Rocznica wyboru Kard. Karola Wojtyły


Portugalski Uniwersytet Katolicki

Audytorium Cardeal Medeiros
Lizbona, 04. XI. 2008 r.

 

30. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra

 

Magnificencjo,

Eminencjo, Księże Kardynale Patriarcho Lizbony,

Ekcelencje,


Panie i Panowie!

 

1. Najpierw chciałbym serdeczne podziękować za zaproszenie mnie do Lizbony. Poczytuję sobie za wielki zaszczyt, że mogę przemówić w Audytorium Cardeal Medeiros Biblioteki Uniwersyteckiej im. Jana Pawła II. Cieszę się również, że nasze dzisiejsze spotkanie wpisuje się w obchody 40-lecia Wydziału Teologicznego Portugalskiego Uniwersytetu Katolickiego.


Zdaje sobie sprawę, że moja osoba kojarzona jest z osobą i posłannictwem Metropolity Krakowskiego Kardynała Karola Wojtyły, który przed trzydziestu laty został powołany „z dalekiego kraju" na Stolicę św. Piotra. Istotnie, spotkał mnie w życiu największy przywilej towarzyszenia przez niemal czterdzieści lat Pasterzowi Kościoła krakowskiego, a następnie Namiestnikowi Chrystusa na ziemi. To doświadczenie w sposób zasadniczy naznaczyło moje życie i moją służbę w Kościele. Co więcej, to jakże głębokie doświadczenie określa moją tożsamość oraz styl mojej służby Kościołowi. Służyłem - jak mogłem - Pasterzowi Kościoła powszechnego. Teraz sam - z woli Ojca Świętego Benedykta XVI - jestem pasterzem Kościoła krakowskiego, ale z obowiązku i potrzeby serca daję świadectwo o Tym, który przez dwadzieścia siedem lat był Piotrem naszych czasów, naszego pokolenia.


Oto w jakim świetle widzę moją dzisiejszą obecność w Lizbonie. Rodzą się we mnie uczucia wdzięczności wobec narodu portugalskiego, który tak entuzjastycznie podejmował zawsze Jana Pawła II. A Jan Paweł II odwzajemniał ten entuzjazm swoją posługą słowa i obecności pośród was. Do końca życia Fatima stanowiła dla niego jakiś szczególny punkt odniesienia. Stanowiła dla niego misterium wpisujące się w jego pontyfikat, a zwłaszcza w cudowne ocalenie po tym, co stało się na Placu św. Piotra 13 maja 1981 roku.

 

2. Trzydzieści lat temu raczej nieznany bliżej polski kardynał został Następcą św. Piotra. Był to prawdziwy wstrząs. Uniwersalność Kościoła katolickiego przybierała niewyobrażalny kształt. Pasterz z północnej i wschodniej Europy, z regionu zdominowanego przez bezbożny system komunistyczny, stawał na czele całego Kościoła. A co powiedzieć o odczuciach uczniów Jezusa Chrystusa z tamtego rejonu świata, którzy wiernie trwali przy Mistrzu z Nazaretu i Jego Zastępcach na ziemi przez całe lata prześladowań, niszczenia Kościoła, poniżania wiary? Wybór kardynała Karola Wojtyły stanowił eksplozję wiary i nadziei! Zapowiadał nowy rozdział w trudnych zmaganiach o wolność, o prawdę, o godność człowieka.


Zostając Biskupem Rzymu, Jan Paweł II wnosił w sprawowanie papieskiej posługi swoje polskie doświadczenie. Ono go uformowało. Ono ukształtowało charakterystyczny styl jego posługi pasterskiej. Wkrótce okazało się, że to doświadczenie przygotowało go do podjęcia uniwersalnej posługi całemu Kościołowi. Nowy Papież poznawał problematykę Kościoła powszechnego, pełniącego swoją misję w bogatej mozaice kultur i narodów, w odmiennych systemach społecznych i politycznych. W tym wszystkim pomagały jego nieprzeciętne zalety umysłu i serca. Dysponował przenikliwą inteligencją, rozległą wiedzą filozoficzną i teologiczną, znajomością współczesnej kultury. Bezpośrednie doświadczenie dwóch totalitaryzmów - nazizmu i komunizmu - uwrażliwiło go w sposób szczególny na to wszystko, co odnosiło się do człowieka, do jego godności jako osoby - istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boże, powołanej do życia w prawdzie i wolności. Dał temu wyraz już w swojej pierwszej encyklice Redemptor hominis, napisanej w pierwszych miesiącach pontyfikatu. Zawarte jest w niej jego credo jako człowieka, jako chrześcijanina, jako pasterza Kościoła.

 

3. Księga pontyfikatu Jana Pawła II została zamknięta 2 kwietnia 2005 roku. W miarę upływu czasu od tego pamiętnego dnia, łatwiej przychodzi nam ogarnąć jego dokonania, to wszystko, co wniósł w dzieje Kościoła i poniekąd całego współczesnego świata.


Szukając klucza do zrozumienia osobowości Jana Pawła II oraz jego pontyfikatu, trzeba odpowiedzieć na pytanie, co stanowiło, a raczej: kto stanowił pasję jego życia? Towarzysząc mu z bliska przez kilka dziesięcioleci, dzień po dniu, mogę z całym przekonaniem odpowiedzieć, że pierwszą pasją życia Karola Wojtyły i Jana Pawła II był Jezus Chrystus. On żył Jezusem. On żył dla Jezusa. On prowadził innych do Jezusa. To nadawało ostateczny sens temu wszystkiemu, co robił, co zamierzał, co mówił, do czego tęsknił, z czym wiązał swoje najgłębsze nadzieje. Nic więc dziwnego, że pierwszą encyklikę rozpoczyna osobistym wyznaniem wiary: „Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii. Do Niego zwraca się moja myśl i moje serce w tej doniosłej godzinie dziejów, w której znajduje się Kościół i cała wielka rodzina współczesnej ludzkości" (Redemptor hominis, 1).


Jan Paweł II prowadził stały dialog z Jezusem. Był człowiekiem głębokiej modlitwy. Zażyła przyjaźń z Mistrzem z Nazaretu prowadziła go do służby Odkupicielowi człowieka. Modlitwa i służba przenikały się w nim nawzajem.


Drugą pasją Karola Wojtyły i Jana Pawła II był człowiek. W całej swojej twórczości pochylał się nad tajemnicą egzystencji człowieka, szukał jego najgłębszych korzeni i źródeł i odnajdywał je w Bogu. Pasja, której na imię było Jezus Chrystus prowadziła go do pasji, którą dla niego był człowiek - wszystkie jego sprawy, pragnienia, niepokoje, zagrożenia i nadzieje. W całym swoim kapłańskim życiu chciał służyć wielkiej sprawie człowieka, prowadzić go do Źródeł, odsłaniać przed nim prawdę o jego powołaniu. Dlatego mógł między innymi pisać: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel (...) «objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi». To jest ów - jeśli tak wolno się wyrazić - ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia. Człowiek odnajduje w nim swoją właściwą wielkość, godność i wartość swego człowieczeństwa. Człowiek zostaje w Tajemnicy Odkupienia na nowo potwierdzony, niejako wypowiedziany na nowo. Stworzony na nowo! (...) Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca - nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty - musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa" (Redemptor hominis, 10).


Trzecią pasją Karola Wojtyły i Jana Pawła II był Kościół, żywa wspólnota uczniów Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Służył Kościołowi jako prosty wikary w Niegowici, jako duszpasterz akademicki, jako profesor etyki, jako arcybiskup metropolita krakowski i wreszcie jako pasterz Kościoła powszechnego. Bóg obdarzył go rozlicznymi darami, fascynującą osobowością, zdolnością patrzenia w głąb. Dlatego wyrósł na niekwestionowanego lidera dla milionów katolików, i nie tylko katolików, na całym świecie. Posiadał cechy autentycznego lidera. Czyli: miał spójną wizję rzeczywistości - Boga, człowieka i świata. Sam tą wizją żył. Dlatego był wiarygodny. Co więcej, potrafił tę wizję artykułować, przekazywać innym. I wreszcie: potrafił do tej wizji przekonywać całą wspólnotę Kościoła, angażować ją do działania. Wprowadził Kościół w trzecie tysiąclecie. Nakreślił program duszpasterski - wymieńmy choćby List apostolski Novo millennio ineunte - do którego długo jeszcze będziemy sięgać.

 

4. W świetle tego, co dotychczas powiedzieliśmy, łatwo odczytać słowa wypowiedziane przez Jana Pawła w dniu inauguracji pontyfikatu: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, co więcej, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, ustrojów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji, rozwoju. Nie lękajcie się! Chrystus wie, «co jest w człowieku». Tylko On to wie.


Dzisiaj tak często człowiek nie wie, co nosi w sobie, w głębi swojej duszy, swego serca. Tak często jest niepewny sensu swego życia na tej ziemi. Tak często opanowuje go zwątpienie, które przechodzi w rozpacz. Pozwólcie zatem - proszę was, błagam was z pokora i ufnością - pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. Tylko On ma słowa życia, tak, życia wiecznego" (22 X 1978, n. 5).


Kardynał Karol Wojtyła i Papież Jan Paweł II żył Soborem Watykańskim II. Dla młodego arcybiskupa krakowskiego Sobór stał się niezwykłym doświadczeniem Kościoła, podejścia do świata i człowieka. Był blisko spraw świata i człowieka. Chciał służyć człowiekowi. Dlatego utożsamiał się dogłębnie z programowymi słowami Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes: „Radość i nadzieja, smutek i lęk ludzi w naszych czasach, szczególnie ubogich i wszelkich uciśnionych, są również radością i nadzieją, smutkiem i lękiem uczniów Chrystusa i nie można znaleźć nic prawdziwie ludzkiego, co nie odbijałoby się echem w ich sercach" (n. 1).

 

5. Ponieważ spotykamy się dzisiaj na Uniwersytecie, trzeba podkreślić znamienny rys osobowości Karola Wojtyły: był intelektualistą, człowiekiem nauki, refleksji, szerokich horyzontów myślowych. Czuł się dobrze w środowisku uniwersyteckim, wszak było to jego środowisko jako studenta, a później profesora. Podczas pontyfikatu, zarówno w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich po całym świecie, wielokrotnie spotykał się z tym środowiskiem uważając, że wywiera ono zasadniczy wpływ na kształt współczesnej kultury, na styl życia i mentalność kolejnych pokoleń. W Roku Wielkiego Jubileuszu 2000 nie mogło zabraknąć spotkania z nauczycielami akademickimi. Mówiąc o misji środowiska uniwersyteckiego, stwierdził: „Każdego dnia staracie się bronić prawdy, głosić ją i szerzyć. Często są to prawdy dotyczące najbardziej różnorodnych aspektów wszechświata i dziejów. Nie zawsze zagadnienia te dotyczą bezpośrednio - jak w przypadku teologii i filozofii - kwestii ostatecznego sensu życia i relacji z Bogiem, która pozostaje wszakże najrozleglejszym horyzontem wszelkiej myśli. Także w badaniach nad aspektami życia, które wydają się nie mieć żadnego związku z wiarą, kryje się tęsknota za prawdą i sensem, wykraczająca poza zagadnienia doraźne i szczegółowe" (10 IX 2000, n. 3).


Uniwersytet to również ludzie młodzi, szukający prawdy, zdobywający wiedzę, formujący swoje postawy. Świat młodych był światem Karola Wojtyły i Jana Pawła II. Wszedł w ten świat w Krakowie, a potem nie tracił żadnej okazji, by spotykać się z młodymi, dzielić własnym doświadczeniem, odkrywać przed nimi fascynująca przygodę pójścia za Chrystusem i służenia braciom i siostrom we wspólnocie Kościoła. Jan Paweł II był wymagającym przewodnikiem, ale przede wszystkim wymagał od siebie. Wiedział, że życie człowieka jest darem i zadaniem i że musimy z naszego życia uczynić dar dla innych i ostatecznie dla Boga. Papież ukazywał młodym trudne ideały. Słuchali go, bo był wiarygodny. Był spójny i konsekwentny w tym wszystkim, co proponował.


Podczas Światowego Dnia Młodzieży, któremu po raz ostatni przewodniczył w Toronot w 2002 roku, postawił młodzieży pytanie: „na jakim fundamencie, na jakich pewnikach powinniśmy budować nasze życie oraz życie wspólnoty, której jesteśmy członkami? (...) Drodzy przyjaciele, w głębi serca, w entuzjazmie waszych młodych lat spontanicznie znajdujecie odpowiedź na to pytanie (...): jedynie Chrystus jest kamieniem węgielnym, na którym można w sposób trwały zbudować swoje życie. Jedynie Chrystus - poznany, kontemplowany i umiłowany - jest wiernym przyjacielem, który nigdy nas nie zawodzi, który towarzyszy nam w drodze i którego słowa rozpalają nasze serca (por. Łk 24, 13-35).


Wiek XX często próbował obyć się bez tego kamienia węgielnego i usiłował zbudować miasto człowieka, pomijając całkowicie Boga. Skutkiem tego było wzniesienie miasta wrogiego człowiekowi! (...)


Drodzy młodzi, pozwólcie, że podzielę się z wami swoją nadzieją: «budowniczymi» macie być wy. Wy jesteście mężczyznami i kobietami jutra, w waszych sercach i w waszych rękach złożona jest przyszłość. Wam Bóg powierza trudne, ale wzniosłe zadanie współpracowania z Nim przy budowaniu cywilizacji miłości" (27 VII 2002, nn. 2-4). Oto jak Papież przemawiał do młodych, rozpalając ich wyobraźnię, stawiając przed nimi zadanie, licząc na nich!

 

6. Magnificencjo, Panie i Panowie, oto kilka refleksji, jakie mi się nasuwają w 30. rocznicę rozpoczęcia pontyfikatu przez Jana Pawła II oraz w kontekście naszego spotkania na Portugalskim Uniwersytecie Katolickim w Lizbonie. Zadziwia mnie niezwykła pamięć, jaka nadal trwa o tym wielkim słudze Kościoła, i to nie tylko w Rzymie i Krakowie. W świecie pogłębia się przekonanie o jego świętości. Wyraził to przekonanie kardynał Joseph Ratzinger w homilii podczas pogrzebu Sługi Bożego: „Możemy być pewni, że nasz ukochany Papież stoi teraz w oknie domu Ojca, widzi nas i nam błogosławi" (8 IV 2005).


Jestem przekonany, że Jan Paweł II „stoi teraz w oknie domu Ojca", cieszy się z naszego spotkania w Lizbonie i też nam błogosławi.


Dziękuję bardzo!

 

Stanisław Kardynał Dziwisz


Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: