SEMINARIUM PT. „DUCHOWY WYMIAR KARY W NAUCZANIU JANA PAWŁA II - PAPIEŻA MIŁOSIERDZIA", BARTKOWA, 8 IV 2010



Seminarium pt. „Duchowy wymiar kary w nauczaniu Jana Pawła II - papieża miłosierdzia", Bartkowa, 8 IV 2010

 

Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25, 36)

Troska Jana Pawła II o więźniów

 

Panie Ministrze,
Panie Dyrektorze Generalny,
Księża Kapelani,
szanowni Państwo!

 

1. Dziękuję za zaproszenie mnie do wystąpienia podczas Seminarium „Duchowy wymiar kary w nauczaniu Jana Pawła II - papieża miłosierdzia".

 

Atmosferę naszego dzisiejszego spotkania kształtują dwie okoliczności. Pierwsza z nich to fakt, że odbywa się ono w Oktawie świąt wielkanocnych. W ostatnim tygodniu uczniowie Jezusa z Nazaretu przeżywali tajemnice Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. W Wielki Czwartek wieczorem Jezus został aresztowany w Getsemani. Został uwięziony. Stanął przed Sanhedrynem, przed trybunałem Annasza i Kajfasza. Jak pisze ewangelista Mateusz, „arcykapłani i cały Sanhedryn szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, chociaż występowało wielu fałszywych świadków" (Mt 26, 59-60). W końcu został oskarżony o bluźnierstwo, bo na pytanie najwyższego kapłana: „Zaklinam cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy ty jesteś Mesjasz, Syn Boży", Jezus odpowiedział: „Tak, Ja Nim jestem" (Mt 26, 63-64). Sąd nad Jezusem przed rzymskim trybunałem Piłata odbył się rankiem w Wielki Piątek. Przesłuchanie skończyło się skazaniem Jezusa na ukrzyżowanie. Wyrok wykonano tego samego dnia.

 

Drugą okolicznością jest piąta rocznica śmierci Jana Pawła II. Wspominamy w tych dniach lekcję umierania Ojca Świętego. Umierał na oczach całego świata. Nie krył swojego cierpienia. W ten sposób uczył nas, że najtrudniejsze doświadczenia słabości, bólu i umierania wpisane są głęboko w los człowieka. Jan Paweł II ukazał godność umierania. Ukazał je jako przejście do nowej rzeczywistości, do nowego życia, które nie będzie miało kresu.

 

2. Jan Paweł II odszedł z tego świata, ale jednocześnie pozostał z nami. Nadal przewodzi Kościołowi. Nadal towarzyszy nam na naszych drogach wiary. Nadal jest z nami w naszych trudach i zmaganiach, i nadziejach. Nadal inspiruje nas do życia naznaczonego solidarnością, sprawiedliwością i miłosierdziem. Ojciec Święty zostawił nam ogromne bogactwo nauczania. Kościół czerpie obficie ze spuścizny jego refleksji i mądrości.


Pośród wielu tematów papieskiego nauczania, nie mogło zabraknąć odniesienia do trudnej rzeczywistości, jaką stanowią więzienia i los więźniów. W Roku Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Jan Paweł II przewidział także Jubileusz w więzieniach. Odwiedzając 9 lipca rzymskie więzienie Regina Caeli powołał się w homilii wygłoszonej do więźniów na fundamentalne słowa Chrystusa: „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25, 36). Jezus, który sam został więźniem, utożsamia się z ludźmi pozbawionymi wolności, dlatego na Sądzie ostatecznym powie jasno: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).

 

W tej samej homilii Papież określił jasno swoją postawę wobec więźniów: „Z braterską miłością witam przede wszystkim każdego z was, więźniów. Staję przed wami jako świadek Bożej miłości. Przychodzę, aby wam powiedzieć, że Bóg was miłuje i pragnie, abyście szli drogą rehabilitacji i przebaczenia, prawdy i sprawiedliwości. Chciałbym wysłuchać osobistej historii każdego z was. To, co dla mnie jest niemożliwe, mogą uczynić wasi kapelani, którzy towarzyszą wam w imię Chrystusa. (...) Więzienie może stać się miejscem bardziej ludzkim i wzbogacić się o wymiar duchowy, który ma niezwykle doniosłe znaczenie dla waszego życia" (n. 2).

Nawiązując do proroctwa Izajasza o Mesjaszu (por. Iz 42, 2-4), Jan Paweł II ukazał Chrystusa jako więźnia i jako prawodawcę. „On jest tym, który ustanawia Prawo, ogłasza je i utrwala. Nie czyni tego jednak przemocą, ale łagodnie i z miłością. Troszczy się o to, co chore, umacnia to, co nadłamane. Jeśli gdzieś tli się jeszcze nikły płomyk dobra, On roznieca go tchnieniem swojej miłości. Z mocą ogłasza sprawiedliwość, ale opatruje rany balsamem miłosierdzia" (n. 3).

 

3. Jan Paweł II nie poprzestał na odwiedzeniu jednego więzienia. Chciał dotrzeć do wszystkich związanych ze środowiskiem penitencjarnym, a więc przede wszystkim do samych więźniów, ale także do sprawujących różne funkcje w systemie więziennictwa, a wśród nich do pracowników administracji, do kapelanów i wolontariuszy. Dlatego 24 czerwca 2000 roku Papież podpisał specjalne Orędzie na Jubileusz w więzieniach. Orędzie to stanowi niezwykle inspirujący dokument, pozwalający spojrzeć w perspektywie chrześcijańskiej na problem winy i kary, nawrócenia i pokuty, godności więźnia i jego prawa do nadziei.

 

Jan Paweł II odsłania najpierw przed nami szerszą perspektywę Chrystusowego zbawienia „wedle zamysłu Boga, pragnącego zbawić wszystkie swoje dzieci, a zwłaszcza te, które oddaliwszy się od Niego, poszukują teraz drogi powrotu. Dobry Pasterz wychodzi nieustannie na poszukiwanie zabłąkanych owiec, a gdy je odnajdzie, bierze na ramiona i zanosi do owczarni. Chrystus wychodzi na spotkanie każdego człowieka, niezależnie od sytuacji, w jakiej się on znajduje!" (Orędzie, 1). W jakimś sensie każdy z nas jest zabłąkaną owcą.


Jezus szanuje wolność człowieka, dlatego nie narzuca zbawienia. On je proponuje. I cierpliwie czeka. Wiemy, że nieraz drogi człowieka stają się kręte. Nieraz fascynują go wartości, które okazują się pseudowartościami. W swoim poszukiwaniu szczęścia człowiek może pobłądzić. Może oddalić się od Boga, jedynego i ostatecznego źródła szczęścia. Człowiek może również skrzywdzić bliźniego. Może wybrać pustkę i bezsens. Ważne jest jednak to, że na naszych drogach nie jesteśmy sami. Idziemy „z Chrystusem i z Jego pomocą. Jezus jest cierpliwym towarzyszem podróży, umie uszanować tempo i rytm ludzkiego serca, choć nigdy nikomu nie szczędzi zachęty na drodze do ostatecznego zbawienia" (Orędzie, 2).

 

Możemy dodać, że Jezus umie uszanować tempo i rytm serca człowieka, który pobłądził, a naprawiając krzywdę i odbywając karę szuka powrotu na właściwą drogę. W tej perspektywie może się odnaleźć każdy z nas. Chrześcijaństwo jest religią prawdy. Odsłania przed człowiekiem prawdę o jego grzeszności, ale jednocześnie daje mu możliwość nawrócenia, zmiany mentalności, przywrócenia naruszonej sprawiedliwości.

 

Jan Paweł II zdaje sobie sprawę z tego, że „kto przebywa w więzieniu, odczuwa żal lub wyrzuty sumienia myśląc o czasach, kiedy żył na wolności, a jednocześnie dźwiga brzemię teraźniejszości, która zdaje się nigdy nie przemijać. Ale nawet w tak trudnym położeniu silne doświadczenie wiary może zdecydowanie pomóc człowiekowi w osiągnięciu wewnętrznej równowagi, jakiej potrzebuje".

 

4. Jednym z kluczowych problemów życia więziennego jest czas. Każdy z nas otrzymuje od Boga czas jako dar. Na ten dar odpowiadamy darem, wypełniając dni naszego życia dobrem i miłością. Niestety, zdarza się, że czas wypełniamy również złem, egoizmem, krzywdą wyrządzoną drugiemu człowiekowi, naruszeniem sprawiedliwości. Naruszając prawo w zorganizowanej społeczności ludzkiej, człowiek ponosi karę. Jedną z najdotkliwszych jej form jest pozbawienie wolności. I tu dotykamy sprawy czasu w oczekiwaniu na odzyskanie wolności, na powrót do normalnego życia, do relacji międzyludzkich, do twórczej pracy, do realizacji osobistych planów i zamierzeń.

 

Mówimy niekiedy, że można coś robić dla zabicia czasu. Czas spędzony w więzieniu może się wydawać jałowy, bezproduktywny, stracony. Ale przecież czas - jak powiedzieliśmy - jest darem, który nie powróci. Każda stracona chwila oznacza jakiś obszar pustki w naszym życiu. Każda stracona chwila pomniejsza dar, jaki powinniśmy uczynić z naszego życia dla bliźnich, i ostatecznie dla Boga, naszego Pana i Stwórcy. Dlatego czas spędzony w więzieniu nie może być tylko wyczekiwaniem na wolność. Zdaję sobie sprawę, że łatwiej o tym mówić nam - ludziom stojącym z drugiej strony krat.

 

Sprawie tej poświęcił również swoją refleksję Jan Paweł II. We wspomnianym Orędziu pisał: „czas należy do Boga. Spod Boskiego panowania nie wymyka się także czas uwięzienia. Władze publiczne, które w myśl przepisów prawa pozbawiają wolności osobistej istotę ludzką, ujmując jakby w nawias dłuższy lub krótszy okres jej życia, winny wiedzieć, że nie mają władzy nad czasem więzionego człowieka. Na tej samej zasadzie człowiek odbywający karę nie powinien żyć tak, jak gdyby czas spędzony w więzieniu został mu nieodwołalnie odebrany. Także czas uwięzienia należy do Boga i tak trzeba go przeżywać. Należy ofiarować go Bogu jako czas prawdy, pokory, pokuty, a także wiary" (n. 3).

 

5. W tym kontekście odczytujemy również głębokie słowa Ojca Świętego o tym, że każdy człowiek jest wezwany, aby „zharmonizować rytm swojego serca, jedyny i niepowtarzalny, z rytmem miłosiernego Serca Bożego, które jest zawsze gotowe dotrzymać każdemu kroku na drodze do zbawienia. Choć życie więzienne naraża czasem człowieka na utratę indywidualności, pozbawiając go wielu możliwości bycia sobą wobec innych, winien on zawsze pamiętać, że przed Bogiem jest inaczej" (Orędzie, 3).

Współczesny Kościół żyje dziś prawdą o Bożym Miłosierdziu. Wołanie o to miłosierdzie rozległo się w sposób szczególnie doniosły za sprawą pokornej zakonnicy - św. Faustyny z krakowskich Łagiewnik. Prawdę o Bożym Miłosierdziu głosił Papież, który doświadczył osobiście zła i zniewolenia człowieka za sprawą dwóch totalitaryzmów XX wieku. Encyklika Jana Pawła II Dives in misericordia wyznacza drogi Kościoła i każdego chrześcijanina. Postawa miłosierdzia powinna również stanowić charakterystyczny rys tożsamości uczniów Jezusa, ich spojrzenia na trudne sprawy człowieka i społeczeństwa, a więc również na sprawę więzień i więźniów.

6. Na zakończenie kilka słów o kapelanach w więzieniach. Są oni szczególnymi świadkami miłosierdzia Bożego. Są posłani w imieniu Kościoła, pamiętającego o słowach Pana: „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie" (Mt 25, 36). Kapelan powinien być człowiekiem miłosierdzia. Powinien przede wszystkim przynosić więźniom miłosierdzie Boże, przekazywane w sakramencie pojednania i żywo obecne w Eucharystii. To najważniejsza posługa. Kapelan przychodzi do więźniów w imieniu Chrystusa, który pamięta zawsze o swoich „braciach najmniejszych". Ale kapelan powinien również dostrzec w więźniach Chrystusa, a więc powinien stawać przed nimi w postawie pokory i szacunku.

 

Kapelan przychodzi do więźniów w imieniu Kościoła, w imieniu wspólnoty uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Kościół jest grzeszny z powodu słabości i niewierności swoich członków. W tym sensie Kościół jest pokorny i solidarny z każdym człowiekiem, który zawinił wobec Boga i społeczności i ponosi za to odpowiedzialność. Ale Kościół jest również święty świętością swoich członków, a przede wszystkim świętością swojego Założyciela. I ten ideał jest dla wszystkich uczniów Jezusa Chrystusa, również dla więźniów. Nigdy nie jest za późno na nawrócenie, pokutę i odmianę życia.

 

Kapelan powinien przywracać więźniom nadzieję i obdarzać ich zaufaniem. Powinien przypominać im o ich niezbywalnej godności dzieci Bożych, stworzonych na obraz i podobieństwo Boże. Nawiązując do przytoczonych już słów Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II, kapelan powinien „zharmonizować rytm swojego serca z rytmem miłosiernego Serca Bożego".

Dziękuję za uwagę.

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: