Synod Biskupów w Rzymie


1. Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem roku 2012 w Kościele był zakończony trzy tygodnie temu Synod Biskupów, poświęcony „nowej ewangelizacji dla przekazu wiary chrześcijańskiej”. Synod rozpoczął się 7 października, a już cztery dni później, dokładnie w 50. rocznicę rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, zaczął się w całym Kościele Rok Wiary. Jak wiemy potrwa on nieco ponad rok, bo zakończy się w uroczystość Chrystusa Króla, 24 listopada 2013 roku.

 

W Kościele powszechnym narastała świadomość konieczności pogłębionej refleksji nad stanem wiary w kontekście potężnych wyzwań, przed jakimi stajemy we współczesnym świecie. Jednym z tych wyzwań jest rozpowszechniający się sekularyzm, czyli pewna koncepcja życia człowieka i społeczeństwa, w której zasadniczo nie ma miejsca dla Boga. Sekularyzm nie stawia pytania o Boga, nie szuka odniesienia do transcendentalnej rzeczywistości. Zamyka człowieka i społeczność w obrębie doczesności. Sekularyzm nie walczy z Bogiem, jak czynił to wojujący ateizm wpisany w panujące ideologie XX wieku. Człowiek dotknięty sekularyzmem urządza sobie życie na własną rękę. Nie odczuwa potrzeby utrzymywania osobistej relacji z Bogiem, wyrażającej się w modlitwie i życiu sakramentalnym. Nie szuka prawdy i oparcia w słowie Bożym. Jego wiara obumiera.

 

Taki stan ducha dotknął wielu chrześcijan na całym świecie, w krajach mających korzenie chrześcijańskie, także w Polsce. Chociaż ci ludzie przyjęli sakrament chrztu, uczestniczyli w katechezie, przystąpili do I Komunii, a nawet przyjęli sakrament bierzmowania, na jakimś etapie skończyła się ich przygoda z Chrystusem i Kościołem. Tych ludzi nie widzimy w naszych kościołach. Często pozostają przez całe lata anonimowi, choć ujmowani są w statystykach mieszkańców parafii. Może jeszcze trafiają do nas przy okazji zawierania ślubu lub uczestnictwa w ślubach i pogrzebach swoich bliskich i przyjaciół.

 

2. Synod zastanawiał się, jak dotrzeć do tych ludzi, co może poruszyć ich serca, jak przemówić do nich, by otwarli się ponownie na przyjęcie Ewangelii. Powiedzmy od razu, że Synod nie wniósł nowych treści teologicznych. Nie to było jego zadaniem. Był to Synod bardzo duszpasterski. Uwidocznił on i podkreślił ogromną potrzebę nowej ewangelizacji – nie w treści, ale w formie, aby ukazać piękno oblicza Chrystusa, Ewangelii i Kościoła.

 

Jak wiemy, dojrzały, pogłębiony i uporządkowany owoc pracy Synodu otrzymamy w postaci posynodalnej adhortacji Ojca Świętego. Na to musimy poczekać. Stało się jednak zwyczajem, że każdorazowy Synod kieruje do Ludu Bożego swoje orędzie, aby w ten sposób odpowiedzieć na pragnienie poznania choć w zarysie spraw, którymi się zajmował. Również ostatni Synod pozostał wierny tej tradycji. Trudno oczywiście streszczać ten zwięzły dokument, bo sam w sobie już stanowi kompendium problematyki związanej z nową ewangelizacją. Zasygnalizuję tylko kilka spraw, i to w formie fleszów, z minimalnym komentarzem.

 

3. Jako obraz rzeczywistości, do której skierowana jest nowa ewangelizacja, wybrano postać Samarytanki z pustym dzbanem przy studni, gdzie siedzi Jezus. Symbolika jest czytelna. Człowiek współczesny często nosi pusty dzban wiary. Ale przecież nie zamiera w nim pragnienie „wody żywej”. Trzeba pomóc mu spotkać Tego, który jako jedyny zaspokoi to pragnienie.

 

Orędzie podkreśla potrzebę osobistego spotkania z Chrystusem, kontemplacji Jego oblicza. Kościół stanowi przestrzeń tego spotkania, bo to jemu Chrystus powierzył swoje Słowo, chrzest, dar swojego Ciała i Krwi, łaskę przebaczania grzechów i doświadczenie wspólnoty. Dzisiaj niektórzy mówią: Chrystus – tak, Kościół – nie. A przecież nie ma Chrystusa bez Kościoła.

Nasz odpowiedzialność polega na tym, by nie przesłaniać Chrystusa naszą niewiernością i grzechem, ale odsłaniać Jego obecność dzięki świadectwu miłosiernej miłości. Nowa ewangelizacja dotyczy w pierwszym rzędzie nas samych i ma się odbyć w nas samych. Jako pierwsi jesteśmy wezwani do nawrócenia. Synod wielokrotnie zajmował się rolą i postawą kapłanów w nowej ewangelizacji. Jeżeli chcemy coś innym przekazać, najpierw powinniśmy sami to mieć i tym żyć. Wśród ludzi powszechne jest oczekiwanie na nasze przekonywające świadectwo życia, a nie tylko na nasze słowa.

 

Synod nie poddawał się pesymizmowi. Stajemy wobec wielkich wyzwań współczesnej cywilizacji, na które możemy odpowiedzieć i które stają się szansą. Globalizacja, podobnie jak migracja może stanowić okazję do szerzenia Ewangelii. Sekularyzacja, a także ateizm i agnostycyzm stanowi wezwanie do pogłębienia wiary, aby jej świadectwo było czytelne i przekonywające. Powinniśmy w tych postawach i poglądach rozpoznawać nie tylko pustkę, ale nostalgię i oczekiwanie, które czeka na odpowiedź. Wiele nowych form ubóstwa również daje okazję do praktykowania ewangelicznego miłosierdzia.

 

W centrum uwagi Synodu stanęła rodzina i małżeństwo. Potwierdza to tylko nasze codzienne doświadczenie, że w tym obszarze rozgrywa się zasadnicza walka o kształt wiary w życiu codziennym człowieka i przyszłość wiary w następnym pokoleniu. W tym kontekście mówiono wiele o potencjale ewangelizacyjnym ludzi świeckich.

 

Podobnie podkreślono fundamentalną rolę parafii. Dzieło ewangelizacji nie jest zadaniem jednego człowieka w Kościele. Jest zadaniem wspólnoty. Jan XXIII zwykł nazywać parafię „fontanną w wiosce”, z której wszyscy mogą zaczerpnąć. Rola parafii jest nie do zastąpienia, a decydującą w niej rolę ma kapłan – ojciec i pasterz swego ludu. Jeden z uczestników Synodu nazwał parafię „uśpionym olbrzymem”. Rodzi się więc pytanie, jak go obudzić i wciągnąć do dzieła ewangelizacji. W dzisiejszej parafii jest miejsce dla mniejszych wspólnot i ruchów, aby poczucie przynależności do wspólnoty było rzeczywiste, a nie rozpływało się w anonimowości wielu naszych parafii, zwłaszcza większych. Podczas spotkań w małych grupach – circuli minores – podjąłem problem otwarcia się parafii na ruchy i stowarzyszenia, ale również na ich współpracę z parafiami pod kierunkiem biskupa.

 

Oddzielne wyzwanie to młodzi w Kościele. Poświęcamy im wiele czasu. Pomyślmy tylko o katechezie, angażującej nasze znaczne siły, a także o różnych formach duszpasterstwa młodzieżowego Czy owoce są proporcjonalne do naszych wysiłków? Młodzież to nie tylko przyszłość Kościoła. To jego teraźniejszość.

 

Do kolejnych wyzwań zaliczyć należy dialog Kościoła ze współczesną kulturą, a także jego obecność w środkach przekazu, które mają przemożny wpływ na mentalność dzisiejszego człowieka, na kształtowanie jego postaw.

 

4. Zasygnalizowałem tylko niektóre sprawy związane z obradami Synodu, nie wspominając o wielu innych i ważnych. Świadczy to o wielkim bogactwie przemyśleń, doświadczeń i treści, jakie zebrał Synod.

 

Na zakończenie chciałbym nawiązać do tego, co powiedziałem w moim wystąpieniu w auli synodalnej. Chciałem, żeby uwadze Synodu nie umknęła sprawa miłosierdzia Bożego w dziele ewangelizacji współczesnego świata. Jest to – uważam – szczególne doświadczenie Kościoła Krakowskiego, którym możemy i powinniśmy się dzielić.

 

Instrumentum laboris przedstawiło sytuację współczesnego człowieka jako „więźnia w świecie, który w praktyce odsunął pytanie o Boga poza własny horyzont”. Nowa ewangelizacja powinna się odważyć przywrócić to pytanie o Boga i pomóc człowiekowi wyjść z „wewnętrznej pustyni” (por. n. 86). Ale rodzi się pytanie, jak wyprowadzić człowieka z tej pustyni, której krajobraz tworzy zanik poczucia transcendencji, zazdrośnie strzeżona wolność i niezależność oraz relatywizm norm postępowania. Jak przebić się przez skorupę jego uprzedzeń i lęków, jego zdeformowanego obrazu Boga i Kościoła? Jak wskazać mu drogę do życiodajnych źródeł wiary?

Jedno jest pewne. Nie wystarczy wiedza. Nie wystarczą dokumenty, nawet najlepsze i przemyślane, a mamy ich sporo. Nie wystarczą nasze struktury kościelne, nawet najbardziej imponujące. One same w sobie nie dotkną jeszcze serca człowieka. Szczególnym znakiem naszych czasów jest to, że Kościół przemawia dziś bardziej skutecznie, gdy dzieli się orędziem o Bożym Miłosierdziu. Wydaje się, że to orędzie najbardziej porusza serce człowieka zamkniętego w sobie, uwikłanego w grzechu i pozornie samowystarczalnego, ale przecież szukającego sensu życia i śmierci oraz motywów nadziei. Cor ad cor loquitur. Serce miłosiernego Boga przemawia do serca człowieka.

 

Stanisław Kardynał Dziwisz

Metropolita Krakowski

powrót

Msze święte

Wyszukiwarka tymczasowo nieaktywna


Partnerzy:
Mecenas: