu, Dobry Pasterz. Dlatego Stanisław przyjął jako skierowane do siebie słowa, które usłyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Urzeczywistnił dosłownie niezwykle wymowny rys pasterskiej postawy: „Dobry pasterz daje życie za swoje owce" (J 10, 11). Dobry pasterz nie jest najemnikiem, obojętnym na los owiec. Dobry pasterz nie jest „właścicielem" owiec. On czuje się za nie odpowiedzialny, chroni je przed niebezpieczeństwem, dba o ich dobro. A kiedy potrzeba, gotów jest dać własne życie, aby je ocalić. Takim Pasterzem był sam Jezus Chrystus, który oddał życie, by nas ocalić od zła i śmierci. Takim pasterzem był św. Stanisław, który nie wahał się stanąć w obronie powierzonych sobie wiernych. Legł pod mieczem na Skałce, ale jego krew okazała się błogosławieństwem i źródłem ładu moralnego i społecznego w naszej Ojczyźnie, w której wiara chrześcijańska dopiero się zakorzeniała.

Dobry pasterz - jak przypomina Jezus - zna swoje owce. Zna, czyli zgodnie z biblijnym znaczeniem tego słowa, kocha swoje owce. Dobry pasterz zna owce po imieniu. Każda z nich ma niepowtarzalne rysy twarzy. Każda z nich nosi w swym sercu pragnienia, nadzieje. Dobry pasterz myśli o dobru całej owczarni, ale wie, że nie stanowi ona anonimowego tłumu, ale składa się z żywych, niepowtarzalnych istot, obdarzonych godnością, stworzonych na obraz i podobieństwo Boże.


3. Drodzy Bracia i Siostry, nie jest dziełem przypadku, że nasza rodzinna parafia w Rabie Wyżnej w sposób szczególny związana jest z postacią świętego Biskupa i Męczennika Stanisława. Możemy powiedzieć, że jego postać decyduje o tożsamości tej parafii. Stanowi ona cząstkę Archidiecezji Krakowskiej, której Stanisław ze Szczepanowa był siódmym z kolei biskupem, a obecnie jest jej głównym patronem.

 

Chyba również nie jest dziełem przypadku, że wywodzący się z tej parafii młody ksiądz imieniem Stanisław został osobistym sekretarzem kolejnego następcy św. Stanisława na stolicy krakowskiej - arcybiskupa i kardynała Karola Wojtyły, który ze wzgórza Wawelskiego przeszedł na wzgórze Watykańskie jako następca św. Piotra Apostoła. Chyba nie jest też dziełem przypadku, że tenże ksiądz Stanisław jest obecnie arcybiskupem krakowskim, a więc wpisuje się w długi szereg następców św. Stanisława.

 

Dziś mamy poświęcić pomnik, który upamiętnia moment włożenia przez Ojca świętego Jana Pawła II rąk na moją głowę podczas konsekracji biskupiej w Bazylice św. Piotra w Rzymie, 19 marca 1998 roku. Jestem wam głęboko wdzięczny za to, że tym pięknym pomnikiem wyraziliście swoje szlachetne pragnienie utrwalenia pamięci o tych szczególnych więziach, jakie łączyły Sługę Bożego z Rabą Wyżną.

 

Drodzy Bracia i Siostry, dziękujmy dziś Bogu za dar więzi naszej parafii z osobą świętego Biskupa i Męczennika Stanisława oraz za dar szczególnej więzi ze Sługą Bożym Janem Pawłem II.

Ale dar zobowiązuje. Dlatego powinniśmy pytać, czy żyjemy na co dzień dziedzictwem św. Stanisława? Czy pogłębiamy w sobie świadomość, że przynależymy do żywej owczarni Jezusa Chrystusa - Dobrego i Najwyższego Pasterza? Czy zachowujemy Jego przykazanie miłości? Czy żyjemy tradycją naszych ojców, którzy przeszli przez tę ziemię i przekazali nam skarb wiary? Czy przekazujemy następnemu pokoleniu ten skarb wiary i przywiązania do Kościoła - wspólnoty uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana? Czy nasi krewni i bliscy, którzy wyjechali z kraju za chlebem, pozostaną wierni wartościom, którymi żyje nasza parafia? Czy wspomagamy ich modlitwą? Oto niektóre pytania, które warto sobie postawić w imię wierności temu, co dla nas najważniejsze.


4. Drodzy Bracia i Siostry, niech więc dzisiejsza uroczystość odpustowa będzie dniem wdzięczności za wszystko, co otrzymała nasza parafia za wstawiennictwem swojego świętego Patrona. Niech będzie dniem dziękczynienia za przyjaźń i bliskość, jakiej doznaliśmy ze strony Następcy św. Piotra - Sługi Bożego Jana Pawła II. Niech będzie dniem dziękczynienia za wszystkie łaski, jakie otrzymujemy dzień po dniu żyjąc w wolnej Ojczyźnie, mogąc decydować o kształcie naszego życia społecznego.

Niech dzisiejsza uroczystość pogłębi w nas wiarę. Niech pogłębi w nas spojrzenie na nasze życie i przeznaczenie, w odpowiedzi na pytanie: „dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?" Stoimy na ziemi. Stoimy na ziemi, którą uprawiamy, którą czynimy sobie poddaną. Angażujemy się we wszystkie sprawy człowieka i społeczeństwa. Ale jednocześnie - jako uczniowie zmartwychwstałego Pana - kierujemy nasze spojrzenie ku niebu. Ku niewidzialnej, ale fascynującej rzeczywistości, do której wszyscy zmierzamy.

 

Niech w naszym wędrowaniu ku tej rzeczywistości towarzyszy nam św. Stanisław. Niech nam towarzyszy Sługa Boży Jan Paweł II i niech nas wspomaga w drodze do domu Ojca.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: