Rusinowa Polana, 31 VII 2011


 

Czytania: Rdz 3, 9-15; Ef 1, 3-6. 11-12; Łk 1, 26-38

 

 

Drodzy Bracia i Siostry!

 

1. Odczytana przed chwilą Ewangelia przypomina nam dzień, w którym Bóg, wszechmogący Pan nieba i ziemi, wkroczył w spokojne życie Maryi z Nazaretu. Uczynił to przez anioła Gabriela. Ogarniętej lękiem i zdumionej Maryi posłaniec Boży przekazał niepojętą wiadomość. Najpierw zapewnił Ją, że Bóg w sposób szczególny obdarzył Ją swoją łaską i że jest błogosławiona między niewiastami. A następnie oznajmił: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego" (Łk 1, 31-32). Wiadomość była zbyt wielka, niewyobrażalna dla ludzkiego rozumu. Dlatego Maryja zadała tylko najprostsze po ludzku pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" (Łk 1, 34). Nie zapominajmy, że była już poślubiona Józefowi. Anioł odsłonił przed Nią zamiar Boży: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym" (Łk 1, 35).

 

Ewangelia pomija dyskretnie to wszystko, co w tym momencie mogła przeżywać Maryja. Zapisana została tylko Jej odpowiedź równie prosta, jak Jej uprzednie pytanie: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa„ (Łk 1, 38). W tych słowach zawarta jest cała Jej wiara i bezwarunkowa gotowość spełnienia woli Najwyższego. Odtąd wszystko w Jej życiu się odmieniło. Wszystko zaczęło być radykalnie inne. Odtąd zaczęła żyć Tajemnicą, której początek odsłonił Jej anioł. Odtąd zaczęła służyć tej Tajemnicy, której na imię Jezus Chrystus, Zbawiciel świata, Odkupiciel człowieka.

 

2. Dzisiaj sięgamy pamięcią do pewnego wydarzenia, które wpisuje się w dzieje wiary ludu Bożego na tej ziemi, u podnóża Tatr. Sto pięćdziesiąt lat temu czternastoletnia pasterka Marysia Murzańska doznała tutaj tajemniczego nawiedzenia „Jaśniejącej Pani", „Pięknej Pani". Usłyszała wtedy Jej słowa, by ludzie odwrócili się od grzechu i czynili pokutę. Wiemy, że sama Marysia nie miała łatwego życia. Wiedziała, co to znaczy ludzka bieda, ludzka słabość i cierpienie. Jej doświadczenie uczyniło ją bliską tylu osobom zmagającym się z trudnościami, starającymi się dochować wierności Bogu w naszym niełatwym świecie. Może dlatego pamięć o niej oraz o jej spotkaniu z Maryją przetrwała już kilka pokoleń, a miejsce objawienia stało się miejscem modlitwy nie tylko dla okolicznej ludności, ale także dla wielu turystów i pielgrzymów z dalszych stron.

 

Słowa, które usłyszała biedna pasterka, nawiązują do ewangelicznego i zawsze aktualnego wezwania do nawrócenia. „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 15). Rzeczywistość, w której żyjemy, naznaczona jest grzechem. To konsekwencja pierwszej niewierności naszych prarodziców, którą nazywamy grzechem pierworodnym i którą przypomniało nam dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Rodzaju. Wiemy, że Bóg nigdy nie pogodził się z tą rzeczywistością i dlatego posłał na świat swojego Syna, aby ocalił los człowieka. Jezus Chrystus „zmiażdżył" szatana, odniósł zwycięstwo nad mrocznymi siłami zła, grzechu i śmierci. Każdy z nas może mieć udział w tym zwycięstwie, jeżeli opowie się po stronie Jezusa, jeżeli przyjmie Jego program życia i miłości zapisany w Ewangelii.


3. Co sprowadza ludzi na Rusinową Polanę od stu pięćdziesięciu lat? Niewątpliwie duchowe doświadczenie młodej i ubogiej pasterki może obudzić w każdym z nas pragnienie nawrócenia oraz tęsknotę do prostego, przejrzystego, bardziej ewangelicznego życia. Może odkrywamy tutaj łatwiej obecność Matki Chrystusa w naszym osobistym życiu. Może z dala od naszych domostw i codziennych zajęć, pośród surowej i jednocześnie pięknej natury czujemy się bliżej Boga. Może spontanicznie przychodzą nam tutaj na pamięć słowa Psalmisty: „Wznoszę swe oczy ku górom: skąd nadejść ma dla mnie pomoc? Pomoc moja od Pana, który stworzył niebo i ziemię. On nie pozwoli, by potknęła się twa stopa, ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże. (...) Pan cię uchroni od zła wszelkiego, ochroni twoją duszę. Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem, teraz i po wszystkie czasy" (Ps 121, 1-3. 7-8).

 

Historia stu pięćdziesięciu lat pielgrzymowania na Rusinową Polanę, obecnie do sanktuarium Królowej Tatr na Wiktorówkach, to historia wiary pobożnego ludu tej ziemi oraz ich duszpasterzy, którzy kolejno wznosili skromne, ale coraz trwalsze mieszkanie dla Matki Bożej Jaworzyńskiej. Stopniowo umacniała się również posługa duszpasterska w tym uroczym miejscu, a w jej centrum znalazła się niedzielna Eucharystia i sakrament pojednania. Można powiedzieć, że Jezus Chrystus zaczął wychodzić tu naprzeciw wędrowców. Zaczął przyłączać się do nich, stawać się towarzyszem drogi, oświecać ich umysły i rozpalać serca Bożymi pragnieniami.

Niewątpliwie przełomowym momentem okazało się powierzenie posługi duszpasterskiej duchowym synom św. Dominika. Stało się to ponad pięćdziesiąt lat temu. Zapewnili oni ciągłość turystycznego ośrodka duszpasterskiego. Dzisiaj w imieniu Kościoła Krakowskiego oraz wszystkich nawiedzających sanktuarium Królowej Tatr chciałbym serdecznie podziękować ojcom Dominikanom za ich gorliwą, wieloletnią i całoroczną posługę. Dziękuję im za to, że pomagają wędrowcom spotkać się z Jezusem i Jego Matką. Podziękowanie to składam na ręce ojca Prowincjała.

 

4. Jednym z pielgrzymów przybywających na Rusinową Polanę był kardynał Karol Wojtyła. Tutaj prowadziły go ścieżki jego życia. Przybywał to wielokrotnie, a ja miałem szczęście i przywilej towarzyszyć mu w tych wyprawach. Dzisiaj, po latach, błogosławiony Jan Paweł II powraca tutaj w niezwykłej formie. Powraca w swoich relikwiach. Powraca w tym skromnych znaku, który ma nam przypominać o jego duchowej obecności w życiu współczesnego Kościoła i nas wszystkich.

 

Wzruszająca jest pamięć o Błogosławionym i jakże bliskim nam pasterzu, który jako Metropolita Krakowski, a później jako Piotr naszych czasów nawiedzał wiele miejsc i wspólnot, środowisk i sanktuariów. Dzisiaj rekonstruujemy historię tych nawiedzin, upamiętniamy je, odnajdując w Janie Pawle II punkt odniesienia dla naszych doświadczeń, zamiarów i nadziei.

 

Podczas długiego pontyfikatu Jana Pawła II uderzała nas jego niezwykła gorliwość duszpasterska, głębia jego nauczania, rozmach misyjny i dynamiczne przywództwo w Kościele i w świecie. Po jego błogosławionej śmierci z jeszcze większą siłą zaczęła przemawiać jego świętość. Pokazał nam wszystkim, że świętość jest w zasięgu ręki każdego, bo przecież - jak twierdzi św. Paweł, a usłyszeliśmy dzisiaj jego słowa - Bóg „wybrał nas [w Chrystusie] przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 4). Świętość nie jest niezobowiązującym dodatkiem do naszego życia. Świętość nie jest dla nielicznych wybranych. Wszyscy zostaliśmy wybrani i przeznaczeni do życia z Bogiem i w Bogu. Świętość zdobywamy tutaj, na ziemi. Zdobywamy ją codzienną pracą i wiernością, codziennym trudem życia dla Boga i dla bliźnich. Tak żył na naszych oczach i tego nas nauczył Jan Paweł II.

 

5. „Wznoszę swe oczy ku górom: skąd nadejść ma dla mnie pomoc?" Znamy już odpowiedź na to pytanie. Potrzebujemy Bożej pomocy w naszym życiu osobistym i rodzinnym. Potrzebujemy tej pomocy, by żyć według Bożych przykazań, stanowiących drogowskazy na szlaku ziemskiej wędrówki. Potrzebujemy pomocy, by umacniać rodzinne więzi, dochowywać wierności, otaczać szacunkiem poczęte życie, wychować młode pokolenie do miłości i służby. Niech przesłanie płynące z Rusinowej Polany porusza serca przybywających tu turystów i pielgrzymów. Niech przypomina im, a także wszystkim mieszkańcom Podhala, że powinni żyć Ewangelią, zmagać się ze słabościami i grzechem, nawracać się do pięknego życia i pięknej, solidarnej miłości, która „nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; (...) wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma" (1 Kor 13, 4-7).

 

Potrzeba nam Bożej pomocy w naszych środowiskach pracy, w instytucjach, w życiu społecznym i politycznym. Za chwilę poświęcimy sztandar Powiatu Tatrzańskiego. W jego herbie znajduje się Matka Boża Jaworzyńska. Niech Jej wizerunek przypomina nam, z jakich korzeni wyrastamy, z jakich źródeł mamy czerpać, na jakich wartościach możemy i powinniśmy budować nasze wzajemne więzi.

Pamiętamy o słowach, które Jan Paweł II wypowiedział 6 czerwca 1997 roku w Zakopanem: „Dzisiaj - mówił Ojciec Święty patrząc na Tatry - dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! - „W górę serca!" Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! - „W górę serca!"

 

O tym papieskim wezwaniu przypomina mi codziennie moje biskupie hasło. Pomaga mi ono pełnić pasterską posługę w duchu nadziei i zawierzenia wszystkiego Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce. Dlatego z ufnością kieruję te słowa również do was, drodzy bracia i siostry. Wznieśmy nasze oczy i serca ku górom. Sursum corda! Wznieśmy je do naszego Stwórcy i Pana, w którego ręku jest nasz los i nasza przyszłość. Wznieśmy nasze serca do Matki Jezusa, dziś tak nam bliskiej jako Pani Jaworzyńskiej i Królowej majestatycznych Tatr. Niech Ona, Jaśniejąca Pani, będzie Przewodniczką na drogach naszego życia ku wyżynom niebieskim.

 

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: