św. Józefa, 19 III 2011, SS. Bernardynki


Czytania: 2 Sm 7, 4-5a.12-14a.16;
Rz 4,13.16-18.22;

Mt 1,16. 18-21. 24a

 

Drogie Siostry, drodzy Bracia!

 

1. Dzisiejsza Ewangelia rozpoczyna się od przedstawienia ostatniego ogniwa długiego rodowodu Abrahama, człowieka głębokiej wiary, któremu Bóg obiecał potomstwo liczne „jak gwiazdy na niebie" (por. Rdz 15, 5). Ewangelista Mateusz pisze: „Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem" (Mt 1, 16). Zaczynamy rozumieć doniosłość tego rodowodu, z którego miał się wywodzić obiecany Mesjasz, Zbawiciel człowieka. Jego misją miało być przywrócenie na ziemi Bożej sprawiedliwości i pojednanie całej ludzkości z Bogiem. Już król Dawid, wpisany w rodowód Abrahama, otrzymał zapewnienie, o którym usłyszeliśmy w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Drugiej Księgi Samuela: „Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem" (2 Sm 7, 12-14).

 

Bóg przygotowywał cierpliwie swoje zbawcze spotkanie z człowiekiem zranionym grzechem pierworodnym, żyjącym w krainie śmierci, oderwanym od swoich źródeł i korzeni. Oderwanym od Boga, swego Stwórcy i Pana, od którego wyszedł i do którego miał powrócić, aby się cieszyć pełnią niekończącego się nigdy życia. Kiedy nadeszła pełnia czasu, wybrał sobie Tę, która miała zostać Matką Syna Bożego, Boga-Człowieka. Wybrał Maryję, Dziewicę z Nazaretu, „poślubioną mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida" (Łk 1, 27). Otrzymała Ona od anioła, Bożego posłańca, niewyobrażalną wiadomość: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. (...) Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym" (Łk 1, 31-32. 35). Maryja zgodziła się na tę Bożą propozycję, odmieniającą radykalnie jej egzystencję. Powierzona została Jej Tajemnica, którą zaczęła nosić w swoim łonie oraz w swoim sercu.

 

2. Wielka życiowa przygoda Józefa zaczęła się od spotkania z Maryją. Została Ona jego Oblubienicą. Przed obojgiem otwierała się wspaniała perspektywa wspólnej drogi życia. Postanowili złączyć dwie osobiste historie i zapisywać jedną historię miłości w życiu małżeńskim i rodzinnym. Ewangelie nie opowiadają nam wiele o Józefie. Nie zapisały ani jednego jego słowa. Ale możemy z całą pewnością stwierdzić, że był człowiekiem nadzwyczajnym. Bo kogóż innego mogła wybrać Maryja? Znamy przecież Jej duchową sylwetkę, Jej nadzwyczajną osobowość. Znamy Jej wrażliwość, Jej całkowite otwarcie na sprawy Boga i człowieka. Znamy Jej serce. Czyż serca Maryi i wybranego przez Nią Józefa nie biły w jednym rytmie pięknej, czystej, głębokiej miłości? Czyż mogło być inaczej?

Miłość Józefa do Maryi została poddana wielkiej próbie. Stała się rzecz niepojęta. „Po zaślubinach (...), wpierw nim zamieszkali razem, [Maryja] znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego" (Mt 1, 18). Możemy sobie wyobrazić wstrząs i dramat Józefa. Możemy również zapytać, dlaczego Maryja nie wprowadziła go w krąg Tajemnicy, którą nosiła w sobie. Odpowiedź jest prosta. Tajemnica była zbyt wielka, zbyt niewyobrażalna, by ją można było przekazać ludzkimi słowami. Dlatego potrzebne było jeszcze jedno zwiastowanie, tym razem dla Józefa. On nie zamierzał oskarżać Maryi. Jako człowiek sprawiedliwy, postanowił oddalić Ją potajemnie, pozostawiając Bogu rozwiązanie bolesnej dla niego sprawy. I Bóg na swój sposób znalazł rozwiązanie, czyniąc Józefa uczestnikiem Tajemnicy i powierzając mu jednocześnie nadzwyczajną misję. Podczas snu usłyszał od anioła: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów" (Mt 1, 20-21).

 

Odpowiedź Józefa nie była zawarta w żadnym słowie. On o nic nie pytał. Nie prosił o żadne dodatkowe wyjaśnienia. Po prostu „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański" (Mt 1, 24). Wziął Maryję „do siebie" (Mt 1, 24), „szanując Jej wyłączną przynależność do Boga" (Redemptoris Custos, 20). Odtąd będzie czuwał nad Nią i nad Jej Dziecięciem powierzonym jego pieczy. Będzie z Nimi w grocie betlejemskiej. Będzie w świątyni jerozolimskiej. Będzie ratował Im życie, organizując ucieczkę do Egiptu w odpowiedzi na ostrzeżenie, jakie otrzymał we śnie od anioła. Potem, po powrocie do Nazaretu, stanie się głową Świętej Rodziny, zapewniając Jezusowi normalne warunki do wzrastania w mądrości i w łasce u Boga i u ludzi, ucząc Go zasadniczych postaw w życiu - nawiązywania ludzkich relacji, szacunku do pracy i otwarcia na ludzkie sprawy.

 

3. Uderza nas wiara Józefa. Przyjmuje trudne, Boże polecenia bez wahania, bez pytań. Jest człowiekiem wiary i zawierzenia. O takiej duchowej, fundamentalnej postawie mówił nam pięć lat temu na krakowskich Błoniach Benedykt XVI: „Wierzyć - przypomniał Ojciec Święty - to przede wszystkim znaczy uznać za prawdę to, czego do końca nie ogarnia nasz umysł. Trzeba przyjąć to, co Bóg nam objawia o sobie, o nas samych i o otaczającej nas rzeczywistości, także tej niewidzialnej, niewyobrażalnej. (...) Pozwala [to] dotrzeć do tajemnicy, w jakiej zanurzona jest nasza egzystencja. (...) Wiara jawi się [również] w swoim drugim wymiarze: jako zaufanie osobie - nie zwyczajnej osobie, ale Chrystusowi. Ważne jest, w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, komu wierzymy" (28 V 2006).

 

Wiara Józefa wyrażała się w zaufaniu Bogu, ale także w czynach, w dyspozycyjności, gotowości spełnienia woli Bożej. O taką wiarę powinniśmy się starać w naszym życiu osobistym. Każda i każdy z nas otrzymał pewne zadanie do spełnienia. Prawdopodobnie nie otrzymaliśmy tego zadania we śnie, ale zawsze w konkretnej sytuacji życiowej. Do nas należy trud odczytania woli Bożej. Potrzebna jest do tego wewnętrzna wrażliwość i przejrzystość, otwarcie się na Boga w modlitwie, odczytywanie znaków czasu, a także gotowość, by Bogu nie odmówić niczego.

 

Jako uczniowie i uczennice Jezusa z Nazaretu, jesteśmy powołani, by iść za Nim, utożsamiać się z Jego osobą i Jego programem zapisanym w Ewangelii. Dla jednych będzie to droga kapłaństwa. Dla innych będzie to droga życia konsekrowanego. Jeszcze dla innych i dla przeważającej części chrześcijan będzie to droga życia małżeńskiego i rodzinnego. Wszystkie te drogi i stany życia łączy jedno: miłość do Jezusa i gotowość oddania Mu wszystkiego. A On się nie zadowoli żadną ofiarą, żadną modlitwą, żadnym gestem i czynem, jeżeli za tym nie będzie stało serce człowieka, a więc to, co w nas najgłębsze.

 

4. Tak przeżywał swoje powołanie i służbę w Kościele Sługa Boży Jan Paweł II. Inspirował się przykładem św. Józefa i przez całe życie miał do niego szczególne nabożeństwo. Na chrzcie otrzymał imiona Karol Józef. Swemu Patronowi poświęcił głębokie refleksje w adhortacji apostolskiej Redemptoris Custos - „Stróż Odkupiciela". Pozwólcie, że przypomnę tylko jeden fragment z tego dokumentu: „Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie «sługą zbawienia». Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny w tym, że «uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu»" (n. 8).

 

Dziś, przygotowując się do beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II, zwróćmy uwagę na jego szczególną przyjaźń ze Świętymi, którzy z kolei byli i są przyjaciółmi Boga, spoglądając na Niego twarzą w twarz. Święci poszerzają przestrzeń naszego życia na ziemi i kierują nasze spojrzenie na rzeczywistość nieba, która ma się stać także naszym udziałem. Taki jest głęboki sens wspominania Świętych podczas roku liturgicznego i taki jest sens dzisiejszej uroczystości. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości i do życia we wspólnocie ze świętymi.

 

Św. Józef jest Patronem stołecznego i królewskiego Miasta Krakowa. Niemal trzysta lat temu, w 1714 roku, w trudnym okresie dla Krakowa, Rada miejska obrała Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny szczególnym Patronem podwawelskiego grodu. Odbiera on również cześć w swoim łaskami słynącym obrazie w tym kościele Sióstr Bernardynek, poświęconym jego imieniu. Dziękujemy mu za tę jego znaczącą obecność pośród nas.

 

5. Powierzmy dziś św. Józefowi wszystkie nasze sprawy osobiste i rodzinne, społeczne i narodowe. Mamy potężnego i niezawodnego Orędownika w niebie. On rozumie nasze lęki i niepokoje przed tym, co nieznane i zaskakujące. On zna trudy naszego codziennego życia, nasze starania o chleb codzienny, o godziwy i godny człowieka poziom życia. On rozumie troskę rodziców o dobre wychowanie dzieci i młodzieży, by młode pokolenie pozostało wierne Bogu i Ewangelii, by stanowiło kolejne ogniwo w rodowodzie uczniów Jezusa Chrystusa na naszej polskiej ziemi.

 

Święty Józefie - wspieraj nas. Ucz nas postawy zawierzenia i prawdziwej miłości pośród wszystkich zmagań i wyzwań, przed jakimi stajemy w dzisiejszym świecie. Bądź towarzyszem w naszym pielgrzymowaniu do domu Ojca.

Amen!

 

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: