Święto Niepodległości Polski, Królewska Katedra na Wawelu, 11 XI 2012


Święto Niepodległości Polski,

Królewska Katedra na Wawelu, 11 XI 2012

 

Czytania: 1 Krl 17, 10-16; Hbr 9, 24-28; Mk 12, 38-44

 

 

Wprowadzenie

 

Witam wszystkich zgromadzonych na dzisiejszej Eucharystii. Witam pana Prezydenta i przedstawicieli władz Miasta Krakowa. Witam pana Marszałka, pana Wojewodę i przedstawicieli władz regionalnych i samorządowych. Witam Posłów i Senatorów. Witam delegacje Wojska Polskiego, Policji, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej, wszystkich Służb i Instytucji. Witam zasłużonych Kombatantów, Bractwo Kurkowe, harcerzy, braci w kapłaństwie, siostry i braci zakonnych. Witam wszystkich, dla których słowo Ojczyzna jest zawsze wielkie i drogie.

 

W tej Mszy świętej polecajmy Bogu wszystkie sprawy naszej Ojczyzny, nasze radości i troski, nasze rozczarowania i nadzieje.

W duchu prawdy i pokory uznajmy także nasze niewierności i grzechy, byśmy mogli godnie sprawować tę Najświętszą Ofiarę.

 

 

 


Homilia

 

Siostry i Bracia!

 

1. Co roku, 11 listopada, gromadzimy się w królewskiej katedrze na Wawelu, aby również przy ołtarzu przeżywać Święto Niepodległości Polski. Sięgamy pamięcią do coraz bardziej odległego dnia 11 listopada 1918 roku, w którym po stu dwudziestu trzech latach zaborów i marzeń o wolności, nasza Ojczyzna odzyskała suwerenność, a naród polski otrzymał ponownie dar życia w wolności.

Lata, jakie minęły od tamtego pamiętnego dnia, naznaczonego radością i entuzjazmem, nie były łatwe. Wymieńmy tylko krańcowo trudne doświadczenie II wojny światowej, a następnie kilkudziesięcioletni okres panowania bezbożnego systemu komunistycznego, nieliczącego się z prawami człowieka i narodu. Podtrzymywała nas wiara, wyrażona przez Psalmistę, którego słowa znalazły się na pomniku trzech krzyży gdańskich: „Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” (Ps 29, 11).

 

2. Cichymi bohaterami czytań słowa Bożego dzisiejszej, XXXII niedzieli zwykłej roku liturgicznego, są dwie wdowy. Zastanówmy się, co w Święto Niepodległości Polski Pan Bóg chce nam powiedzieć przez te dwie ubogie kobiety, żyjące w jakże odległych od nas czasach i odmiennym kontekście społecznym.

 

Wdowa z Sarepty żyła w krańcowej nędzy. Na prośbę proroka Eliasza o kromkę chleba, odpowiedziała: „Na życie Pana, twego Boga, już nie mam pieczywa, tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy” (1 Krl 17, 12). Zdumiewa nas ponowna prośba proroka, by najpierw jemu przygotowała podpłomyk, a potem sobie i synowi. Ale jeszcze bardziej zdumiewa nas wiara i hojność tej kobiety. Zrobiła tak, jak jej powiedział Eliasz, choć przymierała z głodu. Jej ofiarność została wynagrodzona. Karmiła codziennie proroka, a także siebie i syna, a „dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się” (1 Krl 17, 16).

 

W tej historii otrzymujemy wielką lekcję bezinteresowności. Kobieta zaufała prorokowi, a raczej przemawiającemu przez niego Bogu. Zawierzyła swój los i los swego dziecka Panu ludzkich dziejów i losów. Czy stać nas na to, by prosić Boga, aby dał nam tak hojne i bezinteresowne serce? Czy gotowi jesteśmy poświęcić się najpierw dla innych, nawet gdy w naszych dzbanach i baryłkach niewiele posiadamy? Wiemy, że nie są to tylko teoretyczne pytania.

 

3. Druga wdowa, z którą spotykamy się w Ewangelii, jest również niezwykle ofiarna. Zauważył ją Jezus, który usiadł naprzeciw skarbony świątynnej i przypatrywał się, jak tłum wrzucał do niej pieniądze. Bogaci wrzucali wiele. Natomiast pewna uboga wdowa wrzuciła jeden grosz. Według Jezusa „wrzuciła najwięcej ze wszystkich […]. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie” (Mk 12, 43-44).

 

W tej historii otrzymujemy lekcję na temat kryterium, jaskim Bóg się kieruje w osądzeniu człowieka, jego postawy. Kryterium nie jest ilość i wielkość rzeczy, jakie przekazujemy innym, jakie wnosimy w życie społeczności. Kryterium jest hojność serca. W tym świetle wszyscy mamy równe szanse. Można posiadać niewiele. Można dysponować niewielkimi zdolnościami i możliwościami działania. Ważne jest to, byśmy z tego, co mamy i kim jesteśmy uczynili bezinteresowny dar dla Boga i dla innych. To jest miara naszej dojrzałości. To jest kryterium, według którego będziemy osądzeni pod koniec życia. Będziemy bowiem sądzeni z miłości.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zachęca nas do pokory, prostoty i przejrzystości w życiu publicznym. Zajmowaniu wysokich stanowisk, sprawowaniu władzy w życiu społeczności świeckiej, ale także w Kościele, może zawsze towarzyszyć pokusa próżności, chęci wystawnego trybu życia, stawiania siebie w centrum.

 

Jezus nie znosił obłudy. Tropił ją i publicznie denuncjował. Od swoich uczniów oczekiwał przejrzystości, czystości intencji, autentycznej służby. Tego samego oczekuje od każdej i każdego z nas, a to oczekiwanie jest tym większe, im większą ktoś ponosi odpowiedzialność za dobro wspólne.

 

Takie spojrzenie powinno nam również towarzyszyć w chwilach wspominania przełomowych chwil w życiu naszego narodu, w świętowaniu naszych zwycięstw, odzyskanej wolności i spełnionych nadziei. Taka perspektywa nadaje naszemu świętowaniu głębszy sens i prowadzi nas do źródeł wszystkiego, co składa się na nasze życie osobiste, społeczne i narodowe.

 

4. Święto Niepodległości Polski jest dniem pamięci i wdzięczności, ale także zachętą do rachunku sumienia z odpowiedzialności, z jaką korzystamy z daru wolności. Wspominamy dziś pokolenia tych, którzy trudzili się, walczyli i modlili o wolność. Wspominamy radość i entuzjazm listopadowych dni 1918 roku, gdy zaświtała jutrzenka wolności po mrocznych latach zaborów, po powstaniach i zrywach opłaconych ofiarą życia wielu żarliwych polskich patriotów. Bóg znał ich marzenia. Widział ich trud i cierpienie. I wysłuchał modlitwę zanoszoną do Niego z wiarą i nadzieją: „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”.

 

Wdzięczność jest pamięcią serca. Dziękujemy ludziom, ale przede wszystkim Bogu, jedynemu Panu losów ludzi i narodów. Nasza Eucharystia jest najwyższym aktem wdzięczności Bogu, zanurzenia wszystkiego w Jego Sercu, pełnym dobroci i miłości.

Myślimy dziś o współczesnej Polsce, zwłaszcza o dwudziestu trzech latach, jakie minęły od ponownego odzyskania wolności, uwolnienia się od systemu z gruntu obcego polskiej kulturze i polskiemu duchowi. Niewątpliwie dokonało się w tym czasie wiele dobra w organizacji życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Jest to zasługa tysięcy naszych rodaków, zaangażowanych w troskę o dobro wspólne na różnych szczeblach. Nieuznawanie tego byłoby zwykłą niewdzięcznością i nieporozumieniem.

Dostrzeganie dobra nie uwalnia nas od troski i obaw, z jakimi patrzymy na pewne przejawy życia publicznego w naszej ojczyźnie. Niepokoi nas fragmentaryzacja społeczeństwa, do czego przyczyniają się nieustanne spory partyjne. Często w tych sporach nie chodzi o dobro wspólne, o szukanie najlepszych rozwiązań dla dobra narodu, ale są one przejawem wręcz alergicznej niechęci do myślących inaczej. W konsekwencji otrzymujemy zdeformowany obraz sensu władzy, którą albo się aktualnie sprawuje, albo o zdobycie której się walczy. Wtedy przestaje ona być służbą, a staje się celem samym w sobie.

 

Niepokoją nas nieustanne kłótnie na różnych szczeblach władzy i życia społecznego. Przychodzą na myśl drastyczne słowa Pawła Apostoła: „A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli” (Ga 5, 15). Pomyślmy, ile w tych sporach marnuje się ludzkiej energii, ile rodzi się jałowej agresji, ile powstaje zgorszenia i zniechęcenia. Czy przyjdzie opamiętanie? Czy ulegnie zasadniczej zmianie styl uprawiania polityki? Kto pierwszy zdobędzie się na odwagę, by zacząć inaczej i mądrzej, by spojrzeć głębiej?

 

Niepokojem napawają nas środki przekazu. Z założenia winny one rzetelnie informować, ale również spoczywa na nich obowiązek prawdziwie ludzkiej formacji. Winny służyć tworzeniu dobra wspólnego, więzi społecznych i jedności. Potrzebny jest pluralizm, ale nie powinien on być destruktywny, niszczący jedność społeczeństwa. Nie można także lansować postaw moralnych sprzecznych z godnością człowieka. Nie można proponować wolności bez ograniczeń, która w gruncie rzeczy staje się zniewoleniem.

 

5. Bracia i siostry, powierzmy nasze troski i nadzieje miłosiernemu Bogu. Prośmy Go dzisiaj o błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny, dla wszystkich żyjących i pracujących na naszej ziemi, dla wszystkich radujących się, ale także cierpiących. Prośmy o błogosławieństwo dla naszych rodzin i środowisk, dla młodych i dla utrudzonych wiekiem i pracą. Prośmy o błogosławieństwo dla wszystkich służących dobru wspólnemu, także dla tych, którzy umacniają dobro Ojczyzny uczciwym życiem i codzienną pracą bez rozgłosu.

 

Prośmy o orędownictwo w niebie Matkę Chrystusa, Królową Polski. Prośmy o wstawiennictwo św. Stanisława, biskupa i męczennika i św. Królową Jadwigę. Prośmy o to błogosławionego Jana Pawła II i wszystkich naszych Świętych i Błogosławionych. Amen!

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: